Miasta kuszą turystów

W Łebie dają plażę narzeczonym i nudystom, na Helu robią desant, a w Człuchowie – Polish Boogie Festival.

Publikacja: 10.07.2017 23:00

Wyjątkowe zaręczyny  na plaży można było wygrać  w konkursie organizowanym przez władze Łeby

Wyjątkowe zaręczyny na plaży można było wygrać w konkursie organizowanym przez władze Łeby

Foto: Fotolia

Na oryginalny pomysł wpadły władze Łeby, które ogłosiły konkurs zaręczynowy. Zwycięskiej parze zafundują tę szczególną uroczystość w naturalnej scenerii – na plaży, z kolacją przy świecach, nastrojowej muzyce, z pełną obsługą kelnerską i noclegiem.

Oferty można było składać do końca czerwca. Aby powalczyć o nagrodę, para musiała przesłać zdjęcie i dołączyć do niego szczegółowy opis tego, jak sobie wyobraża ten wyjątkowy dzień.

– Wpłynęło kilka zgłoszeń, a niektóre oczekiwania, zwłaszcza ze strony panów, bardzo nas zaskoczyły – mówi Julia Tomicka, specjalista od promocji i turystyki z Urzędu Miasta w Łebie.

Osoby, które nadesłały propozycje w konkursie, puściły wodze fantazji, stawiając władzom miasta nie lada wyzwanie.

Jeden z panów chciałby np. wyłonić się z morza na skuterze wodnym, i żeby wokół niego płynęło sześć motorówek, po trzy z każdej strony. Z kolei w powietrzu marzy mu się samolot z powiewającym banerem, na którym byłby napis: „Klaudio, Kochanie”.

Z innego nadesłanego zgłoszenia wynika, że narzeczony chciałby przybyć na zaręczyny na plaży w towarzystwie komandosów na quadach.

– Kolejny z panów chciałby, aby jego narzeczoną porwali prosto z pracy antyterroryści i przywieźli ją na plażę, gdzie będzie czekał wybranek. To ciekawe propozycje, ale jednak chyba wybierzemy te bardziej realne do wykonania – zaznacza Julia Tomicka, dodając, że do połowy miesiąca konkurs ma zostać rozstrzygnięty.

Skąd taki pomysł na promocję miasta? Chodziło – jak twierdzą władze – o zagospodarowanie niszy na rynku.

– Chcielibyśmy być „Las Łebas” – pomorską stolicą ślubów – mówi Julia Tomicka. – Myślimy o stworzeniu kompleksowej oferty zaręczyn, ślubów i wesel na plaży. Poczynając od propozycji ciekawych miejsc na ślub, takich jak plaża, wydmy czy jacht w Porcie Jachtowym, aż po znalezienie sali czy dekoratorki – tłumaczy Tomicka, dodając, że pomysł jest zaczerpnięty ze Szczyrku, miasta partnerskiego Łeby, gdzie tego typu turystyka kwitnie.

„Miejskie” śluby miałyby ruszyć w przyszłym roku – od czerwca do września, przez siedem dni w tygodniu. – Od poniedziałku do czwartku bezpłatne noclegi byłyby dla wszystkich gości w wybranych trzech obiektach turystycznych, które już zgłosiły się do projektu – mówi Julia Tomicka.

Oferta ślubów na plaży powstaje, zbierane są propozycje od przedsiębiorców. W przyszłym roku na plaży ma stanąć altana miejska, udostępniana bezpłatnie. Łeba liczy na zainteresowanie gości nie tylko z regionu.

To nie koniec – innym sposobem na ściągnięcie turystów jest wydzielenie części plaży dla nudystów, co nastąpiło w czerwcu. Przy plaży stanął znak informacyjny, który przestrzega, by plażowiczom nie robić tu zdjęć i nie filmować.

Miasta wytaczają cały wachlarz działań, by zachęcić do odwiedzin – są więc filmy promocyjne, pokazujące największe atrakcje, zniżki w wybranych ośrodkach, promocje oraz niepowtarzalne imprezy i wydarzenia.

„Kochasz klimat retro? Kręci Cię styl lat 40., 50., 60.? W Człuchowie usłyszysz unikatowych artystów, którzy nierzadko przyjeżdżają do Polski specjalnie na to wydarzenie i grają tylko ten jeden wyjątkowy koncert” – to reklama Polish Boogie Festival, który odbędzie się pod koniec lipca w Człuchowie. W jego ramach – koncerty, pokazy tańca z udziałem światowej klasy tancerzy z Polski, Szwecji, Finlandii i Węgier, zlot fanów motoryzacji, mody, kina i dobrej zabawy – mają zjechać fani boogie-woogie, rockabilly i bluesa z wielu krajów.

Z kolei Hel kusi wydarzeniem „D Day Hel 2017″ – „fantastyczną inscenizacją bojowego desantu na Hel z udziałem pasjonatów historycznych rekonstrukcji wojskowych”. To jedyna – jak zachwalają organizatorzy – rekonstrukcja w Polsce, która odbędzie się na helskiej plaży.

To już XII edycja imprezy, którą organizuje Fundacja Ochrony Zabytków Techniki Militarnej, Miasto Hel, Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu oraz grupy rekonstrukcji historycznej z całego kraju.

Zwiedzanie Zamku w Malborku to atrakcja dla dorosłych – trwa pełne 3,5 godziny, co dla dzieci jest zbyt męczące. Jednak na to również znaleziono sposób. – Uruchomiliśmy specjalną ofertę dla rodzin z małymi dziećmi na krótsze zwiedzanie, trwające dwie godziny – mówi Iwona Orszulak z Zamku w Malborku.

– Dzieci oglądają więc zamek w skróconym czasie, a później idą do namiotu na spotkanie z Wielkim Mistrzem. Otrzymują certyfikat zamkowego odkrywcy i biorą udział w grach i zabawach średniowiecznych – opowiada Orszulak, zaznaczając, że oferta cieszy się powodzeniem. Przewodnicy są w strojach średniowiecznych, więc jest to również swego rodzaju lekcja historii, do tego w ciekawym wydaniu.

Na oryginalny pomysł wpadły władze Łeby, które ogłosiły konkurs zaręczynowy. Zwycięskiej parze zafundują tę szczególną uroczystość w naturalnej scenerii – na plaży, z kolacją przy świecach, nastrojowej muzyce, z pełną obsługą kelnerską i noclegiem.

Oferty można było składać do końca czerwca. Aby powalczyć o nagrodę, para musiała przesłać zdjęcie i dołączyć do niego szczegółowy opis tego, jak sobie wyobraża ten wyjątkowy dzień.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?