Panie prezydencie, jak długa jest w Płocku kanalizacja deszczowa?
Ma około 200 km.
A ile jest zbiorników retencyjnych na wody opadowe?
Siedem…
Pytam o to, bo miasto dostało 106 mln zł na wieloletni projekt „Zielono-niebieski Płock. Adaptacja do zmian klimatu”. Płockie wodociągi mają z tych środków zrealizować wiele inwestycji, m.in. właśnie budowę kanalizacji deszczowej czy zbiorników retencyjnych. Co te inwestycje zmienią w mieście?
W sumie projekt będzie kosztował prawie 166 mln zł. To kolejny etap budowy kanalizacji deszczowej. Jeszcze 15 lat temu, gdy zostałem prezydentem Płocka, mieliśmy w mieście tylko kanalizację ogólnospławną. Obrazowo – była tylko jedna rura, od 40 lat ciągle ta sama, niewydolna i już dziurawa. I w efekcie, zwłaszcza po nawalnych deszczach, na płockich ulicach tworzyły się rozlewiska, ale przede wszystkim zalewane były piwnice na wielu osiedlach.
A zalewane były nie „czystą” wodą deszczową, a wodą ze ściekami, więc to było podwójnie uciążliwe dla mieszkańców. Dlatego 15 lat temu wraz z prezesem wodociągów podjąłem decyzję, że rozpoczynamy rozdział kanalizacji, poczynając od budowy podczyszczalni ścieków, a potem od tej podczyszczalni, krok po kroku, kilometr po kilometrze, budujemy kanalizację deszczową i modernizujemy tę sanitarną.
O ile wcześniej pozyskiwaliśmy środki unijne na rozdział kanalizacji, o tyle teraz było to nieco bardziej skomplikowane. Nie wystarczyło tylko złożyć wniosku na rozdział kanalizacji, ale też trzeba było połączyć to z wykorzystaniem deszczówki i stworzeniem terenów zielonych, które będą później korzystały z tych wód opadowych. Dlatego ten projekt jest projektem szerszym niż te wcześniejsze, bo uwzględnia zarówno budowę kanalizacji deszczowej i modernizację sanitarnej, jak i stworzenie tych przestrzeni zielonych.