Panie prezydencie, jak daleko leży Zamość od granicy z Ukrainą?
To jest ok. 70 km. Do Hrubieszowa mamy ok. 50 km i do granicy kolejne 20 km. Przez Tomaszów Lubelski jest ok. 60 km.
Pytam o to, bo nagłówki „Rosja atakuje Ukrainę. Polska poderwała myśliwce” to niemal codzienność ostatnich dni. Czy ostrzeżenia RCB codziennie dotyczą mieszkańców Zamościa?
Dotyczą, bo dostajemy takie wiadomości z ostrzeżeniem. Mieszkańcy są zaniepokojeni, bo wprowadza to zamieszanie. Ale takie są wytyczne. To nie miasto wysyła takie wiadomości, ale Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Jako prezydent i miejskie służby dostajemy więcej tych informacji, a dodatkowo prowadzimy nasłuch na radiotelefonach.
W czwartek m.in. w Zamościu doszło do ewakuacji uczniów, urzędników. Jak przebiegała cała akcja? Coś trzeba poprawić na przyszłość?
Przez zarządzanie kryzysowe dostaliśmy polecenie włączenia systemów alarmowych. Zdecydowaliśmy, że w placówkach oświatowych dzieci i młodzież powinny zejść na najniższy poziom budynków. Podobne polecenia przekazaliśmy w urzędach i naszych instytucjach – urzędnicy również mieli zejść do wyznaczonych, bezpiecznych miejsc.
Nie wskazywaliśmy konkretnie piwnic, bo każdy powinien wiedzieć, gdzie w jego miejscu pracy znajduje się tzw. bezpieczne miejsce. Równocześnie błyskawicznie opublikowałem komunikat w mediach społecznościowych dla mieszkańców. Jeśli miałbym wskazać, co należy poprawić, to przede wszystkim komunikację z mieszkańcami. Pomimo szkoleń, przekazywania informacji przez strony rządowe, poradnika bezpieczeństwa, który trafiał do mieszkańców, oraz komunikatów w mediach społecznościowych, nadal wiele osób nie wie, jak powinno się zachować w sytuacji zagrożenia. Nie wszyscy wiedzą, gdzie miejsca schronienia się znajdują. Trzeba te informacje regularnie i konsekwentnie przypominać.
Widzę też, że w takich sytuacjach cała odpowiedzialność i krytyka spada na burmistrzów, starostów czy prezydentów miast. Tymczasem nie wszyscy mieszkańcy mają świadomość, że samorządowcy są jedynie wykonawcami określonych poleceń i procedur. Jeżeli nie wykonam polecenia, na przykład dotyczącego uruchomienia systemów alarmowych, a w konsekwencji wydarzy się coś złego, to ja ponoszę za to odpowiedzialność, również karną. Nie możemy więc sami decydować, czy dane procedury wdrażamy, czy nie.
Czytaj więcej
Zapisany w Konstytucji RP zrównoważony rozwój kraju powinien zakładać wsparcie również mniejszych ośrodków, które nie mają aż tak dużego wewnętrzne...
Dużo schronów i miejsc doraźnego ukrycia jest w Zamościu?
Mamy sporo miejsc służących do tymczasowego ukrycia ludności. Obecnie mamy 75 punktów schronienia na terenie miasta, w tym 20 będzie działać jako punkty schronienia. W tej chwili prowadzimy ekspertyzy. Lepiej – moim zdaniem – jest sprawdzić to, co mamy, i ewentualnie wyremontować, niż od razu budować nowe.
Miasto organizuje szkolenia dla mieszkańców z zachowań w sytuacjach kryzysowych?
Planujemy takie szkolenia. Będą na to środki. Zresztą już pierwsze takie spotkania były. I to nie jedno. To były szkolenia otwarte. Zapraszaliśmy chętnych. Informowaliśmy o szkoleniach m.in. w mediach społecznościowych miasta i tradycyjnych mediach. Raz były prowadzone w koszarach, raz w Sali Consulatus. Nie cieszyły się takim zainteresowaniem, jakbym chciał.
To może warto zmienić formułę szkoleń albo lepiej informować o nich mieszkańców?
Formuła szkoleń była dobra, bo sam byłem na podobnym szkoleniu w ub. roku w Akademii Pożarniczej w Warszawie. Informowaliśmy o tych szkoleniach w różny sposób, ale mieszkańców było niewielu, bo spotkania odbywały się albo w godzinach pracy, albo po godzinach pracy – wtedy mieszkańcy już spieszą się do domu i też nie ma dużego zainteresowania. Zawsze znajdzie się jakaś przyczyna, że mało osób przyszło. Ale te szkolenia to nasz obowiązek i będziemy je organizować cały czas.
Jak wyglądają tegoroczne zakupy z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej? Środki idą tylko na wspomaganie szpitala, straży pożarnej, czy coś jeszcze?
Jeszcze w ub. roku kupiliśmy agregaty prądotwórcze stałe i mobilne, koparko-ładowarkę, cztery cysterny do przewozu wody pitnej na wypadek sytuacji kryzysowej oraz radiotelefony. A w tym roku przeznaczyliśmy pieniądze na ekspertyzy stanu schronów i miejsc doraźnego ukrycia i opracowanie dokumentacji miejsc ukrycia w czterech miejscach.
A teraz za ponad 100 mln zł modernizujemy oczyszczalnię ścieków, bo jeżeliby przyjrzeć się tej infrastrukturze krytycznej, to ona wymagała remontu. Nasza oczyszczalnia ma już 30 lat. W tej chwili jest już zabezpieczona w agregaty prądotwórcze, więc jeśli nawet nie będzie dostaw prądu, to będzie działać.
Czytaj więcej
Kołobrzeg to nie tylko 43 tysiące stałych mieszkańców, ale też ponad 21 tysięcy miejsc noclegowych. W sytuacji kryzysowej musimy być przygotowani n...
Zmieńmy temat. Jak długo jedzie się pociągiem z Zamościa do Warszawy?
Za długo.
Czyli? To są dwie, trzy godziny jazdy, czy więcej?
To są cztery godziny.
To ile jest kilometrów z Zamościa do Warszawy linią kolejową?
Ok. 250 km.
Regularne połączenia autobusowe pana miasta ze stolicą są, czy ich nie ma?
Są. Jeżdżą busy, autobusy. Tak więc są takie połączenia, ale chcielibyśmy, aby było ich znacznie więcej.
Kilka dni temu wystąpił pan do ministra infrastruktury z memoriałem dotyczącym inwestycji centralnych w infrastrukturę drogowo-kolejową, która połączy Zamość z centrum Polski. Dlaczego to takie ważne dla miasta?
Zamość jest miastem turystycznym wpisanym na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Turystyka się u nas rozwija. My jako samorząd od kilku lat na nią stawiamy. Kiedy kilkanaście lat temu zmodernizowaliśmy Stare Miasto w Zamościu, to od razu zauważyliśmy wzrost zainteresowania ze strony turystów. Mamy nowoczesne zoo, coraz więcej imprez kulturalnych, bo w mieście jest sześć jednostek kultury.
Ale chcielibyśmy mieć jeszcze więcej turystów, bo z tego nasi przedsiębiorcy: hotelarze czy właściciele restauracji, żyją. Największym problemem, i to nie tylko jeśli chodzi o rozwój turystyki, ale całej lokalnej gospodarki, jest infrastruktura drogowa.
Nie tylko do Warszawy, ale też do Lublina jedzie się od nas długo, dlatego firmy, które mogłyby zainwestować w Zamościu w strefie ekonomicznej, gdzie mamy jeszcze wolne tereny inwestycyjne i możemy zwolnić inwestorów do 70 proc. z lokalnych podatków, wybierają inne ośrodki. Jeżeli będzie już gotowa DK17 i DK12, to liczę na to, że dużo się zmieni.
Strefa ekonomiczna jest u nas spora. Dziś to dziewięć firm, ale mamy jeszcze 10 wolnych hektarów. Ale brak dróg ekspresowych to jeden z głównych problemów, które wskazują przedsiębiorcy. Większe firmy nie chcą u nas inwestować czy przenosić produkcji.
Dostał pan od Dariusza Klimczaka jakąś odpowiedź na swój memoriał?
W środę otrzymałem informację, że moje pismo do resortu infrastruktury wpłynęło oficjalnie. Takie potwierdzenie otrzymali też posłowie z naszego regionu. Odpowiedzi jeszcze nie mam.
Czytaj więcej
Ostatni taki bodziec rozwojowy miasto dostało w 1975 r., gdy utworzono województwo elbląskie. Kolejny jest teraz, dzięki budowie kanału i realizowa...
A czego się pan właściwie spodziewa? Jakie działania powinien podjąć resort infrastruktury, by Zamość nie leżał na końcu świata, a w zasadzie niemal końcu Polski?
Wszystkie miasta na wschodzie Polski: Hrubieszów, Tomaszów Lubelski się wyludniają. Zamość też traci liczbowo. Jeszcze w latach 90. ub. wieku nasze miasto miało blisko 70 tys. mieszkańców. W tej chwili mamy 58 tys. mieszkańców i co roku ubywa nam tysiąc osób. Oczywiście część z nich buduje się na terenie gminy wiejskiej Zamość, ale nadal korzysta z miejskich usług.
Jednak część młodych ludzi wyjeżdża z Zamościa na studia i już nie wraca. Nasz ośrodek akademicki funkcjonuje prężnie, ale jednak większe miasta dają młodym większe możliwości. Lepszą pracę, wyższe zarobki. A co jest młodym ludziom potrzebne do życia? Praca i mieszkanie. My mieszkania budujemy. Powstają nowe bloki w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej czy TBS-ów. Więc będą mieszkania dla ludzi z niewielkimi czynszami, z możliwością ich wykupu. Ale dobra praca też jest ważna.
Jeżeli ARP czy ministerstwo infrastruktury nie pomoże nam, to my sami jako samorząd nie jesteśmy w stanie tego rozwinąć. Widzimy, że duże firmy inwestują w Warszawie, w Szczecinie, w Krakowie czy na Śląsku. Rząd mógłby w ramach deglomeracji przenieść jakąś instytucję centralną do Zamościa. Albo zachęcić jakąś firmę, by tu, na naszym terenie, rozwinęła swoje skrzydła.
Mamy ludzi chętnych do pracy, mamy strefę ekonomiczną, ale brakuje nam wsparcia, bo inwestycje są realizowane albo w centrum kraju, w Warszawie, albo na zachodzie Polski. Wschód jak zawsze jest zostawiony sam sobie. I niech radzi sobie sam.
To ciągle taka Polska B...
Nie chcę tego mówić, ale ciągle tak to wygląda. I jeżeli ktoś nie tupnie i nie pokaże, że trzeba to zmienić, i nadal wszystko będzie szło jak teraz, to będzie coraz gorzej. Z roku na rok Zamość będzie miał tysiąc mieszkańców mniej.
I będzie to miasto niemal samych emerytów. Jak wiele innych.
Niektórzy już mówią, że miasta na wschodzie, ale też mniejsze ośrodki w innych częściach kraju, gdzie depopulacja jest bardzo duża, powinny już dostosowywać swoją ofertę do tego, by emerytom żyło się tam dobrze.
Oczywiście to robimy, ale ja dalej twierdzę, że da się jeszcze wiele rzeczy zmienić. Po ostatnich wydarzeniach w Zamościu, po Rajdzie Koguta, który kończy się w naszym mieście, przez dwa miesiące nie mieliśmy miejsc, żeby zakwaterować ludzi. A w Zamościu jest aż 4,5 tys. miejsc hotelowych.
To znaczy, że idziemy w dobrym kierunku, ale te drogi, ta infrastruktura kolejowa, są nam potrzebne, żeby rozwinąć skrzydła.
Bez rządowego wsparcia na razie nic nie wychodzi z pana obietnicy stworzenia tysiąca nowych miejsc pracy w Zamościu, co pan deklarował 2,5 roku temu w czasie kampanii samorządowej?
Miejsca pracy w Zamościu już powstały. I na pewno powstaną kolejne, ale czy to będzie tysiąc, czy więcej? Aby zatrudnić tysiąc, czy dwa, czy trzy tysiące ludzi, musimy mieć jakąś fabrykę, jakieś przetwórstwo. Samorząd tworzy warunki do powstawania firm. I my to robimy.
Mieliśmy inwestora, który chciał zrobić fabrykę leków z osocza ludzkiego. Bardzo fajna inwestycja. Rozmawialiśmy z nim przez pół roku. Wszystko szło w dobrą stronę. Jednak po wyborach w Stanach Zjednoczonych, które wygrał prezydent Donald Trump, ten inwestor przyjechał i powiedział, że sytuacja jest niepewna, więc rezygnuje.
Wiadomo, jak dużo źródeł geotermalnych jest na terenie miasta? Jaką temperaturę ma ta woda?
Kilka lat temu były robione badania. Okazało się, że pod Zamościem jest ciepła woda. W jednej części miasta jej temperatura waha się w przedziale 70–80 st. C. Jest chętny inwestor, który chciałby zrobić aquapark, może nie od razu z wykorzystaniem geotermii, ale z czasem byłaby możliwość przełączenia na te źródła.
Jednak koszt odwiertu próbnego to kilkadziesiąt milionów złotych. Jeżeli jednak miasto pozyska na ten cel środki zewnętrzne, zrobi odwiert i stworzy projekt komercyjny, to w chwili, gdy wejdzie w to firma komercyjna, samorząd będzie musiał uzyskane pieniądze zwrócić. I koło się zamyka.
Co w takim razie z planowanym kompleksem Termy Zamojskie? Powstanie, czy nie?
W tej chwili jesteśmy na etapie rozmów z inwestorem, który złożył już projekty. Mamy koncepcję, mamy wskazane dwa miejsca i myślę, że decyzja o budowie zapadnie w ciągu dwóch miesięcy. Rozmawiamy z konserwatorem zabytków, z Narodowym Instytutem Dziedzictwa, bo oni wydają opinię. Jesteśmy po wstępnych rozmowach i myślę, że wszystko idzie w dobrą stronę.
Czytaj więcej
Potrzeby inwestycyjne miasta są znacznie większe niż dostępne środki dotacyjne. Dlatego kredyty, pożyczki czy emisja obligacji są dziś niezbędnym n...
Ile drzew już udało się miastu zasadzić przez niemal połowę pana kadencji?
Myślę, że już ok. tysiąca drzew zasadziliśmy. Krzewów, bylin i innych nie liczę.
Ale do 10 tys. obiecanych przez pana jeszcze daleko, a kadencji zostało 2,5 roku...
Zasadzimy. I mówię o samych drzewach. Rodzice każdego dziecka, które rodzi się w Zamościu, mogą u nas zasadzić dla niego drzewo. W tej chwili mamy nowego ogrodnika miejskiego, który planuje kolejny skwer z miejscem na dosadzenie tych drzewek dla małych mieszkańców Zamościa.
Praktycznie wszystkie ronda w mieście są już zielone. Na naszym Rynku pojawiło się 12 lip. Co prawda w donicach, bo konserwator zabytków nie zezwala na naruszenie płyty Rynku. Ale Zamość ciągle się zazielenia.