Podziemne dzieło Lindleya

Najmłodszy oddział Muzeum Miasta Łodzi mieści się w kanale. Dokładniej, w zbiorniku na wodę wybudowanym w 1926 roku z myślą o płukaniu sieci kanalizacyjnej w centrum miasta. To kanał Dętka.

Publikacja: 03.01.2017 22:00

Podziemna „katedra na Stokach – rezerwuar wody pitnej dla miasta.

Podziemna „katedra na Stokach – rezerwuar wody pitnej dla miasta.

Foto: materiały prasowe

Korytarzem z czerwonej cegły można obejść pod ziemią cały plac Wolności. Dętka mierzy 142 m, ma niespełna 1,8 m wysokości, 1,5 m szerokości i jest świetnie zachowana. Nie ma tu już wody, za to na ścianach wiszą archiwalne fotografie i kopie dokumentów z okresu budowy łódzkiej kanalizacji.

Czyli z czasów, w których do rozwiązania problemu zatrudniono Williama Heerleina Lindleya, jednego z najlepszych europejskich fachowców, który miał w dorobku (wraz z ojcem – również Williamem – i bratem Josephem) budowę warszawskich Filtrów. Łódź miała być wyłącznym dziełem Williama Heerleina, niestety projekty, które przedstawił magistratowi w 1909 roku, okazały się bardzo kosztowne w realizacji i trafiły do szuflady. Prace zaczęły się dopiero w 1924 roku, już pod kierownictwem Stefana Skrzywana, współpracownika Lindleya na budowach w Warszawie i Baku.

Do wybuchu drugiej wojny światowej w Łodzi powstało ponad 105 km kanałów, przyłączono do nich 2709 nieruchomości. Z kanalizacji korzystała jedna trzecia mieszkańców miasta. – Wszystkie zbudowane wtedy kanały są nadal użytkowane, remontujemy je tylko. Właśnie trwa sezon napraw, prace te można wykonywać tylko zimą – wyjaśnia „Rz” Miłosz Wika, rzecznik łódzkiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji.

William V

Po kanalizacji przyszedł czas na wodociągi. Prace rozpoczęły się w latach 30., jednak w dobie światowego kryzysu miasto zdecydowało się na najtańsze rozwiązanie – studnie głębinowe, które miały zaspokoić potrzeby mieszkańców na najbliższe 20 lat. Do wybuchu wojny powstała część studni i zbiorników na wodę, jednak samego wodociągu nie ukończono.

Efektem tamtych prac jest „podziemna katedra” na Stokach – rezerwuary wody pitnej (także zaprojektowane przez Lindleya), wybudowane w jednym z najwyższych punktów miasta. Powstała w ten sposób naturalna wieża ciśnień, z której, dzięki sile grawitacji, woda spływa do domów położonych poniżej. Różnica poziomu między lustrem wody w zbiornikach Lindleya a najniższym punktem zasilanym z łódzkiej sieci wodociągowej wynosi 90 m.

Wysokie koszty inwestycji spowodowały, że pierwsze dwa zbiorniki, o pojemności 15 mln l każdy, zbudowano w latach 1935–1937, dwa kolejne powstały dopiero w latach 1949–1953.

Zbudowano je na planie kwadratów o boku 60 m z wodoodpornej i wytrzymałej na ciśnienie cegły. Na sklepienie każdego składa się 100 kopuł podtrzymywanych przez 81 kolumn. Właśnie ten las kolumn i łukowo-żebrowych sklepień nadaje konstrukcji wygląd katedry. Woda do zbiorników jest obecnie tłoczona z 19 studni głębinowych oraz, w niewielkiej ilości, z ujęcia na Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim. W przypadku teoretycznej awarii wszystkich ujęć wody dla Łodzi jej zapas może zaspokoić potrzeby miasta przez 24 godziny.

Na co dzień katedra jest zalana, jednak raz na dwa lata zbiorniki poddawane są czyszczeniu i konserwacji i wówczas można w pełni docenić robotę inżynierów sprzed blisko stu lat. Przy okazji 90. rocznicy powstania łódzkich wodociągów katedrę oglądał potomek projektanta, William V Lindley – ucieszył się, że wszystko jest w dobrym stanie i nikt nie wymaga od niego napraw.

Zimowe spowolnienie

Jedynym miejscem, w którym na co dzień można oglądać dzieło Williama II Lindleya, pozostaje Muzeum Kanału Dętka. Od chwili otwarcia w 2008 roku oddział Muzeum Miasta Łodzi odwiedziło już 100 tys. osób. Nowy sezon zwiedzania rozpocznie się wiosną.

– Obiekt jest typem atrakcji pod chmurką, więc za spowolnienie aktywności zimą odpowiada przede wszystkim pogoda, ale też mniejsze zainteresowanie Łodzią ze strony turystów – wyjaśnia „Rz” Michał Gruda, koordynator Muzeum Kanału Dętka. – Sezon zaczyna się na przełomie kwietnia i maja. O dokładnej dacie decydujemy zazwyczaj w kwietniu, ze względu na aktualną pogodę. Od 1 maja zawsze jesteśmy otwarci, aby po zimowej przerwie wszyscy przyjeżdżający do Łodzi na weekend majowy mogli zajrzeć do Dętki. Mimo to pomiędzy listopadem a kwietniem można rezerwować wycieczki dla grup powyżej dziesięciu osób.

Muzeum proponuje kilka tras tematycznych dla gości w każdym wieku. Jedna z nich koncentruje się wokół historii łódzkich Zakładów Wodociągów i Kanalizacji oraz postaci inżyniera Stefana Skrzywana, kolejna przedstawia trud szeregowych kanalarzy, jeszcze inna prezentuje wodę jako czynnik stymulujący rozwój łódzkiego przemysłu.

Oko śledzia

Zanim Łódka – królowa łódzkich rzek – wypłynie na powierzchnię, toczy swój nurt pod ziemią.

Odcinek pod parkiem Staromiejskim, czyli parkiem Śledzia, został w 1918 roku ukryty w kanale – od tego czasu mało kto miał okazję ją tu oglądać. Po blisko stu latach łodzianie mogą podziwiać Łódkę przez szklany wizjer wbudowany w jeden z włazów. Punkt obserwacyjny przygotowali pracownicy ZWiK w ramach świętowania 90-lecia firmy. Wcześniej, poza pracownikami wodociągów, kanał mogli zobaczyć najwyżej filmowcy – powstały w nim zdjęcia m.in. do nominowanego do Oscara dzieła Agnieszki Holland „W ciemności”.

Korytarzem z czerwonej cegły można obejść pod ziemią cały plac Wolności. Dętka mierzy 142 m, ma niespełna 1,8 m wysokości, 1,5 m szerokości i jest świetnie zachowana. Nie ma tu już wody, za to na ścianach wiszą archiwalne fotografie i kopie dokumentów z okresu budowy łódzkiej kanalizacji.

Czyli z czasów, w których do rozwiązania problemu zatrudniono Williama Heerleina Lindleya, jednego z najlepszych europejskich fachowców, który miał w dorobku (wraz z ojcem – również Williamem – i bratem Josephem) budowę warszawskich Filtrów. Łódź miała być wyłącznym dziełem Williama Heerleina, niestety projekty, które przedstawił magistratowi w 1909 roku, okazały się bardzo kosztowne w realizacji i trafiły do szuflady. Prace zaczęły się dopiero w 1924 roku, już pod kierownictwem Stefana Skrzywana, współpracownika Lindleya na budowach w Warszawie i Baku.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą