Wiceprezydent Warszawy: Ważne są jasne kryteria, nie to, czy Bayer Full czy Szopen

Jeżeli firma pod nazwą Bayer Full zatrudnia 50 artystów, to nie naszą rolą jest ocenianie jakości tego przedsięwzięcia, tylko uratowanie miejsc pracy – mówi Aldona Machnowska-Góra, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialna za sprawy społeczne i kulturę.

Publikacja: 02.12.2020 11:56

Aldona Machnowska-Góra na stanowisku wiceprezydenta Warszawy zastąpiła zdymisjonowanego na początku

Aldona Machnowska-Góra na stanowisku wiceprezydenta Warszawy zastąpiła zdymisjonowanego na początku listopada Pawła Rabieja

Foto: mat.pras.

Kto w kryzysie powinien bardziej wspierać kulturę – samorządy, czy państwo?

Samorządy i tak wspierają kulturę. Tak system jest skonstruowany, że większość publicznych instytucji kultury to są instytucje samorządowe. Wsparcie dla organizacji pozarządowych głównie też napływa z poziomu samorządu. Mamy też twórców niezależnych, freelancerów, którzy zatrudniają się do konkretnych projektów. W tej sytuacji, która jest tak trudna jeżeli chodzi o finanse samorządów samo zachowanie finansowania dla instytucji publicznych, NGO-sów w różnych samorządach to już jest bardzo dużo. Ale nie ulega wątpliwości, że samorządy po prostu nie dadzą rady bez wsparcia rządowego.

Jak ocenia pani w takim razie Fundusz Wsparcia Kultury?

Rząd zaproponował wiele programów, w tym i ten o którym pan mówi, ale każde z tych przedsięwzięć było niedopracowane. Albo nie było skierowane do tych najbardziej potrzebujących, albo nie było w wystarczającej kwocie. Te 400 mln złotych jest bardzo potrzebne. Tylko jest już grudzień, a nie dość że program został wstrzymany, to od początku był po prostu spóźniony. To wsparcie powinno być przekazane w okolicach czerwca-lipca, kiedy już było jasne jakie są straty instytucji kultury, ngos-ów i firm. Na początku jesieni przecież wszyscy spodziewaliśmy się, że pandemia będzie trwać i że będzie powrót restrykcji. Problemem jest też po prostu nieprzygotowanie tego wsparcia. Było dużo uwag do regulaminu i przed i już po rozstrzygnięciu konkursu. Ten program nie objął np. muzeów i galerii sztuki. Dlaczego?

CZYTAJ TAKŻE: Trzaskowski: chcemy zwrócić miasto mieszkańcom

Pytań na pewno jest więcej. Można np. zapytać o to, czy zespół Bayer Full powinien otrzymać takie samo wsparcie jak zasłużony teatr?

Ministerstwo nigdy nie ukrywało tego, że to jest program nie tylko dla artystów, ale też dla sektora techniki i produkcji, przedsiębiorstw rozrywkowych, czyli całego tego sektora wokół przedsięwzięć artystycznych i kulturalnych. Tylko ten program nie został dobrze przygotowany. To nie chodzi o to, by powiedzieć czy Bayer Full, czy Szopen, tylko żeby ustalić jasne kryteria. Bo jeżeli firma pod nazwą Bayer Full zatrudnia 50 artystów, to nie naszą rolą jest ocenianie jakości tego przedsięwzięcia, tylko uratowanie miejsc pracy i bytu pracowników. Zwłaszcza, że to ma być w pewnym sensie system wsparcia, a nie realizacji projektów. Potrzebne było jasne określenie dla kogo są te pieniądze. Co wspieramy, jakie są priorytety i jak zagwarantujemy, że środki będą przekazane najbardziej potrzebującym. Jeśli sytuacja jest niejasna, jeśli artyści się publicznie odżegnują od tego programu, wreszcie samo ministerstwo wstrzymuje realizację i zaczyna sprawdzać przygotowanie i regulamin – to budzi to wątpliwości.

""

mat.pras.

regiony.rp.pl

Decyzja o zatrzymaniu wypłat była dobra?

Przy takiej skali niezadowolenia, podejrzeń nieprawidłowości, była to dobra decyzja. Tylko ile czasu potrzebuje teraz ministerstwo, by zweryfikować program? Czy może pisze od początku regulamin? Czy trzeba było wstrzymywać wszystko, także część przeznaczoną dla instytucji publicznych i organizacji pozarządowych? Pieniądze zgodnie z programem mają być wydane do końca roku. Artyści, instytucje pozarządowe planują swoje wydatki też pod względem tego, czy dostaną tę pomoc, czy nie.

Ta cała sytuacja jest skandaliczna. Świadczy o nieprzygotowaniu i nieudolności, nawet jeżeli uznamy, że intencje wsparcia sektora kultury były jak najbardziej dobre i oczekiwane.

Właśnie pojawiają się informacje, że bez ogłoszenia kryteriów, bez ogłoszenia zasad i listy rankingowej, niektóre instytucje dostają informacje o wsparciu, zmniejszeniu kwoty itd. Jak słusznie zauważył ktoś w komentarzu w internecie, mamy więc System Wykiwania Kultury.

Co w takim razie teraz najbardziej martwi artystów, ludzi kultury?

Niepewność. Nie wiadomo, kiedy skończą się ograniczenia. Kiedy ruszy możliwość np. grania w teatrach, realizowania koncertów. Nie ma też scenariuszy na przyszłość. Co jeżeli zakaz otwierania instytucji kultury z udziałem publiczności potrwa do końca marca? Czy jest jakaś perspektywa, powtórzenie programów wsparcia, wdrożenia programów socjalnych dla twórców? Czy publiczność, przyzwyczajona do korzystania z kultury on-line wróci do wizyt w kinach, teatrach, na koncertach? Ja jestem przekonana, że nic nie zastąpi kultury żywej, ale wiem, że artyści się martwią.

CZYTAJ TAKŻE: W cieniu awantury o Bayer Full instytucje kulturalne walczą o każdą złotówkę

Co w takim razie robi samorząd Warszawy?

Na pewno kultura jest jednym z priorytetów w Warszawie. Budżet Biura Kultury na kolejne lata jest niemal nie zmniejszony. Staramy się w porozumieniu z partnerami społecznymi, Społeczną Radą Kultury i Komisjami Dialogu Społecznego ustalać priorytety. Do działania instytucji publicznych i niepublicznych podchodzimy elastycznie, zachowując finansowanie wydarzeń online. Bardzo staramy się, aby jak najmniej ucierpieli ludzie kultury. Opracowaliśmy nowe konkursy, jak „Mobilni w Kulturze”, dla tych którzy nie są nigdzie zatrudnieni na stałe, by otrzymali wsparcie – nawet po kilka tysięcy złotych – i mogli tworzyć i pracować w swoich zawodach. Jeżeli zamknięcie kultury będzie trwało także w przyszłym roku, będziemy się starali ten program powtarzać.

Szykujemy się na to, że czas pandemii trwale zmienił nasze zachowania jako odbiorców kultury.

Dlatego tworzymy warszawską platformę VOD, która będzie dostępna dla wszystkich stołecznych twórców, organizacji pozarządowych i instytucji, tak by mogli prezentować publiczności wydarzenia kulturalne, których zwykle nie oglądamy w internecie. Te miesiące pokazały, ze spektakle online cieszą się dużym zainteresowaniem. Jeśli pandemia pozostanie, to w ten sposób tworzy się alternatywny repertuar w sieci, a w sytuacji normalnej, zwiększymy dostępność i poszerzymy grono odbiorców.

Kultura łączy się w ogóle z innymi obszarami pani odpowiedzialności, jak sprawy społeczne i mieszkalnictwo?

Łączy się i to jak najbardziej. To są obszary społeczne, bardzo silnie ze sobą korespondujące i wpływające na siebie. Kultura jest narzędziem zmiany i jest związana ze zmianami społecznymi, jest niezwykle ważna w budowaniu spójności społecznej. Moim zdaniem jej rola wobec wyzwań, przed którymi stoimy, jest nie do przecenienia. Sektor pomocy i projektów społecznych jest skupiony nie tylko na działaniach interwencyjnych i pomocowych, ale także na wyrównywaniu nierówności społecznych, szans i przygotowywania społeczności na zmiany, chociażby związane ze starzeniem się społeczeństwa. To jest sektor tak samo pomocowy jak rozwojowy, inwestycja w rozwój ludzi, to inwestycje w zmianę ich sytuacji społecznej. W tym mieści się też mieszkalnictwo. Prawo do mieszkania w godnych warunkach to jeden z najważniejszych wyzwań w miastach.

""

mat.pras.

regiony.rp.pl

Na ile uznaje pani za problem w Warszawie kwestię dysproporcji miedzy dzielnicami, regionami w stolicy?

To dalej występujące zjawisko. Będziemy mu przeciwdziałać. Dlatego np. trwa program rewitalizacji Pragi, który w tym roku z powodu pandemii nieco wyhamował, ale rejony po prawej stronie Wisły zmieniły się i to widocznie. To olbrzymie inwestycje, metro, ale też projekty społeczne i kulturalne. Wiele jest jeszcze do zrobienia. Praga ma wciąż zaniedbane części, wielu jej mieszkańców potrzebuje wsparcia interwencyjnego. Praga potrzebuje dostępu do kultury: dosłownie za kilka dni otwieramy pięknie zrewitalizowany, zabytkowy budynek Teatru Baj, a na początku przyszłego roku odbieramy projekt wykonawczy Sinfonii Varsovii, której budowa z pewnością się opóźni z powodu sytuacji finansowej miasta, ale wciąż zostaje naszym priorytetem, właśnie ze względu na istniejące dysproporcje między dzielnicami w dostępie do obiektów kultury.

CZYTAJ TAKŻE: Jan Mencwel: Trzaskowski musi zbudować nową Warszawę

Jakie to projekty w innych dzielnicach?  

Np. w Wawrze dążymy do tego, by tworzyć zarówno sieci instytucji kultury, małych, rozrzuconych filii,  ale likwidujemy też tzw. kopciuchy odpowiadając na jedno z najważniejszych potrzeb społecznych. Z kolei na Ursusie, szybko rozwijającej się dzielnicy, musimy zadbać, by poza miejscami do mieszkania było tam też nasycenie instytucjami edukacji: szkołami czy przedszkolami. W całym mieście zapewniamy dostęp do bezpłatnej opieki żłobkowej. To największy taki program w Polsce – budujemy własne żłobki bądź wykupujemy miejsca w prywatnych placówkach tam, gdzie ich  brakuje.

Jednocześnie działania ratusza są krytykowane przez aktywistów miejskich i opozycję, czyli PiS.

Zachowuję spokój. Krytyka PiS to krytyka polityczna. Krytyka ze strony ruchów miejskich, to krytyka ze strony organizacji, które mają taką rolę, że musza wciąż mówić: mało, mało, mało i pilnować urzędników, prezentować punkt widzenia mieszkańców. Gorzej, jak też uprawiają politykę. Ale poważnie: niejednokrotnie to merytoryczna krytyka i zwracamy na nią uwagę. Ale mamy poczucie w ratuszu, że realizujemy dobry program, nawet jeśli zabiera to w obecnych warunkach więcej czasu.

Polityka ma swoje miejsce w samorządzie? Czy powinno być jej jak najmniej?

Polityczność jest wpisana w samorządność. Samorządy jednak realizują politykę publiczną, realizują jakiś program, kierunek rozwoju miasta zaakceptowany przez jego mieszkańców. To co martwi, to wpływ partyjnej polityki, traktowania samorządów jak zakładników sporów ideologicznych, partyjnych sporów.

Ostatnie dwa lata w samorządach pokazują, jak rząd PiS robi wszystko, aby samorządy zniszczyć i osłabić – to decyzje polityczne, które są powodowane ideologią i chęcią zaszkodzenia politycznym przeciwnikom, a wpływają wprost na finanse samorządów. Czyli uderzają w mieszkańców.

Kto w kryzysie powinien bardziej wspierać kulturę – samorządy, czy państwo?

Samorządy i tak wspierają kulturę. Tak system jest skonstruowany, że większość publicznych instytucji kultury to są instytucje samorządowe. Wsparcie dla organizacji pozarządowych głównie też napływa z poziomu samorządu. Mamy też twórców niezależnych, freelancerów, którzy zatrudniają się do konkretnych projektów. W tej sytuacji, która jest tak trudna jeżeli chodzi o finanse samorządów samo zachowanie finansowania dla instytucji publicznych, NGO-sów w różnych samorządach to już jest bardzo dużo. Ale nie ulega wątpliwości, że samorządy po prostu nie dadzą rady bez wsparcia rządowego.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dyskusje
Jerzy Buzek: Zohydzanie Polakom Zielonego Ładu to cynizm
Dyskusje
10 tys. zł za krótki film. Startuje 9. edycja konkursu #63sekundy
Dyskusje
Zygmunt Berdychowski: Potrzebne jest nowe otwarcie
Dyskusje
25 lat samorządu województw. Co się udało, co przyniesie przyszłość?
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Dyskusje
Prezydent Lublina: Robimy to, co do nas należy
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży