Wywóz śmieci jak budowa autostrad

Powtarza się scenariusz z budową autostrad i firmami chińskimi. Znokautowały konkurencję cenami, po czym nie dały rady zrealizować zlecenia - mówi Dariusz Matlak prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami.

Publikacja: 11.07.2013 23:20

Czy ktoś się spodziewał takiego zamieszania po 1 lipca?

Dariusz Matlak:

Ustawa został uchwalona w takim czasie, że wydawało się, iż wszystko przebiegnie bez problemu, choć my już dawno sygnalizowaliśmy, że vacatio legis powinno być dłuższe. Nie sądziliśmy, że tak wiele przetargów zostanie rozpisanych w ostatniej chwili. Niestety w Polsce podczas uchwalania prawa dominuje przekonanie, że jakoś to będzie i najwyżej się błędy poprawi. Skutki widać.

Czy kontrole coś dadzą?

Jeśli mówimy o wymiarze edukacyjnym dla gmin, to na pewno. Otrzymają jasny sygnał, że jeśli czegoś nie dopilnowały w przetargach, muszą to naprawić. Na działanie kar nie ma co liczyć, ponieważ są bardzo niskie. Może znikną też niektóre absurdy – w jednych gminach butelki po oleju czy kubki po jogurtach są uznane za surowiec wtórny, a w innych nie.

Dlaczego w tak wielu gminach jest problem z wywozem odpadów, co się dotąd nie zdarzało?

Powtarza się scenariusz z budową autostrad i firmami chińskimi. Znokautowały konkurencję cenami, po czym nie dały rady zrealizować zlecenia. Na rynku komunalnym już to widać, że zwycięzcy przetargów po ledwie kilku dniach są wyrzucani, a z wolnej ręki są szukane inne firmy, które zdołają to zrobić.

Może uda się skłonić Polaków do segregowania śmieci?

To był jeden z głównych powodów wprowadzenia zmian w prawie. Dzisiaj system segregacji funkcjonuje niby we wszystkich gminach, choć w wielu działał już wcześniej bardzo dobrze, a teraz mieszkańcy dostają nowe wytyczne – jak już wspominałem – niekiedy zupełnie absurdalne.

W większości gmin przyjęto dwupojemnikowy system – na odpady komunalne oraz segregowane. Jest niby najprostszy, ale niezbyt efektywny. Gminy mogą stopniowo wprowadzać szerszą segregację i miejmy nadzieję, że się na to zdecydują.

W wielu gminach kolejnym problemem jest stopień wykorzystania instalacji do zagospodarowania odpadów. Wiele z nich jest bardzo nowoczesnych i na najwyższym, światowym poziomie. Wykorzystanie ich mocy produkcyjnych jednak spadło, ponieważ firmy, walcząc o gminne zlecenia głównie na ceny, wolą wykorzystywać te tzw. tymczasowe, które z realnym wykorzystywaniem odpadów nie mają za wiele wspólnego. To jedna z ewidentnych luk w systemie i miejmy nadzieję, że szybko zostanie usunięta.

Kto najbardziej odczuwa to zamieszanie?

Nie można ocenić, kto bardziej. Poszkodowani są zarówno mieszkańcy, jak i firmy dotychczas odbierające odpady. Z wielu miejsc od 1 lipca zniknęły kontenery, ponieważ firmy, które wcześniej zajmowały się ich opróżnianiem, przegrały przetarg. Nowych nikt nie przywiózł – jak taka sytuacja może mieć miejsce? Wiele firm nie chce też działać w tzw. tymczasowych systemach, które gminy wprowadzają na kilka miesięcy. To nie jest perspektywa dla dużych firm, ale urzędnicy o tym nie myślą.

—rozmawiał Piotr Mazurkiewicz

Czy ktoś się spodziewał takiego zamieszania po 1 lipca?

Dariusz Matlak:

Pozostało 98% artykułu
Materiał partnera
Ku lepszej przyszłości miast dla ludzi i planety
Materiał Promocyjny
Nowe finansowanie dla transportu miejskiego w Polsce Wschodniej
Regiony
Dolny Śląsk z szeroką ofertą dla biznesu
Regiony
Skandynawia jest w Szczecinie
Materiał Promocyjny
Sieć kampusowa 5G dla bezpieczeństwa danych
Regiony
Katowickie rowery coraz bardziej popularne
Regiony
Białystok efektywnie wspiera seniorów