Swoje dziewczyny

Od tego sezonu Kielce mają dwie drużyny w Superlidze piłki ręcznej. W kobiecych rozgrywkach występuje Korona Handball.

Publikacja: 29.10.2017 22:30

Zespół w znacznej części składa się z młodych zawodniczek pochodzących głównie z Kielc bądź regionu

Zespół w znacznej części składa się z młodych zawodniczek pochodzących głównie z Kielc bądź regionu świętokrzyskiego

Foto: Fotorzepa, Tomasz Fąfara

Nie ma co ukrywać: na razie nie jest dobrze. Kielczanki przegrywają mecz za meczem i po siedmiu kolejkach zajmowały ostatnie miejsce w tabeli.

Niewiele jednak brakowało, żeby zdobyły choć jeden punkt. Z Energą Koszalin Korona przegrały różnicą dwóch bramek, z Pogonią Szczecin – jedną. Wyrównany był pojedynek w Kościerzynie, ale też się nie udało doprowadzić przynajmniej do remisu.

W Kielcach nikt z tego powodu jednak nie załamuje rąk. Wśród trenerów, zawodniczek po porażkach pojawia się sportowa złość, ale wszyscy zdają sobie sprawę, że trudno było się spodziewać nagłych zwycięstw.

Drużyna jest bardzo młoda, klub dopiero się stabilizuje. Odrodzenie kobiecej piłki ręcznej w mieście, którego szczypiorniści od kilku dobrych lat dominują w kraju, ma jeszcze trochę potrwać.

Rozkwit i upadek

Korona Handball nie jest pierwszym klubem kobiecym w Kielcach. Kontynuuje ponad 50-letnią tradycję żeńskiego szczypiorniaka. Pierwszy klub Żak powstał przy Liceum im. Cypriana Kamila Norwida na początku lat 60.

Następcy działali po kilka lat, czasami przez jeden sezon – Iskra, Budowlani, Famar, Łysogóry. Największe sukcesy odnosiło jednak Kieleckie Stowarzyszenie Sportowe, czyli KSS Kielce, znane pod nazwami, które nadali im sponsorzy – Ambit/Piowar i Kolporter.

W 2000 roku klub awansował do ekstraklasy. Trzy lata później zajął piąte miejsce w lidze. Potem był spadek i powrót do gry na najwyższym poziomie.

Nie udało się zająć pozycji wyższej niż piąta, ale dwukrotnie KSS występowało w europejskich pucharach – w Challenge Cup. W 2013 roku w tych rozgrywkach kielczanki dotarły do ćwierćfinału, ulegając w tej fazie tureckiemu Uskudarowi B.S.K.

Występy w Europie były jednak gwoździem do trumny KSS. Dalekie i drogie wyjazdy, brak rekompensaty finansowej ze strony europejskiej federacji nadwerężyły budżet klubu. Długi sięgnęły 300 tys. zł.

W 2013 roku Kielce straciły kobiecą drużynę piłki ręcznej na najwyższym poziomie. KSS wycofało się z ekstraklasy.

Przetrwała jednak jedna z najsilniejszych w kraju sekcja młodzieżowa. Co roku juniorki KSS zdobywały medale mistrzostw Polski, a w 2011 i 2012 roku – złote.

Natychmiast pojawił się więc pomysł, by stworzyć nowy projekt, bardziej odpowiadający realiom kobiecej piłki ręcznej w kraju.

Na gruzach KSS powstało stowarzyszenie Korona Handball Kielce. Opierając się na wychowankach, złotych medalistkach mistrzostw Polski juniorek, rozpoczęło działalność sportową od II ligi.

Pierwszy awans nastąpił już po roku – po barażu z drugim zespołem Ruchu Chorzów. Przez trzy lata Korona grała w I lidze. Za drugim razem zabrakło jej zaledwie jednej bramki, by dostać się do Superligi.

– Ale z perspektywy oceniam, że dobrze się stało. Byłyśmy za młode, by grać z najlepszymi zespołami tak wcześnie. Jeden sezon dłużej w I lidze dał nam więcej pewności siebie i więcej ogrania – mówi „Rzeczpospolitej” była zawodniczka i kapitan drużyny, dziś odpowiedzialna w klubie za promocję i marketing Agnieszka Młynarska.

Rok później kielczanki wygrały I ligę. O dwa punkty wyprzedziły faworytki, spadkowicza z Superligi – Ruch Chorzów.

Klub młodości

W ten sposób założyciele Korony Handball zrealizowali w cztery lata pierwszy ze stawianych celów – Kielce znów miały kobiecą drużynę w Superlidze. Przy okazji wypełnili inny plan. Awans wywalczył zespół, który w ponad połowie składał się z młodych zawodniczek pochodzących głównie z Kielc bądź regionu świętokrzyskiego.

Podtrzymanie tej tendencji wciąż należy do priorytetów klubu. W obecnej 20-osobowej kadrze Korony znajduje się aż 14 piłkarek z Kielc lub okolic. – Budujemy zespół na swoich dziewczynach, nawet kosztem wyniku – tłumaczy Młynarska.

Ale pełnoprawne miejsce w drużynie mają piłkarki z zewnątrz – Brazylijka Priscilla dos Santos, Ukrainka Olesia Parandii i zawodniczki z Lubina, Piotrkowa, Szczecina.

Z jednej strony taka polityka zapewnia większe oszczędności, z drugiej silniej przyciąga do piłki ręcznej w Kielcach młode zawodniczki. Konsekwencja tego odważnego nastawienia jest oczywista – trudny początek w Superlidze, porażka za porażką.

– Mamy młodą kadrę i stąd takie rezultaty. W meczach, w których wynik do końca nie był rozstrzygnięty, naszym piłkarkom zabrakło doświadczenia, cwaniactwa. Tak wyglądają jednak właśnie pojedynki 20-latek z 30-latkami. Wierzymy, że nasze zawodniczki wkrótce nabiorą rutyny i zaczną wygrywać – zapewnia Młynarska.

Dzięki odważnej polityce klubu Korona ma kilka zawodniczek, które występują w młodzieżowych kadrach Polski. Do reprezentacji powoływane były w ostatnim czasie: Dominika Więckowska, Honorata Czekala, Wiktoria Gliwińska oraz zaledwie 17-letnia Magda Więckowska. Pod tym względem kielecki klub wyróżnia się w Superlidze.

W Koronie grają też dwie zawodniczki, które dostają powołania do reprezentacji Polski B seniorek – Patrycja Chojnacka i Honorata Syncerz. Zespół jest budowany cierpliwie, krok po kroku.

Wzór do naśladowania

Nad tym spokojnie budowanym od podstaw klubem widać cień wielkiego potentata – PGE Vive Kielce, najlepszej polskiej drużyny męskiego szczypiorniaka, zwycięzcy Ligi Mistrzów w sezonie 2015/2016. Takie sąsiedztwo może mieć wady, choć wydaje się, że ma zdecydowanie więcej zalet.

Co prawda Vive wzbudza oczywiste zainteresowanie, przyciąga więcej kibiców, sponsorów, w pewnym sensie ich zabiera, ale okazuje się, że Korona czerpie z popularności męskiej drużyny profity. Mimo marnych na razie wyników na mecze piłkarek ręcznych w Superlidze do hali MOSiR przy Krakowskiej przychodzi po kilkuset widzów.

– W Kielcach dzięki sukcesom Vive powstała pewna kultura kibicowania piłce ręcznej. Każda drużyna grająca na wysokim poziomie w tej dyscyplinie może liczyć na wsparcie mieszkańców. My je dostajemy – zauważa Agnieszka Młynarska.

Zawodniczki Korony korzystają także z renomy Vive na polu marketingowym. W ubiegłym roku odbyła się wspólna prezentacja kobiecego zespołu piłkarek ręcznych (występujących wtedy jeszcze w I lidze) i męskiej drużyny, która przystępowała wtedy do sezonu w glorii najlepszej drużyny Europy. Są też korzyści sportowe. Szczypiornistki, jeżeli tylko harmonogram meczów i treningów na to pozwala, chodzą na mecze panów. Mają się od kogo uczyć.

Korona funkcjonuje jednak według innego modelu biznesowego. Nie stawia na jednego głównego sponsora, ale korzysta z dotacji kilku firm. Takie działanie wynika nie tylko z konieczności, ale również z przykrego doświadczenia KSS Kielce, które po odejściu najpierw jednego, a potem drugiego głównego sponsora popadło w tarapaty finansowe i w końcu zbankrutowało.

W Superlidze zawodniczki z Kielc nawet nie śmią na razie marzyć o podobnych sukcesach co Vive. Celem na ten sezon jest wyjście z kryzysu i utrzymanie się, a w następnych latach stabilizacja.

Nie ma co ukrywać: na razie nie jest dobrze. Kielczanki przegrywają mecz za meczem i po siedmiu kolejkach zajmowały ostatnie miejsce w tabeli.

Niewiele jednak brakowało, żeby zdobyły choć jeden punkt. Z Energą Koszalin Korona przegrały różnicą dwóch bramek, z Pogonią Szczecin – jedną. Wyrównany był pojedynek w Kościerzynie, ale też się nie udało doprowadzić przynajmniej do remisu.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Archiwum
Innowacje wkraczają na miejskie przejścia dla pieszych