Urząd nie może być skansenem

Gdański urząd pracy uruchomił filię w największym w Trójmieście centrum biurowym, urzędnicy z Malborka organizują bezpłatne kursy dla operatorów dronów.

Publikacja: 10.07.2017 23:00

Filia urzędu pracy w Olivia Business Center jest obsługiwana przez pracowników  biegle znających jęz

Filia urzędu pracy w Olivia Business Center jest obsługiwana przez pracowników biegle znających języki obce.

Foto: materiały prasowe

Urzędy pośrednictwa pracy kojarzą się zazwyczaj z instytucjami, które zajmują się głównie bezrobotnymi, zwykle bez doświadczenia i kwalifikacji. W praktyce oznacza to zazwyczaj, że osoba, która traci zatrudnienie, raczej w pierwszej kolejności nie udaje się do pośredniaka. Także przedsiębiorcy zwykle wolą szukać pracowników przez wyspecjalizowane agencje, a nie urzędy.

– Robię wszystko, by nasz urząd kojarzył się jak najlepiej – mówi Roland Budnik, od 26 lat dyrektor Gdańskiego Urzędu Pracy. – Nigdy nie byłem w żadnej partii politycznej, nie byłem zależny od rządzącego ugrupowania. Zawsze tylko robiłem swoje. I takiej samej rzetelności oraz pasji oczekuję od swoich pracowników.

I najwyraźniej mu to wychodzi, bo gdański pośredniak wskazywany jest przez dyrektorów urzędów pracy jako modelowy. – Bo my koncentrujemy się na zwiększaniu zatrudnienia, a nie tylko zmniejszaniu bezrobocia. Jesteśmy elastyczni i wychodzimy zarówno do pracowników, jak i firm po to, by dobrze poznać ich potrzeby – wyjaśnia dyrektor urzędu. – Bez kontaktu z rynkiem urzędy pracy stają się skansenami.

Stąd właśnie pojawił się pomysł, by uruchomić filię urzędu – Job Office – w centrum biurowym Olivia Business Center. Na stałe pracuje w nich dwóch doradców, którzy biegle porozumiewają się w językach obcych. – Chcieliśmy stworzyć miejsce, do którego będzie „po drodze” firmom poszukującym pracowników. Oferując im nasze usługi niemal w ich siedzibie ułatwiamy im dostęp do wyspecjalizowanej kadry, a dodatkowo możemy ich obsługiwać w miejscu, w którym będą czuli się komfortowo – wyjaśnia Budnik.

Innym sposobem na wyjście naprzeciw oczekiwaniom pracodawców jest stworzenie referatu ds. obsługi cudzoziemców. – W całym województwie zachodniopomorskim brakuje rąk do pracy. Dlatego staramy się pomagać przedsiębiorcom w szukaniu kadr za granicą – mówi Budnik.

Gdański pośredniak nastawia się przede wszystkim na pracowników zza wschodniej granicy. Dlatego do obsługi cudzoziemców oddelegowano osiem osób mówiących w języku ukraińskim, a także rosyjskim. – Efekty już widać. W ciągu sześciu miesięcy działalności referatu mieliśmy 30 tys. oświadczeń o zatrudnieniu cudzoziemców – twierdzi Budnik.

Ale troska o pracodawców to nie wszystko. Urzędnicy starają się także o to, by do pracy na gdańskim rynku jak najlepiej przygotować mieszkańców. Dlatego uruchomiono Gdańskie Centrum Rozwoju Talentów, które także mieści się w oliwskim centrum biznesowym. Urządzone jest bardzo nowocześnie. Na 500 mkw. są multimedialne sale szkoleniowe, przestrzeń networkingowa, a na bezrobotnych będzie czekać 12 doradców i specjalistów z HR. Będą czekać aż do godziny 18, by z pomocy urzędników mogli skorzystać także ci, którzy aktualnie pracują, ale np. chcą się przekwalifikować. – Przy takim niżu demograficznym i emigracji za granicę, nie możemy sobie pozwolić na zmarnowanie chociaż jednej osoby. Musimy zrobić wszystko, by pomóc mieszkańcom w znalezieniu pracy zgodnej nie tylko z kwalifikacjami, ale także predyspozycjami – tłumaczy Roland Budnik. Centrum w szczególny sposób zajmie się także osobami młodymi. Urząd współpracuje ze szkołami, które na spotkanie z doradcami przywożą swoich uczniów. Na tych spotkaniach uczą się oni, w jaki sposób określać swoje predyspozycje oraz jak kierować swoją ścieżką kariery. By nie były to tylko „nudne” wykłady, uczniowie jeżdżą na wycieczki do dużych firm działających w Gdańsku.

Centrum Talentów finansowane jest po połowie ze środków unijnych oraz przez gdański pośredniak. – Dziś o pieniądze wcale nie jest tak trudno. Wystarczy, że ma się dobry pomysł – mówi Budnik.

Ale o tyle jest mu łatwiej, że gdański pośredniak nie podlega staroście, a prezydentowi miasta (Gdańsk jest miastem na prawach powiatu). A jak przyznaje dyrektor Budnik, miasto chętnie z nim współpracuje, bo władze ratusza także są zdania, że sposobem na przyciągnięcie inwestorów jest inwestycja w pracowników.

Dlatego innym urzędom na Pomorzu trudno jest podjąć działania na taką skalę, jak w Gdańsku. Ale próbują. Np. urząd pracy w Malborku organizuje dla bezrobotnych bezpłatne kursy dla operatorów dronów.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: j.cwiek@rp.pl

Urzędy pośrednictwa pracy kojarzą się zazwyczaj z instytucjami, które zajmują się głównie bezrobotnymi, zwykle bez doświadczenia i kwalifikacji. W praktyce oznacza to zazwyczaj, że osoba, która traci zatrudnienie, raczej w pierwszej kolejności nie udaje się do pośredniaka. Także przedsiębiorcy zwykle wolą szukać pracowników przez wyspecjalizowane agencje, a nie urzędy.

– Robię wszystko, by nasz urząd kojarzył się jak najlepiej – mówi Roland Budnik, od 26 lat dyrektor Gdańskiego Urzędu Pracy. – Nigdy nie byłem w żadnej partii politycznej, nie byłem zależny od rządzącego ugrupowania. Zawsze tylko robiłem swoje. I takiej samej rzetelności oraz pasji oczekuję od swoich pracowników.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej