Prezydent Sopotu: Myślimy o przyszłym pokoleniu

Jacek Karnowski – od 1990 r. radny i wiceprezydent Sopotu, a od 1998 r. prezydent miasta. Absolwent Wydziału Budownictwa Lądowego Politechniki Gdańskiej.
fot. Karol Kacperski

Sopot to czyste środowisko, kultura i zrównoważona turystyka. To napędza nasz rozwój dziś i na jutro – deklaruje Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, zwycięzca Rankingu Samorządów 2019 w kategorii miast na prawach powiatu.

W tegorocznym Rankingu Samorządów Sopot wyróżnił się szczególnie w obszarze dbałości o środowisko. W waszym przypadku to moda czy konieczność?

Ani to, ani to, bo dokonaliśmy pewnego skoku ekologicznego już na początku lat 90. Postawiliśmy sobie bardzo wysoko poprzeczkę, starając się o status uzdrowiska. Wymaga to spełnienia wyśrubowanych norm, a gdy się jest miastem w środku Trójmiasta, to jest to dosyć trudne. Ale się udało, u nas nie ma alertów smogowych, bo może raz, dwa na rok mamy taki moment, że poziom zanieczyszczeń powietrza zostaje minimalnie przekroczony.

Ale wciąż staramy się, by było jeszcze lepiej. Mamy na terenie miasta Trójmiejski Park Krajobrazowy, czyli de facto hektary lasu. To płuca Sopotu, dlatego walczymy z masowym wyrębem drzew na cele ekonomiczne przez Lasy Państwowe. W samym mieście nie dotknęło nas „lex Szyszko”, ponieważ jesteśmy pod ochroną konserwatora zabytków, ale i tak każde drzewo, które ktoś chce wyciąć, ogląda się u nas ze wszystkich stron. Na ścianie w urzędzie, w różnych wydziałach, w moim gabinecie także, wisi apel do inwestorów i deweloperów, by w procesie planowania uwzględniali roślinność, jaka już jest na danej działce. By najpierw zobaczyli, jakie rosną tam drzewa i jak je można zachować, a nie by planowali budynek i przychodzili o pozwolenie na wycinkę drzew. Zresztą wycinki to ostateczność i zawsze wiążą się z obowiązkowymi nasadzeniami zamiennymi. W roku 2018 liczba nasadzeń w Sopocie była aż o 70 proc. większa od liczby drzew i krzewów usuniętych.

W Skandynawii jest już kilka regionów, które podjęły zobowiązanie osiągnięcia neutralności środowiskowej, choćby poprzez rezygnację z energii produkowanej ze źródeł kopalnych. Może też o tym myślicie?

Oczywiście staramy się w jak największym stopniu wykorzystywać i promować energię ze źródeł odnawialnych i realizować projekty związane ze zwiększeniem efektywności energetycznej. To chociażby olbrzymi projekt termomodernizacji instytucji użyteczności publicznej, głównie oświatowych, oraz innych budynków, w tym należących do spółdzielni mieszkaniowych. W Sopocie mamy też przykłady nowatorskich rozwiązań – jedna ze spółdzielni mieszkaniowych montuje panele słoneczne na balkonach.

CZYTAJ TAKŻE: Ranking Samorządów 2019: rekordowe wydatki na ochronę środowiska

Ale powiedzmy sobie szczerze, Polska w tej dziedzinie jest na początku drogi. Nie ma co ukrywać, że jeśli chodzi o wykorzystanie energii słonecznej czy budownictwo pasywne w skali całego kraju, to niestety pieśń przyszłości.

Ostatnio stwierdził pan, że jeśli chodzi o ochronę klimatu, samorządy same nie dadzą sobie rady, potrzebne jest wsparcie i współpraca ze strony rządu.

Oczywiście, bo ekologia kosztuje. Pierwszy przykład z brzegu, mamy dotacje na wymianę przestarzałych pieców węglowych na piece gazowe. Ale gaz jako źródło ciepła jest jednak droższy. I w takich samorządach jak Kraków czy Sopot możemy sobie jeszcze z tym jakoś poradzić. Ale w samorządach uboższych nie ma takich zasobów, by np. dopłacać mieszkańcom do stosowania gazu zamiast węgla. Tu musi zadziałać rząd.

Poza kompetencjami samorządów jest też rozwój energetyki wiatrowej czy energii z innych odnawialnych źródeł. By ten sektor mógł się rozwijać, konieczne są gwarancje odbioru energii przez system kontrolowany przez monopol państwowy, na co nie mamy wpływu.

Podobnie ma się sprawa, jeśli chodzi o zakaz używania węgla do ogrzewania mieszkań. Kraków wydał taki zakaz, ale brakuje jasnych delegacji prawnych, by samorządy szerzej mogły wydawać takie zarządzenia.

fot. Karol Kacperski

Będziecie podobny zakaz stosować w Sopocie?

Tak, będziemy chcieli dojść do takiej sytuacji, pomimo że nie mamy problemu smogowego.

W naszym rankingu Sopot bardzo dobrze wypada też w obszarze kapitał społeczny. Czy to widać po poziomie zadowolenia mieszkańców?

Ewidentnie, według wielu badań ponad 90 proc. mieszkańców uważa Sopot za dobre miejsce do życia. Ale to nie wszystko, bardzo zależy nam, by Sopot rozwijał się przy zaangażowaniu mieszkańców. I to się nam udaje. Mamy ponad 360 organizacji pozarządowych, co w 36-tysięcznym mieście stanowi bardzo dużą liczbę. Są one bardzo aktywne, przejmują od miasta wiele zadań, realizując ideę współudziału w zarządzaniu wspólnotą lokalną. Bardzo dobrze – już od 9 lat, działa także sopocki budżet obywatelski.

A mimo to liczba mieszkańców zameldowanych w Sopocie sukcesywnie z roku na rok spada. Dobrze, że zauważyła pani, że „zameldowanych”. Bo w Sopocie chcą mieszkać wszyscy, ale nie do końca wszyscy się meldują. Dużo mieszkań na wtórnym rynku jest wykupywanych przez ludzi, którzy traktują to jako drugie mieszkanie czy mieszkanie na emeryturę.

Inna sprawa, że sukces powoduje, że mamy wysokie ceny na rynku nieruchomości, co jest pewnym problemem choćby dla ludzi młodych. Dlatego już kilka lat temu rozpoczęliśmy program rozwoju budownictwa komunalnego, co zwiększy dostępność mieszkań dla sopocian.

CZYTAJ TAKŻE: Mieszkanie+. Sukces czy klapa?

A jakie są efekty tego programu? Bo rząd zarzuca samorządom, że to przez nich nie powiódł się program Mieszkanie+.

Wybudowaliśmy sami 240 mieszkań, kolejne 50 jest już w budowie. Problem z centralnym programem Mieszkaniem+ polega nie tylko na tym, że nie uwzględnia specyfiki miasta, ale także na tym, że koniec końców budowane mieszkania nie są do końca ani miejskie, ani tych osób, które tam mieszkają. One należą do spółki, w której miasto ma swoje udziały, ale większość udziałów ma państwo. A to oznacza, że decyzja, kto tam ma mieszkać, też może należeć do państwa. Dlatego też, według mnie, ten program się nie sprawdził.

Włącza się pan w kampanię wyborczą do parlamentu, bo pana zdaniem sytuacja w kraju jest ekstraordynaryjna. Ale w 2020 r. sytuacja samorządów też będzie bardzo trudna, bo dostaniecie mniej pieniędzy z PIT. Jak sobie poradzicie?

Brak rekompensaty ze strony państwa ubytków w dochodach z PIT to duży problem szczególnie dla małych samorządów, które mogą mieć wręcz problem ze skonstruowaniem budżetu. To także paraliż rozwojowy Polski lokalnej – zabraknie środków na inwestycje i wkład własny do projektów unijnych.

Po stronie rządu PiS widać niestety chęć przejęcia samorządów, jakiegoś upaństwowienia, a mniejsze dochody to znakomity instrument uzależnienia samorządu terytorialnego od władzy centralnej i jej dotacji. W myśl zasady: jeśli uznamy, że jesteście dobrzy, to damy wam pieniądze, jeśli nie – to nie dostaniecie nic. Takim przykładem jest fundusz budowy dróg lokalnych, gdzie są niejasne kryteria wyboru projektów, a na koniec rozstrzygająca decyzja należy do samego premiera. W dziedzinie kultury też są „dobre” samorządy, które dostają pieniądze, a innym, tym „złym”, dotacje są obcinane.

CZYTAJ TAKŻE: Jerzy Buzek: Na osłabianiu roli samorządu tracą mieszkańcy

Mowa o Gdańsku i Europejskim Centrum Solidarności, które traci część rządowych dotacji?

Nie tylko o Gdańsku, ale też Krakowie czy Sopocie, gdzie ograniczane są dotacje np. na festiwale literackie.

A jak Sopot sobie poradzi z efektami obniżki PIT?

Będziemy musieli niestety obcinać np. programy zdrowotne czy zajęcia pozalekcyjne i coś, czego bardzo byśmy nie chcieli robić, czyli ograniczać bardzo potrzebne inwestycje samorządowe – remonty chodników i ulic czy modernizacje kanalizacji deszczowej. Mniejsze dochody to także mniejsze możliwości sięgnięcia po fundusze unijne, bo może dojść do sytuacji, że nie będziemy mieli na wkład własny. Oczywiście będziemy zaciskali pasa, ale to przełoży się na pogorszenie jakości życia naszych mieszkańców i tempo rozwoju miasta.

Da się to jakoś wytłumaczyć mieszkańcom? Że to nie wina lokalnych władz?

Mam nadzieję, że mieszkańcy usłyszą ten głos samorządowców i wypełnią dobrze karty wyborcze w nadchodzących wyborach. Także młodsi mieszkańcy, którzy widzą, że ta władza nie ma żadnego poszanowania dla ochrony klimatu.

A jakie są główne priorytety rozwojowe dla Sopotu?

Przez wiele lat była to ochrona środowiska oraz kultura, i tak zostanie – Sopot naturalnie kulturalny. To priorytet dla mieszkańców i dla nas. Poza tym wciąż będziemy dbali o rozwój oświaty i zrównoważonej turystyki. Bo to napędza nasz rozwój. I o dobrą jakość życia dla wszystkich mieszkańców – od dzieci po seniorów.

Na koniec wróćmy do Rankingu Samorządów, gdzie promujemy zrównoważony rozwój. Co to pojęcie oznacza dla pana?

Dla mnie to przede wszystkim odpowiedzialność, i to w wielu dziedzinach. Każdy samorząd musi wsłuchiwać się w oczekiwania mieszkańców i odpowiadać na ich potrzeby. A to nie zawsze jest proste. Mamy konkretne budżety, a nie worek pieniędzy bez dna. I musimy nimi rozsądnie gospodarować. Czasem są to trudne decyzje, ale musimy wszyscy rozumieć, że samorząd, wspólnota może robić tylko tyle, na ile ją stać.

Musimy też myśleć o przyszłych pokoleniach, nie tylko w sensie zapewnienia młodym ludziom odpowiedniej edukacji, ale też w sensie zachowania obecnych zasobów miasta. Zarówno tych finansowych, jak i kulturowych czy przyrodniczych.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Fundusze na remonty zabytków

1,6 mln zł zaplanowano w tym roku w budżecie Pomorza Zachodniego na dofinansowanie remontów ...

Wciąż jeszcze trzeba wstrzymywać oddech

Znowelizowana przed rokiem Ustawa o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw wraz z przepisami ...

Raport bez upiększania

Zachodniopomorskie jest liderem pod względem inwestycji w ochronę środowiska czy produkcji energii ze źródeł ...

Pamiętajmy o ogrodach

Miasta rosną. Prognozy ONZ mówią, że już w połowie następnej dekady 60 proc. mieszkańców ...

Rusza budowa Morskiego Centrum Nauki. W oczekiwaniu na przetargi

W 2021 roku ma być gotowe Morskie Centrum Nauki w Szczecinie, czyli nowoczesna placówka ...

Prezydent Szczecina: Samorząd jest obcy dla rządu

Samorządy w całej Polsce prowadzą budowy, mają podpisane kontrakty i może dojść do tego, ...