Jedna Wisła, dwa kluby

Po sześciu latach miasto znów ma kluby w Ekstraklasie piłkarskiej i Superlidze piłki ręcznej. Do niedawna było im nie po drodze, dziś ich drogi ponownie się schodzą.

Publikacja: 27.07.2016 23:00

ORLEN podpisał roczną umowę z piłkarskim klubem Wisła Płock. Umowa zostanie przedłużona w przypadku

ORLEN podpisał roczną umowę z piłkarskim klubem Wisła Płock. Umowa zostanie przedłużona w przypadku utrzymania się w ekstraklasie

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

W polskim sporcie rzadko dochodzi do sytuacji, by w najwyższej klasie rozgrywkowej w różnych dyscyplinach grały zespoły z jednego miasta, a tym bardziej pod jedną nazwą. Ostatnio jedynie Zagłębie Lubin i Śląsk Wrocław łapią kilka srok za ogon, ale z coraz gorszymi wynikami. Zagłębie jest ostatnim klubem w Polsce, który zdobywał tytuł w wiodących grach zespołowych w jednym sezonie. W 2007 roku po mistrzostwo sięgnęli piłkarze nożni i ręczni. Przykładem z niedawnych czasów próby podbicia dwóch lig przez jeden ośrodek był Bełchatów, ale skończyła się już hegemonia Skry w Pluslidze siatkówki, a piłkarski GKS Bełchatów – wicemistrz z 2007 roku – spadł właśnie do II ligi.

Trudniej niż w Kielcach

W piłce ręcznej od niemal dekady istnieje duopol. Tytuły na zmianę zdobywają Vive Kielce bądź Wisła Płock. Ostatnim mistrzem spoza tej dwójki było Zagłębie Lubin. Od sześciu sezonów dwa pierwsze miejsce w Superlidze zajmuje albo Vive, albo Wisła. Obie drużyny wzięły się też za podbój Europy, regularnie uczestniczą w rozgrywkach Ligi Mistrzów. W poprzednim sezonie Vive została najlepszą drużyną na Starym Kontynencie.

Vive sukces zawdzięcza głównie holenderskiemu właścicielowi klubu Bertusowi Servaasowi. Dzięki kolejnym trofeom piłka ręczna stała się najbardziej popularną dyscypliną w Kielcach. Gdzieś tam na uboczu zostawiła piłkę nożną. mimo że w ekstraklasie występuje regularnie Korona Kielce.

Gwałtowny rozwój szczypiorniaka w Płocku był możliwy głównie dzięki największej miejscowej firmie Orlenowi, zaangażowanemu w pomoc klubowi od 2000 roku. Od sześciu lat koncern jest sponsorem generalnym Wisły, obecnym w nazwie zespołu. Ale piłkarze ręczni od zawsze mieli silną lokalną sportową konkurencję. W odróżnieniu od Kielc piłkarska drużyna Wisły odnosiła sukcesy. Zdobyła Pucharu Polski, trzykrotnie występowała w Pucharze UEFA, grali w niej byli i obecni reprezentanci: Ireneusz Jeleń, Radosław Matusiak, Sławomir Peszko.

Kłótnia w rodzinie

Wisła właśnie wróciła do ekstraklasy. Przez sześć lat grała w I a nawet II lidze, ale się odrodziła. Piłkarze ręczni znów mają konkurencję. – Czy mamy powód do niepokoju? Żadnego. Gdyby wyrósł mi pod bokiem silny klub piłki ręcznej, to moglibyśmy się denerwować i traktować go jako konkurencyjny. Ale to piłka nożna, cieszymy się, że awansowali. To sukces Płocka. Oglądałem w poprzednim sezonie jeden z meczów pierwszoligowych Wisły. Pojawiałbym się częściej, ale kolidowały nam terminy. Jacek (Kruszewski – przyp. ok) też przychodził do hali na spotkania naszej drużyny – mówi „Rz” prezes Orlenu Wisły Płock, Artur Zieliński.

– Jestem dumny z osiągnięć sąsiadów z ORLEN Areny i trzymam kciuki za nich w nowym sezonie. Płock zasługuje na dwie silne dyscypliny sportowe i nasze miasto stać na to. Jestem wiślakiem z krwi i kości, kibicowałem i kibicuje nożnym i ręcznym, dlatego chcę, abyśmy współpracowali dla dobra obu klubów, miasta i regionu – dodaje prezes piłkarskiej Wisły Jacek Kruszewski.

W Płocku złośliwi mówią jednak, że mimo że nowoczesną halę do piłki ręcznej od zaniedbanego 43-letniego stadionu piłkarskiego, na którym występuje Wisła dzieli raptem 100 metrów, to jednak oba kluby są oddalone od siebie o wiele kilometrów. Gdzieś tam czuć cichą rywalizację o sponsorów, wpływy w mieście, kibiców, popularność. Ot, taka kłótnia w rodzinie, bo przecież obie Wisły wywodzą się z jednego źródła.

Ale to odniesienie do przeszłości, związane z 2010 rokiem. Sześć lat temu doszło do rozwodu. Jak w przypadku każdego rozwodu burzliwego. Szczypiorniści zlikwidowali sekcję piłki ręcznej w Wiśle i założyli nową Sekcję Piłki Ręcznej Orlen Wisła Płock. Działacze od szczypiorniaka chcieli niezależności, widzieli, że piłkarze źle wydają pieniądze. To wtedy Wisła, która zatrudniała nieznanych zagranicznych piłkarzy, płacąc im pensje ponad stan spadła z ligi, straciła wpływy z praw telewizyjnych i historycznego sponsora. Zawiedziony zarządzaniem klubu Orlen przestał być reklamodawcą zespołu. Wkrótce wszystkie siły rzucił na parkiet. Piłkarska część Wisły poczuła się tym mocno urażona, by nie napisać obrażona.

Pole do współpracy

Ale ten trudny czas zmienił nastawienie piłkarskiego zarządu. Cztery lata temu prezesem został Jacek Kruszewski, absolwent Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, w młodości założyciel Stowarzyszenia Sympatyków Wisły Płock. Zaczął pracować profesjonalnie, ściągać lokalnych sponsorów, wynegocjował pomoc od władz miejskich. Działał w trudnych warunkach, w czasie rozkwitu polskiej i płockiej piłki ręcznej, ale skutecznie. Doprowadził do awansu.

Dziś oba kluby nie oglądają się na siebie, nie zazdroszczą sobie, tylko idą własnymi drogami do obranych celów. Szczypiorniści chcą obalić Vive, choć będzie im coraz trudniej, zwłaszcza po wygraniu Ligi Mistrzów przez Kielczan. Piłkarze nożni marzą o utrzymaniu w ekstraklasie. To też niełatwe zadanie. Płocczanie mają jeden z najniższych budżetów w lidze.

Podejmują też wspólne działania. W ubiegłym roku dzielili się terminami-kiedy w Płocku grała jednak drużyna, to druga występowała na wyjeździe. W tym sezonie ma obowiązywać podobny kalendarz, ale Superliga Piłki Ręcznej wciąż nie ustaliła jeszcze terminarza. Prowadzone były wspólne akcje billboardowe, internetowe. Niedawno odbyła się wspólna konferencja obu klubów. – Chciałbym, aby animozje, jakie powstały w momencie likwidacji w 2010 r. sekcji szczypiorniaka w Wiśle i odejścia do nowej spółki SPR odwiecznego sponsora strategicznego klubu-PKN ORLEN, zostały zażegnane, bo nic dobrego z tego nie wynikało. Kluby są odrębnymi bytami, ale wielu, a raczej znaczną większość kibiców mamy wspólnych, więc trzeba o nich dbać. Pole do współpracy istnieje – zapewnia Jacek Kruszewski.

Na razie Wisły połączył ORLEN. W czerwcu koncern ogłosił, że wraca do piłki nożnej. Podpisał roczną umowę z klubem piłkarskim z możliwością przedłużenia w przypadku utrzymania w ekstraklasie. Wesprze zespół kwotą siedmiocyfrową. – Odkąd zostałem prezesem, miałem dwa marzenia. Powrót do ekstraklasy i historycznego sponsora – mówi Kruszewski. ORLEN nadal, co najmniej do 2019 roku będzie wspierał szczypiornistów. Rocznie przekazuje im 4,2 mln złotych, ale umowa ma charakter progresywny. W przypadku sukcesów zwiększa się o uzależnioną od wyników kwotę. W ostatnich latach SPR Wisła dostawała średnio od chemicznej firmy po 6 mln złotych rocznie.

Barcelona, PSG, Legia, Wisła w Płocku

Sponsorami kieruje nie tylko patriotyzm lokalny, ale zaczęli uwzględniać rosnącą również w skali kraju popularność piłkarzy Wisły. Wraz z awansem do ekstraklasy znacząco zmienią się proporcje frekwencji. W ubiegłym sezonie na mecze SPR przychodziło do ORLEN Areny po kilka tysięcy osób, a piłkarskie Wisły w I lidze po kilkaset osób, czasami 1-2 tysiące. Dopiero na spotkaniu z Zawiszą Bydgoszcz zapewniającym awans pojawiło się ponad 7 tys. widzów. Na pierwszy po powrocie do ekstraklasy mecz z Lechią Gdańsk przyszło 8 tys. kibiców.

Szczypiorniści nie wyczuwają, by osłabła ich pozycja. Z nadzieją patrzą w przyszłość. – Płock liczy 120 tys. mieszkańców, wraz z okolicznymi gminami będzie to 200 tys. Jest się czym podzielić i oba kluby powinny namówić wielu z tych mieszkańców, by spędzali wolny czas w hali albo na stadionie. My mamy w tym sezonie bardzo bogatą ofertę europejską. W rozgrywkach Ligi Mistrzów zagramy z trzema drużynami, które były rywalami Vive w Final Four: Barceloną, PSG i Veszprem – tłumaczy Artur Zieliński.

Nie ma takiego miasta w Polsce, gdzie w tym roku można zobaczyć mecze z Barceloną, PSG, z najlepszą drużyną w Europie Vive Kielce, Legią Warszawa, Wisłą Kraków. Dzięki piłkarzom i szczypiornistom Płock stał się wyjątkowo atrakcyjny.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora, o.kwiatkowski@rp.pl

W polskim sporcie rzadko dochodzi do sytuacji, by w najwyższej klasie rozgrywkowej w różnych dyscyplinach grały zespoły z jednego miasta, a tym bardziej pod jedną nazwą. Ostatnio jedynie Zagłębie Lubin i Śląsk Wrocław łapią kilka srok za ogon, ale z coraz gorszymi wynikami. Zagłębie jest ostatnim klubem w Polsce, który zdobywał tytuł w wiodących grach zespołowych w jednym sezonie. W 2007 roku po mistrzostwo sięgnęli piłkarze nożni i ręczni. Przykładem z niedawnych czasów próby podbicia dwóch lig przez jeden ośrodek był Bełchatów, ale skończyła się już hegemonia Skry w Pluslidze siatkówki, a piłkarski GKS Bełchatów – wicemistrz z 2007 roku – spadł właśnie do II ligi.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej