Burmistrz Krynicy Morskiej: Status uzdrowiska pozwoliłby nam na przedłużenie sezonu

Status uzdrowiska to ewidentnie finansowe korzyści dla samorządu i mieszkańców. Opłata uzdrowiskowa jest obowiązkowa do pobierania przez obiekty hotelarskie. A drugim elementem bardzo ważnym jest to, iż ile miasto by nazbierało tej opłaty uzdrowiskowej, to drugie tyle dostanie dotacji z budżetu państwa – mówi Krzysztof Swat, burmistrz Krynicy Morskiej.

Publikacja: 24.02.2022 12:24

Krzysztof Swat, burmistrz Krynicy Morskiej.

Krzysztof Swat, burmistrz Krynicy Morskiej.

Foto: materiały prasowe

„Rz”:- Dużo jest teraz turystów w Krynicy Morskiej? To udany sezon zimowy? Jak go pan ocenia?

Krzysztof Swat: - Nie mamy typowego sezonu zimowego, jak np. w Zakopanem,czy w innych miejscowościach górskich lub uzdrowiskowych. Sezon turystyczny na polskim bałtykiem jest krótki z uwagi na klimat i żeby przyciągnąć turystów w okresie jesienno-zimowym trzeba im zaoferować coś więcej niż spocery po plaży. Niestety nadal nie jesteśmy uzdrowiskiem, co mogłoby przyciągnąć turystów i kuracjuszy, ale szczególnie w weekendy jest dużo ludzi. Widzę na ulicach jak stoją samochody pod pensjonatami, hotelami, czy ośrodkami, które są czynne przez cały rok. Nie mówię, że są one pełne, ale zapewne na utrzymanie pracowników zarabiają. Nie jest to szczyt naszych marzeń, ale jest lepiej niż to co było kilkanaście czy więcej lat temu. 

Jeszcze 20 lat temu pod koniec sierpnia, Krynica powoli wymierała i tak naprawdę zaczynało się wszystko dopiero przed weekendem majowym. Obecnie turyści przyjeżdżają do Krynicy przez cały rok. Oczywiście, gro osób odwiedza nasze miasto w miesiącach letnich, od czerwca, czy od maja do końca września, a później w weekendy.

W okresie jesienno-zimowym turystów przyciągają obiekty, które mają jakieś zaplecze związane ze SPA, czy inne atrakcje np baseny. Niejednokrotnie rozmawiałem z właścicielami czy dyrektorami takich obiektów to nie narzekają na brak gości, tym bardziej, że w Krynicy przez ostatnie lata powstało kilka inwestycji, które uatrakcyjniają pobyt.

- Jak przedsiębiorcy przetrwali lookdowny, które były w 2020 roku i 2021?

- Rok 2020 był ciężki. Na pewno właściciele z branży hotelarskiej i nie tylko dużo mniej zarabiali, niż w latach wcześniejszych.

Ale wiadomo były obostrzenia dotyczące ilości osób, które mogą przebywać w obiektach, strach przed pandemią też nie sprzyjał przyjazdom. 2020 rok był sporo gorszy, niż lata wcześniejsze.  Część przedsiębiorców miało problemy z utrzymaniem płynności fonansowej.

Za to rok 2021 był rewelacyjny. Wszyscy twierdzą, że tak dobrego sezonu nie pamiętają. Pewnie to też było wynikiem, że dużo osób nie wyjeżdżało za granicę z powodu obostrzeń. Każdy był spragniony po tych wszystkich lookdownach wyjazdu i odpoczynku. 

Częściowo na większy ruch wpłynęły bony turystyczne, które wówczas trzeba było wykorzystać w 2021 roku. Więc, ludzie starali się wyjeżdżać, aby pieniądze nie przepadły. Ci, którzy dysponowali takimi bonami przyjeżdżali. Widzieliśmy to po ilości wpisów do gminnego rejestru obiektów świadczących usługi hotelarskie.

Taki rejestr prowadzi każda gmina turystyczna i po wydawanych zaświadczeniach, że taki wpis się ma, bo to był warunek, żeby rozliczać bony turystyczne. Sporo tego było. Nie spotkałem osoby, która narzekała na sezon 2021. 

Mam nadzieję, że rok 2022 będzie podobny, bo z tego co dochodzą nas sygnały i informacje medialne, te bony zostały przedłużone do końca września 2022. Ci co nie zdążyli wykorzystać będą mieli możliwość w tym roku, oby tylko pogoda dopisała.

- Ponad rok temu pan wraz z innymi nadmorskimi włodarzami walczył, aby samorządowe wsparcie trafiło też do gmin nadmorskich. Coś z tego wyszło?

- Niestety nie. Rządzący uznali, że tylko i wyłącznie miejscowości górskie z takiej pomocy mogą skorzystać i to nawet takie, gdzie nie było żadnych hoteli.

Tu nie chodzi tylko o samorządy nadmorskie, które są miejscowościami turystycznymi, ale także te na Mazurach, czy w innych częściach Polski.. Dlaczego ktoś rozróżnia samorządy z południowej Polski, od samorządów z innych części naszego kraju? Wszyscy powinni być jednakowo traktowani. Oczywiście zimą w górach jest więcej turystów, ale do innych części Polski też turyści przyjeżdżają o tej porze roku. Ale jedni dostali wsparcie, a inni nie. Coś nie tak.

- Wspominał, pan, że gmina wciąż nie ma statusu uzdrowiska. A zdaje się stara się o nie już szósty rok.

-W 2016 roku złożyliśmy wniosek o nadanie Krynicy statusu uzdrowiska i dostaliśmy negatywną odpowiedź. Mamy świadectwo potwierdzające właściwości lecznicze naszej solanki, mamy świadectwo potwierdzające właściwości lecznicze klimatu nadmorskiego, a te dwie rzeczy byłby podstawą do uzyskania statusu uzdrowiska, ale brakuje nam jednej rzeczy. 

Nasza solanka musi być doprowadzona fizycznie przynajmniej do jednego obiektu, który świadczyłby usługi rehabilitacyjne z jej użyciem.

Nie zgodzono się nam, żebyśmy przez pewien czas dowozili, solankę beczkowozami. Ona musi być fizycznie doprowadzona rurociągiem, a tego u nas nie ma. 

W 2017 roku odbyło się u nas referendum w sprawie nadania statusu uzdrowiska dla Krynicy Morskiej. Była 30-proc. frekwencja, więc było ono ważne. I niestety większość z tych, którzy poszli na referendum wypowiedziała się negatywnie.

Może został popełniony błąd? Z reguły referenda lokalne nie wychodzą więc zwolennicy uzdrowiska stwierdzili, że nie idą na referendum, bo nie będzie frekwencji i to nie przejdzie.

Niestety chyba się trochę przeliczyliśmy - mówię my, bo ja też jestem zwolennikiem uzdrowiska. Poszła część zwolenników, ale też poszli przeciwnicy uzdrowiska i frekwencja była wystarczająca, a większość była przeciwko.

Na razie mamy więc taki pat. Wszyscy chcielibyśmy, żeby sezon nie trwał tylko w miesiącach letnich, ale przez cały rok. Niestety przeciwnicy uzdrowiska nie przedstawili do tej pory innej propozycji na zwiększenie dochodów miasta.

- Dlaczego władzom miasta tak zależy, by mieć status uzdrowiska?

To ewidentnie finansowe korzyści dla samorządu i mieszkańców. Opłata uzdrowiskowa jest obowiązkowa do pobierania przez obiekty hotelarskie. A drugim elementem bardzo ważnym jest to, iż ile miasto by nazbierało tej opłaty uzdrowiskowej to drugie tyle dostanie dotacji z budżetu państwa. 

Gdybyśmy zebrali milion zł z opłaty to dostajemy milion dotacji. A gdyby było 5 milionów z opłaty, to kolejne pięć milionów dotacji. Przy 15 mln zł dochodów własnych, to każde 2-3 miliony to jest coś, co jest warte rozważenia, tym bardziej, że wydatki rosną dużo szybciej niż dochody miasta. Boję się, że kiedyś może dojść do takiej sytuacji gdy zabraknie pieniędzy na utrzymanie ciągle rozwijającej się infrastruktury w naszym mieście. Niestety.

Status uzdrowiska nie pogarsza sytuacji mieszkańców. Myślę, że ci co są negatywnie nastawieni do uzdrowiska, za bardzo nastraszyli część mieszkańców, że nie będzie można mieć pieców, a przecież uchwały antysmogowe są w każdym województwie, i tak trzeba będzie je wymienić. Straszono też mieszkańców, że do Krynicy będą przyjeżadżać tylko emeryci. Jeździmy do różnych miejscowości uzdrowiskowych jak Ciechocinek, Krynica Zdrój czy inne i ja tam nie widziałem tylko starszych ludzi.

Tłumaczę przeciwnikom, czy pieniądze, które zarobi właściciel obiektu noclegowego czy gastronomicznego w Krynicy od emeryta są inne, niż te, które dostanie od osoby, która ma 20-30 lat. Status uzdrowiska pozwoliłby nam na przedłużenie sezonu i zwiąkszy dochody zarówno mieszkańcom jak i przysporzy dochodów budżetowi miasta. Inne samorządy chciały by mieć takie możliwości jak Krynica Morska żeby stać się uzdrowiskiem.

- Ja wygląda sytuacja finansowa miasta?

W tej chwili wydatków bieżących mamy więcej niż dochodów własnych. Ratujemy się sprzedażą mienia komunalnego, który w następnym roku, po sprzedaży jest już nadwyżką budżetową. Można ją wykorzystać na pokrycie deficytu budżetowego. Jednak tych gruntów, które można sprzedać nie jest tak dużo. Kiedyś to się skończy i co wtedy? 

Nie chciałbym przejadać środków ze sprzedaży gruntów, aby utrzymać miasto. Każda inwestycja, którą wykonujemy obojętnie czy to będzie droga, ścieżka rowerowa, port jachtowy, czy promenada, wymaga wyłożenia funduszy na budowę, a później na utrzymanie. Remonty, utrzymanie, sprzątanie, oświetlenie kosztują, Są to inwestycje bardzo potrzebne naszemu miastu, gdyż przyczyniają się do ułatwienia życia naszym mieszkańcom oraz uatrakcyjniają pobyt turystom ,ale takie inwestycje nie przynoszą dochodów bezpośrednio do kasy miasta. Z tym problemem będziemy musieli zmierzyć się w najbliższym czasie ,.

- Tegoroczny budżet Krynicy to budżet przetrwania? Są jakieś środki na inwestycje?

- Mieliśmy kilkumilionową nadwyżkę z lat wcześniejszych. W tej chwili prowadzimy trzy inwestycje. Następne dwie za chwilę się zaczną. Jesteśmy w Polsce jednym z nielicznych miast, które wydaje ok. 40, a nawet więcej procent budżetu na inwestycje.

- Jak duże inwestycje są prowadzone?

- W tej chwili jesteśmy w trakcie budowy portu jachtowego. To jest inwestycja za około osiem mln zł. Jedna z ulic przebudowywana za ok. 2,5 miliona. Jesteśmy w trakcie przetargu na inwestycje odtworzenie przedwojennego parku kuracyjnego. Dostaliśmy na to 5,4 miliona złotych. Czekamy na decyzję o dofinansowaniu kolejnych ulic. Więc inwestycji jest sporo, jak na dochody własne na poziomie 15 mln zł.

- Miasto będzie oszczędzać w tym roku?

- Nie wiem na czy moglibyśmy oszczędzić. Miasto musi być przygotowane na zbliżający się sezon letni, a przecież nie zrezygnujemy z inwestycji, na które dostaliśmy dofinansowanie czy z takich, które są wykonywane ze środków własnych a są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania miasta. Wszyscy musimy mieć świadomość, że dochody własne budżetu muszę poważnie wzrosnąć, bo jak nie, to będziemy musieli zmierzyć się z poważnym problemem.

- W zeszłym roku pan zapowiadał, że żadnych imprez nie będzie.

-W ubiegłym roku z innego powodu nie było imprez dla mieszkańców i turystów. Z powodu pandemii odeszliśmy od imprez typu koncerty na wolnym powietrzu, bo nikt ich nie robił. Chcieliśmy być odpowiedzialnym samorządem i nie ściągać jakiegoś zagrożenia. Mieliśmy za to inne działania promocyjne. 

W ubiegłym roku powstał pomnik naturalnej wielkości stadka dzików. Dziki to taki symbol od lat naszego miasta. Dla "mieszczuchów" spotkanie żywego dzika i to w centrum miasta bylo zawsze atrakcją. Pomnik, który powstał stał się niesamowitą atrakcją dla turystów. Ciągle były koleiki do zrobienia sobie z nimi zdjęcia. W porcie jachtowym postawiliśmy ramkę do robienia zdjęć i ławeczkę dla zakochanych stojąca na naszej promenadzie z widokiem na morze i zachód słońca. Mieliśmy działania promocyjne ze stacjami telewizyjnymi na plaży.. Dwa lata temu też nie było koncertów, ale prowadziliśmy akcję promocyjną w mediach społecznościowych i akcję billboardową „Krynica Morska dla medyka”. Nasze billboardy były w kilku województwach, bo podzieliliśmy się Polską z Krynicą Zdrój. To była nasza wspólna akcja. Nie robiliśmy koncertów dla turystów na miejscu, ale poszliśmy w reklamę medialną i social media.

- A podwyżki opłat i podatków i  lokalnych dotkną w tym roku mieszkańców?

- Tylko o stopień inflacji, który był planowany na poziomie czterech procent. Gdy uchwała była podejmowana, to wtedy były takie przewidywania. Więc podnieśliśmy o tyle podatki. Oczywiście teraz okazało się na koniec roku inflacja jest wyższa. Wynosi ok. osiem procent.

Podatki podnieśliśmy poniżej jej poziomu.

- Przekop Mierzei Wiślanej zbliża się do końca. Miasto widzi korzyści z tej inwestycji dla siebie?

- Nie wiem, czy będą korzyści akurat dla Krynicy Morskiej. Ja nie przewiduję, żeby z tego powodu był jakiś znaczący wzrost jachtów, które wpłyną na Zalew Wiślany i przypłyną akurat do Krynicy Morskiej. Pełnomorskie jachty, jachty balastowe, które mają zanurzenie 2-2,5 metra na Zalewie Wiślanym musiałby pływać po torach wodnych, tam gdzie jest głębiej. Na samym Zalew średnia głębokość to około dwa metry. A są takie miejsca gdzie jest metr czy 1,5 metra. Więc ten jacht musiałby płynąć przy użyciu sonarów, żeby badać głębokość wody, czy może popłynąć, czy nie. 

W latach szkolnych jeździłem na obozy żeglarskie i pamiętam jaką frajdą było to, że można było podpłynąć w każde miejsce do brzegu, żeby sobie posiedzieć i popłynąć dalej.

A tutaj tak naprawdę te jachty pełnomorskie, balastowe o dużym zanurzeniu mogłyby pływać wyłącznie po torach wodnych lub w okolicach gdzie jest głębiej. 

Prawdziwy turysta, żeglarz, który pływa, chce mieć kontakt z naturą. Teraz też nie było problemu, żeby wpłynąć na Zalew Wiślany. Jest przekop Wisły, Śluza Gdańska Głowa, most zwodzony w Rybinie na Szkarpawie, czy Drewnicy, nie ma problemu, żeby wpłynąć na Zalew, tylko że to będzie trwało dłużej. Taka droga trwała dzień, czy kilkanaście godzin, teraz prawdopodobnie będzie można szybciej przepłynąć. 

Na razie nie wiadomo jak to będzie rozwiązane z otwarciem śluz i mostów. Nie wyobrażam sobie, żeby one były cały czas otwarte. Pewnie będą jakieś konkretne godziny, tak ja na innych mostach zwodzonych. Jeżeli chodzi o przekop to mamy obawy, czy te falochrony wybudowane od strony Zatoki Gdańskiej nie spowodują problemów  z utrzymaniem plaży. Mamy nadzieję, że te nasze obawy nie spełnią się i przynajmniej, przekop będzie neutralny jeśli chodzi o nasze plaże.

„Rz”:- Dużo jest teraz turystów w Krynicy Morskiej? To udany sezon zimowy? Jak go pan ocenia?

Krzysztof Swat: - Nie mamy typowego sezonu zimowego, jak np. w Zakopanem,czy w innych miejscowościach górskich lub uzdrowiskowych. Sezon turystyczny na polskim bałtykiem jest krótki z uwagi na klimat i żeby przyciągnąć turystów w okresie jesienno-zimowym trzeba im zaoferować coś więcej niż spocery po plaży. Niestety nadal nie jesteśmy uzdrowiskiem, co mogłoby przyciągnąć turystów i kuracjuszy, ale szczególnie w weekendy jest dużo ludzi. Widzę na ulicach jak stoją samochody pod pensjonatami, hotelami, czy ośrodkami, które są czynne przez cały rok. Nie mówię, że są one pełne, ale zapewne na utrzymanie pracowników zarabiają. Nie jest to szczyt naszych marzeń, ale jest lepiej niż to co było kilkanaście czy więcej lat temu. 

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Okiem samorządowca
Marcin Krupa: Zrealizowaliśmy ponad 95 proc. „zielonych” obietnic z poprzedniej kampanii
Okiem samorządowca
Agata Wojda: Cieszę się, że obecny rząd rozmawia z samorządami
Okiem samorządowca
Piotr Grzymowicz: Powrót tramwajów do Olsztyna to bardzo znaczący sukces
Okiem samorządowca
Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy: Ten rząd traktuje samorządy po partnersku
Okiem samorządowca
Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni: To była najtrudniejsza kadencja