Eksport szansą na wyjście z kryzysu

Zagraniczne kontrakty podreperują budżety firm pracujących dla kopalń. Branża apeluje też o wsparcie rządu.

Publikacja: 07.03.2017 21:00

Ceny węgla odbiły pod koniec 2016 r. To dobra wiadomość dla firm zaplecza górniczego.

Ceny węgla odbiły pod koniec 2016 r. To dobra wiadomość dla firm zaplecza górniczego.

Foto: Bloomberg

Po kilku latach systematycznych spadków cen węgla na światowych rynkach pod koniec 2016 r. nastąpiło ich gwałtowne odbicie. W ostatnich tygodniach ceny zaczęły spadać, ale i tak są wyraźnie wyższe niż przed rokiem. Ożywienie na rynku węgla to dobra wiadomość dla firm zaplecza górniczego. Rosnące ceny węgla powinny zasilić spółki wydobywcze pieniędzmi i pomóc im podnieść się z zapaści. To pociągnie za sobą potrzebę uruchomienia inwestycji w kopalniach, które w ostatnich latach były mocno ścinane.

Światełko w tunelu

Dostawcy maszyn i usług dla górnictwa nie spodziewają się zalewu zleceń w Polsce. – Kryzys na krajowym rynku trwa już cztery lata. Na razie nie widać jeszcze poprawy w postaci zwiększonej liczby przetargów czy skrócenia terminów płatności kontraktów. Pojawiło się natomiast światełko w tunelu, bo wdrożone zostały działania mające na celu wzmocnienie państwowych spółek węglowych – wyjaśnia Andrzej Michalik, prezes Konsorcjum Przedsiębiorstw Robót Górniczych i Budowy Szybów w Mysłowicach.

W miejsce upadającej Kompanii Węglowej powstała Polska Grupa Górnicza, za chwilę do jej struktur dołączy Katowicki Holding Węglowy. Udało się też zażegnać kryzys w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. – Jeśli główni inwestorzy będą w lepszej kondycji, z pewnością przełoży się to na całą branżę – podkreśla Michalik.

Firmy pracujące dla kopalń zaznaczają, że w gorszej sytuacji od producentów maszyn znajdują się firmy usługowe, w których aż 70 proc. kosztów to wydatki pracownicze. Żeby wypłacić załodze wynagrodzenia na czas, muszą posiłkować się kredytami, a te są albo niedostępne dla firm związanych z górnictwem, albo bardzo drogie. – Obecna sytuacja spowodowała też, że o każde zlecenie w górnictwie walczy wiele firm, a ceny oferowane w przetargach są dramatycznie niskie – dodaje Michalik.

Ostrożnie o polskim rynku wypowiada się także Monika Piątkowska, prezes Krajowej Organizacji Innowatorów Przemysłu Innovo, zrzeszającej pracodawców działających na rzecz przemysłu wydobywczego. – Wzrost cen węgla na światowych rynkach to dobra wiadomość, ale nie powoduje w branży nadmiernej euforii. Istnieje obawa, że to tylko chwilowe odbicie – twierdzi Piątkowska. Apeluje też o wsparcie dla krajowych firm, które ucierpiały z powodu przedłużających się płatności od państwowych kopalń.

– Szacuje się, że zaległości kopalń wobec kontrahentów sięgają 2 mld zł. Dlatego oczekujemy od rządu jasnej strategii i rozwiązań systemowych dla górnictwa, a także uwzględnienia w tym branży okołogórniczej. Nasz sektor w pewien sposób kredytuje dziś polskie kopalnie, przez co wiele małych firm zbankrutowało. Możliwość restrukturyzacji tego zadłużenia z pewnością poprawiłaby sytuację całego sektora – przekonuje Piątkowska.

Stawiają na ekspansję

Lekarstwem na trudną sytuację na polskim rynku jest eksport. Przedstawiciele branży przekonują, że w tym zakresie widzą wsparcie polskiego rządu, zarówno dyplomatyczne, jak i finansowe w postaci gwarancji rządowych czy preferencyjnych kredytów. Szansy na ekspansję upatrują wszędzie tam, gdzie jest mocny przemysł wydobywczy, a więc m.in. w krajach azjatyckich czy afrykańskich. Ogromny potencjał ma także Australia, choć to bardzo trudny rynek, gdzie kontrakty dostają tylko silni gracze.

O planach ekspansji zagranicznej poinformował niedawno Bumech. Interesują go takie rejony, jak Bałkany, Turcja, Iran i Afryka – zarówno pod kątem pozyskania wieloletnich kontraktów górniczych, jak i przejmowania na własność zaawansowanych projektów górniczych. Walka z zagranicznymi konkurentami nie jest jednak łatwa. Eksperci Morgan Stanley przekonują, że przy produkcji maszyn górniczych coraz większe znaczenie będą miały nowe technologie, w tym tzw. przemysłowy internet rzeczy (IIoT), zdalnie sterowane maszyny, laserowe pomiary, automatyka i robotyka.

– Jeśli polskie spółki chcą zaistnieć na światowych rynkach, muszą stawiać na innowacje oraz się konsolidować – kapitałowo albo tworząc konsorcja niezależnych firm – dodaje Piątkowska.

Razem łatwiej

Na zagranicznych rynkach obecne są już Famur i Kopex. Od niedawna firmy te mają wspólnego głównego właściciela – firmę TDJ, należącą do Tomasza Domogały. Zarząd Famuru spodziewa się, że planowana integracja tych dwóch największych producentów maszyn górniczych w kraju pozwoli na zbudowanie silnej i ekspansywnej grupy, która będzie gotowa skutecznie konkurować na rynku globalnym z dzisiejszymi liderami, takimi jak Joy czy CAT.

Potencjał w tej konsolidacji widzą też analitycy. Podkreślają, że jak dotąd Famur i Kopex konkurowali ze sobą niemal o każde zlecenie, np. na rosyjskim rynku. To negatywnie odbijało się na ich marżach. Teraz, gdy grają już do jednej bramki, mają szansę poprawić rentowność zagranicznych zleceń.

Branża z uwagą przygląda się także zapowiedziom polskiego rządu o pomocy w rozwoju produktów umożliwiających zdobycie przez polski przemysł istotnej pozycji na globalnym rynku maszyn górniczych. Pomoc ta ma być realizowana poprzez program „Inteligenta kopalnia”, wpisany jako jeden z flagowych projektów do strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Szczegóły programu nie są wciąż jednak znane.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: b.oksinska@rp.pl

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej