Rocznica śmierci Pawła Adamowicza: Politycy są więźniami bon motów

fot. Karol Kacperski

Rok temu, 13 stycznia, w trakcie gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Stefan W. trzykrotnie ugodził nożem prezydenta Gdańska. Paweł Adamowicz zmarł dzień później w efekcie odniesionych ran. Tuż po tym bestialskim zabójstwie słychać było głosy, że śmierć prezydenta może stać się katalizatorem głębszych zmian w polskiej polityce. Czy faktycznie coś się zmieniło?

 

W dniach żałoby mówiliśmy o tym, dlaczego tak się stało, jakie były źródła i jakie będą konsekwencje. Ale myślę, że w Polsce nic się nie zmieniło – uważa prof. Ewa Marciniak, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Gdy rozmawiam z politykami o konsekwencjach śmierci prezydenta Pawła Adamowicza dla polityki, to przyznają, że jeśli były – to krótkotrwałe. Pani się z tym zgadza?

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent z pokolenia rozżarzonych głów

Oczekiwałam, że nastąpi jakaś refleksja, jeśli chodzi o jakość debaty publicznej. A politycy, którzy mówią o krótkotrwałych konsekwencjach, pochylą się nad tym, jakim językiem opisują swoich przeciwników politycznych i zjawiska polityczne. I właściwie w tym zakresie niewiele się zmieniło. Owszem, w dniach żałoby mówiliśmy o tym, dlaczego tak się stało, jakie były źródła i jakie będą konsekwencje. Czy coś się zmieniło w Polsce? Myślę, że nic się nie zmieniło. Ale pewnie im bliżej prezydenta Adamowicza – mówię o osobach, które go znały, o mieszkańcach Gdańska, to tam ta społeczna empatia jest obecna.

Ale kampania wyborcza do Sejmu była uznawana za dość merytoryczną. Była dyskusja o płacy minimalnej i tak dalej. Tylko, czy można to łączyć ze śmiercią prezydenta Gdańska?

To jest pytanie. Ale też w tej kampanii było sporo emocji, wzajemnych dyskredytacji. Przed nami kampania prezydencka, sądzę że będzie sporo „kwiatków”. Duża konkurencja, walka o kształt sceny politycznej, o kontynuację lub zmianę. Dlatego spodziewałabym się bardziej emocjonalnej kampanii.

CZYTAJ TAKŻE: Gdańsk się rozwija!

Skoro zmian nie ma, to narzuca się pytanie: dlaczego? Politycy są więźniami potrzeb własnych elektoratów?

Politycy są więźniami bon motów i clickbaitów. Co się klika? Spektakularna wypowiedź, metafora, stereotyp i właśnie nadmierna generalizacja. Czyli, jak o kimś powiemy, że jest lewakiem, to już wiadomo, o co chodzi. I taka redukcja debaty publicznej daje klikalność, daje obecność w przestrzeni publicznej. Ale jest jeszcze coś. My, uczestnicy debaty publicznej, komentatorzy, politycy, zwykli ludzie, wpadliśmy w taką pułapkę oceniania innych uczestników debaty publicznej, która polega nie na przyjęciu postawy krytycznej, ile samego krytykanctwa. Eksploatuje się kategorię oni. Oni są odpowiedzialni, oni są agresywni, oni działają haniebne – taka jest perspektywa, perspektywa ocenna. To już krytykanctwo, ale nie krytyka. Odwzajemnianie takiej postawy powoduje, że jakość debaty publicznej jest tak niska. Śmierć Pawła Adamowicza nie wzbudziła w obywatelach refleksji. Ale gdybyśmy na siebie popatrzyli niejako od środka, jako na ludzi uczestników debaty publicznej, a nie jak na adwersarzy, i gdybyśmy zaczęli się zastanawiać, jak my na poziomie potocznym, jak na poziomie spotkaniowej opinii publicznej rozmawiamy o polityce i politykach, gdybyśmy popełnili refleksję, że wszyscy współtworzymy na różnych poziomach dyskusję publiczną, to może nastąpiłaby jakościowa zmiana. Dopóki jesteśmy recenzentami, dopóty te recenzje są negatywne.

A może potrzebne były ostre, jednoznaczne zmiany w prawie?

Są też procesy edukacyjne, w których biorą udział media. Im więcej takich różnych działań, mobilizowania do pozytywnego uczestnictwa w debacie publicznej, tym lepiej. Tylko czy nasz, Polaków, „kombinatorski” stosunek do prawa nie sprawi, że te nowe pomysły ustawowe nie spowodowałby dużej uznaniowości w interpretacji? Działania prawne mogłyby być jednym z elementów, ale na pewno nie jedynym elementem podnoszenia jakości debaty.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Zamieszanie z tramwajem dla stolicy

Przeciąga się finalizacja kontraktu na dostawę 213 pojazdów dla Tramwajów Warszawskich.

Słono zapłacisz za wjazd na starówkę

Miasta ograniczają wjazd samochodów do historycznych centrów. Poza tym planują podnosić opłaty za parkowanie ...

Rząd niepotrzebnie rywalizuje z samorządem

Mamy bardzo przeregulowane prawo. Chyba tylko oddychanie nie jest uregulowane. To jest problem, który ...

Wejście do stacji Targówek Mieszkaniowy

Warszawskie metro coraz dłuższe

Na warszawskim Targówku są już gotowe nowe stacje metra. Na Woli trwa ich wykańczanie. ...

Pszczyna walczy o czyste powietrze

Jest o co, bo jak wynika z raportu Polskiego Alarmu Smogowego, jej mieszkańcy przez ...

Kolejne duże miasto podnosi kary dla kierowców

Do 200 złotych wzrośnie w Łodzi opłata za parkowanie w centrum bez wykupionego biletu ...