Jeśli nie Wy, to kto?

Wdyskusji będącej następstwem zamordowania prezydenta Pawła Adamowicza mówi się, co charakterystyczne, nie o pojednaniu, ale o wyciszaniu emocji.

Publikacja: 04.02.2019 02:00

Tak jakbyśmy pogodzili się już z bardzo głębokimi podziałami, których przezwyciężenie nie wydaje się dzisiaj możliwe. Uważamy, być może zasadnie, że możliwe jest wyłącznie „obniżenie temperatury sporu politycznego”, a nie zakopanie głębokich rowów. Oczywiście, spór polityczny jest immanentną cechą demokracji, ale właśnie spór, a nie sytuacja przypominająca tygodnie przed wybuchem wojny domowej.

Ten minimalizm, owe „wyciszenie emocji”, wydaje mi się niebezpieczny. Tracimy poczucie narodowej wspólnoty i nawet jeśli politycy staną się trochę bardziej powściągliwi w swoich wypowiedziach i działaniach, w co w roku wyborczym trudno uwierzyć, to poczucia wspólnoty w ten sposób nie odbudujemy. A jej odbudowanie ma znaczenie fundamentalne. Czasu na to zostało niewiele.

W całej tej dyskusji, która rozpoczęła się tragicznego wieczora 13 stycznia br., brakuje głosu wielu środowisk, ale najbardziej Kościoła katolickiego oraz dziennikarzy. Gdzie ten Kościół z 1965 roku z jego orędziem znanym dzisiaj pod hasłem „Przebaczamy i prosimy o wybaczenie”? Gdzie jego mądrość i odwaga sprzed wyborów do Sejmu w 1957 roku, gdy w obawie przed powstaniem, które z pewnością zostałoby przez Sowietów utopione w morzu krwi, Kościół poparł Władysława Gomułkę, choć hierarchowie nie mieli wobec tego ortodoksyjnego komunisty wielkich złudzeń? Gdzie apele podobne do tych, które kardynał Stefan Wyszyński wygłaszał w „Karnawale Solidarności”, lejąc zimną wodę na coraz bardziej rozpalone głowy po obu stronach barykady? Gdzie wreszcie mitygujące kazania jego następcy, kardynała Józefa Glempa, z pierwszych tygodni po wprowadzeniu stanu wojennego? Cisza. Bardzo wymowna jest ta cisza, bo pojedyncze głosy biskupów, zakonników i księży tej ciszy nie unieważniają. Czy Kościołowi brakuje dzisiaj wyobraźni, wyczucia społecznych nastrojów, czy może nie ma odwagi sprzeciwienia się znacznej części wiernych?

Nie słychać też głosu środowiska dziennikarskiego. A ma ono sobie, przynajmniej powinno mieć, wiele do zarzucenia. Dziennikarze nie tylko nadają politycznemu sporowi rozgłos, oni go, niestety, podsycają. A intelektualnie i emocjonalnie karłowaci współcześni polscy politycy łatwo temu ulegają. Media i poszczególni dziennikarze mają oczywiście swoje polityczne sympatie, ale zachowanie obiektywizmu powinno być naczelną zasadą tego zawodu. A już w wypadku mediów publicznych – katechizmem. To, że nie rozumie tego polityk stojący na czele TVP oraz politycy rządzącego ugrupowania, to mnie nie dziwi. Że nie rozumieją tego pracujący w tej stacji dziennikarze – owszem. W czasach Peerelu, gdy podziały wśród Polaków też były ogromne, znajdowały się organizacje, które potrafiły powiedzieć rzeczy niewygodne i władzy, i opozycji. Nie tylko Kościół, także na przykład związki twórcze. Dzisiaj tych głosów brakuje. W efekcie sprawa zostaje w rękach polityków, a oni wykorzystują ją tak, aby wygrać kolejne wybory. Inaczej nie potrafią, bo do tego byłby konieczny mąż stanu, a tych w Polsce nie mamy od wielu lat. Do prawdziwego pojednania trzeba nam przywódcy, który ma duże poparcie, ale który potrafi to poparcie wykorzystać do działania wbrew partykularnym interesom swojego obozu. A nie polityka, który trzęsie się nad każdym procentem w partyjnym sondażu. Który ze współczesnych polskich polityków potrafiłby jak Charles de Gaulle w październiku 1958 roku zaproponować swoim przeciwnikom coś na kształt „pokoju walecznych”? Nie „obniżenia emocji”, ale właśnie pokoju. Nie wojny, tylko sporu.

Nie zostawiajmy tej sprawy politykom, bo oni nam tego nie załatwią. Może powinni się za to wziąć samorządowcy – marszałkowie, prezydenci miast, burmistrzowie i wójtowie? Wszyscy oni mają silny wyborczy mandat, a wielu z nich dokonania, które budzą respekt nawet w przeciwnych obozach politycznych. I są bardziej pragmatyczni niż politycy od lat zasiadający w parlamencie, dla których świat zamyka się w trójkącie warszawskich ulic Wiejska – Aleje Ujazdowskie – Krakowskie Przedmieście. Samorządowcy wiedzą, że bez współpracy z różnymi środowiskami można odnieść tylko połowiczny sukces. Czyli żaden. I wielu rozumie, że czasem trzeba iść pod prąd.

Kilka lat temu jedna z globalnych korporacji doradczych opublikowała prognozę, według której w 2050 roku Polska osiągnie najwyższą średnią stopę zwrotu spośród wszystkich dużych gospodarek Unii Europejskiej i wyprzedzi Rosję pod względem długoterminowej stopy zwrotu. Mam sceptyczny stosunek do tego rodzaju prognoz, ale jestem absolutnie pewien, że akurat ta – jeśli obecna sytuacja polityczna i społeczna będzie trwała – jest kompletnie chybiona. Nie tylko, a może nie przede wszystkim z powodu błędów, które popełniamy w polityce gospodarczej. Przede wszystkim dlatego, że systematycznie i szybko nasi politycy rozwalają kapitał społeczny, który mozolnie budowaliśmy od 1989 roku. On utrzymuje się jeszcze w lokalnej Polsce, ale i tam erozja zacznie nabierać tempa.

– Niezależny dziennikarz, autor biografii Edwarda Gierka, Wojciecha Jaruzelskiego i Władysława Gomułki. Obecnie pracuje nad książką o Mateuszu Morawieckim

Tak jakbyśmy pogodzili się już z bardzo głębokimi podziałami, których przezwyciężenie nie wydaje się dzisiaj możliwe. Uważamy, być może zasadnie, że możliwe jest wyłącznie „obniżenie temperatury sporu politycznego”, a nie zakopanie głębokich rowów. Oczywiście, spór polityczny jest immanentną cechą demokracji, ale właśnie spór, a nie sytuacja przypominająca tygodnie przed wybuchem wojny domowej.

Ten minimalizm, owe „wyciszenie emocji”, wydaje mi się niebezpieczny. Tracimy poczucie narodowej wspólnoty i nawet jeśli politycy staną się trochę bardziej powściągliwi w swoich wypowiedziach i działaniach, w co w roku wyborczym trudno uwierzyć, to poczucia wspólnoty w ten sposób nie odbudujemy. A jej odbudowanie ma znaczenie fundamentalne. Czasu na to zostało niewiele.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej