Czas na Bliski Wschód

Dolnośląska Silesia Chamber of Commerce (SCC) jest aktywną izbą handlową wyspecjalizowaną w organizowaniu misji dla polskich przedsiębiorców, np. do Iranu.

Publikacja: 29.12.2016 23:00

W Teheranie główne przyjęcia polskich delegacji zawsze musi się odbyć w obrotowej wieży Abfagardan M

W Teheranie główne przyjęcia polskich delegacji zawsze musi się odbyć w obrotowej wieży Abfagardan Milad.

Foto: 123RF

SCC znalazła niszę w rynkach trudnych i mało znanych. Organizuje rocznie dziewięć, dziesięć takich wyjazdów, w których bierze udział nie więcej niż 20 przedsiębiorców. Eksperci organizatorów dbają, aby nie odbyły się one podczas świąt w krajach, do których jadą, bądź okresów „wrażliwych”, jakim jest ramadan w krajach arabskich. – Nie ma już łatwych rynków, są natomiast lepiej bądź gorzej znane. Zachód dla dalszej ekspansji polskich firm jest dla nas praktycznie zamknięty – mówi Ryszard Turzański, prezes SCC.

Zagraniczna działalność dolnośląskiej izby rozpoczęła się od Ukrainy. Potem doszły Chiny – tam SCC jest obecna od 12 lat, i kolejne rynki na Dalekim Wschodzie oraz w Azji Środkowej i krajach arabskich. – Takie były sugestie polskich firm, cały czas ich słuchamy – mówi szef SCC.

Przygotowując misję, izba szukała intensywnie osób, które kiedyś studiowały w Polsce. Okazało się, że jest ich sporo, są chętne do pomocy, a w kontaktach biznesowych rzadko były wykorzystywane. Odnowienie kontaktów nie było żadnym problemem. Dotarcie do nich było możliwe dzięki wsparciu polskich placówek dyplomatycznych, bo w archiwach znalazły się listy zagranicznych absolwentów polskich uczelni.

Bardzo intensywne są w tej chwili kontakty Izby z Iranem. Przed wprowadzeniem sankcji polskie firmy, zwłaszcza w latach 70., były tam aktywne, a sami Irańczycy nadal są bardzo pozytywnie nastawieni do robienia biznesu z Polską.

SCC organizuje także misje do Arabii Saudyjskiej. – To wyjątkowo trudny rynek, tam po prostu „rządzą” Amerykanie – mówi prezes Turzański. W ostatnim projekcie wyjazd do Arabii Saudyjskiej został połączony z Omanem. To kolejny rynek, który się odkrywa, i kolejny kraj, którego gospodarka oparta była na ropie naftowej, a teraz przeorientowuje się w szybkim tempie. Stąd pojawiły się nowe możliwości dla polskiego biznesu.

Obawy i ograniczenia

Zdaniem prezesa SCC wiele polskich firm zachowuje się nadal zachowawczo, obawiając się wejścia na nowe rynki, zwłaszcza tego, aby radzić sobie tam samodzielnie. Często na przykład na rynku rosyjskim korzystają z pośrednictwa firm francuskich bądź niemieckich. Kolejny kłopot to pomoc prawna. – Niestety, nadal mamy w Polsce potężny problem z dobrymi prawnikami, którzy byliby w stanie zapewnić ochronę biznesu. Niemcy żartują, że ich firmy wejście na rynek zaczynają od kontaktów z prawnikami, a Polacy na prawnikach związki z rynkami kończą. Działając z polskimi firmami na zagranicznych rynkach, widzimy doskonale, że opinia o Polsce i naszej gospodarce jest zdecydowanie pozytywna – mówi Ryszard Turzyński.

Na rynku irańskim robi się coraz bardziej tłoczno, tam po zniesieniu sankcji zaczął już jeździć „cały świat”. SCC postawił więc na bliską współpracę z izbami gospodarczymi i koncentruje się na dwóch miastach – Teheranie i Tebrizie. Z tych miast przyjeżdżają również do Polski delegacje, które chcą szukać kontaktów w naszym kraju. Do Teheranu jadą dzisiaj wszystkie zagraniczne delegacje. To zrozumiałe. W Tebrizie takiego tłoku już nie ma. A w Iranie można dzisiaj sprzedać praktycznie wszystko. – Niedawno pojechaliśmy tam z firmą Adrian, producentem damskich rajstop. Nie ukrywam, że miałem potężne obawy: jak można wygrać w tej branży w konkurencji z Turkami, Pakistańczykami, nie mówiąc już o Chińczykach. Okazało się, że nie ma żadnych ograniczeń. Tak samo jak Niemcy możemy w Iranie sprzedawać wszystko, bo „Polska” jako marka jest solidna. Skoro nasze produkty są kupowane na Zachodzie, muszą być dobrej jakości – mówi szef SCC.

W Kazachstanie i Uzbekistanie pojawiło się zainteresowanie kupnem polskich maszyn rolniczych. Pod Taszkientem powstały polskie chłodnie i elektrownie. Na ekspansję na te właśnie rynki jest w tej chwili doskonały czas, ponieważ nad krajami Azji Środkowej mamy wyraźną przewagę technologiczną, a nasi przedsiębiorcy nie mają problemów z docieraniem do miejscowych społeczności.

– Ale nad każdym rynkiem długo pracujemy. Kiedy spotykamy życzliwych nam ludzi, zapraszamy ich do Polski. Bardzo dbamy o takie kontakty, bo wiemy, że tylko w ten sposób możemy liczyć w przyszłości na współpracę.

Musi być elegancko

Wszystkie ceny udziałów w misji są na stronie internetowej SCC. Są tam różne warianty kosztowe, a ze względu na wysokie obecnie ryzyko kursowe ceny są w dolarach. Umieszczanie innych walut wiązałoby się ze zbyt wysokim ryzykiem kursowym. Udział w misji nie jest tani – ośmiodniowy wyjazd do Arabii Saudyjskiej/Omanu, Iranu czy na nowo odkrywanego Wietnamu to wydatek ok. 3,7 tys. dol. w najdroższej wersji z przelotem, hotelami, pełnym wyżywieniem, zapewnioną logistyką i organizacją spotkań B2B. Tańsze są misje np. do Izraela, gdzie zainteresowaniem cieszy się polska oferta turystyczna. Część tych kosztów może być refundowana, a SCC w niektórych przypadkach korzysta ze środków unijnych. Zawsze płatność jest podzielona na raty.

– W Iranie koszty są wysokie, ponieważ dużo kosztują kolacje, które muszą być wystawne. W Teheranie główne przyjęcie zawsze musi się odbyć w obrotowej wieży Abfagardan Milad. Wtedy mamy gwarancję, że przyjdzie irańska śmietanka biznesu. Hotel, w którym mieszka delegacja, musi być wielogwiazdkowy, bo na tej podstawie także oceniana jest wartość potencjalnych kontaktów z polskimi firmami – tłumaczy prezes SCC.

Jego zdaniem jest to lepsza forma nawiązywania kontaktów niż wyjazd z delegacjami rządowymi, gdzie program biznesu jest podporządkowany spotkaniom polityków. – Zdarza się, że przedsiębiorcy nie mają czasu nawet na wymienienie się wizytówkami, bo program polityczny jest ważniejszy niż spotkania B2B. Misje organizowane przez SCC najczęściej liczą ok. 20 osób, co gwarantuje wysoką jakość spotkań. Każdy z uczestników ma także szansę odwiedzenia siedziby zainteresowanego kontrahenta, tak aby potencjalnego partnera móc poznać jak najbliżej.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: d.walewska@rp.pl

SCC znalazła niszę w rynkach trudnych i mało znanych. Organizuje rocznie dziewięć, dziesięć takich wyjazdów, w których bierze udział nie więcej niż 20 przedsiębiorców. Eksperci organizatorów dbają, aby nie odbyły się one podczas świąt w krajach, do których jadą, bądź okresów „wrażliwych”, jakim jest ramadan w krajach arabskich. – Nie ma już łatwych rynków, są natomiast lepiej bądź gorzej znane. Zachód dla dalszej ekspansji polskich firm jest dla nas praktycznie zamknięty – mówi Ryszard Turzański, prezes SCC.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?