Krążąc wokół Wigier

Kto raz przyjedzie w ten niezwykły, północno-wschodni zakątek Polski, będzie chciał tam wracać.

Publikacja: 22.08.2016 23:00

Podominikański zespół klasztorny w Sejnach, którego historia sięga początków XVII w.

Podominikański zespół klasztorny w Sejnach, którego historia sięga początków XVII w.

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Pensjonat w Mikołajewie, kilkaset metrów od jeziora Wigry. Słońce zachodzi na czerwono, w lesie cisza, nagle przeszywa ją krzyk żurawia. Teren pagórkowaty, niemal taki jak w Beskidach, wgłębienia pomiędzy górkami zajmują jeziora. Przestrzeń niemal wolna od turystów, nie tak jak na plaży we Władysławowie. Kuchnia? Mieszanka smaków Podlasia i Litwy. Pyszne cepeliny, kiszka ziemniaczana, kindziuk, bliny i pierogi z owocami, a na deser sękacze, mrowiska, nalewki, miód, no i orzeźwiający kwas chlebowy. Trzeba coś więcej?

Prezydent na szlaku

Sejneńszczyznę – niewielki skrawek ziemi wciśnięty w północno – wschodni kraniec Polski odkryłem zaledwie pięć lat temu. Znajomi przyciągnęli mnie nad jezioro Dowcień we wsi Burdeniszki.

Gdy zanurzyłem się w ciepłe, czyste wody, i wpłynąłem między lilie wodne wiedziałem, że tam powrócę. Z pobliskiego pokamedulskiego klasztoru zobaczyłem chyba najpiękniejszy obraz dziewiczych i dzikich Wigier. Spotkałem tam polującego bielika, w lasach natknąłem się na ślady watahy wilków. Ścieżki rowerowe, prowadzące wokół jeziora i rzeki Czarna Hańcza, wprowadzają w las, wiją się skrajami łąk i wzdłuż ścian szumiącej na wietrze trzciny. Główny środek transportu i rekreacji to tutaj rower i kajak.

Osobliwością natury politycznej jest możliwość spotkania na leśnej ścieżce, albo na jeziorze byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego. To w tamtym rejonie ma działkę letniskową, tam wypoczywa.

Pogranicze z Kusturicą

W pobliżu jest Krasnogruda – dwór, w którym przed laty letnie miesiące wśród bliskich spędzał przyszły noblista poeta Czesław Miłosz. Niedawno odnowiony dwór przenosi nas w czasie do sielskiej II Rzeczpospolitej. Dzisiaj to miejsce spotkań artystów, poznawania poezji i życia Miłosza. Na drewnianym pomości na jeziorze Hołny za dworem mój telefon wskazuje litewskiego operatora. Urok pogranicza.

Ośrodek „Pogranicze sztuk, kultur, narodów” działa w Sejnach. I jest o nim głośno. W miłoszowym dworze organizuje spektakle teatralne, a w sejneńskiej Białej Synagodze – kapitalne koncerty Orkiestry Klezmerskiej Teatru Sejneńskiego. Zespól – liczący kilkunastu muzyków – to młodzi, pełni pasji ludzie.

Pięć lat temu niemal każdy wieczór kończyłem na koncercie tej orkiestry. Dlaczego? Bo w swoich kompozycjach łączy sentymentalne wspomnienia o byłych mieszkańcach Sejn – Żydach, bałkańskie rytmy niczym z filmów Emira Kusturicy, okraszając to lekką, jazzową nutą.

Tajemnicza zbrodnia

Gdy w tym roku zawitałem w okolice Wigier, przecierałem oczy. Tak jak – kilka lat temu – miejsce to biło świeżością, soczystością natury. Prywatne pensjonaty – kilka lat temu trochę zaniedbane – zostały odnowione (standard wielu nie odbiega od tych, które odwiedzałem na południu Europy). Poprawiła się infrastruktura turystyczna. Wzdłuż trasy Suwałki – Sejny wybudowana została 30 kilometrowa ścieżka rowerowa (przebudowa drogi i budowa ścieżki kosztowała 141 mln zł). W okolicy powstały nowe karczmy, a w ich menu w większym stopniu zaznaczone zostały potrawy regionalne i ryby.

Odkryłem też nowe miejsca. Przede wszystkim okolice Gib na południe od Sejn. To miejsce splata się z tragiczną historią zamieszkujących te tereny Polaków. Przy drodze na wzgórzu wokół wielkiego drewnianego krzyża ustawione są głazy. To z tego miejsca Sowieci w lipcu 1945 r. wywieźli w nieznanym kierunku kilkuset żołnierzy podziemia niepodległościowego ujętych w tzw. Obławie Augustowskiej. Do dzisiaj nie wiemy, gdzie są pochowani, bo o tym, że zostali zamordowani, nikt nie ma wątpliwości. W tamtych okolicach – odsuwając się trochę na południe i wschód – od niedawna działa ekipa śledczych z białostockiego IPN. Poszukuje ona śladów uprowadzonych przed siedmioma dekadami osób. Można im pomóc. Każdą wskazówkę – choćby znak na drzewie – można zgłaszać do IPN lub leśników.

Wart Pac pałaca

Na południe od Wigier kursuje wigierska kolej wąskotorowa. W-10 kilometrową podróż po lasach można wyruszyć ze stacji kolejowej w Płocicznie. Tam też można obejrzeć stare, małe pociągi. Pyszna zabawa dla wszystkich, które kochają stare ciuchcie.

Oddalając się kilkanaście kilometrów na zachód od jeziora warto zawitać do dawnej posiadłości generała hrabiego Ludwika Michała Paca w Dowspudzie. Do dzisiaj zachował się niewielki fragment okazałego pałacu tego napoleońskiego generała, jednego z dowódców Powstania Listopadowego. Wybudował on neogotycką rezydencję w stylu angielskim. Bogato zdobiony portyk i fragment wieży nie pozostawiają wątpliwości prawdziwości przysłowia „Wart Pac pałaca, a pałac Paca”.

Kilkanaście kilometrów na zachód, w niewielkim Bakałarzewie i jego okolicach warto obejrzeć fortyfikacje, które Niemcy wybudowali po zakończeniu kampanii wrześniowej 1939 r. na granicy Prus Wschodnich ze Związkiem Sowieckim. Do dzisiaj zachowało się kilka bunkrów, niektóre można zwiedzać.

Rudy z północnej watahy

Krążąc wokół jeziora Wigry nie można ominąć ścieżki edukacyjnej Wigierskiego Parku Narodowego (wejście przy trasie Suwałki – Sejny w miejscowości Krzywe). Wchodząc do parku warto wziąć z sobą strój kąpielowy.

Piesza trasa (w zależności od wybranego wariantu na jej pokonanie trzeba zarezerwować co najmniej godzinę) wiedzie wokół Sucharów. To leśne stawy, które wyglądają jakby ktoś wlał w nie ciemnobrunatną ciecz. – Woda wygląda jakby była barwiona, bo są to jeziora torfowe – wyjaśnia napotkany w parku leśnik.

Przed wyjściem z parku warto zatrzymać się na plaży, zlokalizowanej nad jeziorem Czarnym. Woda czysta, pełna ryb. Można też wejść do znajdujących się przy ścieżce drewnianych chałup, w których zgromadzone zostały sprzęty rolnicze sprzed pół wieku.

Nie można też ominąć budynku dyrekcji parku. Znajduje się tam wystawa przyrodnicza. Na deser warto zaś obejrzeć filmy o dzikich zwierzętach, nakręcone w wigierskim parku z ukrycia za pomocą fotopułapek. Historia północnej wilczej watahy i samca Rudego naprawdę wciąga. Zastanawiam się dlaczego takich filmów nie oglądam w telewizji.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej