Pani prezydent, ile linii tramwajowych jest w Łodzi?

Oj, dużo. Mamy 22 linie tramwajowe, w tym trzy podmiejskie.

A ostatnia, zupełnie nowa, kiedy została wybudowana?

Ostatnia rozbudowa była w 2015 r. Wtedy tramwaje pojechały na Olechów i Janów. A teraz budowane są kolejne odcinki nowych linii. Skomunikują Nowe Centrum Łodzi z resztą miasta na wschodzie. Co bardzo istotne, obejmą również jeden z najbardziej obciążonych komunikacyjnie odcinków – Broniewskiego między Żeromskiego a Kilińskiego. To jest w trakcie realizacji.

Właśnie, miasto niedawno rozstrzygnęło przetarg na wykonanie torowiska w Nowym Centrum Łodzi i jeszcze przed wakacjami miała rozpocząć się budowa tej trasy wzdłuż alei Grohmanów i ulicy Wierzbowej. Jednak jeden z oferentów odwołał się od wyniku przetargu do Krajowej Izby Odwoławczej. Więc kiedy ta inwestycja może ruszyć?

Poszło odwołanie do KIO i musimy poczekać na rozstrzygnięcie. Prawo w Polsce obowiązuje i trzeba to szanować. Najważniejsze, że wszystkie złożone oferty były w granicach ceny, którą przewidzieliśmy, a nawet ciut poniżej. Jest czterech oferentów, a jeden z nich się odwołał – miał do tego prawo. Nie mamy na to wpływu. Czekamy na Krajową Izbę Odwoławczą i jej werdykt w tej sprawie.

Dlaczego ta inwestycja jest dla Łodzi ważna?

Przede wszystkim chcemy dokończyć budowę nowej dzielnicy miasta. Ona nie może się obyć bez sprawnej komunikacji. Tam już jest dużo inwestycji – część w trakcie, część jest już zakończona. W sumie będzie tam mieszkało ponad 10 tys. osób. Dlatego ważne jest, aby zapewnić im bezproblemowy transport. A takim najbardziej komfortowym środkiem transportu jest właśnie tramwaj.

Jako miasto postawiliśmy na tramwaje. Nawet nie ja, ale moi poprzednicy, którzy przed laty zbudowali w Łodzi pierwszy „tramwaj bez koni”. I tego tramwaju się trzymamy, bo komunikacja tramwajowa daje nam możliwość bezproblemowego przemieszczania się po mieście.

Czytaj więcej

Prezydent Wałbrzycha: Miasto w przyspieszonym tempie przeskakuje etapy rozwoju

Kilka lat temu powróciły tramwaje do Zgierza, Pabianic czy Konstantynowa Łódzkiego. A czy jest jakakolwiek szansa, by łódzki tramwaj dojeżdżał do Lutomierska i Ozorkowa?

Szansa zawsze jest. Miasto zrealizowało wszystkie inwestycje do swoich rogatek, ale nie możemy inwestować poza granicami miasta. To musi zrobić miasto czy gmina, do której taka „droga żelazna” prowadzi. Więc niestety i Lutomiersk, i Ozorków muszą poprowadzić tory na własny koszt, a koszt budowy linii tramwajowej jest bardzo wysoki. Tych gmin nie za bardzo stać, żeby to wybudować.

Myślę, że Lutomiersk nie pogodził się z brakiem tramwaju, bo cały czas walczy o to, żeby wybudować tę linię. Ale to miasto musi odbudować odcinek torów między Konstantynowem a Lutomierskiem, bo to do nich należy. Z kolei Ozorków chyba już pogodził się z brakiem tramwajów. Miasto zobaczyło, że bardzo dobrze funkcjonuje Łódzka Kolej Aglomeracyjna, która łączy je z centrum Łodzi, więc są dobrze skomunikowani.

Bardzo by nam pomogła ustawa metropolitalna, gdyby była, bo wtedy moglibyśmy przez metropolię wspomagać te mniejsze gminy ościenne, które bardzo chciałyby mieć tramwaj.

A czy trwają prace nad ustawą metropolitalną dla Łodzi, czy nie ma nawet takiego pomysłu?

Łódź zakwalifikowano do zbioru wszystkich ustaw metropolitalnych, mimo że swego czasu senator Krzysztof Kwiatkowski przeprowadził przez Senat pierwszy projekt takiej ustawy. To było w poprzedniej kadencji, ale wszystko utknęło. W tej chwili procedowana jest tylko ustawa metropolitalna dla Gdyni, Gdańska i Sopotu. Natomiast dla nas, jako tak zwanego miasta policentrycznego, takie przepisy na razie nie są procedowane. Trwają rozmowy między organizacjami skupiającymi samorządy a stroną rządową, jak ma wyglądać taka wspólna ustawa metropolitalna dla pozostałych miast.

Kolejowy tunel pod centrum Łodzi to inwestycja nie miejska, ale PKP PLK. Została wstrzymana, bo kolej rozwiązała umowę z wykonawcą. Jednak kolej chce ją kontynuować, ale wcześniej wyburzyć kilka kamienic, choćby przy ul. Próchnika czy 1 Maja. To miejskie budynki? Miasto jest przygotowane, by zapewnić tym lokatorom inne mieszkania? 

Ta inwestycja może nie tyle została wstrzymana, ile rozwiązano umowę z wykonawcą. Według mnie – słusznie. Trwają ustalenia zakresu wykonanych prac. Jednocześnie zaproszono wszystkie firmy zajmujące się profesjonalnie drążeniem tuneli do tego, żeby składały swoje oferty na dokończenie tej inwestycji. Niestety tarcza utknęła pod budynkami, które stoją nad nią, i wszystko na to wskazuje, że bez wyburzenia tych budynków nie ma szans, żeby tarczę ponownie uruchomić, bo jest tak zasklepiona, że bez wymiany ostrzy na nowe i bez odkopania całej infrastruktury nic nie można zrobić.

Jest ustawa, która daje szansę PKP PLK na wywłaszczenie mieszkańców, którzy są właścicielami mieszkań, w tym również wywłaszczenie miasta, które też jest właścicielem lokali. Wszyscy mieszkańcy z najmu miejskiego dostali propozycje innych lokali. Chodzi o 36 rodzin, które korzystały z zasobu miejskiego. Dostały one propozycje i sukcesywnie przyjmują nowe lokale. A pozostali negocjują w tej chwili z PKP PLK kwestie dotyczące wykupu ich lokali, tak żeby mogli jak najlepiej zabezpieczyć się i kupić nowe mieszkania. To ważna inwestycja dla miasta. Umożliwi mieszkańcom łatwiejsze przemieszczanie się wewnątrz samej Łodzi oraz gmin ościennych Łódzką Koleją Aglomeracyjną.

Wspominała już pani o Nowym Centrum Łodzi. To komercyjny projekt deweloperów, którzy stawiają bloki blisko dworca Łódź Fabryczna i EC1. Samo miasto chwaliło inwestycję jako dzielnicę kompletną, która połączy mieszkania, pracę, kulturę, edukację i zieleń w zasięgu krótkiego spaceru. Tyle że ta praca ma być w Warszawie, a sama dzielnica zostanie sypialnią stolicy? Czy jednak nie będzie aż tak źle?

Nie będzie źle. Po pierwsze pociągi kursują w obie strony tak samo i coraz więcej warszawiaków znajduje pracę w Łodzi. Faktycznie to będzie, czy w zasadzie już jest, dzielnica kompletna, ponieważ to jest typowe miasto piętnastominutowe. W zasięgu spaceru jest kilkadziesiąt szkół, przedszkoli, są instytucje kultury, filharmonia, teatry i sklepy. Ale także duże powierzchnie biurowe w najbliższym sąsiedztwie, również na terenie tej nowej dzielnicy. To jest ładny kawałek miasta, w którym będzie można bardzo fajnie żyć.

A jeżeli ktoś ma potrzebę poszukać pracy w Warszawie, to ja nie mam nic przeciwko, jeżeli jego życie będzie się nadal koncentrowało w Łodzi. W końcu dojechanie z Wawra, Anina czy Białołęki do centrum Warszawy często zajmuje dużo więcej czasu niż podróż szybką koleją z centrum Łodzi do centrum Warszawy. Docelowo będzie to około 34–36 minut, w zależności od tego, czy powstanie przystanek przy Porcie Polska, czy też nie.

Nie mamy żadnego kompleksu stolicy. Jeśli ktoś ma aspiracje, żeby w Warszawie lepiej zarobić, czy ma unikalne umiejętności i tam znajdzie pracę, a nie w Łodzi, to nic złego. Nowe Centrum Łodzi to nie będzie sypialnia Warszawy, a normalna część fantastycznego miasta, jakim jest Łódź.

Czytaj więcej

Prezydent Opola: Zadłużamy się, żeby zrealizować potrzebne miastu inwestycje

Remonty ulic Żeromskiego, Polarnej czy Dubois są w toku. Szczecińską czy Bema zmodernizowano już wcześniej. A dużo jeszcze ulic w mieście czeka na kompleksowe odnowienie? Ten proces jeszcze długo potrwa?

Obiecałam sobie, że do końca kadencji będziemy w stanie odnowić wszystkie ulice. Nie jest powiedziane, że jesteśmy w stanie wybudować je na nowo, choć są takie, które budujemy od podstaw. Miasto bardzo się rozrosło. Mamy dużo inwestycji w różnych częściach Łodzi, i nie tylko w samym centrum, bo osoby, które chcą mieć kontakt z naturą, wybierają rubieże Łodzi, więc tam konieczne są nowe drogi wewnątrz tych nowych osiedli.

Myślę, że trzy lata to okres, w którym jesteśmy w stanie ten proces zakończyć. Rocznie robimy ponad sto inwestycji drogowych, a są lata, że jest ich 140–150. To jest proces, który trwa, bo przez wiele lat, nawet w PRL-u, nigdy nie były ponoszone tak duże nakłady na infrastrukturę drogową. I to nie tylko same drogi, bo my patrzymy szerzej. To są ciągi pieszo-jezdne. A więc drogi, chodniki i ścieżki rowerowe, ale przede wszystkim przestrzeń, w której spacerujący może usiąść na ławce i chwilę odpocząć. A to jest szczególnie ważne przy starzejącym się polskim społeczeństwie.

W ubiegłym roku Łódź dostała z programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej około 42,5 mln zł, z czego 14 mln przeznaczono na doposażenie straży pożarnej i Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. A w tym roku jakie to będą środki i na co Łódź je przeznaczy?

Złożyliśmy wnioski opiewające na ponad 160 mln zł. Na razie otrzymaliśmy niespełna 3 mln zł. Przede wszystkim na doposażenie straży pożarnej, ale oczekujemy też wsparcia na infrastrukturę ochronną, czyli budynki, które mają pełnić funkcję miejsc schronienia czy schronów. Wnioski dotyczą miejsc dual-use, czyli podwójnego zastosowania, a więc miejsc, które w czasie pokoju mogą służyć np. jako miejsca parkingowe czy infrastruktura sportowa, a w sytuacjach zagrożenia mogą pełnić rolę miejsc schronienia.

Bardzo dużo przeznaczamy na szkolenia. To jest nasz obowiązek. Przeznaczyliśmy specjalne środki na doposażenie naszych szkół w pomoce w zakresie edukacji dla bezpieczeństwa. Prowadzimy permanentnie szkolenia. Najpierw pracowników Straży Miejskiej, Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, Miejskiego Zarządu Lokali Miejskich, ale również wszystkich urzędników. Planujemy też sukcesywnie szkolić wszystkich mieszkańców Łodzi, jak zachować się w momencie kryzysu wywołanego czy to zjawiskami pogodowymi, czy kryzysem zdrowotnym, z jakim już mieliśmy do czynienia w czasie pandemii, czy też kryzysem związanym z agresją obcego państwa. Oby to nigdy nie nastąpiło.

Czytaj więcej

Prezydentka Kielc: Nie da się w perspektywie roku inwestować w schrony

W połowie maja Sejm zdecydował o utworzeniu, a w zasadzie przywróceniu Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Co ta decyzja oznacza dla miasta?

Bardzo dużo. Gdy byłam posłanką, moim marzeniem było przywrócenie szkolenia lekarzy w zakresie medycyny wojskowej. I po sześciu latach od likwidacji WAM w Łodzi udało się przywrócić szkolenie lekarzy wojskowych na Łódzkim Uniwersytecie Medycznym. A teraz ma powrócić osobna uczelnia. To z jednej strony prestiż dla miasta, a z drugiej strony brakuje nam kadr, jeśli chodzi o bezpieczeństwo w zakresie naszych sił zbrojnych. Potrzebujemy lekarzy medycyny pola walki, ratowników. A to są często inne kompetencje niż przeciętnego lekarza, który przyjmuje pacjentów w przychodni czy leczy nas w szpitalu.

Dla państwa polskiego jest olbrzymia potrzeba stworzenia na powrót uczelni, która będzie kształciła medyków wojskowych. Już w tej chwili brakuje kilku tysięcy lekarzy w Wojskowej Służbie Zdrowia. Teraz uczelnia ma kształcić około 1200 lekarzy, czyli będzie około 250–300 absolwentów rocznie, co dla nas jest bardzo potrzebne, bo w tym również będą pielęgniarki, ratownicy medyczni, farmaceuci, fizjoterapeuci, czyli praktycznie cały konieczny zasób.

Od siedmiu miesięcy w centrum miasta obowiązuje nocny zakaz sprzedaży alkoholu. Władze Łodzi zastanawiają się nad rozszerzeniem prohibicji na całe miasto, czy nie ma takiej potrzeby?

Z taką inicjatywą wystąpili i mieszkańcy, i radni. W części miasta objętej zakazem sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych żyje się spokojniej. Jest tam dużo mniej występków i różnego typu nieprzewidzianych sytuacji spowodowanych nadmiarem alkoholu. Radni podejmują decyzję, ja osobiście nie widzę problemów. Widzimy za to, że nawet na osiedlach, gdzie nie ma zakazu, zaczynają zamykać się sklepy nocne. Więc ta nocna prohibicja może w jakiś sposób wpłynęła na świadomość społeczeństwa?

Tydzień temu w referendum odwołano prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Nie obawia się pani takiej fali, która może zmieść kolejnych prezydentów dużych miast, w tym m.in. i panią?

Na tym polega demokracja. Wszystko jest możliwe. Prezydenci, którzy podejmują niepopularne decyzje, muszą się z tym liczyć. Teraz boję się, że część z nich będzie obawiała się odważnych decyzji i groźby referendum. A przecież do odważnych świat należy. Nieraz trzeba podejmować nieszablonowe i niełatwe decyzje. A demokracja rządzi się swoimi prawami. Jak widać, w Polsce ma się dobrze, skoro obywatele w Krakowie tak zdecydowali.

Każdy z nas ma z tyłu głowy taką obawę. Ale żadna funkcja nie jest dana raz na zawsze, więc trzeba robić swoje, a zadania wykonywać jak najlepiej, aby mieszkańcy czuli, że mają dobrego włodarza i są pod dobrą opieką.