Czarno to widzę, panie kochany

Czternastokrotnego mistrza Polski czeka jeden z najtrudniejszych sezonów w 97-letniej historii.

Publikacja: 08.08.2017 21:00

Po zaledwie dwóch kolejkach I ligi piłkarze Ruchu Chorzów mają już 11 punktów straty do lidera tabel

Po zaledwie dwóch kolejkach I ligi piłkarze Ruchu Chorzów mają już 11 punktów straty do lidera tabeli.

Foto: Reporter/Adrian Slazok

Po dwóch kolejkach I ligi Ruch ma dwie porażki na koncie. Wszyscy, którzy wieszczyli, że spadek z ekstraklasy będzie przedłużaniem agonii, dziś mogą twierdzić, że mieli rację.

Trzeba też pamiętać, że Ruch został ukarany przez Komisję Ligi odjęciem pięciu punktów na starcie sezonu za niespełnienie dwóch wymogów licencyjnych. To już kolejny sezon, gdy klub z Chorzowa karany jest w ten sposób. Tym razem jednak decyzja nie została wydana w trakcie rozgrywek, ale jeszcze zanim zawodnicy pierwszy raz kopnęli piłkę w nowej lidze. Na Ruch został nałożony dodatkowo nadzór finansowy oraz infrastrukturalny.

To nie koniec plag, które spadły na jeden z najbardziej zasłużonych polskich klubów. Pod koniec czerwca funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego aresztowali byłego prezesa Ruchu – Dariusza S. oraz Mirosława M., który w tym czasie zdążył zostać zatrudniony jako dyrektor sportowy Cracovii. Zostali oni zatrzymani za swoją działalność w klubie oraz w należącej do Ruchu fundacji. Od marca 2015 roku do kwietnia 2016 roku wręczyli naczelnikowi urzędu skarbowego w Katowicach łapówki w łącznej wysokości 72 tysięcy złotych. Prawdopodobnie chodziło o wydawanie wstecznie datowanych zaświadczeń, że Ruch nie ma zaległości w urzędzie skarbowym. Tylko w takim wypadku chorzowianie mogli liczyć na kolejne licencje uprawniającego do gry lidze. Z zatrzymaniem Dariusza S. i Mirosława M. nie wiążą się żadne konsekwencje dla Ruchu – oczywiście poza wizerunkowymi.

Piłkarski exodus

Kto wie czy większą wpadką nie był fakt, iż Dariusz S. w momencie aresztowania wciąż zasiadał w radzie nadzorczej Ekstraklasy SA – spółki zarządzającej najwyższą ligą w Polsce. Natychmiast po wiadomości o jego aresztowaniu Ekstraklasa wydała komunikat, że były prezes Ruchu został zawieszony w prawach członka rady. Dariusz S. został aresztowany na trzy miesiące, Mirosława M. zwolniono za poręczeniem majątkowym.

Sprawa naczelnika urzędu skarbowego Marcina K. jest rozwojowa – podejrzany jest o popełnienie ponad 30. przestępstw i przyjęcie korzyści majątkowych na łączną sumę przekraczającą 600 tysięcy złotych.

Z Ruchu odeszli niemal wszyscy ważni zawodnicy z zeszłego sezonu. Większość za darmo. Jeszcze niedawno – w połowie lipca – były poważne obawy, czy 14-krotny mistrz kraju nie będzie musiał grać zespołem złożonym głównie z juniorów.

Do Górnika Zabrze przeniósł się Michał Koj, do Piasta Gliwice trafił wychowanek i ulubieniec kibiców z Cichej Martin Konczkowski, Paweł Oleksy został piłkarzem Korony Kielce, a Michał Helik zakotwiczył w Cracovii. Do Warszawy wrócił zaciąg zawodników wypożyczonych lub pozyskanych z Legii: Jarosław Niezgoda, Łukasz Moneta i Mateusz Cichocki (ten ostatni został graczem Zagłębia Sosnowiec).

Doświadczeni piłkarze wciąż szukają sobie klubów, ale w Chorzowie nie zagrają: 33-letni stoper Rafał Grodzicki, 40-letni Łukasz Surma i 32-letni Marcin Kowalczyk czekają na oferty. Jeszcze w poprzednim sezonie, gdy Ruch już dołował w ekstraklasie, kontrakt rozwiązał Patryk Lipski i mimo iż pojechał na młodzieżowe Euro (zdobył nawet gola w pierwszym meczu ze Słowacją) wciąż nowej pracy nie znalazł. Wszystko wskazuje na to, że podpisze umowę w Chorwacji i zostanie zawodnikiem NK Rijeka.

Chorzów opuścił także Przemysław Bargiel, uznawany za najzdolniejszego od wielu lat wychowanka klubu. 17-letni ofensywny pomocnik z Rudy Śląskiej podpisał umowę z AC Milan. Oczywiście na razie będzie występował w drużynie młodzieżowej – Milan Primavera. Bargiel, choć ma na koncie tylko pięć meczów w ekstraklasie (we wszystkich wchodził na boisko z ławki rezerwowych), wybrał drogę do kariery przez młodzieżówkę wielkiego klubu – jak Krystian Bielik.

Został natomiast w Chorzowie legendarny Krzysztof Warzycha, który pod koniec poprzedniego sezonu przejął zespół, kiedy z Ruchu odszedł trener Waldemar Fornalik. Warzycha w siedmiu meczach ekstraklasy nie odniósł żadnego zwycięstwa – w dwóch spotkaniach I ligi zaliczył na razie dwie porażki po 0:1. Chociaż wyniki ma fatalne, to jego autorytet w klubie wciąż jest ogromny. No i pozostaje pytanie czy działaczom z Chorzowa udałoby się ściągnąć innego trenera do samobójczej misji, jaką jest ratowanie Niebieskich.

Zacząć od zera

– Czarno to wszystko panie kochany widzę – mówi „Rzeczpospolitej” napastnik Ruchu z lat 1950–1967, reprezentant Polski, Eugeniusz Lerch. – Za moich czasów też bywało różnie, też były nieporozumienia, nigdy w Chorzowie finansowo nie byliśmy zbyt mocni, ale tak złej sytuacji to na pewno nie było.

Lerch pamięta czasy mistrzostwa z 1960 roku, wystąpił także w reprezentacji, gdy ta rywalizowała z odbywającym tournée po Europie Santosem, w którego składzie był Pele. Od lat jest stałym gościem na stadionie przy ulicy Cichej, bywa w klubie bardzo często i doskonale wie, o czym mówi. Na trybunach oraz w barach, gdzie spotykają się kibice Ruchu, od kilku miesięcy dominuje jeden temat. Czy jest sens to ciągnąć, nakręcać spiralę kolejnych długów, czy nie lepiej by było ogłosić upadłość i zacząć od zera, bez zobowiązań, bez obciążeń, od IV ligi, jako nowy twór na bazie starego Ruchu.

Pan Eugeniusz nie chce jednak o tym słyszeć. – Znam ludzi, którzy twierdzą, że to jedyna droga dla Ruchu, ale ja sobie nie wyobrażam, żebyśmy nagle znaleźli się w IV lidze. Mam 78 lat, nie chcę już do końca życia patrzeć na legendarny Ruch w niższych ligach, tułający się gdzieś po miasteczkach i wsiach – mówi Lerch, który urodził się w Chorzowie w 1939 roku.

– Dla młodszych może taka perspektywa nie jest równie straszna, jak dla mnie. Wiem, co oni mówią, że wykasuje się długi, że zacznie się od początku. Ale ja wciąż liczę na to, że piłkarze zaczną mocno trenować, wezmą się w garść i w końcu będą wygrywać. Bo przecież nawet w tym składzie, który Ruch ma w I lidze, jest kilku zawodników ogranych w ekstraklasie. Może to naiwne wierzyć w kolejny cud, ale co mi innego pozostaje?

40-letni Łukasz Surma twierdzi, że nie chce tak kończyć z futbolem i że ostatni sezon w Chorzowie był dla niego najtrudniejszy w karierze. Dlatego trenuje z Garbarnią Kraków, by podtrzymać formę, i liczy, że jeszcze gdzieś znajdzie zatrudnienie przynajmniej na rok.

– Byłem w Chorzowie osiem lat, dopiero co graliśmy w europejskich pucharach, nie chciałem tego zostawiać, ale moje zaufanie zostało tak nadszarpnięte, że już nie mogłem w tych warunkach funkcjonować. Nie chcę przesadzić, ale setki obietnic nie było dotrzymywanych. Chciałem zostać w Chorzowie, ale gdy kolejna nie została spełniona, powiedziałem dość. Zagrałem 250 meczów dla Ruchu, w każdym z nich zostawiłem na boisku zdrowie i serce. Przez te osiem lat wiele przeszedłem – mówi „Rzeczpospolitej” poważnym tonem Surma, do którego kibice mają pretensje, że odszedł, choć trudno mu się dziwić.

– Ruch przechodzi restrukturyzację, mam nadzieję, że ci, którzy zostali, będą mieli lepiej. Bo to zbyt wielki klub, by działo się w nim tak, jak ostatnio. Cieszę się, że zdecydowano, by Ruch jednak przystąpił do sezonu w I lidze. Mam nadzieję, że się utrzyma i przede wszystkim odbuduje zaufanie i piłkarze przychodzący do Ruchu będą spokojni, że dostaną zapisane w umowach pieniądze – mówi Surma.

Po dwóch kolejkach I ligi Ruch ma już 11 punktów straty do pierwszego miejsca. To będzie wyjątkowo trudny sezon w Chorzowie.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: piotr.zelazny@rp.pl

Po dwóch kolejkach I ligi Ruch ma dwie porażki na koncie. Wszyscy, którzy wieszczyli, że spadek z ekstraklasy będzie przedłużaniem agonii, dziś mogą twierdzić, że mieli rację.

Trzeba też pamiętać, że Ruch został ukarany przez Komisję Ligi odjęciem pięciu punktów na starcie sezonu za niespełnienie dwóch wymogów licencyjnych. To już kolejny sezon, gdy klub z Chorzowa karany jest w ten sposób. Tym razem jednak decyzja nie została wydana w trakcie rozgrywek, ale jeszcze zanim zawodnicy pierwszy raz kopnęli piłkę w nowej lidze. Na Ruch został nałożony dodatkowo nadzór finansowy oraz infrastrukturalny.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej