Obrona brzegu przed falami i fiskusem

Walka o zachowanie pięknych plaż jest niełatwa. Wymaga budowania specjalistycznych budowli wodnych i… walki z administracją skarbową.

Publikacja: 22.09.2017 17:25

Wejście do portu w Mrzeżynie. W takich miejscach często dochodzi do erozji plaży i trzeba dosypywać

Wejście do portu w Mrzeżynie. W takich miejscach często dochodzi do erozji plaży i trzeba dosypywać piasku.

Foto: Urząd Morski w Szczecinie

Rewal, Niechorze, Pustkowo… Miejscowości te, choć nie tak popularne, jak Miedzyzdroje, mają swoich amatorów, którzy każdego lata je odwiedzają. Plaże są tam piękne i szerokie. To właśnie tam w ostatnich latach wykonuje się najwięcej prac w ramach Programu Ochrony Brzegów Morskich (POBM), realizowanego przez Urząd Morski w Szczecinie.

Człowiek naprawia, co zniszczył

Skąd bierze się zjawisko rozmywania bałtyckich brzegów? Fachowe źródła podają kilka przyczyn. Pierwsza to podniesienie się poziomu mórz. Ocieplający się klimat topi bowiem lody arktyczne i antarktyczne. Instytut Morski w Gdańsku (który opracował POBM) przewiduje, że bez podjęcia radykalnych działań w tym stuleciu w wyniku ocieplania się klimatu poziom morza wzrośnie na tyle, że nadbałtycka linia brzegowa cofnie się o 150–400 m. Polska może stracić w ten sposób około 120 km kw. lądu. Jednak o wiele więcej, bo ok. 2200 km kw. terenów, może być narażonych na powodzie sztormowe.

Drugi powód wynika bezpośrednio z działalności człowieka, a zwłaszcza budowy portów i innych budowli, zakłócających naturalny ruch piasku wywołany przez morskie prądy przybrzeżne i wiatr. Gdy nie było takich przeszkód, to na polskim wybrzeżu, gdzie przeważają wiatry zachodnie, piasek był transportowany na wschód. W ten sposób to, co morze brzegowi zabierało, oddawało w innym miejscu, a nawet budowało mierzeje – takie jak Helska czy Wiślana. Jednak gdy wybudowano porty, a wraz z nimi falochrony wychodzące w morze prostopadle do brzegu, pojawiło się zakłócenie tego naturalnego ruchu piasku. Od zachodu w takich miejscach plaża przyrasta, a od wschodu następuje jej erozja. W ten właśnie sposób w latach 30. ubiegłego wieku przestała rosnąć Mierzeja Helska. Zbudowano bowiem port we Władysławowie, u nasady półwyspu.

Nie tylko więcej piasku

Jak z tym zjawiskiem walczyć? Jak wyjaśnia Piotr Domaradzki, główny inspektor w Inspektoracie Ochrony Wybrzeża Urzędu Morskiego w Szczecinie, miejsca, gdzie brakuje piasku, należy nim sztucznie zasilać poprzez tzw. refulację. – Polega ona na pobieraniu przez pogłębiarki materiału piaszczystego z obszaru morskiego i odkładaniu go na brzegu morskim w celu odbudowy pasa plażowo-wydmowego. Ważne przy tym jest, by piasek miał odpowiednią granulację, tj. by jego ziarna nie były mniejsze niż w piasku, który leży na zasilanym odcinku plaży. W przeciwnym wypadku zostanie szybko usunięty przez wodę lub wiatr – opowiada Piotr Domaradzki. Refulacji dokonano w ostatnich latach np. w Międzywodziu, gdzie jest port, a także w Niechorzu.

Są też inne sposoby. Niejeden plażowicz zastanawia się, czemu służą prostopadłe do brzegu rzędy pali wbijanych w dno. Widać je na plażach np. w Niechorzu czy Trzęsaczu. To ostrogi morskie, które działają podobnie jak płotki przeciwśnieżne, ustawiane zimą przy drogach – zatrzymują piasek i hamują erozję.

Inny sposób, już niewidoczny dla oka plażowicza, to budowa progów podwodnych, czyli wałów z kamieni połączonych spoiwem. Jednak, co zauważa Piotr Domaradzki, takich budowli nie powinno się stawiać w pobliżu kąpielisk. – Są one zazwyczaj budowane z kamieni o ostrych krawędziach. Zetknięcie ludzkiego ciała z nimi może być groźne dla życia i zdrowia – przestrzega ekspert.

Bardziej widoczne są opaski narzutowe, czyli po prostu falochrony budowane wzdłuż brzegu, by osłabić działanie fal. Trwa budowa takiej opaski pomiędzy Niechorzem a Rewalem, a cztery lata temu podobna budowla pojawiła się w Pustkowie oraz w Kopicach i Mieroszewie nad Zalewem Szczecińskim.

Wielki biznes i podatki

Stawianie budowli służących ochronie wybrzeża nie jest proste ani tanie. Dla przykładu wspomniana opaska brzegowa między Niechorzem a Rewalem ma kosztować 5,8 mln zł. Prace takie wymagają od firm budowlanych sporego doświadczenia i używania odpowiednich technologii. – Trzeba pokonać też trudności logistyczne, związane np. z transportem materiałów budowlanych po plaży. Nadają się do tego tylko specjalistyczne pojazdy – dodaje Piotr Domaradzki.

Dlatego takich zadań mogą się podejmować tylko duże wyspecjalizowane firmy, których w skali kraju jest zaledwie kilka. Zdawałoby się, że zapewnienie w budżecie państwa stałej pozycji na ochronę brzegów tudzież sprawne przeprowadzanie przetargów przez urzędy morskie zapobiega kłopotom. Okazuje się jednak, że mogą się pojawić zakłócenia w tych pracach, bo w te firmy uderzył ostatnio fiskus.

Już od kilku lat urzędy skarbowe (w tym, niestety, także zachodniopomorskie) kwestionują prawo tych przedsiębiorców do zerowej stawki VAT na „usługi ochrony środowiska morskiego”. Takiego pojęcia użyto w ustawie o tym podatku, definiując prawo do tego ułatwienia. W licznych sporach na tym tle, prowadzonych także ze szczecińską izbą skarbową, fiskus powołuje się na odosobnioną opinię jednego z naukowców, który twierdzi, że prace w ramach POBM służą zachowaniu brzegów, a one nie są „środowiskiem morskim”. Takie rozumowanie za absurd uważają zabierające głos w sprawie wszystkie Urzędy Morskie, a nawet Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. To nie przekonuje resortu finansów i podległej mu administracji skarbowej.

Sprawę VAT od usług w ramach POBM omawiano podczas specjalnego posiedzenia sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej w maju br. Gdy przedstawiciele Ministerstwa Finansów usiłowali kolejny raz bronić tam tezy, jakoby refulacja, budowa opasek i ostróg nie była „ochroną środowiska morskiego”, usłyszeli ostrą ripostę ze strony posłanki Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk (PiS). – Poruszamy się w jakichś oparach absurdu. Jest mi przykro, że państwo absolutnie nie ustosunkowujecie się do argumentów, które są dostarczane przez drugą stronę – mówiła pomorska posłanka rządzącej partii. MF zapewniało, że na nowo przyjrzy się sprawie. Jednak do dziś podejście administracji skarbowej się nie zmieniło.

Tymczasem Strabag, jedna z firm walczących w tej sprawie z fiskusem, doprowadził spór do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten nie wydał jeszcze wyroku, a na rozprawie 25 sierpnia postanowił, że sprawę rozstrzygnie skład siedmiu sędziów. I choć polskie prawo nie opiera się na precedensach sądowych, to wyrok tej rangi w praktyce może jednoznacznie rozstrzygnąć spór, nie tylko dla Strabagu.

Zakończenie etapu niepewności w tej sprawie może mieć duże znaczenie dla POBM. Jego ewentualne zakłócenie odbiłoby się źle na morskich brzegach. – Postawione budowle trzeba konserwować, a refulacja powinna być dokonywana systematycznie. Dlatego wieloletni program finansowania takich prac z budżetu jest rozwiązaniem lepszym niż coroczne planowanie wydatków na te cele – uważa Piotr Domaradzki.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: p.rochowicz@rp.pl

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej