Van Gogh, Kaszubi i Krzyżacy

Już 2 grudnia premiera „Loving Vincent”, wyjątkowej produkcji składającej się z 65 tysięcy ręcznie namalowanych obrazów. Równolegle powstają filmy o Krzyżakach i Kaszubach. Filmowcy lubią Trójmiasto.

Publikacja: 15.11.2016 00:00

Film o Van Goghu powstawał w Gdańsku przez dwa lata.

Film o Van Goghu powstawał w Gdańsku przez dwa lata.

Foto: materiały prasowe

Młoda kobieta starannie i powoli wykonuje ruchy pędzlem na gruntowanej dykcie. Widać na nim nieduży budynek, przed nim ławeczki i dwa drzewa. To kopia obrazu „Auvers sur Oise City Hall” Vincenta Van Gogha, choć już wzbogacona. Spod pędzla wyłania się postać mężczyzny, którego nie było na oryginalnym obrazie. To Armand, główny bohater filmu. Gdy postać jest już gotowa artystka uruchamia aparat. Ustawiony na obraz obiektyw wykonuje zdjęcie. To znak, że po trzech dniach pracy klatka jest gotowa.

– Kilka następnych będzie łatwiejszych, bo będą się już tylko różnić pozycją mężczyzny – mówi Monika Marchewka, która w ten sposób namalowała blisko 600 obrazów olejnych. Wszystkie powstały jako klatki do filmu „Loving Vincent”. Podobną prace wykonało jeszcze 114 kolejnych malarzy.

– Film został najpierw w całości nakręcony z udziałem aktorów, z wykorzystaniem scenografii. Tak uzyskane klatki, uzupełnione o animację krajobrazów, scenerii z obrazów Vincenta, stały się podstawą do malowania poszczególnych klatek – wyjaśnia Sylwia Piekarska z BreakThru Productions, producenta filmu. – Na jedną sekundę filmu składa się 12 ręcznie malowanych klatek. Na potrzeby wyprodukowania całego filmu powstało ich łącznie 65 tysięcy.

„Loving Vincent” opowiada o życiu i śmierci Van Gogha. Na jego pomysł wpadła Dorota Kobiela, malarka i reżyserka, która początkowo planowała film krótkometrażowy. Spotkała jednak Hugh Welchmana, producenta, który ma na koncie statuetkę Oscara za łódzką produkcję „Piotrusia i Wilka”. Niezwykle ambitny pomysł zaczął nabierać realnych kształtów. W 2012 roku ruszyły prace nad scenariuszem i koncepcją filmu, a produkcja w 2014 roku. Kręcono sceny z udziałem aktorów i równolegle poszukiwano malarzy.

– Rekrutacja była prowadzona stopniowo. W lutym tego roku krótka zapowiedź filmu towarzyszyła ogłoszeniu o naborach malarzy, który zamieściliśmy na stronie internetowej filmu – opowiada Piekarska. – Dostaliśmy kilkaset zgłoszeń z całego świata. Ci, którzy przesyłali nam najlepsze portfolia, trafiali na testy do gdańskiego studia. Najlepsi – zostawali na szkolenia i dołączali do ekipy.

Malarze zakończyli już pracę. Teraz twa tzw. postprodukcja. Pieniądze na film, w sumie 20 mln zł, wyłożył m.in. PISF, Agencja Rozwoju Pomorza, czy ESK Wrocław. Po grudniowej premierze, która odbędzie się dla partnerów filmu, kolejna planowana jest na pierwszą połowę 2017 roku. Pierwszeństwo mają jednak pokazy festiwalowe. BreakThru Films i Trademark Films – producenci filmu – mają łącznie na koncie 10 statuetek i 26 nominacji do Oscara.

Epickie Kaszuby

Choć „Loving Vincent” powstaje w ramach Wrocław 2016 Europejska Stolica Kultury, to w większości realizowany jest w Gdańsku.

– W Gdańskim Parku Technologicznym znaleźliśmy doskonałe miejsce do ulokowania studia, zainstalowania stanowisk malarskich. W Gdańsku działa największe studio – wyjaśnia Sylwia Piekarska.

Trójmiasto jest bardzo popularne wśród filmowców. W Gdyni, znanej z najważniejszego w Polsce festiwalu filmowego, kręcono już kilkadziesiąt filmów. W 2009 roku miasto powołało Gdyński Fundusz Filmowy, którego zadaniem jest wspieranie finansowe produkcji, związanych lub realizowanych w Gdyni. Do tej pory wsparcie przyznano już 30 filmom, a w tym roku pieniądze trafiły do dwóch obrazów fabularnych: „Odbicia” w reżyserii Emilii Zielonki i „Kamerdynera” w reżyserii Filipa Bajona. Ten ostatni to pierwsza epicka fabuła poświęcona Kaszubom. Pokazuje historię tragicznej miłości chłopaka z kaszubskiej rodziny i pruskiej dziewczyny ze szlacheckiego rodu. Wszystko na przestrzeni 45 lat. Pieniądze dostał też dokument Kryspina Pluty „Luchador. Krzysztof Baranowski” o wybitnym żeglarzu.

Miasto bierze też udział w serialach. W 2013 roku wydało 108 tys. zł (brutto) na „Rodzinkę.pl”, serial TVP, a w 2015 – 250 tys. na TVN-owski „Aż po sufit”.

Co decyduje o uczestnictwie miasta w danej produkcji? – Atrakcyjność oferty producenta – wyjaśnia Sebastian Drausal, rzecznik prasowy Prezydenta Gdyni. Miasto nie prowadzi jednak aktywnej polityki. – Najczęściej filmowcy zwracają się do nas z pomysłem, aby akcję filmu umieścić w Gdyni – dodaje.

Frontem do filmowców

Gdańsk z kolei chce aktywnie pozyskiwać filmy. Oprócz wspomnianego „Loving Vincent”, obecnie powstaje tu historyczny film o Zakonie Krzyżackim pod roboczym tytułem „Habit i zbroja”. Film powstaje w koprodukcji polsko–niemiecko–litewskiej. Zdjęcia kręcone są na polach Grunwaldu, w Toruniu, Gniewie, Fromborku oraz na gdańskiej starówce. Ponadto w Gdańsku robione były zdjęcia w studio filmowym na terenie stoczni. Premierę zaplanowano latem 2017 roku.

Co jednak istotne, miasto stara się promować jako lokacja filmowa. Wspólnie z Polskim Centrum Audiowizualnym przygotowało katalog ze zdjęciami atrakcyjnych gdańskich lokacji.

Promowane jest też na wielu międzynarodowych targach towarzyszących największym festiwalom filmowym na świecie.

Dzięki tej pracy w 2015 roku BBC nakręciło w Gdańsku popularny program „Hairy Bakers Show”. Miasto chętnie też angażuje się finansowo w tzw. lokowanie produktów.

Kwoty są spore. Najwięcej pieniędzy idzie na filmy fabularne. W 2009 roku Gdańsk wydał ponad pół miliona złotych na „Milion dolarów” Janusza Kondratiuka, w 2012 – 615 tys. zł. na film Andrzeja Wajdy „Wałęsa”, a w tym roku – podobnie jak Gdynia – blisko 400 tys. zł na wspomnianego już „Kamerdynera” w reżyserii Filipa Bajona.

Sporo przeznaczono również na TVN-owski serial „Prawo Agaty”.

Dofinansowanie zaczęło się od jednego odcinka piątej serii, gdzie bohaterowie filmu – prawnicy – poprowadzili swoją sprawę w Gdańsku. W szóstej serii miasto zaangażowało się już w 12 odcinków, a scenarzyści przenieśli jedną z bohaterek do Gdańska. W siódmej serii Gdańsk wystąpił pięć razy. W sumie serial dostał ponad pół miliona złotych.

– City placement Gdańska w 12 odcinkach szóstej serii Prawa Agaty wyniósł 240 tys. zł – wylicza Michał Piotrowski z Urzędu Miejskiego w Gdańsku. – Koszt jednego odcinka to około 20 tys. zł. Tymczasem dla porównania koszt emisji 30-sekundowego spotu podczas emisji odcinka serialu wynosił ok. 60 tys. zł, co oznacza, że już za 1/3 tej kwoty zyskaliśmy emisję materiału promującego Gdańsk o długości od 5 do 10 minut, nakręconego – dodajmy – w ścisłej współpracy z miastem, prezentującego jego największe atrakcje i najpiękniejsze plenery – podkreśla Piotrowski.

Młoda kobieta starannie i powoli wykonuje ruchy pędzlem na gruntowanej dykcie. Widać na nim nieduży budynek, przed nim ławeczki i dwa drzewa. To kopia obrazu „Auvers sur Oise City Hall” Vincenta Van Gogha, choć już wzbogacona. Spod pędzla wyłania się postać mężczyzny, którego nie było na oryginalnym obrazie. To Armand, główny bohater filmu. Gdy postać jest już gotowa artystka uruchamia aparat. Ustawiony na obraz obiektyw wykonuje zdjęcie. To znak, że po trzech dniach pracy klatka jest gotowa.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Budowa farm wiatrowych i fotowoltaicznych
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Razem dla Planety, czyli chemia dla zrównoważonej przyszłości