Miasta muszą być motorem postępu

W ciągu ostatnich lat zauważyłem, że miasta, które są wysoce innowacyjne i otwarte na transformację są również bardzo zaangażowane w sprawy europejskie i światowe – mówi Peter Kurz, burmistrz Mannheim.

Jest pan współprzewodniczącym Komitetu Wykonawczego Globalnego Parlamentu Burmistrzów. Jakie jest dziś największe wyzwanie dla burmistrza czy prezydenta miasta?

Jest to wielość i złożoność różnych zadań w tym samym czasie. Nasze otoczenie zmienia się coraz szybciej. Musimy stale dostosowywać naszą strukturę zarządzania i mamy o wiele więcej informacji do przekazania. Jednocześnie czasy procesów typu top-down zdecydowanie się skończyły. Obywatele chcą brać udział w zarządzaniu miastem i współtworzyć go. Jednocześnie „fałszywe wiadomości” i ruchy populistyczne wywierają presję na samorządy lokalne i mocno kwestionują politykę opartą na dowodach, jak w przypadku redukcji emisji CO2.

mat.pras.

Być może głównym wyzwaniem dla burmistrza w tych czasach jest stworzenie i zabezpieczenie współczesnej formy „greckiej agory”. Społeczność miejska była zróżnicowana, ale równi sobie obywatele spotykają się, dyskutują i dysputują opierając się na dostępnych informacjach i w atmosferze wzajemnego szacunku, zasadniczo tak, jak to opisano w koncepcji demokracji deliberatywnej.

Miasta potrzebują inwestorów, najlepiej innowacyjnych. Macie swój pomysł na to, jak ich przyciągać?

Praca podąża za ludźmi. Takie myślenie wdrożyliśmy 12 lat temu i widzimy, że to działa. Inwestorów przyciągają talenty. Ludzi tych przyciąga jakość życia i udogodnienia miejskie. Tak więc „tworzenie miejsc” jest ważne. Dostępność talentów i pomysłów musi być wystarczająco duża, aby wzbudzić zainteresowanie nie tylko wśród inwestorów krajowych, ale także tych działających w skali międzynarodowej. Prowadzimy osiem ośrodków dla startupów z takich branż, jak IT, branże kreatywne i MedTech, a także dla kobiet-przedsiębiorców i międzynarodowych startupów. Klasyczne korporacje, przedsiębiorstwa średniej wielkości, przedsiębiorstwa z branży zaawansowanych technologii i kreatywne startupy – wszystkie one tworzą miks, który jest dobry dla Mannheim. W ciągu 12 lat liczba firm w naszym mieście wzrosła z 5800 do 8000.

mat.pras.

Najważniejszym czynnikiem w dłuższej perspektywie jest nauka i edukacja: w mieście działa Uniwersytet w Mannheim, którego wydziały biznesu i ekonomii znajdują się w pierwszej pięćdziesiątce najlepszych na świecie, jak i 6 innych uniwersytetów oraz Popakademie. To przyciąga inteligentnych, kreatywnych ludzi i przyczynia się do tworzenia bliskich powiązań między przemysłem a środowiskiem akademickim. W ten sposób powstają synergie, które pozwalają uzyskać ekscytujące i nieoczekiwane rezultaty.

Które miasta wskazałby Pan jako wzorce do naśladowania?

W ciągu ostatnich lat zauważyłem, że prawie wszystkie miasta, które są wysoce innowacyjne i otwarte na transformację to te same, u których widać wysoki poziom zaangażowania europejskiego i międzynarodowego. Ponadto większość z nich opracowała swoje indywidualne strategie i profile w oparciu o własną, unikalną historię, zdefiniowanie silnych stron i określenie wyzwań. Można znaleźć wiele miast, które wykorzystywały kulturę i branże kreatywne jako motory transformacji miejskiej, jak na przykład Bilbao, Glasgow czy Nantes. Inne kładą nacisk na cyfryzację (Helsinki, Eindhoven i Tallinn) lub jakość życia i mobilność (Kopenhaga, Nijmegen i Melbourne).

Sesja plenarna Europejskiego Komitetu Regionów / fo. mat.pras.

Podpisana w Mannheim Deklaracja o wspólnym życiu w różnorodności jest rodzajem konstytucji społeczności miejskiej, ponieważ opisuje ona nasze wspólne wartości, sposób, w jaki chcemy żyć razem, a także granice tolerancji

Wszystkie te miasta są wzorami do naśladowania, ponieważ pokazały, że „nieszablonowe myślenie” i odejście od tradycyjnych rozwiązań daje szansę na odnowę. Przykłady takiego podejścia można znaleźć również w Mannheim: w 2012 r. wojsko amerykańskie postanowiło się stąd wycofać. W bardzo krótkim czasie władze lokalne musiały zagospodarować dawne tereny wojskowe o powierzchni 500 hektarów. Szybko uznaliśmy, że ta niespodzianka może stać się głównym akceleratorem transformacji w naszym mieście. Zrealizowaliśmy tam najbardziej innowacyjne projekty z zakresu mieszkalnictwa, produkcji energii i mobilności.

W jakim stopniu pieniądze z Unii Europejskiej wpływają na pana plany? Co sądzi pan o dostępności tych środków?

Mannheim jest położone w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia, który otrzymuje mniejsze środki z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Jednak zrealizowaliśmy kilka dużych projektów w ciągu ostatnich 20 lat przy wsparciu z funduszy strukturalnych UE, takich jak Centrum Technologiczne MAFINEX, Akademia Muzyki Pop (Uniwersytet Muzyki Popularnej) oraz Park Muzyczny, inkubator przedsiębiorczości dla przemysłu muzycznego.

fot. mat.pras.

Być może nawet ważniejsze od finansowania jest jednak samo podejście metodologiczne, wymagane przy staraniach o wsparcie z UE. Dobrym przykładem są „ZIT”, czyli zintegrowane inwestycje terytorialne, zdefiniowane w obecnych przepisach UE dotyczących polityki regionalnej. Jako burmistrzowie bardzo często stwierdzamy, że prawne lub polityczne granice naszych miast są nieadekwatne do współczesnych wyzwań. W tym kontekście koncepcja „funkcjonalnych obszarów miejskich” wydaje się o wiele bardziej odpowiednia, ponieważ skupia się na wybranych funkcjach danego obszaru. Koncepcja ta, na przykład, została rozpowszechniona na szczeblu europejskim za pośrednictwem instrumentu ZIT. Ogólnie rzecz biorąc, realizowanie polityki ukierunkowanej terytorialnie zostało szeroko wprowadzone w Europie poprzez instrumenty polityki regionalnej UE.

Biorąc pod uwagę wyzwania globalizacji, miasta zaczynają wdrażać zrównoważoną, sprzyjającą włączeniu społecznemu i opartą na wiedzy gospodarkę. Jak sobie z tym radzicie? 

Pytanie brzmi, jak definiujesz postęp. Podczas mojej pierwszej kampanii wyborczej na burmistrza celem było stworzenie jednych z najbardziej postępowych władz lokalnych w Niemczech. Zdefiniowaliśmy zestaw ośmiu celów strategicznych, które były obowiązkowe dla całej administracji, a każdy wydział musiał ustanowić własne cele zarządcze, bezpośrednio związane z budżetem miejskim. Dało nam to po raz pierwszy w historii możliwość zarządzania naszymi zasobami w sposób zharmonizowany z wpływem naszych działań. Było to rzeczywiście bardzo postępowe i wielokrotnie nagradzane podejście.

„Nieszablonowe myślenie” i odejście od tradycyjnych rozwiązań daje szansę na odnowę miast

W ostatnich latach pojawił się kolejny wymiar postępu: to z jednej strony zdolność dostosowania się do międzynarodowych trendów i zmian, a z drugiej strony ambicja, by wdrażać globalne i europejskie strategie na szczeblu lokalnym. Mannheim jest częścią globalnej grupy pionierskich miast, które uznają globalne programy, takie jak porozumienie klimatyczne z Paryża, cele ONZ w zakresie zrównoważonego rozwoju oraz Nową Agendę Miejską za czynnik przyspieszający transformację społecznoekologiczną. My wdrażamy te programy poprzez proces oddolny, angażując obywateli, organizacje pozarządowe, podmioty sektora prywatnego i innych interesariuszy. Wierzymy, że to prowadzić będzie do zapewnienia zrównoważonego rozwoju w przyszłości.

CZYTAJ TAKŻE: To nie Warszawa ma decydować

Wierzę również, że nasze rozumienie społeczności miejskiej jest bardzo postępowe. Słynny autor i międzynarodowy doradca, Charles Landry, powiedział kilka lat temu w Mannheim, że „obywatele są „czynnikiem sprawczym, twórcami i współtwórcami” społeczności miejskiej. Na tym właśnie założeniu opiera się idea Deklaracji o wspólnym życiu w różnorodności (Declaration on Living Together in Diversity) Mannheim. Deklaracja ta jest w pewnym stopniu konstytucją społeczności miejskiej, ponieważ opisuje ona nasze wspólne wartości, sposób, w jaki chcemy żyć razem, a także granice tolerancji. Podpisując tę deklarację, kilkaset przedsiębiorstw, instytucji i podmiotów społeczeństwa obywatelskiego zobowiązało się do podjęcia działań na rzecz różnorodności, współistnienia i równości.

Jakie są najważniejsze megatrendy zmieniające duże miasta?

Dziś więcej ludzi mieszka w miastach niż na obszarach wiejskich. Stąd główne wyzwania naszych czasów dotyczą miast. A jedno z nich – urbanizacja – jest samo w sobie zjawiskiem miejskim. Przyjrzyjmy się kwestii migracji: to być może najtrudniejsze wyzwanie polityczne naszych czasów, a z pewnością najważniejsza krótkoterminowa kwestia polityczna dla Unii Europejskiej. Jako jedno z pierwszych miast w Niemczech, które przyjęło uchodźców, w 2015 r. gościliśmy nawet 16 tys. osób ubiegających się o azyl. Dla ośrodka średniej wielkości, które ma już 45-procentowy wskaźnik imigrantów, jest to prawdziwe wyzwanie polityczne. To samo dotyczy radykalizacji politycznej. Nie da się ukryć, że konflikty międzynarodowe znajdują odbicie na poziomie lokalnym. W celu zachowania spójności władze miejskie wraz z instytucjami religijnymi i organizacjami pozarządowymi wspólnie pracują nad kształtowaniem społeczności miejskiej, które opiera się na wspólnych wartościach.

CZYTAJ TAKŻE: Przede wszystkim chodzi o demografię

Mamy też kwestię globalizacji gospodarczej. Firmy działające w naszym mieście wysyłają ok. 2/3 swojej produkcji za granicę. Nie tylko światowi gracze, tacy jak BASF, ale również firmy rodzinne, takie jak Fuchs Petrolub, specjalizująca się w produkcji paliw i smarów, postrzegają Chiny jako swój najważniejszy rynek. W związku z tym na miejsca pracy w Mannheim bezpośredni wpływ ma rozwój gospodarczy i otoczenie polityczne w krajach takich, jak Chiny. Jednym z rozwiązań jest nasz „chiński okrągły stół”, regularne spotkania z przedstawicielami biznesu, którzy są aktywni w Państwie Środka.

Jaka jest rola miasta w poprawie jakości życia?

Jak już mówiłem, aktywnie działamy na rzecz realizacji Agendy ONZ 2030 na poziomie lokalnym. Zachęcaliśmy naszych obywateli i ważnych interesariuszy do dyskusji, jak chcą żyć w swoim mieście w 2030 roku. Podczas dwuletniego procesu konsultacji rozmawialiśmy z mieszkańcami, lokalnymi przedsiębiorcami, organizacjami pozarządowymi i instytucjami publicznymi. Na tej podstawie zaledwie miesiąc temu rada miejska opracowała i przyjęła misję „Mannheim 2030”. To nasza odpowiedź na pytanie, w jaki sposób wdrażać lokalnie 17 celów zrównoważonego rozwoju ONZ. Jest to bezpośrednio związane z naszymi codziennymi doświadczeniami: czy znasz swoich sąsiadów, czy czujesz się bezpiecznie w domu, czy możesz cieszyć się przestrzenią publiczną, korzystać z wypoczynku, uprawiać sport i tak dalej? Miasto musi starać się znaleźć odpowiedź na te i wiele innych pytań, współtworząc przestrzeń miejską z obywatelami i partnerami.

CZYTAJ TAKŻE: Można snuć wspaniałe wizje, ale rzeczywistość skrzeczy

A jak będzie wyglądać inteligentne miasto przyszłości?

Bardziej jak te w przeszłości. Odzyskamy cechy, które zniszczyliśmy przez lata niekontrolowanego rozwoju. Ale pod tą powierzchnią nasze miasta i gminy na pewno będą w wysokim stopniu zdigitalizowane i połączone. Kluczowe technologie szerokopasmowego przesyłu danych, 5G i inne opcje transmisji w połączeniu z algorytmami sztucznej inteligencji pomogą naszym miastom stać się bardziej zrównoważonymi i zorientowanymi na obywatela. W inteligentnym mieście będzie np. możliwe uzyskanie informacji w czasie rzeczywistym, jak szybko i w przyjazny dla środowiska sposób dotrzeć z punktu A do punktu B. Prawie wszystkie usługi publiczne zostaną połączone w ramach dynamicznie działającego systemu administracji elektronicznej. Zoptymalizowane procesy zarządzania odpadami publicznymi lub inne systemy publiczne pomogą w uzyskaniu neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla. 17 globalnych SDG daje wyraźne wskazówki dotyczące idei zrównoważonego rozwoju, na rzecz którego inteligentne miasto powinno działać.

Jakie są pana doświadczenia ze współpracy między Mannheimem a polskimi miastami? Czy jest coś takiego w Polsce, czego pan zazdrości?

Warto wspomnieć, że polska społeczność jest jedną z największych w Mannheim. Ale wracając do pytania – ściśle współpracujemy ze naszym polskim miastem partnerskim – Bydgoszczą. Mieszkańcy Mannheim i Bydgoszczy spotykają się regularnie, a wymiana kulturowa jest bardzo ożywiona. Mannheim i Bydgoszcz należą również do europejskich sieci miast, takich jak Eurocities. Szczególnie godny uwagi jest fakt, że – niezależnie od przywódców politycznych na poziomie narodowym obu krajów – podzielamy te same wartości i tę samą ideę Europy z wieloma polskimi burmistrzami. Dotyczyło to szczególnie mojego cenionego kolegi, prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który odszedł zbyt wcześnie. Jego zabójstwo było dla mnie szokiem.

 

 

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Zmieniły się relacje dorosłych z dziećmi

Matura jest za łatwa – uważa Jarosław Pytlak, dyrektor Zespołu Szkół STO w Warszawie.

Zamieszanie z tramwajem dla stolicy

Przeciąga się finalizacja kontraktu na dostawę 213 pojazdów dla Tramwajów Warszawskich.

Nie ma jak skutecznie bronić mieszkańców

Brakuje uregulowań dotyczących najmu krótkoterminowego. Tymczasem w innych państwach europejskich od dawna już obowiązują.

Współczesne państwo musi być zdecentralizowane

Najwięcej usług publicznych powinno być zarządzanych przez samorząd. To nie ulega wątpliwości  – mówi ...

Odrzucenie oferty musi mieć określone podstawy

Nieprecyzyjnie sformułowanych zapisów specyfikacji istotnych warunków zamówienia nie należy interpretować na niekorzyść wykonawcy – ...

Regiony zdają egzamin z unijnych dotacji

Choć różnice w wykorzystaniu funduszy UE pomiędzy województwami są spore, opóźnień nie ma już ...