Panie prezydencie, przez dwa lata udało się już w Jeleniej Górze odbudować całą infrastrukturę miejską, która ucierpiała podczas powodzi w 2024 roku? Czy jednak jeszcze trochę tego zostało?
Jeszcze trochę zostało. Rozstrzygnęliśmy już przetarg na odbudowę mostu na rzece Bóbr. Wartość inwestycji to około 6 mln zł. Most w ciągu ulicy Lwóweckiej, która jest m.in. skrótem w kierunku Lwówka Śląskiego, od powodzi jest zamknięty. W tym roku dostaliśmy środki na jego odbudowę i mamy już wykonawcę. Za około 10–11 miesięcy powinniśmy zakończyć tę inwestycję.
Dostaliśmy też środki z Urzędu Marszałkowskiego na odbudowę części ulicy Wolności. W tym roku rozstrzygamy przetarg, a w przyszłym chcielibyśmy odbudować około 1,3 km tej ulicy. Pozostanie jeszcze część prac. Nasze PWiK „Wodnik” będzie przebudowywało kanalizację sanitarną zniszczoną podczas powodzi. Spółka dostała na to z unijnego programu FEnIKS blisko 50 mln zł.
Dużo majątku miejskiego zniszczyła woda w 2024 roku?
Ponad 270 mln zł wynosiły straty w naszym majątku.
To były głównie drogi?
To były drogi, mosty, budynki komunalne, kanalizacja, oczyszczalnia ścieków.
Jak pan wspomniał, trwa modernizacja Miejskiej Oczyszczalni Ścieków, która ma zabezpieczyć system odprowadzania i oczyszczania ścieków przed kolejnymi zalaniami. Inwestycja ma być jednak zakończona dopiero pod koniec 2029 roku. A co, jeśli wcześniej zdarzy się kolejna powódź? Czy miasto będzie przygotowane?
Tak. To, co teraz robimy, a w zasadzie nasza spółka „Wodnik”, to wyniesienie wyżej tych wrażliwych miejsc, które zostały zalane w 2024 r. – przepompowni, stacji sterowania czy osadników – żeby sytuacja się nie powtórzyła. Część wrażliwych elementów została już przebudowana dzięki środkom, które otrzymaliśmy zaraz po powodzi. Woda, która przyszła dwa lata temu, miała rekordowy poziom. Takiej w Jeleniej Górze wcześniej nie było. Na Bobrze stan był wyższy o 40 cm, a na Kamiennej o około 30 cm od najwyższego wcześniej notowanego poziomu. Po przeniesieniu tych elementów, nie powinny one być już zalewane.
We wrześniu 2024 r., dzięki pomocy innych spółek wodociągowych, m.in. z Warszawy – od prezydenta Rafała Trzaskowskiego, do Jeleniej Góry przyjechały stacje ozonowania. Po dwóch dniach ścieki wypływające z Jeleniej Góry nie były już szkodliwe – zostały zneutralizowane pod względem bakteriologicznym. Niektóre oczyszczalnie zalane dwa lata temu do tej pory nie funkcjonują w 100 proc. Nasza po trzech miesiącach działała już w pełni.
Czytaj więcej
Robimy, co możemy, by nie likwidować jakiejkolwiek szkoły czy przedszkola. Oczywiście mogą być wyjątki, bo są miejsca, gdzie przedszkola blisko sie...
Czy wszystkie firmy i osoby prywatne prowadzące działalność gospodarczą na terenie miasta podniosły się po tym kataklizmie? Nadal prowadzą działalność?
Z wiedzy, którą posiadam, nie ma sytuacji, aby jakaś duża firma, która poniosła wówczas szkody, nie przywróciła działalności.
Pytam o to, bo zastanawiam się, co mogło kierować niektórymi pracownikami Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego – to podmiot niezależny od samorządu Jeleniej Góry – aby kierowali środki nie do tych, którzy ucierpieli w powodzi, ale gdzie indziej. Jak pan myśli?
Powódź to był trudny moment. Jako pierwsze miasto w Polsce spośród tych zalanych dwa lata temu wyszliśmy do ludzi – zbieraliśmy zaświadczenia i sprawdzaliśmy straty na miejscu. Zrobiliśmy ponad osiem tysięcy wizji lokalnych, żeby jak najszybciej wypłacić mieszkańcom pieniądze. Wypłaciliśmy prawie 20 mln zł. Kiedy teraz słyszę, że firmy, które nie były poszkodowane albo poniosły niewielkie szkody, dostają ogromne pieniądze, to powiem szczerze, że nas to wszystkich bulwersuje. Nie potrafię tego zrozumieć.
W sierpniu tego roku Jelenia Góra znów była zagrożona podtopieniami. Na szczęście do większej tragedii nie doszło. Czy miasto jest już lepiej przygotowane na sytuacje kryzysowe związane choćby z powodzią niż dwa lata temu?
Tak. Obowiązuje już ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej, która weszła w życie po powodzi i daje pełne kompetencje do podejmowania decyzji w sytuacjach kryzysowych wójtom, burmistrzom i prezydentom. Samorządowcy mają więc możliwość bezpośredniego zabezpieczania mieszkańców.
Dzięki pomocy rządu i służb wojewody możliwy był też zakup niezbędnego sprzętu do ochrony ludności i obrony cywilnej. Na przykład kupiliśmy ładowarkę do worków. Dzięki niej w ciągu minuty jesteśmy w stanie napełnić 40 worków, podczas gdy wcześniej ręcznie udawało się napełnić dwa–trzy.
Na co władze Jeleniej Góry wydadzą około 5 mln zł z programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej? W budżecie na zadania z zakresu bezpieczeństwa publicznego i obrony cywilnej zaplanowano ponad 37 mln zł.
Chcemy zakupić magazyny, które pozwolą przechowywać sprzęt służący do ochrony ludności i obrony cywilnej, którego ilość, dzięki realizowanym zakupom, sukcesywnie się zwiększa. Jelenia Góra jest specyficznym miastem – ma prawie 40 kilometrów długości – a nie mamy magazynu w Cieplicach. Tymczasem kiedy zaczyna się powódź na rzece Kamiennej, która jest zlewnią potoków górskich, woda pojawia się tam w ciągu godziny, półtorej od opadów w Karkonoszach i Górach Izerskich. Dlatego właśnie tam musimy mieć magazyny ze sprzętem zabezpieczającym, a także przygotowane worki z piaskiem czy rękawy.
Czytaj więcej
Po uruchomieniu produkcji będziemy mieć możliwość pozyskania nowych wpływów podatkowych. Jednak przede wszystkim dzięki fabryce powstaną nowe, ważn...
Jelenia Góra planuje budować schrony i miejsca doraźnego ukrycia? Jak dużo i kiedy?
Zgłosiliśmy budowę trzech schronów w trzech częściach Jeleniej Góry: na Zabobrzu, w Centrum i w Cieplicach. Dodatkowo zgłosiliśmy budowę remizy dla OSP Sobieszów, pod którą również będzie schron. W sumie chcemy więc wybudować cztery schrony. Mamy też w swoich zasobach schrony wykorzystywane przez naszych poprzedników. Mogą one pomieścić od pięciu do siedmiu tysięcy osób.
Jedną z większych inwestycji w mieście jest wykonanie i wdrożenie systemu ITS, czyli inteligentnego systemu transportowego, na który miasto pozyskało ponad 30 mln zł ze środków unijnych. Kiedy mieszkańcy będą z niego korzystać?
Za około dwa lata. W tym przypadku mamy bardzo długą procedurę wyłonienia wykonawcy, bo zainteresowane firmy zadawały mnóstwo pytań. Mam nadzieję, że jesteśmy już na etapie wyboru wykonawcy. System ITS jest tylko jednym z elementów większej całości. Do tego dojdzie budowa 12 pętli autobusowych, przy których powstaną parkingi Park&Ride. Inwestujemy też w drogi rowerowe. Powstanie kilkanaście kilometrów nowych tras, przebudowane zostaną również ciągi piesze na pieszo-rowerowe.
W sumie, jako miasto, z programu FEnIKS i własnych środków, wydamy około 120 mln zł. Dodatkowo nasza spółka transportowa zakupi z FEnIKS ok. 30 autobusów elektrycznych. Wszystko zależeć będzie od ceny i tego, ile pieniędzy nam zostanie. Jeśli MZK zakupi te autobusy maksymalnie do połowy 2029 r., wszystkie autobusy na ulicach Jeleniej Góry będą elektryczne. Dzisiaj mamy ich 35, więc kolejne 30 dałyby około 65 autobusów, czyli tyle, ile dziennie wyjeżdża na trasy. Zostawiamy sobie rezerwę ok. 20 autobusów spalinowych spełniających normę Euro 6 na sytuacje kryzysowe.
Wspomniał pan o rozwoju sieci rowerowej. W ramach zrównoważonej mobilności miejskiej w aglomeracji chcecie wydać ponad 27 mln zł na rozbudowę tych dróg. Połączą wszystkie osiedla z centrum czy także wyprowadzą ruch poza granice miasta?
Chcemy przede wszystkim spiąć wszystkie drogi, które już posiadamy, a jednocześnie połączyć je z trasami dojazdowymi do Jeleniej Góry. Chcemy, żeby była to sieć nie tylko w samym mieście, ale też w gminach ościennych. One również w ramach programu FEnIKS realizują drogi rowerowe, m.in. w Podgórzynie, Piechowicach czy Jeżowie Sudeckim. Wiem, że powstaje już projekt trasy z Karpacza do Podgórzyna. Jeżeli dotrze ona do Podgórzyna, automatycznie będziemy mieli połączenie rowerowe Jeleniej Góry z Karpaczem.
Blisko jedna trzecia terenu Jeleniej Góry to lasy. Dlaczego miastu zależy na tworzeniu lasów społecznych? Czym będą różniły się od zwykłych lasów?
I tu się nie zgodzę – więcej niż jedną trzecią powierzchni miasta zajmują lasy. Las społeczny to las otwarty dla mieszkańców i turystów, w którym nie prowadzi się tak intensywnej gospodarki leśnej. Nie wjeżdżają tam harwestery, nie prowadzi się takich wycinek.
Po powodzi widzieliśmy, co dzieje się na przecinkach wykonanych przez harwestery. Płynęły tamtędy rzeki, woda, która powinna zostać zatrzymana przez las, trafiała bezpośrednio do strumieni, a nimi zasilała nasze rzeki. Jesteśmy obszarem turystycznym i nie chciałbym widzieć sytuacji, w której turysta idzie przez las i musi uciekać, bo przed nim jedzie harwester i prowadzi zrywkę drzew.
A kiedy takie lasy mogą powstać?
Na razie to przymiarka. Myślę, że takie lasy mogłyby powstać za dwa lata.
Czytaj więcej
Kiedy obejmowałem funkcję, poziom zadłużenia w stosunku do dochodów wynosił 53 proc., teraz jest to około 41 proc. Można więc powiedzieć, że jest t...
W przyszłym roku raczej nie zmieni się mechanizm naliczania dochodów JST. Co to oznacza dla takich miast jak Jelenia Góra, gdzie tegoroczne dochody wynoszące 863 mln zł były niemal o 100 mln zł niższe niż wydatki? Zadłużenie miasta nadal będzie rosło?
Nasze zadłużenie rośnie dzięki pożyczkom niskooprocentowanym. Z KPO wzięliśmy ponad 130 mln zł pożyczki z oprocentowaniem 1 proc. rocznie na 25 lat. Jeżeli będziemy brali kolejne pożyczki, również będziemy starali się, żeby były nisko oprocentowane.
Na ostatniej sesji uruchamialiśmy procedurę pożyczki z Wrocławskiej Agencji Rozwoju Regionalnego na około 17 mln zł na wymianę oświetlenia w jednej z dzielnic, również z oprocentowaniem 1 proc. Po wymianie oświetlenia oszczędności będą na tyle duże, że spokojnie będziemy mogli spłacać pożyczkę, a jeszcze zostaną nam pieniądze. Dodatkowo możemy uzyskać umorzenie w granicach 10 proc. Te pożyczki są bezpieczne – z jednej strony są nisko oprocentowane, z drugiej jest szansa na umorzenie ich części.
A jeśli chodzi o sam mechanizm naliczania dochodów samorządów w przyszłym roku?
Cały czas uważam, że jako powiat grodzki jesteśmy tu poszkodowani. Powinniśmy mieć wyższe dochody z udziałów w PIT i CIT. Powinny być one zsumowane dla gminy i powiatu. Mamy więcej zadań niż gmina i powiat rozdzielnie. Mamy także drogi krajowe i wojewódzkie – w Jeleniej Górze to ponad 20 km dróg krajowych i około 15 km wojewódzkich. Przez lata nie dostawaliśmy na nie pieniędzy. Dopiero w tym roku otrzymaliśmy pierwsze – około 3 mln zł.
W przyszłym roku mamy obietnicę wiceministra infrastruktury Stanisława Bukowca, że środki na te drogi zostaną wpisane do ustawy. To jednak cały czas jest nasza walka. Sam jeździłem do ministra finansów Andrzeja Domańskiego i jego zastępczyni Hanny Majszczyk, powtarzając, że jako powiaty grodzkie nie mamy środków na drogi krajowe i wojewódzkie. Jelenia Góra potrzebowała co najmniej 15–20 mln zł, a nie trzech.