Reklama

Olgierd Geblewicz: Trzeba wspierać firmy w przemyśle obronnym

Nie jesteśmy regionem, który ma historyczne tradycje w budowie czołgów, ale mamy firmy, które w branży gospodarki morskiej czy lotniczej mogą realizować nowe koncepcje, jak drony podwodne czy inne tego typu urządzenia – mówi Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego.

Publikacja: 12.01.2026 06:00

Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego

Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego

Foto: FOTO-TEAM.PL

Bezpieczeństwo i obronność, mieszkalnictwo, zasoby wodne – to możliwe nowe obszary wsparcia w Funduszach Europejskich dla Pomorza Zachodniego. Jeszcze w grudniu Zarząd Województwa przekazał do Brukseli zmiany w programie, ale kiedy one zostaną wprowadzone?

Pierwotną wersję zmian wysłaliśmy już we wrześniu. Liczyłem, że Komisja Europejska, z którą od miesięcy jesteśmy w dialogu, do końca roku 2025 przeproceduje te zmiany. Okazuje się, że zielone światło na wdrażanie nowych celów dostaniemy raczej w pierwszym kwartale 2026 roku i nie ukrywam, że trochę mnie to martwi. Rozumiem, że są to długotrwałe procesy, a zmiany zarówno na Pomorzu Zachodnim, jak i w innych programach regionalnych są naprawdę duże. Jednak warunkiem skutecznego wdrożenia nowych priorytetów jest jak najszybsze ogłoszenie konkursów, więc działamy pod presją czasu. Dlatego już teraz przygotowujemy zarys nowych harmonogramów i założeń konkursów, aby optymalnie przygotować się do realizacji nowych obszarów wsparcia.

Zapowiadając możliwe zmiany w programie Funduszy Europejskich dla Pomorza Zachodniego, mówił pan, że region inwestuje w wielowymiarową odporność i bezpieczeństwo. Jakie dokładnie inwestycje miał pan na myśli?

To będzie cały wachlarz inwestycji. Mówiąc o obronności mam na myśli przede wszystkim wzmacnianie potencjału przemysłowego Pomorza Zachodniego. Należy przeznaczyć dodatkowe wsparcie dla firm, które będą chciały zaistnieć albo już istnieją w przemyśle obronnym. To z oczywistych powodów branża, w której obecnie realizowanych jest bardzo dużo inwestycji, a będzie ich jeszcze więcej. 

Wyobrażam sobie wsparcie różnego rodzaju badań i rozwoju w firmach i startupach, które planują przystosowywanie się do wymagań produkcji na potrzeby wojska. Nie jesteśmy regionem, który ma historyczne tradycje w budowie czołgów, ale mamy firmy, które w branży gospodarki morskiej czy lotniczej mogą realizować nowe koncepcje, jak drony podwodne czy inne tego typu urządzenia.

Trzeba też mieć świadomość, że nowoczesna wojna znacząco się zmieniła. Jest coraz więcej elektroniki, komunikacji i automatyzacji, a to może być impulsem do tego, aby firmy, które dotychczas nie działały w systemie obronnym, zaczęły funkcjonować również w tym obszarze.

Środki europejskie z FEPZ mają być przeznaczone także m.in. na wsparcie przedsiębiorców w rozwoju technologii podwójnego zastosowania (dual-use). Wiadomo, o jakie technologie dokładnie chodzi?

O tym właśnie mówimy. Technologie dronowe mogą być wykorzystywane zarówno w branży cywilnej, jak i wojskowej. Tego typu technologii jest naprawdę bardzo dużo. Na ten cel przeznaczamy około stu milionów złotych jako wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorców. Zarówno w tym działaniu, jak i w obszarze dual-use mamy również pieniądze przeznaczone na budowę schronów we współpracy z samorządami gminnymi.

Reklama
Reklama

Część środków chcemy przeznaczyć na dodatkową infrastrukturę, chociażby na nasze lotnisko – na wzmocnienie jego zdolności w zakresie lądowania i poprawy bezpieczeństwa, a część na tabor kolejowy czy infrastrukturę drogową. Pamiętajmy, że w czasie wojny kluczowe są takie kwestie jak logistyka, transport, ewakuacja i przerzut wojsk, a więc cała infrastruktura, która będzie temu służyła, może zostać wsparta tymi priorytetami.

Czytaj więcej

Marszałek Małopolski: Bezpieczeństwo kluczowe dla rozwoju regionu

Część unijnych środków – o czym już pan wspominał – ma być przeznaczona na inwestycje w infrastrukturę ewakuacyjną, schrony czy wzmocnienie służb ratunkowych. Samorządy będą mogły korzystać z tych pieniędzy na budowę lub remonty schronów? Czy raczej prywatne firmy?

Nie dokonaliśmy jeszcze rozstrzygnięć w tym zakresie. Schrony i miejsca ukrycia to obiekty o charakterze publicznym, więc będzie to raczej działanie skierowane głównie do gmin. Będziemy jednak musieli zrobić rozeznanie, kto jest w stanie naprawdę szybko przystosować istniejące obiekty do celów ochrony ludności. Budowa nowych jest czasochłonna, dlatego będziemy sprawdzać, kto już ma gotową dokumentację na tego typu obiekty albo kto jest w stanie szybko dostosować swoje budynki do wymagań miejsc chronienia. Na razie intuicja podpowiada, że będą to gminy, ale nie można wykluczyć, że jeśli pojawią się zapytania ze strony przedsiębiorców i będą oni mieli gotowe projekty do szybkiej realizacji, decyzja może ulec zmianie.

Panie marszałku, w regionie występują problemy z wodą słodką. Jak środki unijne mogą pomóc w ich rozwiązaniu?

Jeśli chodzi o dostęp do wody pitnej z wodociągów, problemy te dotykają przede wszystkim mieszkańców obszarów wiejskich. Dlatego również w tym zakresie zabezpieczyliśmy środki na zarządzanie zasobami wodnymi. Mam świadomość, że skala tych działań nie będzie bardzo duża. Będziemy je raczej traktować jako uzupełnienie tego, co obecnie oferuje zarówno Wojewódzki, jak i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

A jeśli chodzi o zwiększenie odporności regionu na deficyty wody i susze – jakie inwestycje są potrzebne w pierwszej kolejności?

Przede wszystkim trzeba kontynuować to, co już robiliśmy w tej perspektywie, czyli promocję retencjonowania wody. Retencja zapobiega zarówno powodziom, jak i suszom. Z wodą, szczególnie tą płynącą w rzekach, jest tak, że albo jest jej za dużo i wtedy trzeba otwierać poldery i zbiorniki retencyjne, albo jest jej za mało i trzeba wypuszczać wodę zgromadzoną w okresach nadmiaru.

Musimy stale usprawniać cały system melioracji. Niestety zapóźnienia są gigantyczne. Od momentu, gdy rząd Prawa i Sprawiedliwości odebrał samorządom województw odpowiedzialność za melioracje i przeniósł ją do Wód Polskich, w zasadzie ustały wszystkie inwestycje, które wcześniej były realizowane. Straciliśmy niemal dekadę, którą można było wykorzystać na usprawnienia i budowę efektywnych urządzeń hydrotechnicznych. Dlatego dziś trzeba wrócić do mechanizmu inwestowania w infrastrukturę hydrotechniczną – to absolutna podstawa.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Tadeusz Truskolaski: Sytuacja finansowa dużych miast się poprawiła

Zostańmy jeszcze na chwilę przy środkach unijnych, a dokładnie przy Wieloletnich Ramach Finansowych na okres 2028–2034. Komitet Regionów, w którego prezydium pan zasiada, domaga się m.in. uproszczeń w procedurach legislacyjnych, które powinny w większym stopniu uwzględniać perspektywę władz lokalnych i regionalnych. Dlaczego to jest tak ważne?

Trzeba pamiętać, że uproszczenia, o których dziś mówi Komisja Europejska, są niestety często pretekstem lub uzasadnieniem dla bardzo groźnych – z naszego punktu widzenia – zmian, które mają nastąpić w przyszłej perspektywie po 2027 roku. Otóż Komisja stwierdziła, że w ramach uproszczeń scentralizuje na poziomie narodowym wszystkie programy unijne. Centralizacja może prowadzić do tego, że słabsze regiony będą znacząco traciły. Dotychczas polityka regionalna wspierała politykę spójności i pomagała właśnie tym słabszym.

Przekazanie pieniędzy na poziom krajowy to de facto bardzo niebezpieczny pomysł, który może doprowadzić do likwidacji efektywnej polityki spójności i polityki regionalnej w całej Europie. Dlatego jako Komitet Regionów mówimy jasno: uproszczenia – tak, ale mają to być uproszczenia dla beneficjentów, a nie dla urzędników w Brukseli. Silna rola regionów w ramach polityki spójności musi być zachowana, a partnerstwo w kształtowaniu tej polityki na linii regiony – Komisja Europejska powinno być priorytetem.

Polityka spójności po 2027 roku oraz wieloletnie ramy finansowe funduszy europejskich są obecnie numerem jeden w debatach brukselskich. Trudno więc, abyśmy jako regiony nie zabierali w nich głosu, tym bardziej że po raz pierwszy Komisja Europejska zdecydowała się na tak daleko idącą rewolucję i znaczące obniżenie rangi regionów. Na to nie może być naszej zgody. W tym zakresie mamy strategiczne partnerstwo z Parlamentem Europejskim, które doprowadziło do tego, że przewodnicząca Ursula von der Leyen w listopadzie ogłosiła przygotowanie nowego pakietu regulacji.

Czekamy na niego, ponieważ ma on zagwarantować regionom realny wpływ na kształtowanie polityki terytorialnej. W dużym uproszczeniu stawką w tej grze jest to, czy lokalne samorządy będą decydować o tym, jak ma wyglądać Pomorze Zachodnie i jak mają być wykorzystywane fundusze unijne, czy też wszystko będzie rozstrzygane w Warszawie.

Z Warszawy nie wszystko widać…

Niestety. W dużych państwach proponowane zmiany będą szczególnie dotkliwe. W krajach takich jak Malta, Łotwa czy Estonia polityka regionalna i tak była zwykle kształtowana w stolicy. Natomiast w państwach dużych – takich jak Hiszpania, Włochy, Francja, Niemcy czy Polska – nie ma realnej możliwości skutecznego zarządzania krajem bez silnej polityki regionalnej. Dlatego mówimy tutaj w zasadzie jednym głosem i podpisujemy się pod wspólnymi inicjatywami.

Reklama
Reklama

Samorządowcy skupieni w Komitecie Regionów podkreślają, że uproszczeniom powinna towarzyszyć kompleksowa digitalizacja oraz bezpieczne wykorzystanie sztucznej inteligencji. Nowoczesne narzędzia cyfrowe w odniesieniu do przepisów upraszczających powinny być w jak największym stopniu zharmonizowane w całej Unii Europejskiej. Dlaczego?

Po pierwsze, mamy w Komitecie Regionów własne pozytywne doświadczenia z AI, choć oczywiście nie wszystko da się zastąpić sztuczną inteligencją i nie wszędzie będzie ona równie efektywna. Widzimy jednak dziedziny, w których umiejętność korzystania z narzędzi cyfrowych potrafi usprawnić pracę. Tak jest na przykład w przypadku tłumaczy, którzy wykorzystują sztuczną inteligencję do pierwszych wersji przekładu, by następnie ją zweryfikować, poprawić i udoskonalić. 

Biorąc pod uwagę, jak skomplikowanym organizmem jest Bruksela oraz jak złożone bywają formularze, które musimy wypełniać, widzimy ogromny potencjał zarówno w cyfrowym wsparciu beneficjentów, jak i późniejszej analizie dokumentów. Podkreślam jednak: wszystko na poziomie zdrowego rozsądku. Sztuczna inteligencja potrafi wspierać bardzo wiele obszarów, ale wciąż jest daleka od ideału.

Czytaj więcej

Zygmunt Frankiewicz: Polityka wkroczyła do samorządów. To nie służy jakości zarządzania

Samorząd województwa ma już drugi budżet oparty na nowej ustawie o JST. Jak patrzy pan na dochody regionu naliczane z podatków PIT i CIT? Rosną tak, jak powinny, czy jednak coś należałoby zmienić?

Według wyliczeń Ministerstwa Finansów, które zostały przekazane województwom, niestety aż 14 z 16 regionów w Polsce ma w tym roku osiągnąć niższe dochody, niż w roku poprzednim. To budzi zdziwienie i zmartwienie, ponieważ wciąż w dużej mierze opieramy się na dochodach z podatku CIT. Nie wiemy, czy oznacza to, że firmy w naszych województwach są dziś mniej rentowne, czy też zmieniła się metodologia wyliczania tych dochodów. Nie otrzymaliśmy jasnych danych ani przejrzystego wyjaśnienia, dlaczego tak się dzieje.

Te uszczerbki są oczywiście bolesne, choć na szczęście nie powodują zagrożenia dla realizacji naszych podstawowych zadań. Zawsze jednak chciałoby się robić więcej, dlatego zwracamy się do Ministerstwa Finansów z prośbą o transparentne wytłumaczenie, skąd w tak wielu regionach bierze się spadek dochodów.

Reklama
Reklama

I na koniec: jakie największe wyzwania czekają regiony w 2026 r.?

Myślę, że uruchomienie nowych priorytetów unijnych będzie ogromnym wyzwaniem, podobnie jak dalsze wzmacnianie odporności regionów. Dużym wyzwaniem pozostaje samo wdrażanie funduszy unijnych. To będzie pierwszy rok w obecnej perspektywie, w którym będziemy musieli poważnie rozliczyć się z tzw. ram wykonania. Chodzi zarówno o postęp w podpisywaniu umów, jak i o już zrealizowane projekty oraz faktury przekazane do Brukseli. To zawsze napotyka na trudności, bo choć to samorządy województw ponoszą formalną odpowiedzialność, to faktyczne wydatkowanie funduszy jest pracą wspólną: gmin, powiatów i prywatnych firm.

My możemy jedynie wywierać presję na tempo realizacji. Dlatego 2026 rok z pewnością będzie rokiem trudnym – wymagającym intensywnego monitorowania postępów, mobilizowania beneficjentów do szybszej realizacji zadań i sprawniejszego rozliczania projektów, a jednocześnie przygotowania się do realizacji nowych celów, jakie stawia przed nami dynamicznie zmieniająca się rzeczywistość.

Okiem samorządowca
Tadeusz Truskolaski: Sytuacja finansowa dużych miast się poprawiła
Okiem samorządowca
Marszałek Małopolski: Bezpieczeństwo kluczowe dla rozwoju regionu
Okiem samorządowca
Prezydent Konina: Elektrownia jądrowa przestawiłaby miasto na nową drogę rozwoju
Okiem samorządowca
Burmistrz Zakopanego: Chcę, by miasto było prestiżowym kurortem
Okiem samorządowca
Paweł Gulewski, prezydent Torunia: Luka oświatowa cały czas rośnie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama