Miasto chce zatrzymać deszczówkę

Bydgoszcz chce określać odpowiednie wykorzystanie wód opadowych już na etapie planowania przestrzennego terenów inwestycyjnych.

Publikacja: 23.02.2017 00:30

Remont kanalizacji deszczowej ma zapobiec m.in. zalewaniu ulic

Remont kanalizacji deszczowej ma zapobiec m.in. zalewaniu ulic

Foto: materiały prasowe

Inwestycja ma mieć nowatorski charakter, bowiem ideą naczelną projektu jest gromadzenie i wykorzystywanie jak największej ilości wód w miejscu opadu. Dzięki temu cała sieć ma zostać odciążona. Takie myślenie jest także – przynajmniej w części – konsekwencją wprowadzenia w mieście podatku deszczowego. Od początku 2017 r. obowiązują bowiem opłaty za odprowadzanie ścieków z wód opadowych, choć przez najbliższe trzy lata za mieszkańców będzie je opłacać miasto. Podatek dotyczy wyłącznie ścieków z wód opadowych lub roztopowych, wprowadzanych do sieci kanalizacji deszczowej. Zatem im większa retencja wody na miejscu, tym mniejszy problem z opodatkowaniem.

– Nie wszyscy jednak muszą płacić. Warunek jest jeden: trzeba samemu zagospodarować deszczówkę na swoim terenie – wyjaśnia Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy.

W ramach inwestycji zostaną zbudowane kanały deszczowe o długości 14 km, powstanie 66 zbiorników retencyjnych, w tym cztery z możliwością wykorzystania zgromadzonej wody do podlewania zieleni miejskiej, 22 oczyszczalnie ścieków deszczowych i 11 wlotów do rzek. Przebudowane zostaną także istniejące kanały deszczowe o długości 90 km, które zostaną wyposażone w urządzenia regulacyjne.

– Nasz projekt jest kompleksowy, do tej pory standardem było naprawianie punktowe uszkodzonej infrastruktury lub jej modernizacja przy okazji naprawy drogi. My zmieniamy sposób funkcjonowania miasta jako całości, łącznie ze zmianą sposobu planowania przestrzennego. Do tej pory urbaniści planowali jakiś obszar, na koniec procesu inżynier sanitarny projektował rury adekwatne przepustowością do wody opadającej na dany teren. Dziś chcemy, żeby urbaniści współpracowali z inżynierami już na etapie projektowania, by całość wody, która nań spadnie, mogła być zagospodarowana na terenie nieruchomości. Współpracują przy tym wydział urbanizacji miasta, wodociągi, inwestorzy i społeczności lokalne. Każdy z nas ma możliwość udziału w tym przedsięwzięciu, np. na prywatnym gruncie gromadząc wodę do podlewania ogrodu czy budując oczko – przekonuje Stanisław Drzewiecki, prezes Miejskich Wodociągów i Kanalizacji w Bydgoszczy.

Od powodzi w 2010 r. i podtopień w następnym Polska zmaga się z obniżoną ilością opadów. Dlatego eksperci Organizacji Narodów Zjednoczonych i Komisja Europejska rekomendują jak największą retencję wody. Podobne dyrektywy znajdują się także w najnowszych projektach współfinansowanych ze środków europejskich. Program bydgoski jest pod tym względem wzorcowy. – Sieć kanalizacji deszczowej w Bydgoszczy ma 517 km długości. My zbudujemy jedynie 14 km. To zasadnicza zmiana podejścia. Po powstaniu zbiorników retencyjnych istniejące kanały odzyskają przepustowość – wyjaśnia nam Drzewiecki. Dlatego inwestycja obejmuje budowę oczyszczalni ścieków deszczowych oraz urządzeń umożliwiających oczyszczenie i zagospodarowanie wody deszczowej na terenach zielonych.

Miejskie Wodociągi i Kanalizacja w Bydgoszczy mogą się pochwalić unikalną w skali europejskiej infrastrukturą. – Cały czas mamy kanały z 1900 r., to system piętrowy, co oznacza, że w jednym kanale mamy mniejszą rurę na ścieki i większą na deszczówkę. Jest sprawny i używany, budowany był do II wojny światowej. Jedynie kilka miast w Niemczech ma podobne rozwiązania, z tym że Bydgoszcz zachowuje wiekowe elementy systemu – zdradza nam ciekawostkę Drzewiecki.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: r.mierzejewski@rp.pl

Inwestycja ma mieć nowatorski charakter, bowiem ideą naczelną projektu jest gromadzenie i wykorzystywanie jak największej ilości wód w miejscu opadu. Dzięki temu cała sieć ma zostać odciążona. Takie myślenie jest także – przynajmniej w części – konsekwencją wprowadzenia w mieście podatku deszczowego. Od początku 2017 r. obowiązują bowiem opłaty za odprowadzanie ścieków z wód opadowych, choć przez najbliższe trzy lata za mieszkańców będzie je opłacać miasto. Podatek dotyczy wyłącznie ścieków z wód opadowych lub roztopowych, wprowadzanych do sieci kanalizacji deszczowej. Zatem im większa retencja wody na miejscu, tym mniejszy problem z opodatkowaniem.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?