Kongres to agora dla wszystkich

Kraków jako gospodarz kongresu to potwierdzenie siły miasta, ambicji jego mieszkańców. Kraków wyznacza trendy, ma oparcie w historii, jest nowoczesny i przyjazny – mówi prezydent Jacek Majchrowski.

Publikacja: 26.04.2018 01:00

Kongres to agora dla wszystkich

Foto: materiały prasowe

Rz: Rok temu krakowski kongres oceniał sytuację samorządów w obliczu wyzwań XXI wieku – zajmował się więc teraźniejszością. IV Kongres uczynił głównym tematem hasło „Samorząd strategią dla przyszłości”. Będziecie patrzeć do przodu?

Jacek Majchrowski: Samo słowo „strategia” ma w swojej definicji odniesienie do przyszłości, szczególnie tej odległej. Żadna organizacja, tym bardziej samorząd, nie może obyć się bez takiego dokumentu. Pomijając kwestie typowo formalne w kontekście choćby aplikowania o fundusze unijne, gdzie strategia jest warunkiem sine qua non procedowania wniosku, dokument ten jest przede wszystkim potrzebny dla stworzenia szerszej perspektywy i nowych kontekstów rozwoju. Ten długofalowy plan powinien mieć jednak dość mocne podstawy historyczne i nie może w nim zabraknąć diagnozy sytuacji obecnej.

Dlatego IV Kongres to nie będzie tylko patrzenie w przyszłość, tworzenie wizji i wyznaczanie dalekosiężnych celów. To będzie także próba dokonania pewnego rodzaju podsumowania. Każdy reprezentowany na wydarzeniu sektor, poczynając od samorządowców, poprzez władzę centralną, biznes, a na nauce kończąc, winien dokonać swoistego rachunku sumienia. Nic tak bowiem nie pomaga w weryfikowaniu marzeń i planów, jak ich odniesienie do przeszłych zdarzeń czy realizowanych obecnie polityk i programów.

Każdy uczestnik kongresu będzie miał z pewnością wiele okazji, by w trakcie wydarzenia nie tylko ekstrapolować trendy czy roztaczać wizje, ale przede wszystkim, by ocenić wartość swoich dotychczasowych dokonań, szczególnie w kontekście wspierania idei samorządności.

Samorząd i samorządność to istotne elementy rozwoju w zglobalizowanym świecie – łączą się bowiem z tak ważnymi pojęciami, jak: demokracja, suwerenność i wolność.

Kongres to „najważniejsze spotkanie władz regionalnych krajów Europy z przedstawicielami administracji publicznej i Unii Europejskiej”. Czego się pan spodziewa po obradach w takim trójkącie?

Kongres to jednak coś więcej niż tylko spotkanie samorządowców z administracją na szczeblu centralnym czy unijnym. Wydarzenie to jest pomyślane, i od czterech edycji organizowane, jako współczesna agora dla wszystkich, którym zależy na rozwijaniu swoich umiejętności, na nowych doświadczeniach, na pogłębianiu wiedzy.

Nasi goście, uczestnicy paneli, moderatorzy to osoby, od których można się wiele nauczyć, a jednocześnie oni sami są także otwarci na zdanie innych. Ta otwartość na dialog, na współpracę jest dla mnie jednym z najważniejszych komponentów kongresu. Dzięki tym cechom to wydarzenie nie jest tylko spotkaniem samorządowców, ale jest emanacją idei samorządności.

Wielu twierdzi, że żyjemy w przełomowych czasach. Nasilają się tendencje centralistyczne, w różnych krajach władza tzw. centralna uważa, że tylko ona wie, co dla obywateli najlepsze. A samorząd to właśnie zaprzeczenie sterowania ludźmi „od góry”…

Mogę tylko powtórzyć, że samorządność to dla mnie fundament współczesnego świata. Jego „nadgryzanie”, próby przesunięcia decyzyjności, odbieranie głosu to elementy wielu współcześnie realizowanych ideologii populistycznych. Właściwie na całym świecie, także w naszym kraju – pojawiają się tendencje do utożsamiania wizji władzy wybranej z tym, co konkretnie leży na sercu danej społeczności. Jak pokazuje historia, takie autorytarne podejście ma zazwyczaj bardzo negatywne skutki. Wszyscy na pewno wiedzą, że rewolucja lubi zjadać własne dzieci.

Pojawia się więc pytanie, czy faktycznie tym, do czego winniśmy dążyć jako społeczeństwo ceniące demokrację i swobody obywatelskie, jest rewolucja i burzenie wszystkiego, co nie przystaje do nowej koncepcji. Jako mieszkańcy kraju, przez wiele lat będącego pod wpływem różnego rodzaju mocarstw i dyktatur, zbyt łatwo oddajemy to, co nam się należy – prawo do własnego zdania, do wolności, która zaczyna się w nas samych, a kończy na wolności drugiego człowieka. To jest właśnie ta koncepcja samorządności, która w mojej perspektywie oddaje to co najważniejsze.

Samorządowcy zdają sobie sprawę z tego, że unijne wsparcie dla regionów w planowanym właśnie budżecie nowej unijnej perspektywy finansowej będzie mniejsze. Czy to jest zagrożenie dla niezłego przecież tempa rozwoju regionów?

Fundusze unijne to jeden z wielu benefitów bycia w Unii Europejskiej. Działając w samorządzie, czy to w ramach miast i wsi czy regionów, trudno wyobrazić sobie realizację niektórych planów bez tego wsparcia. Niemniej jednak trzeba też podkreślić, że samo korzystanie z pieniędzy unijnych nauczyło nas, jak ważne jest precyzyjne określenie własnych możliwości i zbudowanie odpowiedniego planu dla danego przedsięwzięcia. Z pewnością te umiejętności się nie zmarnują i będziemy potrafili oprzeć swój rozwój na różnego rodzaju narzędziach.

W programie jest hasło „Smog kontra zdrowie mieszkańców”. Jaka jest rola samorządu w zwalczaniu tej plagi, jaka samych „dymiących” mieszkańców, a jaka władz centralnych?

Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja. To oczywiście brzmi jak dawno przebrzmiały slogan, ale kompletnie nic nie straciło na swojej aktualności. W kontekście dbałości o środowisko, działań na rzecz zrównoważonego rozwoju najbardziej efektywnym narzędziem zmiany jest tzw. kaganek oświaty.

Dla części obywateli jest on tylko małym płomykiem, ale jak pokazują nasze krakowskie doświadczenia – im młodsi są odbiorcy programów i kampanii, tym lepiej dla naszej planety. Oczywiście są przedsięwzięcia – takie jak np. wymiana pieców, których realizację można przeprowadzić tylko powyżej określonej cezury wiekowej, ale nadal – także w takim ujęciu, wielka moc tkwi w małych ludziach. Nic dziwnego, w końcu to oni, ich dzieci będą mierzyć się ze skutkami naszych obecnych działań. Liczę, że zostawimy im świat, w którym będą mogły oddychać bez wspomagania, w którym będą mogły cieszyć się czystą wodą, w którym poznają różnorodne gatunki fauny i flory. Choć z pewnością wiele jeszcze przed nami.

Z programu kongresu wynika, iż liderzy samorządowi dyskutować będą z licznymi przedstawicielami biznesu. Czego samorządowcy spodziewają się po takim spotkaniu?

Trudno sobie wyobrazić, by we współczesnym świecie funkcjonować w oderwaniu od innych. Nie można się zamknąć, szczególnie będąc samorządowcem czy przedstawicielem biznesu, w pustelni i czekać na znak do działania. Wydarzenia takie jak kongres są wspaniałą okazją, by skorzystać z doświadczeń innych, by spojrzeć na swoje problemy z innej perspektywy, wreszcie, by zaznajomić się z wyzwaniami, przed którymi stoi ta druga strona.

Idea, która przyświeca organizacji Europejskiego Kongresu Samorządów, to dialog, rozmowa, porozumienie. Wydarzenie to ma nas otwierać, zachęcać do współpracy. Oczywiście nie jest tak, że każdy z uczestników otrzyma gotową receptę, ale z pewnością bogactwo paneli i spotkań, stanowiących trzon kongresu, pozwoli znaleźć nową ścieżkę lub ulepszyć tę, którą już kroczymy.

W tytułach paneli są słowa „innowacje”, „startupy”, „rozwój”. To bardziej hasła i plany czy już rzeczywistość?

Nie wyobrażam sobie, by dla któregokolwiek uczestnika Kongresu te słowa były tylko pustymi hasłami, bez podparcia w doświadczeniach i realizowanych przedsięwzięciach. Mam tu na myśli zarówno przedstawicieli samorządu, władz centralnych, jak i – co oczywiste – biznesu czy nauki.

Współczesny świat opiera rozwój na innowacjach, na ciekawych rozwiązaniach – takich właśnie, jakie proponują startupowcy. Szybkie narzędzia komunikacji skracają dystans, możemy się porozumieć w czasie rzeczywistym z kimś po drugiej stronie globu. Żyjemy nie tylko zdarzeniami z naszej strefy czasowej – mamy dostęp do całego spektrum mediów, które zarzucają nas informacjami. Niestety, często są to informacje wykreowane, niemające żadnych podstaw albo bazujące na plotkach, opiniach czy sugestiach. I tak pojawia się chaos, szum, który zaburza ocenę rzeczywistości, a tym samym zmniejsza naszą innowacyjność, minimalizuje zakres rozwoju, przykleja nas do stereotypowego myślenia – tak dalekiego od tego, co proponują startupy.

Tym więc, co powinno charakteryzować nas – mieszkańców wielkich i małych miast, regionów, krajów: samorządowców, naukowców, przedsiębiorców – jest umiejętność korzystania z tego bogactwa narzędzi i dokonywania dzięki nim selekcji informacji.

Trudno zaprzeczyć, że współczesna gospodarka jest oparta na wiedzy, ale wiedza to nie jest zbiór nieuporządkowanych danych – wiedza to informacje, doświadczenia, rozmowy i dyskusje. Dokładnie w tym modelu funkcjonuje Europejski Kongres Samorządów.

W naszej rozmowie powtarza się słowo „spotkanie”. Myśli pan, że mamy teraz czas dialogu?

Bez rozmowy, bez spotkania z drugim człowiekiem, bez – choć chęci – nawiązania dialogu, współczesny świat, zamiast się rozwijać, będzie się kurczył. I nie chodzi o kurczenie związane z przybliżaniem, ale o pewną degrengoladę i cofanie się w przeszłość, o wracanie do rozwiązań, o których wiemy, że do niczego dobrego nie doprowadziły.

Na dialog, na rozmowę, na spotkanie zawsze musi się znaleźć czas. Dobra dyskusja, prowadzona z szacunkiem dla wszystkich, jest elementem podstawowym rozwoju nas, ludzi jako poszczególnych jednostek i jako społeczności.

A co mieszkańcy Krakowa mieć będą z takiego kongresu?

Europejski Kongres Samorządów jest potwierdzeniem roli Krakowa jako miasta-lidera na wielu polach, poczynając od nauki i środowiska akademickiego, poprzez biznes, a kończąc na samorządzie. Tych osiągnięć nie byłoby bez naszych mieszkańców. To oni są motywacją naszych działań, to w ich głos wsłuchujemy się, realizując kolejne przedsięwzięcia. Oczywiście, to czasem trudna i wyboista droga – w końcu każdy z nas zna przysłowie „Gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania”, ale to jednak droga, którą warto podążać.

Kraków występujący jako gospodarz kongresu, jako współtwórca tego wydarzenia, to potwierdzenie siły naszego miasta, ambicji jego mieszkańców, ich otwartości. Dzięki nim Kraków to nie tylko współczesna metropolia, ale przede wszystkim ośrodek wyznaczający trendy, mający silne oparcie w historii, czerpiący z tradycji garściami, ale jednocześnie nowoczesny i przyjazny

Rz: Rok temu krakowski kongres oceniał sytuację samorządów w obliczu wyzwań XXI wieku – zajmował się więc teraźniejszością. IV Kongres uczynił głównym tematem hasło „Samorząd strategią dla przyszłości”. Będziecie patrzeć do przodu?

Jacek Majchrowski: Samo słowo „strategia” ma w swojej definicji odniesienie do przyszłości, szczególnie tej odległej. Żadna organizacja, tym bardziej samorząd, nie może obyć się bez takiego dokumentu. Pomijając kwestie typowo formalne w kontekście choćby aplikowania o fundusze unijne, gdzie strategia jest warunkiem sine qua non procedowania wniosku, dokument ten jest przede wszystkim potrzebny dla stworzenia szerszej perspektywy i nowych kontekstów rozwoju. Ten długofalowy plan powinien mieć jednak dość mocne podstawy historyczne i nie może w nim zabraknąć diagnozy sytuacji obecnej.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Archiwum
Innowacje wkraczają na miejskie przejścia dla pieszych