Miasto odkurzacz

W Polsce Kraków ma opinię sennego miasteczka zamieszkałego przez nieco leniwych ludzi, gdzie życie toczy się nader powolnie. Szczerze mówiąc, to mi nie przeszkadza i wcale bym się nie pogniewał, gdyby tak było naprawdę.

Publikacja: 07.08.2016 22:00

Taka gęba to zapewne wynik dość powierzchownej obserwacji. Przybysz, przebywający właśnie na urlopie, zasiada w kawiarni na Rynku w otoczeniu wielu innych przybyszy na urlopie i razem z nimi pochłania atmosferę słodkiego leniuchowania przekonany, że oto właśnie poznaje Kraków od podszewki. Utwierdza go w tym fakt, że wśród kawiarnianych gości rzeczywiście trafiają się autentyczni Krakauerzy, którzy właśnie wyrwali się na chwilę ze swojego kieratu i dość ostentacyjnie leniuchują, by odzyskać siły.

Przez taką atmosferę dość trudno przebija się historyczna prawda o podwawelskim grodzie jako prawdziwym agresywnym potworze, który niczym gigantyczny odkurzacz zasysa sąsiednie tereny. Oczywiście, że każde duże miasto rozwijając się, zagarnia najbliższe okolice, ale już nie każde zagarnia całe miasta, które z przyczyn politycznych założono, jako mającą mu szkodzić konkurencję. Tymczasem Kraków dokonał tego i to już kilka razy.

Na początek poszedł Kleparz. Obecnie dzielnica na północ od Barbakanu. Turyści nie zdają sobie sprawy, że skromny plac z Grobem Nieznanego Żołnierza i drugi, targowy gdzie można nabyć produkty rolne bezpośrednio od producentów to tylko fragmenty niegdysiejszego Rynku Kleparskiego wielkością i obrotami skutecznie konkurującego z Rynkiem Głównym. Niestety potop szwedzki i konfederacja barska zniszczyły miasto, a Sejm Wielki przypieczętował jego włączenie do Krakowa.

Następny w kolejności był Kazimierz. Założył go Kazimierz Wielki i to bynajmniej nie jako miasteczko żydowskie. Lokacja Kazimierza zaopatrzonego w liczne przywileje handlowe miała być karą za nielojalność dla niemieckojęzycznej wtedy stolicy kraju. To tu była pierwsza siedziba Akademii Krakowskiej. Obecny Plac Wolnica to jedynie skromna pozostałość po rynku, który niegdyś zaledwie o kilka metrów kwadratowych ustępował temu z Sukiennicami.

Następną ofiarą stał się Josefstadt, czyli obecne Podgórze. Bogatsze od Krakowa przemysłowe miasto założone za Wisłą przez austriackiego zaborcę i nieco wbrew woli rodzimych mieszkańców połączone z Krakowem na początku XX w.

No i na koniec oczywiście socjalistyczna Nowa Huta wymyślona przez komunistów dla ukarania Krakowa za głosowanie „trzy razy nie” w wymyślonym przez nich referendum. Miało być nowe miasto. Jest dzielnica.

Drodzy Warszawiacy, Poznaniacy, Wrocławianie itd. Przyjeżdżajcie pod Wawel, by poleniuchować i zostawić tu swoje pieniądze, ale cieszcie się, że wasze miasta leżą daleko od Krakowa, bo moje miasto to nienażarty potwór.

Taka gęba to zapewne wynik dość powierzchownej obserwacji. Przybysz, przebywający właśnie na urlopie, zasiada w kawiarni na Rynku w otoczeniu wielu innych przybyszy na urlopie i razem z nimi pochłania atmosferę słodkiego leniuchowania przekonany, że oto właśnie poznaje Kraków od podszewki. Utwierdza go w tym fakt, że wśród kawiarnianych gości rzeczywiście trafiają się autentyczni Krakauerzy, którzy właśnie wyrwali się na chwilę ze swojego kieratu i dość ostentacyjnie leniuchują, by odzyskać siły.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?