Pani prezydentko, czy przy słynnym Monciaku żyją jeszcze normalni mieszkańcy, czy już wszystkie lokale są dostępne tylko w ofercie najmu krótkoterminowego?

Tam są jeszcze mieszkańcy, choć pewnie nie jest to zbyt duża liczba. 

Urząd Miasta w Sopocie posiada szacunki, jak dużo mieszkań jest wynajmowanych w ramach najmu krótkoterminowego, czyli krócej niż miesiąc?

W ewidencji gminnej mamy już tysiąc podmiotów, ale szacujemy, że drugie tyle funkcjonuje na rynku. Proszę pamiętać, że osoby fizyczne, które zgodnie z dzisiejszymi przepisami wynajmują lokal, nie mają obowiązku wpisywania się do żadnej ewidencji.

Ale już od 20 maja 2026 r. zacznie obowiązywać unijne rozporządzenie w sprawie najmu krótkoterminowego, które wprowadza m.in. obowiązkowy rejestr takich lokali. Polski parlament, choć jest w nim projekt ustawy w tej sprawie, chyba nie zdąży jej przyjąć. W związku z tym czy w tym sezonie wakacyjnym coś się zmieni, jeśli chodzi o najem krótkoterminowym?

Nas wiążą rozporządzenia krajowe, które konsumują dyrektywę unijną. Bez ustawy i stworzenia rejestru centralnego, funkcjonujemy dalej tak, jak dotychczas. Z informacji, które posiadamy od wiceministra sportu i turystyki Ireneusza Rasia – a proszę pamiętać, że w Sejmie procedowany jest projekt poselski, a nie rządowy – to jeszcze w kwietniu projektem ministerialnym powinien zajmować się rząd. I to będzie oficjalny projekt rządowy, który zostanie skierowany pod obrady parlamentu. Już jest tego efekt taki, że mamy dużo większą świadomość u osób, które zajmują się najmem krótkoterminowym. Zgłasza się do nas wielu właścicieli mieszkań na wynajem, którzy chcą się zarejestrować, którzy pytają, jak to będzie wyglądało? Jakie muszą spełnić wymogi?

Mimo że – jak mówiłam – osoby fizyczne nie są zobowiązane do wpisywania się do ewidencji, to jako miasto takie osoby od dawna wpisujemy. Ta nasza ewidencja – mówiąc kolokwialnie – będzie zassana do centralnego rejestru. Osoby, które prowadzą działalność legalnie, są zarejestrowane w naszej ewidencji, trochę automatycznie znajdą się w tej ewidencji centralnej, a potem będzie czas na dostosowanie się do nowych wymogów. To wszystko będzie regulowała ustawa, na którą bardzo czekamy.

Czytaj więcej

Aleksander Miszalski: Mamy pomysł na Kraków przyszłości

Projekt rządowy zakłada nie tylko Centralny Wykaz Turystycznych Obiektów Noclegowych podlegający ministerstwu, ale też nadanie każdemu obiektowi indywidualnego numeru identyfikacyjnego, czy wprowadzenie wysokich kar administracyjnych za prowadzenie działalności bez rejestracji lub naruszenie przepisów.

Ten projekt to tak naprawdę realizacja dyrektywy unijnej, czyli będzie centralny rejestr krajowy i to, co jest najważniejsze z naszego punktu widzenia – korelacja pomiędzy danymi rejestrowymi, a obecnością i współpracą z platformami rezerwacyjnymi.

Pani zdaniem to ucywilizuje rynek?

Uważam, że tak. Kary rzędu 50 tys. zł, jak zapisano w projekcie rządowym za niezarejestrowanie działalności, są dość wysokie i to pomoże zlikwidować szarą strefę. Już widzimy, że część osób decyduje się na to, żeby odejść od najmu krótkoterminowego, a mieszkania przeznaczyć na najem długoterminowy. Z punktu widzenia miasta turystycznego, jakim jest Sopot, to też jest bardzo ważny efekt, żeby więcej mieszkań trafiło na rynek wynajmu długoterminowego, bo to dla nas oznacza, że będą tam mieszkańcy, a nie turyści.

W założeniach tego projektu są też m.in. nowe uprawnienia dla gmin, w tym możliwość wyznaczania stref ograniczających najem krótkoterminowy, ustalania, ile dni dany lokal może być wynajmowany, czy wzmocnienie roli mieszkańców i wspólnot poprzez możliwość zgłaszania wniosków o kontrole. Czy to wszystko jest potrzebne?

Prawo gmin do decydowania, jeżeli nie jest obligatoryjne, a jest narzędziem, pozwala samorządowi, Radzie Miasta, kształtować pewne obszary. Mój sprzeciw budzi jednak to, żeby decydowała o tym wspólnota czy spółdzielnia, bo to może wprowadzić chaos. To będzie trudne do egzekwowania, może prowadzić do sporów i zabierać też samorządowi możliwość kształtowania przestrzennego. Nie będziemy wiedzieć, kto się zgodzi, a kto nie. A jak zmieni się właściciel, znowu będzie występowanie o zgodę. To moim zdaniem będzie nieefektywne.

Co do ustalania liczby dni, to powiem szczerze, że w takim mieście jak Sopot to może być trudne, ponieważ nam zależy na rozwoju turystyki zrównoważonej i całorocznej, a nie tylko koncentracji wszystkiego w sezonie letnim. W zeszłym roku wzrosła u nas o 25 proc. liczba turystów biznesowych. Oni  w głównej mierze są klientami hoteli, ale część z nich korzysta z oferty apartamentów, albo ich rodziny, które przyjeżdżają przy okazji jakichś wydarzeń biznesowych.

Nie chcemy sytuacji, że dwa czy trzy miesiące mieszkanie jest wynajmowane, a potem stoi puste przez wiele miesięcy. Z punktu widzenia miastotwórczego nie do końca jestem przekonana, czy jest to dobre rozwiązanie.

Czytaj więcej

Będzie nowy podatek dla turystów? Chcą tego samorządy

Wiele wskazuje, że już w tej kadencji samorządu liczba mieszkańców Sopotu spadnie poniżej 30 tys. osób. Z jednej strony są bardzo drogie mieszkania po 20-40 tys. zł za mkw., a z drugiej olbrzymia liczba turystów. To nie przyciąga do miasta młodych ludzi, a zwłaszcza rodzin z dziećmi. Samorząd ma jakiś pomysł, jak to zmienić?

Wyludnianie to nie tylko problem Sopotu, ale też bardzo wielu miast czy gmin, a tak naprawdę całej Polski. Jego przyczyny w różnych miejscach są różne. Są miasta, gdzie przyczyną spadku liczby mieszkańców jest słaba oferta pracy albo słaba jakość życia, a w Sopocie barierą rzeczywiście jest dziś cena mieszkań.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że Sopot jest miastem zamkniętym, jeżeli chodzi o terytorium. Nie mamy przedmieść, na których możemy budować tańsze, duże osiedla. Wszędzie jest zabudowa plombowa, kameralna, bo mamy też ograniczenia konserwatorskie. Jesteśmy też uzdrowiskiem. W ciągu ostatnich 20 latach w Sopocie nie powstały żadne wieżowce, ani inne wyższe budynki, co oczywiście przekłada się też na cenę metra kwadratowego mieszkań, bo jak na działce postawi się trzy piętra, a nie osiem, to wiadomo, że cena za mkw. jest zupełnie inna.

Naszą odpowiedzią jest budownictwo komunalne. Jesteśmy absolutnym liderem. Oddaliśmy do użytku już 300 mieszkań, a kolejne trzysta jest w przygotowaniu. Rada Miasta zdecydowała, że nie sprzedajemy mieszkań komunalnych właśnie po to, żeby służyły mieszkańcom, a nie były dalej sprzedawane i służyły najmowi czy inwestycjom. Pracujemy nad zasadami bazowymi dla mieszkań komunalnych i zastanawiamy się, jak przyciągnąć ludzi też z zewnątrz i na jakie grupy się otworzyć. Przeznaczamy mieszkania do samoremontu, czyli, jak mamy lokale w starym zasobie i nie chcemy czekać, aż będą środki na ich remont, to wynajmujemy je w zamian za odnowienie. Teraz oddajemy 20 takich mieszkań.

Cieszę się, że wrócą do naszego miasta studenci. Uniwersytet Gdański pozyskał środki i będzie rozbudowywał akademik na 230 miejsc. To też są mieszkańcy Sopotu, a część z nich może będzie chciała u nas zostać na stałe?

Najem długoterminowy też jest ważny, bo coraz więcej ludzi, zwłaszcza młodych, nie chce kupować mieszkań. Oni chcą po prostu mieć możliwość w miarę stabilnego wynajmu w fajnym miejscu. A myślę, że takim fajnym miejscem na pewno jest Sopot.

Zwyczajowo majówka rozpoczyna letni sezon turystyczny. Jeśli będą problemy z paliwem lotniczym, a w konsekwencji wzrosną ceny biletów, spodziewa się pani więcej turystów w tym roku w swoim mieście?

Jeżeli chodzi o samą majówkę, to nie. Ale widzimy pewną zmianę trendu i powrót do planowania pobytów, czego nie było w pandemii i zaraz po. Często było tak, że hotele nie miały rezerwacji albo miały niewiele, a potem goście spontanicznie podejmowali decyzję, bo np. prognozy były dobre i nagle wszystko było zarezerwowane. Rozmawiałam ostatnio z branżą hotelarską i już widać, że jest więcej rezerwacji na wakacje. Jest trochę więcej klientów, którzy w innych warunkach może by wybrali kierunki, np. bliskowschodnie, ale to wiąże się z lotami nad terenami nie do końca stabilnymi, co z kolei może przekładać się na decyzję o pozostaniu w kraju.

Czy na ten sezon miasto zainwestowało w nowe atrakcje turystyczne?

Nie tworzymy jakiejś wielkiej infrastruktury. Inwestujemy w zieleń, w place zabaw, w dostępne plaże, a przede wszystkim inwestujemy w wydarzenia kulturalne – festiwale czy koncerty. Nie robimy darmowych dużych wydarzeń, tylko zapraszamy mieszkańców i gości, np. do Opery Leśnej. Organizujemy wydarzenia sportowe na sopockim hipodromie. Inwestujemy w zrównoważoną ofertę kulturalną i rekreacyjną.

Czytaj więcej

Samorządy sięgają po miliony na bezpieczeństwo. Wnioski o pieniądze nie tylko na schrony

Zmieńmy temat. W tym roku Sopot dostanie 1,4 mln zł z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Te środki mają być przeznaczone na dokumentację projektowo-kosztorysową dla pięciu sopockich budowli ochronnych. Kiedy te miejsca fizycznie powstaną?

One są już. To miejsca, które kiedyś funkcjonowały, a dziś żadne z nich nie spełnia aktualnych wymogów dotyczących schronów. Zrobiliśmy inwentaryzację takich miejsc i wytypowaliśmy pięć, gdzie chcemy przeprowadzić remonty po to, żeby mogły one pełnić funkcje budowli ochronnych. To są te miejsca, które należą do miasta. A są jeszcze inne, które należą do spółdzielni, czy do wspólnot mieszkaniowych. Też oczywiście mamy ich inwentaryzację. Podobnie jak obiektów, które mogą służyć jako miejsce schronienia, jak np. parkingi podziemne.

Mamy dosyć dobrą sytuację, bo parkingów podziemnych i takich miejsc w Sopocie jest dosyć dużo, więc będziemy przygotowywać się do ich przystosowania, żeby w razie sytuacji kryzysowej mogły służyć jako miejsce doraźnego schronienia.

Inwestujemy też w magazyny obrony cywilnej. Te 1,4 mln zł to środki na dokumentację dla tych pięciu schronów, a dodatkowe 830 tys. zł dostaliśmy na dokumentację dotyczącą nowego magazynu i nowego zbiornika wodnego, bo chcemy zabezpieczyć lepiej naszą sieć wodociągową.

W ub. roku za środki z programu przeprowadzono m.in. bezpłatne szkolenia dla mieszkańców z udziałem sopockich służb i ekspertów z Katedry Bezpieczeństwa Zakładu Zarządzania Kryzysowego Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. W tym roku takie szkolenia też są zaplanowane? Jeszcze przed wakacjami?

Takie szkolenia organizowaliśmy z własnej inicjatywy i z budżetu miasta. W zeszłym roku środki z programu przeznaczyliśmy głównie na zakupy sprzętu, agregatów i innych urządzeń, które są potrzebne w sytuacjach kryzysowych. Patrząc na popularność spotkań, które zorganizowaliśmy w listopadzie ub. roku, teraz zorganizujemy je w większej hali z udziałem wszystkich służb, ale także np. farmaceutów z apteki całodobowej. Zapraszamy też Caritas, organizacje charytatywne, które powiedzą o bezpieczeństwie w bardzo szerokim aspekcie. Pierwsze takie szkolenie odbędzie się 9 maja.

Wrocław właśnie ogłosił, że wdraża program szkoleń z zakresu scenariuszy kryzysowych w szkołach ponadpodstawowych. Władze Sopotu też o tym pomyślą?

Już jesteśmy w kontakcie z różnymi instytucjami i pewne rzeczy już się dzieją – jak szkolenia z pierwszej pomocy, ze współpracy ze służbami. Służby są obecne w szkołach i prowadzą tam bardzo dużo działań. Dodatkowo, we współpracy z Akademią PGE realizujemy cykl szkoleń dla uczniów w klasach czwartych i piątych szkół podstawowych z zakresu cyberbezpieczeństwa. Mówimy o dezinformacji, o fake newsach, o tym, jak weryfikować, jak sprawdzać, jak korzystać tylko z wiarygodnych źródeł informacji. To też jest element bezpieczeństwa.