Rzemieślniczy urok cydru

W Polsce zapanowała moda na lekkie alkohole z jabłek. Swój udział mają w tym niszowe trunki z Małopolski.

Publikacja: 07.08.2016 22:00

Tłocznia Chocznia oferująca 18 różnych soków, m.in.  z jabłek i kłączy pokrzywy.

Tłocznia Chocznia oferująca 18 różnych soków, m.in. z jabłek i kłączy pokrzywy.

Foto: materiały prasowe

Cydry, jeszcze kilka lat termu niemal nieznane w Polsce, przebojem weszły na nasz rynek alkoholowy. W 2016 roku ich sprzedaż może sięgnąć 15 mln litrów i będzie o jedną czwartą wyższa niż przed rokiem. W porównaniu do piwa, wódki czy wina to wciąż niewiele, ale w ubiegłym roku cydry wyprzedziły już pod względem popularności znane od lat wermuty, brandy, rum czy gin.

Urok starych odmian

Moda na jabłkowe trunki nie ogranicza się do zakupów masowych marek należących głównie do firm winiarskich. Tuż obok nich rodzi się nowa nisza cydrów spod znaku cydrów rzemieślniczych i domowych.

– W Polsce zaczyna się rodzić moda na cydrownictwo domowe. Być może doprowadzi ona do podobnej rewolucji w cydrach, jaką na rynku piwa, zdominowanym przez koncerny, wywołali piwowarzy domowi, otwierając furtkę dla rzemieślniczych browarów – mówi Tomasz Porowski, współwłaściciel marki Cydr Ignaców prezes Stowarzyszenia Polskie Cydry Autorskie, liczącego około 20 członków.

W gronie cydrowników – pasjonatów jest małopolska Tłocznia Chocznia, producent świeżych soków z owoców i warzyw. Jej cydru Szara Reneta, który powstał z jabłek z ubiegłorocznych zbiorów, można było posmakować podczas tegorocznego Zlotu Cydrów Autorskich.

– Ujawniliśmy się na cydrowej mapie Polski – mówi Maciej Mikołajczak, który prowadzi Tłocznię Chocznia z Nikodem Karelusem i jego z żoną Izabelą. – Opinie, które zebrała nasza Szara Reneta, są bardzo pozytywne. Wierzymy więc, że mamy szanse pewnego dnia zaistnieć na rynku cydrów premium – dodaje.

Na razie jednak chcą robić cydry dla siebie, by degustować je w gronie zaprzyjaźnionych osób. Pomysłów na kolejne jabłkowe trunki im nie brakuje.

– Szara reneta nadaje się znakomicie, by zrobić podręcznikowy cydr. Ale nas fascynują także inne stare odmiany jabłek, których nie brakuje w okolicy – przyznaje Maciej Mikołajczak. – Wciąż są tutaj sady, w których znaleźć można prawdziwe perełki, jak grochówka, kronselka, papierówka, jonatan czy antonówka. Bywa, że wymieniamy się z ich właścicielami na bardziej popularne odmiany jabłek – dodaje.

Pierwsza była winnica

Po stare odmiany jabłek do produkcji swoich cydrów sięgnęła firma Slow Flow Group z małopolskiej wsi Komorniki. Jednym z ich jest cydr Smykan Koziarniany. Powstał na bazie odmiany jabłoni Grochówka, pochodzącej z 70-letniego ekologicznego sadu rosnącego w Beskidzie Wyspowym oraz winogron odmiany johaniter z winnicy Smykań.

– Postanowiliśmy skupić się na cydrach jednoodmianowych ze starych odmian jabłek-mówi Jakub Lorek, który prowadzi Slow Flow Group od 2014 roku ze swoimi partnerami: tatą Marcinem Lorkiem (pełni funkcję głównego technologa) oraz przyjaciółmi Bartoszem Gałką, wcześniej marynarzem i Łukaszem Sobórem – dla cydru zostawił projektowanie i szwalnie odzieżowe.

Ich przygoda z produkcją alkoholi zaczęła się na poważnie w 2005 roku od założenia winnicy Smykań przy gospodarstwie agroturystycznym Koziarnia w Pogorznach koło Szczyrzyca. W 2012 kupili stary sad z myślą, by go wykarczować. Zanim jednak to zrobili, z pierwszy zbiorów wyprodukowali swój pierwszy cydr. Po kilku latach eksperymentów zadebiutowali na rynku w grudniu 2015 roku.

– Jesteśmy rozpoznawalni, ale za wcześnie na podsumowania-zaznacza pan Jakub.

Rynkowy debiut cydrów z Choczni możliwy jest–w optymistycznym wariancie – najwcześniej za dwa lata. Ale właściciel tłoczni nie próżnują. – Mamy co robić, bo branża sokowa dynamicznie się rozwija – przyznaje Maciej Mikołajczak. – Z naszymi produktami docieramy już nawet do najlepszych małopolskich hoteli i restauracji – zaznacza.

Pierwsze soki Tłoczni Chocznia powstały w 2014 roku. Początkowo była to garażowa działalność, dziś jej właściciele mają małą manufakturę oferującą 18 różnych soków, m.in. jabłek, buraków, marchwi, owoców egzotycznych, a nawet kłączy pokrzywy. Nadal jednak część czynności wykonują ręcznie, m.in. sami obierają warzywa i owoce.

Od 2013 roku cydr Jabcok sprzedaje Tłocznia Maurer z Łącka. – Nasz produkt radzi sobie na rynku, ale szału nie ma – przyznaje Krzysztof Maurer, właściciel Tłoczni Maurer. – Na rynku jest coraz więcej cydrów i rośnie konkurencja – dodaje.

Przepisy nie pomagają

W tym roku do lekkich jabłkowych alkoholi dołączył wina gazowane, np. jabłko – miętowe. Liczy, że to ożywi sprzedaż. W ofercie jego firmy są także mocne trunki, ale nadal dominują soki tłoczone. To od nich zaczęła się działalność firmy ponad dekadę temu.

Cydrów rzemieślniczych na półkach sklepowych mogłaby być w Polsce znacznie więcej, gdyby nie zbyt skomplikowane przepisy. Uproszczone zasady limitowanej produkcji cydru dla sadowników, które pięć lat temu wprowadziła nowa ustawa winiarska, są niewystarczające, by była ona dla nich atrakcyjna i opłacalna. Muszą oni m.in. zarejestrować działalność gospodarczą, zdobyć pozwolenie sanepidu, a także płacić podatek akcyzowy i nakładać banderole.

W Tłocznia Chocznia chcą wspierać innych domowych cydrowników. Oferują im możliwość wytłoczenia soku jabłkowego w swojej przetwórni. Dzielą się także wiedzą i doświadczeniem. – To nasza mała cegiełka w reaktywację domowego cydrownictwo -podkreśla Maciej Mikołajczak.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej