Burmistrz Krynicy-Zdroju: wydłużamy sezon turystyczny

mat.pras.

Chcemy, by Forum Ekonomiczne było w mieście jak najdłużej – mówi Piotr Ryba, burmistrz Krynicy-Zdroju.

Jak pan definiuje wyzwania stojące teraz przed Krynicą-Zdrojem?

Krynica-Zdrój to miejscowość turystyczna, uzdrowiskowa. Trzeba zrobić wszystko, by oferta dla odwiedzających nas gości była jak najbardziej atrakcyjna. To w bezpośredni sposób wpływa na jakość, poziom życia mieszkańców naszej gminy. Czyli musimy przedstawić dobrą, właściwą ofertę, a poza tym potrzebne są inwestycje zwłaszcza w infrastrukturę. Tak by zarówno mieszkańcom, jak i gościom było lepiej. Między innymi temu ma służyć wprowadzana od 2020 roku bezpłatna komunikacja miejska.

Czy widzi pan napięcie między potrzebami mieszkańców a potrzebami osób, które przyjeżdżają do Krynicy?

Najlepszym przykładem niezadowolenia części mieszkańców jest fakt odbywania się Forum Ekonomicznego, ponieważ łączy się z budową namiotów na krynickim deptaku i wiele osób zwraca uwagę, że to jest coś, co nie powinno mieć miejsca. Argumentują, że Krynica jest i dla mieszkańców, i dla odwiedzających. Większość inwestycji infrastrukturalnych komunikacyjnych służy wszystkim i raczej tego konfliktu nie ma. Mieszkańcy zdają sobie sprawę, że jeżeli zainwestujemy w bibliotekę, teatr, ogrody rekreacyjne, to tak naprawdę korzystają z tego mieszkańcy, turyści i goście. Tutaj na wielu płaszczyznach, na różnych polach raczej konfliktu nie ma. Konflikt może się rodzić, jeżeli powstaje coś, co utrudnia normalne poruszanie się mieszkańców. Forum Ekonomiczne i towarzysząca mu ingerencja w deptak to najlepszy przykład.

Forum jest raz na rok…

Jednak budowa miasteczka trwa już od końcówki lipca, a jego składanie do końca września. Czyli forum jest raz na rok – ale jego efekty ludzie odczuwają przez trzy miesiące.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Muszyny: Na turyście z apartamentu mało się zarabia

Wspomniał pan o bezpłatnej komunikacji. Jaki jest cel tego projektu i skąd taki pomysł?

Obecnie mamy taką sytuację, że darmowo po Krynicy mogą jeździć tylko emeryci i renciści. Mamy zrobione pół kroku. Mamy jeden środek transportu, mały autobus. Chcemy jednak złapać byka za rogi. Krynica-Zdrój może pobierać opłatę uzdrowiskową. Liczymy, że finansowo projekt darmowej komunikacji możemy zamknąć kwotą 1,6–1,7 mln zł, kupując nowe autobusy. Opłata, jeżeli będzie zwiększona przez to o kilkadziesiąt groszy dziennie, pozwoli, żeby wszyscy goście i mieszkańcy podróżowali za darmo po gminie. W ten sposób promujemy postawy proekologiczne. Dzięki temu zmniejszy się również ruch samochodowy. W ten sposób możemy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Jesteśmy w górach, niektórych rozwiązań komunikacyjnych nie możemy w sposób oczywisty wdrożyć. Ale chcemy, by goście mogli zostawiać swoje samochody pod hotelami, pensjonatami i podróżować darmową komunikacją.

Jakie jest główne wyzwanie, jeśli chodzi o odwiedzających Krynicę gości? Jest wiele miejsc, w których się narzeka, że turystów jest już zbyt dużo.

W szczycie sezonu zimowego czy letniego zdarza się np., że na jednym ze skrzyżowań są bardzo duże korki. Ale szczerze: u nas jest tylko turystyka, nie ma przemysłu. Ja nie uważam, że mieszkańcy mają dość turystów. Jak wspomniałem, przygotowujemy nowe inwestycje, takie jak ogrody, amfiteatr, piękną dużą bibliotekę. W przyszłości chcemy wrócić do tematu toru saneczkowego. Chcemy, by nasi goście mieli jak największe możliwości. Współpracujemy też np. z Komendą Policji w Nowym Sączu i dzięki temu w chwilach największego natężenia ruchu samochodowego będziemy zamawiać dyżury policjantów, które mają pomóc rozładować największe natężenie ruchu samochodowego w strefie, która jest przedłużeniem deptaka.

Staramy się rozwiązywać problemy, które się pojawiają, a goście mają się u nas zrelaksować i odpocząć. My jako gmina i jako urząd mamy w tym im pomóc.

Jest pan burmistrzem pierwszą kadencję. Co pana zaskoczyło przez ten czas od wyborów w 2018 roku?

Wiele spraw w urzędzie zaskoczyło mnie na minus. Spraw, które trzeba było rozwiązywać. Zdarzyła nam się samowola budowlana, sfałszowane dokumenty w dofinansowaniu unijnym, dług w Centrum Kultury. Zaskoczyły mnie rzeczy negatywne. Trzeba było włożyć masę pracy w sprawy odziedziczone po poprzedniku i ich wyprostowanie. Równocześnie rozpoczynamy prace projektowe, inwestycyjne, parkingowe i drogowe. Mamy wytyczoną strategię, wiemy czego chcemy.

CZYTAJ TAKŻE: Bez samorządów nie da się rządzić

A pomysł, by wprowadzić dwukadencyjność z pana punktu widzenia, czyli startu kadencji, ma sens?

Powiem szczerze, w tej chwili w ogóle nie myślę pod tym kątem. Pracuję od dziewięciu miesięcy, wyzwań jest cała masa. Nie myślę teraz o tym, czy będzie druga kadencja czy nie. Do tego prawa oczywiście się dostosuję. Jest jednak za wcześnie, bym to oceniał jako pomysł. Chociaż jest kilka rzeczy strategicznych, które chciałbym w ciągu tych dziesięciu lat przeprowadzić.

mat.pras.

Przygląda się pan, jak z wyzwaniami dla miast turystycznych radzą sobie inni włodarze podobnych miejscowości?

Każde miasto ma swoją specyfikę, nikt Ameryki nie odkryje. Np. by w sezonie letnim był odkryty aquapark. Każdy pracuje na to, by ruch był w sezonach większy, każdy pracuje nad rozwiązaniami specyficznymi dla swojego miasta. My np. mamy kilkadziesiąt kilometrów ścieżek rowerowych wokół miasta, tylko trzeba je oznaczyć, wprowadzić dane do aplikacji. Chcemy otworzyć się na rowery, nordic walking. W ten sposób mamy nadzieję, że sezon nam się wydłuży, że z końcem kwietnia i października będzie więcej turystów. Nie ma jednak potrzeby, by się na kimś wzorować.

W mniejszych miejscowościach łatwiej o kontakt z mieszkańcami?

Co tydzień mam wyznaczone godziny spotkań z mieszkańcami. Ale dużo też chodzę w teren, niektórzy wyborcy przychodzą bez umówienia, a jeśli mam czas, to ich oczywiście przyjmuję. Jako szef spółdzielni mieszkaniowej przez siedem lat działałem tak samo, do mnie drzwi były zawsze otwarte. Zawsze można się ciekawych rzeczy dowiedzieć, dlatego staram się nie ograniczać kontaktu z mieszkańcami.

A czy im mniejsze miasto, tym mniej polityki partyjnej?

Startowałem z własnego komitetu. Na poziomie powiatu czy gminy wybory rzadko są partyjne. Tu się startuje, by rozwiązać problemy ludzi, wielka polityka schodzi na bok.

Każdy oczywiście ma własne sympatie. Ludzi bardziej przekonuje w małych gminach wizja rozwiązywania problemów mieszkańców, niż ta wielka polityka. Ja staram się właśnie na tym pierwszym skupiać.

A jak pan spogląda na tegoroczne Forum Ekonomiczne?

Głównym organizatorem jest oczywiście Instytut Studiów Wschodnich. My dajemy teren i wkład pieniężny. Staramy się dobrze zaprezentować Krynicę podczas Forum, ale za jego kreowanie odpowiada instytut. To, co dzieje się w trakcie, to wielka polityka, wielki biznes – przysłuchujemy się temu z zainteresowaniem. Uważamy, że Forum to duża wartość dodana. Chcemy, by było w Krynicy jak najdłużej.

A planowane są nowe inwestycje, które by Forum wspomogły?

Jak mówiłem, głównym punktem zapalnym dla mieszkańców są zmiany na deptaku i związana z nimi logistyka. W przyszłości być może powstanie w Krynicy nowe centrum kongresowe. Nie chcę zdradzać większych szczegółów, to jest w fazie dyskusji. Rozważane są różne lokalizacje. W Krynicy jest miejsce na to, by takie centrum powstało i by odciążyło deptak.

CZYTAJ TAKŻE: Wójt Tarnowa Podgórnego: Jakość życia też ma znaczenie

Forum to tylko korzyści? A jak to wygląda logistycznie i organizacyjne dla Krynicy?

Straż miejska, brygada komunalna musi się angażować. Są prace porządkowe, kierowanie ruchem. Jest też Festiwal Biegowy, logistyczne zaangażowanie kadry jest spore. To bardzo duże wydarzenia. Ktoś tę pracę musi wykonać. Teren deptaka jest terenem wewnętrznym, zabezpieczenie tego wymaga jednak pracy wielu osób. Zrobimy wszystko, by Forum pozostało w Krynicy, chcemy też skupić się na tym, by to centrum kongresowe powstało. To kwestia pewnie kilkudziesięciu, może 100 mln złotych. To potężna inwestycja.

A mody z dużych miast – jak e-hulajnogi – szybko docierają do mniejszych miejscowości, jak Krynica?

Mamy już jeden wniosek o teren pod stację e-hulajnóg. Do nas pewnie te trendy przychodzą szybciej. Jest też wniosek o stację ładowania samochodów elektrycznych.

Czy ostatecznie format miasta turystycznego to nie jest gorset?

Miasto jest zdywersyfikowane. Chcemy wzmacniać segment turystyczny, ale i leczniczy, uzdrowiskowy. Tak by goście przyjeżdżali cały rok.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Ranking Samorządów 2019: Ścieki pod kontrolą

W miastach już ponad 90 proc. mieszkańców korzysta z kanalizacji, na wsi jest znacznie ...

Czy podatek od realnej wartości nieruchomości może uratować budżety samorządów?

Zmiany w podatkach mogą być szansą

Lokalny PIT i danina uzależniona od wartości nieruchomości to kolejne pomysły na poprawę sytuacji ...

Dlaczego miasta zakładają ogrody na dachach

Zatrzymują wodę i energię, produkują tlen, pochłaniają pyły zawieszone, przez co pomagają w walce ...

Gabinet dentystyczny poza zasięgiem wielu szkół

Obowiązki, jakie nakłada na samorządy ustawa o opiece zdrowotnej nad uczniami, znacznie przekraczają możliwości ...

Boom na miejskie magazyny

Miejskich hal firmy nie boją się budować spekulacyjnie, nie na zamówienie. Wynajmują się na ...

Inwestycje transportowo-komunikacyjne są jednym z obszarów PPP

Partnerstwo publiczno-prywatne wciąż nie może się przebić

Projektów realizowanych w ramach PPP nadal jest niewiele. W pierwszym i drugim kwartale tego ...