Panie prezydencie, orientuje się pan, ilu siedmiolatków rozpoczyna jutro naukę w pierwszych klasach szkół podstawowych w Sosnowcu? I ilu było w zeszłym roku?
Tak, prawie 1200. W roku ubiegłym dzieciaków było nieco ponad 1300.
Niż demograficzny puka już mocno do drzwi szkół podstawowych? Czy na razie widać go tylko w przedszkolach?
Mocno jest widoczny w przedszkolach. A do drzwi szkół nie tyle puka, ale już powoli wchodzi. Pukał w zeszłym roku, a teraz wchodzi.
Czy w związku z tym w mieście są plany likwidacji szkół podstawowych czy przedszkoli, czy raczej na razie myśli się o tym, by jedynie zmniejszać tylko liczebność oddziałów?
Podjęliśmy decyzję, że robimy, co możemy, by nie doprowadzać do likwidacji jakiejkolwiek szkoły czy przedszkola. Oczywiście mogą być jakieś wyjątki, bo mamy takie miejsca, gdzie dwa czy trzy przedszkola są położone w bliskiej odległości od siebie. Na razie jednak nie ma takiej sytuacji, żebyśmy gdziekolwiek tak postępowali. Będziemy wygaszać oddziały, może nawet części budynków, ale likwidacja miejsca, w którym jest placówka oświatowa, to ostateczność. Na dzisiaj nie ma takiej potrzeby.
Czy dla uczniów miasto ma dodatkową ofertę edukacyjną? Chodzi mi o programy opłacane przez samorząd, które pojawią się od września w planie zajęć?
Mamy tylko ofertę związaną z nauką regionalizmu. To program edukacyjny, którego celem jest przekazanie uczniom wiedzy o lokalnej historii, tradycji, przyrodzie oraz kulturze. Zajęcia mają budować poczucie tożsamości regionalnej i promować tolerancję oraz otwartość na inne kultury. Te lekcje odbywają się w ramach zajęć, które kiedyś nazywały się godzinami prezydenckimi.
Czytaj więcej
Korporacje samorządowe chcą rozmawiać z rządem na temat zmian w ustawie dochodowej, by obowiązywały od przyszłego roku. Ich zdaniem resort finansów...
W ub. roku wybrane przedszkola były w mieście czynne dłużej – do godz. 20. W tym roku będzie tak samo?
Nie. Zmieniliśmy to na wniosek rodziców. Bardzo mało dzieci było w przedszkolach do godziny 20. Przebywały tam dłużej, ale rzadko kiedy do godz. 20. Najczęściej maluchy zostawały godzinę lub dwie dłużej niż wynosi normalny czas pracy przedszkoli, które u nas są otwarte do godz. 17. Dlatego wydłużamy godziny pracy kilku przedszkoli do godz. 18-18.30. W ubiegłym roku szkolnym dwa przedszkola działały do godz. 20, teraz będziemy mieć siedem przedszkoli z dłuższym pobytem: w zależności od placówki – do godz. 18 lub 18.30.
A żłobki czynne też w soboty? Ten pomysł wypali?
Tego jeszcze nie wiemy, bo cały czas trwa nabór do żłobków. Mamy harmonogram, rodzice wiedzą, że taka możliwość będzie istnieć. Program zakłada otwarcie danego oddziału w jedną sobotę miesiąca pod warunkiem, że w danym terminie zainteresowanie wyrażą rodzice co najmniej pięciorga dzieci. Będzie to jedna sobota w miesiącu, w godz. 6-16 lub 17. Rodzice muszą dać znać najpóźniej na dziesięć dni przed danym terminem u kierownika oddziału.
Od września sosnowiecki samorząd będzie też wypłacał "Maluszkowe" – czyli po 10 tys. zł na każde nowonarodzone trzecie lub kolejne dziecko w rodzinie, lub gdy trojaczki przyjdą na świat. Kiedy takie pierwsze wsparcie może trafić do rodzin?
Już 20 sierpnia miałem sytuację, kiedy rodzice mówili mi, że szkoda, iż to wsparcie wchodzi dopiero od 1 września, bo akurat im się urodziło trzecie dziecko. Jakby to nie zabrzmiało: gdyby poród się opóźnił o dziesięć dni, to byśmy już taką sytuację mieli. Trudno jest powiedzieć, kiedy wypłacimy pierwszy taki zasiłek, bo jako Urząd Miasta nie mamy informacji, kto jest w ciąży i czy to będzie trzecie, czy kolejne dziecko. Spodziewamy się, że wsparcie w tej wysokości wypłacimy rocznie na kilkadziesiąt dzieci. Myślę, że z pierwszym takim zasiłkiem długo czekać nie będziemy. Od 1 stycznia będziemy wspierać też rodziny, w których urodzi się drugie dziecko bądź bliźnięta. Dostaną od miasta tysiąc złotych.
Czytaj więcej
Odsetek tych Polaków, którzy chcieliby, aby Koalicja Obywatelska weszła w skład rządu po wyborach w 2027 roku jest nieco większy, niż odsetek chcąc...
Ile na "Maluszkowe" chce przeznaczyć miasto? Zwłaszcza, że od stycznia uprawnionych ma być więcej?
W tym roku, o ile dobrze pamiętam, zaplanowaliśmy w budżecie około 200 tys. zł. Czyli, jak łatwo policzyć, szacujemy, że w tym roku na świat przyjdzie ok. 20 noworodków, które będą trzecim bądź kolejnym dzieckiem w rodzinie. Po wprowadzeniu całościowego programu od stycznia przyszłego roku będzie to kwota ok. 1,5 mln zł rocznie.
Jednym z elementów miejskiego programu demograficznego "DemoTrendy" miała być od czerwca tzw. "loteria urodzeniowa”. Do wygrania przez rodziców miały być nie tylko pieniądze, ale też jedno mieszkanie komunalne na własność. Loteria ruszyła, czy ma jednak poślizg?
Dopiero ruszy: losowanie planujemy na Mikołaja. Nabór wniosków powinien ruszyć już jesienią. W pierwszej loterii będziemy losować mieszkanie dla osób, których dziecko przyszło na świat zarówno w 2025 r., jak i do 31 sierpnia 2026 r.. Koszt tej loterii to około 500-600 tys. zł, co obejmuje nie tylko cenę mieszkania, ale też koszt organizacji, którą musi przeprowadzić specjalistyczna firma.
Takie działania sprawią, że dzieci w Sosnowcu będzie rodzić się więcej niż ok. 900 rocznie, jak dotąd?
Nie uważam, że jesteśmy w stanie to zrobić. Spadek liczby urodzeń to trend ogólnopolski i Sosnowiec nie jest w stanie tego trendu odwrócić. Mamy w Polsce niż demograficzny, a nasze działania mają zahamować ten trend, spowolnić go. Liczba porodów w naszym szpitalu w pierwszym półroczu tego roku jest wyższa niż w ubiegłym roku. A w ubiegłym była też trochę wyższa niż w 2024 r.. W ramach DemoTrendów wprowadziliśmy tzw. „domówkę na porodówce”. Przekształciliśmy sale porodowe na pokoje domowe, ale z utrzymaniem najwyższej opieki okołoporodowej.
Wszystko po to, aby podnieść komfort naszych pacjentek. Może to nie jest jeszcze jakiś przełom, ale jednak liczba urodzeń w naszym szpitalu przestaje spadać. Oczywiście, w naszym szpitalu nie muszą rodzić tylko kobiety z Sosnowca.
Też chciałam to zauważyć. Mogło się zdarzyć, że przyjechały ciężarne z sąsiednich miast czy gmin, gdzie np. zamknięto porodówkę...
W regionie w tej chwili nie dochodzi jeszcze do likwidacji porodówek. Mówię o okręgu Sosnowca i miastach granicznych. Chyba tylko w Siemianowicach Śląskich porodówka została zlikwidowana. Można zatem powiedzieć, że trend spadku urodzeń został wstrzymany, choć trzeba się uzbroić w cierpliwość, żeby móc oceniać.
Czytaj więcej
Najnowsze szacunki Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) pokazują, że liczba urodzeń w Polsce w końcu przestała spadać. W ciągu ostatnich ośmiu lat...
Czy inne samorządy chcą kopiować demograficzne pomysły Sosnowca?
Kiedy ogłaszaliśmy nasze DemoTrendy, zainteresowanie ze strony samorządowców było bardzo duże. Pytali, co chcemy wprowadzić i dlaczego. Teraz to trochę ucichło. Myślę, że czekają, jakie efekty te rozwiązania przyniosą i wówczas będą się zastanawiać, czy coś mogą do siebie przenieść. Choć jak dziś obserwuję media, widzę, że kilka pomysłów od nas gdzieś tam się pojawia. Trzeba pamiętać, że to są koszty, a są gminy w trudnej sytuacji finansowej. Szuka się oszczędności, a nie nowych wydatków. My podchodzimy do tego trochę inaczej: uważamy, że to nie są wydatki, tylko inwestycja. Mamy nadzieję, że ta inwestycja się zwróci w przyszłości.
Na początku sierpnia Ministerstwo Finansów opublikowało projekt rozporządzenia, od którego zależy sposób wyliczenia dochodów samorządów w 2027 r.. Resort nie zaproponował zmian w samym mechanizmie naliczania dochodów, choć wielu samorządom na tym zależało. Czy ZMP, którego jest pan jednym z wiceprezesów, będzie dążyło do zmian?
21 sierpnia mieliśmy zarząd ZMP i m.in. ten temat się na nim pojawił. Sprawę finansowania samorządów i taką ewolucję funkcjonowania pierwszego roku ustawy przedstawiliśmy już w lipcu na Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu, gdzie jedną z tej części samorządowej strony jest właśnie Związek Miast Polskich. Przekazaliśmy swoje uwagi do ministerstwa. Ministerstwo przedstawiło też swoje materiały, i czekamy w tej chwili na jakąkolwiek reakcję, bo na razie rzeczywiście ten odzew jest mizerny. Trzeba usiąść do stołu i dyskutować na temat systemu finansowania, który działa od 2025 r..
Uważamy, że sam model i pomysł jest bardzo dobry, ale wiele jest jednak do skorygowania. Chcemy, by rzeczywiście był to model dający samorządom fundusze, które dadzą im szansę się utrzymać. Może nie w 100 proc., ale chcemy, by model był bardziej sprawiedliwy, niż jest dzisiaj.
Na co w tym roku Sosnowiec przeznaczy środki z programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej?
Już je wydajemy. Rozpoczęła się budowa hali magazynowej z przeznaczeniem na zasoby OLOC, które kupiliśmy w poprzednim roku i jeszcze chcemy dokupić w tym. To będzie potężna hala wyposażona zarówno w chłodnie, ale też w miejsca, w których będzie ogrzewanie – by ten sprzęt był przechowywany we właściwych warunkach. Drugim ważnym elementem jest zakup i montaż kolejnych urządzeń alarmowych. Wcześniej przeprowadziliśmy badania poprzez specjalistyczną firmę, która sprawdzała słyszalność tych, które mamy. No i nie wszystkie było słychać. Do końca tego roku powinniśmy 10 kolejnych syren zamontować. Będziemy znów prowadzić badania, które mam nadzieję pokażą, że całe miasto jest dobrze obłożone syrenami, a sygnał dociera do wszystkich mieszkańców.
Czytaj więcej
Czy polskie służby powinny uruchamiać we wschodnich regionach Polski syreny alarmowe, gdy Rosja dokonuje ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę? Po...
Za ok. 1,5 mln zł kupujemy drobniejszy sprzęt, jak agregaty prądotwórcze, odzież specjalistyczną dla służby czy kamizelki kuloodporne. Robimy też ekspertyzy obiektów, które będziemy potem chcieli wykorzystać jako miejsce schronienia. Za ich przystosowanie chcielibyśmy się zabrać w przyszłym roku.
Właśnie: jakie są plany miasta, jeśli chodzi o schrony i miejsca doraźnego ukrycia? Będą nowe czy wyremontujecie stare?
Sosnowiec jest specyficznym miastem, bo prawdopodobnie mamy najwięcej przejść podziemnych w Polsce. Jest ich kilkanaście. Przeprowadziliśmy ekspertyzy, które pokazały, że 13 z nich nadaje się do przystosowania na pełnienie funkcji miejsc doraźnego schronienia dla około ośmiu tysięcy ludzi. Koszt takiego przystosowania to ok. 70 mln zł.
Będziemy składać wnioski, by te przejścia podziemne przystosować na miejsca doraźnego ukrycia. 70 mln zł to dużo, ale jak policzyliśmy, ile jest potrzeba, żeby – znając koszt jednego metra kwadratowego miejsc schronienia – wybudować je od podstaw, wyszło nam, że potrzeba by ok. miliarda zł. Koszt przystosowania przejść podziemnych jest zdecydowanie niższy. Ale czekamy na zmianę przepisów, aby te środki z programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej móc wydawać w systemie wieloletnim. Mamy też ekspertyzy dla kilku szkół, które pokazują, że dawne bunkry mogłyby być dziś miejscami schronienia.
Trzeba tylko spełnić pewne wymagania techniczne. A te są dość wysokie. Jeszcze w tym roku chcemy rozpocząć prace w trzech placówkach, gdzie ich zakres jest mniejszy, aby tam też powstały miejsca schronienia. Złożyliśmy wnioski do wojewody o środki na ten cel. Czekamy na ich rozpatrzenie. Chodzi o ok. 2 mln zł, żeby takie miejsca schronienia w szkołach podstawowych odtworzyć.