Głód żużlowych opowieści

Wciąż brakuje ważnych powieści i filmów o „czarnym sporcie”. Film Doroty Kędzierzawskiej o młodym żużlowcu może to zmienić

Publikacja: 03.11.2016 21:00

Ambitna kraksa cenionego reżysera czyli Szwoleżerowie Jana Klaty  w Teatrze Polskim w Bydgoszczy z 2

Ambitna kraksa cenionego reżysera czyli Szwoleżerowie Jana Klaty w Teatrze Polskim w Bydgoszczy z 2011 r.

Foto: materiały prasowe

Zawody żużlowe są jednym z najpopularniejszych sportów w Polsce. Podobnie jak piłka nożna czy siatkówka przyciągają tysiące widzów na trybuny i przed telewizory. Na stadionach frekwencja sięga nawet kilkunastu tysięcy widzów, a polska liga jest jedną z najważniejszych na świecie. Nawet w Anglii, Danii czy Australii, zawodnicy nie są takimi gwiazdami jak w Polsce. Widowiskową dyscypliną żyją setki młodych ludzi. Mimo to nie powstają o nich filmy, mało jest książek, a o sukcesach polskich zawodników rzadko pisze się na żółtych paskach. Żużel jest w Polsce nazywany „czarnym sportem” i stanowi to dobrą przenośnię – jest niedocenianym „kopciuszkiem”, niezauważanym pomimo swej tradycji i donośnych sukcesów.

Taką celną uwagę poczynili twórcy filmu „Żużel” w reżyserii Doroty Kędzierzawskiej, który właśnie powstaje. Za sprawą tej produkcji niski status żużla w popkulturze i masowej świadomości może się wkrótce zmienić. Premiera jest zapowiadana na przyszły rok.

Będzie to opowieść o młodym chłopaku Lowie (w tej roli Tomasz Ziętek znany z kreacji Rudego w „Kamieniach na szaniec”), który rozpoczyna karierę na torze. Za pomocą historii inicjacyjnej, Kędzierzawska chce opowiedzieć o losach młodego indywidualisty, który w krępującym świecie konsumpcji i gotowych wzorców pragnie wolności. A tę daje mu właśnie motocykl.

„Lowa, nasz główny bohater, podświadomie czuje, że to, co każdy z nas ma najlepszego – nosi nie na sobie, ale w sobie. A ekstremalne przeżycia, jakie niesie ze sobą sport żużlowy, w przyśpieszonym tempie go doświadczają, pozwalają mu odkryć mechanizmy powodujące ludzkimi zachowaniami, przezwyciężać ograniczenia, rozbudzają ciekawość, otwierają oczy” – piszą twórcy filmu w komentarzu autorskim.

Motor to wolność

Zdjęcia do „Żużla” kręcone są w wielu polskich miastach związanych ze speedwayem – m. in. Toruniu, Rzeszowie, Tarnowie i Częstochowie, ale ma to być opowieść uniwersalna. Mogłaby się rozgrywać w każdym mieście, gdzie jest tor wyścigowy.

Kędzierzawska pragnie by na jej film poszła przede wszystkim młodzież. Chce zainspirować młodych ludzi wolnością i autentycznością, której metaforą w filmie staje się tytułowy żużel. Portrety środowisk dziecięcych i młodzieżowych to przestrzeń, w której reżyserka czuje się najlepiej. Tak było w jej „Wronach” (1994), „Jestem” (2005), czy „Jutro będzie lepiej” (2010). Zawsze lubiła pracę z młodymi aktorami i amatorami, a wiele ze swoich obrazów kierowała do dojrzewających widzów. O stronę wizualną filmu dba Artur Reinhart – partner życiowy i zawodowy Kędzierzawskiej, laureat najważniejszych nagród operatorskich w Gdyni i na festiwalu Camerimage.

Jedynym – niestety zapomnianym – filmem fabularnym o żużlu w historii polskiego kina była telewizyjna średniometrażowa produkcja „Poza układem” z 1977 r. w reżyserii Jana Rutkiewicza. Film opowiada o drużynie żużlowców szykujących się do startu w międzynarodowych zawodach. Bohaterem jest Andrzej Całek (w tej roli Krzysztof Stroiński) – młody idealista, który sport traktuje niezwykle poważnie. Nie chce podporządkować się klubowym układom i cwaniactwu. Chce tylko jeździć najlepiej jak potrafi.

„Poza układem” wpisywał się w nurt kina moralnego niepokoju, a właściwie w jego szczególną odmianę czyli filmy sportowe, opowiadające o tym, jak nieuczciwe mechanizmy społeczne i brudna polityka wdzierają się w świat sportowej rywalizacji. To także opowieści o tłumieniu indywidualności przez system. W „Poza układem”, podobnie jak w „Rekordzie świata” Filipa Bajona, czy „Wielkim biegu” Jerzego Domaradzkiego, sportowy talent musi ustąpić bezwzględnym rozgrywkom personalnym i polityce.

„Poza układem” w ciekawy sposób opowiadał o zmaganiach na torze żużlowym. Równie wnikliwie polski żużel opisywały filmy dokumentalne m. in. krótkometrażowy dokument „Diabły” z 1963 r., gdzie nie padają żadne słowa, bo słychać tylko ryk motorów, a także „Pierwsza prosta” z 2008 r., który opowiadał o losach młodego wyścigowca, który przeżywał pierwsze sukcesy i klęski na torze oraz w życiu.

Legendy torów

W księgarniach także nie ma wiele pozycji o żużlu. Część z nich stanowią powieści ze speedwayem w tle, jak choćby wydany pod koniec października „Porąbany” Alfreda Siateckiego. Autor urodził się w Kostrzynie nad Odrą, a na co dzień mieszka na obrzeżach Zielonej Góry. Jego „Porąbany” to powieść, w której kryminalna intryga osnuta jest wokół środowiska żużlowców. Akcja rozgrywa się w Zielonej Górze, ale też zahacza o Gorzów. Już na pierwszych stronach pada trup dziennikarza sportowego. Potem kolejny, a ślady prowadzą głównego bohatera – dziennikarza śledczego Daniela Junga – do klubów speedwayowych. Intryga sięga szefostwa klubu żużlowego, a zamieszani są w nią także sportowcy. Nie jest to powieść o żużlu i jego fenomenie, aczkolwiek pisarz barwnie kreśli portret kibiców, działaczy i sportowców.

Druga grupa książek – dużo pokaźniejsza – to pozycje wspomnieniowe. Jedną z nowszych jest „Pół wieku na czarno” Marka Cieślaka – żywej legendy polskiego speedwaya. Zawodnika, ale przede wszystkim wybitnego trenera, który wśród swoich licznych sukcesów ma tytuł drużynowego mistrzostwa Polski z Zielonogórskim Klubem Żużlowym (zwanego najczęściej Falubazem) z 2011 r. Po kilku latach Cieślak wrócił do województwa lubuskiego i znowu pracuje z zielonogórskim klubem, a równocześnie ćwiczy polską kadrę żużlowców, z którą odniósł w lipcu 2016 r. zwycięstwo na Drużynowym Pucharze Świata. W swoich wspomnieniach spisanych przez dziennikarza Wojciecha Koerbera nie owija w bawełnę, wprost pisze kogo darzy szacunkiem, a kto na niego nie zasłużył. Pisze także o coraz młodszych pokoleniach zawodników i o ryzyku tego sportu.

O żużlu w województwie lubuskim opowiada także bogato ilustrowana książką „Żużel nad Wartą 1945-1989″ autorstwa Jana Delijewskiego. W rozdziałach poświęconych Stali Gorzów możemy przeczytać o wzlotach i upadkach największych legend tego klubu m. in. Edwardzie Jancarzu, czy Zenonie Plechu.

Wspomnienia o życiu torów żużlowych spisał także dziennikarz Adam Jaźwiecki. W książce „Szybkość nie wybacza nikomu” opisał „czarny sport” z innej perspektywy niż zawodnicy. Ocenia ich dorobek surowiej, ostrożnie buduje pomniki, a także pamięta o słabszych momentach i niesławnych historiach w jakie żużlowcy w Polsce i za granicą potrafili się wplątać. Książka Jaźwieckiego to zbiór anegdot, ciekawostek i wyrazistych sylwetek, które w swojej karierze dziennikarskiej autor śledził. Powinna trafić w gusta znawców żużla, którzy niejedną historię już słyszeli. To także książka, która dobrze oddaje fenomen tego sportu i będzie przystępna również dla amatorów, dopiero co rozpoczynających swoją przygodę ze speedwayem.

Kraksa Klaty

Co ciekawe najgłośniejsze wydarzenie kulturalne ostatnich lat skupione na żużlu odbyło się w teatrze. W 2011 r. Jan Klata wyreżyserował „Szwoleżerów”, napisanych przez dramaturga Artura Pałygę na podstawie reportaży, wywiadów i rozmów z młodymi żużlowcami oraz ich rodzinami.

– Jesteśmy największą światową potęgą żużlową, mamy mistrza świata i najlepszą ligę, najbogatsze kluby, tymczasem żużel łączy się ze skrajnym zawadiactwem, ryzykanctwem. Dlatego warto się zastanowić, co takiego jest w Polakach, że chętnie całymi rodzinami przychodzą zobaczyć najlepszych na świecie zawodników – żywe torpedy jeżdżące z prędkością 120 km na maszynach, które nie mają hamulców – mówił znany reżyser Jackowi Cieślakowi dla „Rzeczpospolitej”.

Spektakl nie do końca się udał. Recenzje były umiarkowane, aczkolwiek większość recenzentów uznała pomysł za niezwykle inspirujący i żałowała, że nie wybrzmiał lepiej. Tym bardziej, że Klata wystawił „Szwoleżerów” w Teatrze Polskim w Bydgoszczy – mieście gdzie na żużlową Polonię regularnie przychodzą tłumy fanów.

Trudno ukryć, że wciąż jeszcze czekamy na wielkie dzieło o żużlu i jego zawodnikach. Znając talent Doroty Kędzierzawskiej, plastyczną wyobraźnię Artura Reinharta, a także talent młodego aktora Tomasza Ziętka, można się spodziewać dzieła, które nikogo już dłużej nie pozostawi obojętnym na żużel.

Zawody żużlowe są jednym z najpopularniejszych sportów w Polsce. Podobnie jak piłka nożna czy siatkówka przyciągają tysiące widzów na trybuny i przed telewizory. Na stadionach frekwencja sięga nawet kilkunastu tysięcy widzów, a polska liga jest jedną z najważniejszych na świecie. Nawet w Anglii, Danii czy Australii, zawodnicy nie są takimi gwiazdami jak w Polsce. Widowiskową dyscypliną żyją setki młodych ludzi. Mimo to nie powstają o nich filmy, mało jest książek, a o sukcesach polskich zawodników rzadko pisze się na żółtych paskach. Żużel jest w Polsce nazywany „czarnym sportem” i stanowi to dobrą przenośnię – jest niedocenianym „kopciuszkiem”, niezauważanym pomimo swej tradycji i donośnych sukcesów.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Akcje Specjalne
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Archiwum
Innowacje wkraczają na miejskie przejścia dla pieszych