Puszcza na wielkim ekranie

„Królestwo”, a w nim Puszcza Białowieska, bagna biebrzańskie i ich mieszkańcy. Warto się wybrać do kina!

Publikacja: 19.09.2016 22:00

Zdjęcia kręcone na Podlasiu to ok. 10 proc. całego filmu.

Zdjęcia kręcone na Podlasiu to ok. 10 proc. całego filmu.

Foto: materiały prasowe/Stephane Durand

Francuscy reżyserzy Jacques Perrin i Jacques Cluzaud, twórcy słynnych filmów filmów przyrodniczo – dokumentalnych stworzyli niezwykły obraz – „Królestwo”, w którym swoje miejsce znalazła piękna przyroda Podlasia i zamieszkujące je zwierzęta. Ich wybór padł na Puszczę Białowieską nieprzypadkowo – to jedyne miejsce na świecie, które najpełniej oddaje charakter lasu w postaci, w jakiej istniał tysiące lat temu, zanim zaczął w niego ingerować człowiek. Drugim niepowtarzalnym miejscem, utrwalonym w filmie są bagna biebrzańskie.

Francuscy reżyserzy zaprosili do współpracy nad filmem podlaski samorząd i polskich twórców. Zdjęcia w Polsce były kręcone w 2013 r., a autorem części z nich jest Jan Walencik, jeden znany filmowiec, od lat związany z Puszczą Białowieską.

– Francuzi znaleźli nas sami na Żubrowej 10 w Białowieży, gdzie wraz z żoną mieszkamy i pracujemy. Wiedzieliśmy, że jest to pierwsza liga na świecie. Myślę, że zachętą dla nich były nasze dwa polskie serialne przyrodnicze „Saga prastarej puszczy” i „Tętno pierwotnej puszczy” – mówi Jan Walencik, który był jednym z jedenastu reżyserów zdjęć do „Królestwa” i operatorem. – To było niezwykłe doświadczenie, także dlatego, że na duży ekran filmuje się przyrodę zupełnie inaczej niż dla telewizji – zaznacza. Jego firma zajmowała się także logistyczną stroną projektu.

Ideą „Królestwa” było pokazanie lasów Europy od okresu po zlodowaceniu, czyli kilkanaście tysięcy lat wstecz, do dzisiaj. – Francuzi wiedzieli, że nie znajdą lepszego miejsca do pokazania prapuszczy – zaznacza Walencik i odsłania nam kulisy pracy nad niezwykłą produkcją.

– W przyrodzie już jeden człowiek to o jednego za dużo, więc operator zwykle wybiera się do lasu sam. Tutaj szła cała ekipa, kamera z osprzętem ważyła ponad 80 kilogramów – opowiada Walencik. Filmowanie króla puszczy było więc nie lada wyzwaniem.

– Każdy, kto próbował podchodzić żubry, wie, jak trudna to sztuka. Zwłaszcza podążać za stadem z ciężką kamerą i kilkoma osobami. Nie da się cicho, jeden nadepnie na gałąź, inny kichnie, i zwierzęta uciekają – mówi Walencik. Przydatna okazała się zapożyczona myśliwska metoda. – Całe tygodnie zasadzaliśmy się na polanie, zamaskowani, obłożeni sianem. Mieliśmy świetny sprzęt, długie obiektywy i czekaliśmy – opowiada filmowiec. Aż wyszło stado kilkunastu żubrzyc z młodymi. – Ujęliśmy scenę, kiedy pokąsane przez bąki żubrzyce nagle wstały i zaczęły salwować się ucieczką, z podniesionymi ogonami. Sytuacja dynamiczna, a my musieliśmy być stoicko spokojni, żeby się kamera nie trzęsła – wspomina Jan Walencik.

Polskie zdjęcia do „Królestwa” są szczególne, bo były kręcone głównie sceny naturalne. We Francji wiele scen ze zwierzętami były reżyserowanych, brały w nich udział oswojone zwierzęta.

Wyczucia wymagało sfilmowanie czarnego bociana, który, w przeciwieństwie do białych buduje gniazda w puszczy, z dala od siedzib ludzkich. Zwłaszcza, że był w okresie lęgowym. – Na sąsiednie drzewa wspinali się Francuzi, alpiniści, którzy w kilka chwil byli na górze z kamerą. Ja siedziałem na dole i nawet mogłem popijać kawę, i w odpowiedniej chwili wciskać spust kamery na długim kablu – mówi Jan Walencik. Ale pojawił się problem: wszędobylska kuna, która potrafi zniszczyć jaja czy zabić pisklęta w gnieździe. – Bocianie gniazdo było na dębie, obok rósł świerk. Kuna wspinała się bez problemu. Przytargaliśmy więc do lasu arkusze blachy, za zgodą konserwatora przyrody, i założyliśmy kołnierze na drzewa. Takie, jakie zakłada się psom. Zdjęliśmy je po lęgach, gdy wykluły się trzy bocianki – opowiada filmowiec. Czarny bocian jest jednym z bohaterów filmu. Tak jak i mniejsze zwierzęta, rzadkie ptaki i płazy. Jest też scena polowania zaskrońca na nornicę rudą.

Polska ekipa filmowała miejsca w grądach białowieskich, czyli liściastych lasach, jakie przed wiekami pokrywały niziny Europy, olsy, gdzie drzewa przez część roku stoją korzeniami w wodzie, i łęgi nadrzeczne. Zdjęcia zrealizowane na Podlasiu stanowią około 10 procent wszystkich obrazów „Królestwa”. Pokazują pejzaże i zwierzęta charakterystyczne dla regionu.

– Puentą filmu może być to, że im bardziej oddalamy się od natury, tym mniej jesteśmy ludźmi – mówi Magdalena Łyżnicka-Sanczenko, dyrektor Departamentu Współpracy z Zagranicą i Promocji Urzędu Marszałkowskiego. – Jesteśmy dumni, że podlaska natura zasiliła produkcję światowego formatu i wierzymy, że film przyczyni się do promocji naszego regionu – zaznacza.

Francuscy reżyserzy Jacques Perrin i Jacques Cluzaud, twórcy słynnych filmów filmów przyrodniczo – dokumentalnych stworzyli niezwykły obraz – „Królestwo”, w którym swoje miejsce znalazła piękna przyroda Podlasia i zamieszkujące je zwierzęta. Ich wybór padł na Puszczę Białowieską nieprzypadkowo – to jedyne miejsce na świecie, które najpełniej oddaje charakter lasu w postaci, w jakiej istniał tysiące lat temu, zanim zaczął w niego ingerować człowiek. Drugim niepowtarzalnym miejscem, utrwalonym w filmie są bagna biebrzańskie.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?