Obrońcy kamienic

Rzekomi spadkobiercy właścicieli łódzkich kamienic wysuwają roszczenia nawet po 70 latach. Nadużycia tropią archiwiści i historycy ze specjalnego zespołu.

Publikacja: 06.09.2016 22:00

Kamienica pod Gutenbergiem, której nieuzasadnionemu przejęciu zapobiegło miasto.

Kamienica pod Gutenbergiem, której nieuzasadnionemu przejęciu zapobiegło miasto.

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Łódź w czasie wojny straciła blisko połowę mieszkańców, do których należało wiele gruntów i kamienic. Ich majątki przejęło państwo. Nawet po 70 latach pod ich rzekomych spadkobierców podszywają się oszuści. Miasto ma na nich sposób: swoich „detektywów”.

– W 2012 r. powołaliśmy specjalny wydział złożony z prawników, archiwistów i historyków. Analizują dostępne informacje, występują o nie do innych państw i badają, czy roszczenia do nieruchomości w Łodzi nie niosą uzasadnionego podejrzenia wyłudzenia lub oszustwa – mówi Ireneusz Jabłoński, wiceprezydet Łodzi.

Zespól ds. Ochrony Praw Własności ujawnia nawet oszustwa doskonałe. – Mamy zacięcie śledcze do wykrywania nadużyć. Podejrzenia wzbudza czcionka, papier, pisownia – mówi Lucyna Lenc, szefowa zespołu. – ujawnialiśmy sfałszowane testamenty, akty dziedziczenia, podstawione osoby wyszukane np. w Izraelu. W jednej ze spraw pojawiło się 40 sfałszowanych testamentów i  aktów notarialnych z 1939 r. Trafiła do prokuratury..

– Niektórzy uciekają się do wyrafinowanych sposobów. Mieliśmy przypadek, że testamenty były fałszowane na papierze z epoki i atramentem z epoki, czyli sprzed kilkudziesięciu lat – opowiada wiceprezydent Jabłoński. Oszustów – szajki złożone z rasowych przestępców, ale i prawników, zdradzają detale.

Spektakularny sukces

– Większość fałszywych roszczeń z uwagi na strukturę etniczną dawnej Łodzi dotyczy nieruchomości, które należały do obywateli polskich pochodzenia żydowskiego, rzadziej do obywateli niemieckich – wyjaśnia Ireneusz Jabłoński.

Miasto utrzymało Kamienicę pod Gutenbergiem z 1897 r., do której roszczenie zgłosiła mieszkająca w USA wnuczka jednego z dawnych właścicieli, który w 1945 r. uciekł z kraju. Budynek przejęło państwo, ale kobieta twierdziła, że nieskutecznie, bo w aktach brakowało stosownego protokołu.

– Właścicielami nieruchomości przed 1945 r. byli obywatele polscy, którzy w czasie wojny podpisali volkslistę i na podstawie ustawy o mieniu porzuconym zostali pozbawieni własności. Sąd utrzymał moc prawną tego wyroku – mówi Ireneusz Jabłoński.

To był sukces. – Głównie ze względu na prestiż tej nieruchomości. Jest w centrum Piotrkowskiej, to jedna z najbardziej charakterystycznych i najładniejszych kamienic w mieście, w dodatku po rewitalizacji – mówi wiceprezydent.

Miasto zablokowało też reaktywację przedwojennej spółki akcyjnej „Łódzkie Towarzystwo Elektryczne”, do której należały grunty w Łodzi. Podchody robiły osoby mające 196 akcji spółki na okaziciela, czyli reprezentowały 0,163 proc. jej kapitału. By plan się powiódł sprawcy musieli przerejestrować starą spółkę do KRS-u. Miejscy śledczy w archiwach znaleźli potwierdzenie, że wykreślono ją z rejestrów, bo zakończyła działalność. Chytry plan wymyślili „kolekcjonerzy” akcji, którymi interesowała się ABW.

Władze Łodzi wygrały również batalię o wpisanie Skarbu Państwa do ksiąg wieczystych w oparciu o Kodeks Napoleona z 1804 r. Dzięki temu w 2015 r. uregulowano sprawy 68 działek, w tym roku przejęto kolejne 28.

Porządki w bazach

Działania władz Łodzi mające na celu ochronę prawa własności i  przeciwdziałanie nadużyciom są znacznie szersze. – Prowadzimy wielokierunkowe działania, by zapobiec nieprawidłowościom przy reprywatyzacji. Porządkujemy stan prawny nieruchomości i podejmujemy działania badawczo-śledcze, które blokują przejmowanie działek czy kamienic przez oszustów lub osoby nieuprawnione – mówi wiceprezydent Jabłoński.

Podkreśla, że w łódzkim Ośrodku Geodezyjnym powstała kilka lat temu jedna z pierwszych, uporządkowana baza geodezyjna działek. – Rok temu uruchomiliśmy projekt pozwalający na mapę geodezyjną nakładać informacje z bazy nieruchomości. Dzięki temu mamy pełną wiedzę o gruntach i ich statusie, w tym o wielkości działek, podziałach, czy tytułach własności – tłumaczy Jabłoński. Inne działanie, to porządkowanie stanów własności. – Tam, gdzie nieruchomości nie mają właścicieli, bo ci np. zginęli podczas wojny, co dotyczy wielu obywateli polskich pochodzenia żydowskiego, wykorzystujemy np. zasiedzenie, a grunty sprzedajemy na przetargach – zaznacza wiceprezydent. Trzecia ścieżka to działania badawczo- śledcze.

Na podstawie doniesienia miasta łódzka prokuratura niebawem oskarży 10 osób o próbę przejęcia kilkunastu kamienic.

Łódź w czasie wojny straciła blisko połowę mieszkańców, do których należało wiele gruntów i kamienic. Ich majątki przejęło państwo. Nawet po 70 latach pod ich rzekomych spadkobierców podszywają się oszuści. Miasto ma na nich sposób: swoich „detektywów”.

– W 2012 r. powołaliśmy specjalny wydział złożony z prawników, archiwistów i historyków. Analizują dostępne informacje, występują o nie do innych państw i badają, czy roszczenia do nieruchomości w Łodzi nie niosą uzasadnionego podejrzenia wyłudzenia lub oszustwa – mówi Ireneusz Jabłoński, wiceprezydet Łodzi.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej