Brak chętnych na budowy i do smażenia ryb

Bezrobocie na Zachodnim Pomorzu spadło. Trudno o pracowników i firmy muszą ich szukać na Ukrainie.

Publikacja: 21.07.2016 23:00

Największy problem ze znalezieniem pracowników mają firmy z Pomorza Zachodniego poszukujące np. mura

Największy problem ze znalezieniem pracowników mają firmy z Pomorza Zachodniego poszukujące np. murarzy, cieśli i spawaczy.

Foto: 123RF, Joanna Ćwiek Joanna Ćwiek

Najnowsze dane Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie pokazują, że na rynku pracy w Zachodniopomorskiem nigdy dotąd nie było tak dobrze. Na koniec czerwca tego roku stopa bezrobocia w regionie wyniosła 11.3 proc. To oznacza, że bez pracy było 66 763 osoby. W porównaniu do danych z 2015 r. jest to spadek aż o 14 tys. – To najkorzystniejsza sytuacja na rynku pracy od powstania województwa zachodniopomorskiego – komentuje statystyki Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego.

Problem przedsiębiorców

W Zachodniopomorskiem jest obecnie tak duży problem ze znalezieniem pracowników, że przedsiębiorcy sprowadzają ich z Ukrainy. Inaczej nie byliby w stanie obsłużyć latem takiej grupy turystów, bo Polaków chętnych wiele stanowisk nie ma.

To, co cieszy władze regionu, martwi jednak lokalnych przedsiębiorców. – Udany sezon letni tylko pogłębia problemy z kadrą. Odpowiednich pracowników brakuje przez cały rok, ale teraz naprawdę jest dramatycznie. Nigdy dotąd takiej sytuacji w tym regionie kraju nie przeżywaliśmy i musimy się nauczyć funkcjonowania w nowej rzeczywistości–mówi Anna Kornacka z zachodniopomorskiego oddziału Konfederacji Lewiatan. Ekspertka opowiada, że dramatyczna sytuacja jest o tyle trudna, że w regionie występuje spore niedopasowanie kwalifikacji pracowników do wymagań rynku pracy. – Uczelnie nie do końca kształcą zgodnie z naszymi oczekiwaniami – mówi Kornacka.

Problemem jest także niska mobilność w regionie, bo chociaż można znaleźć pracowników poza dużymi ośrodkami, to jednak niewielu z nich chce dojeżdżać do pracy lub zmienić miejsce zamieszkania. A jeżeli już zdecydują się na ten krok, to szybciej wybiorą emigrację. – Pracownik podejmując pracę zawsze dokonuje kalkulacji. I wybiera to, co mu się najbardziej opłaca. Z pewnością czynnikiem wypychającym pracowników z zachodniopomorskiego rynku pracy są wyższe płace oferowane za granicą – mówi Paweł Nowak z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie.

Na przykład spawaczom w Polsce oferuje się miesięcznie ok. 3000 zł na rękę. Natomiast w Niemczech na analogicznym stanowisku – 7030 zł. Z kolei cieśla szalunkowy w Norwegii mógł w 2015 r. zarobić oko. 16000 zł.

Deficytowe profesje

Z analiz przeprowadzonych przez lokalny samorząd wynika, że brakuje przede wszystkim pracowników budowlanych takich jak cieśle i murarze, kierowców zawodowych, specjalistów w zakresie inżynierii (informatycy, inżynierowie produkcji, automatycy), pracowników służby zdrowia (lekarze, pielęgniarki), robotników wykwalifikowanych (spawacze, mechanicy, lakiernicy). W sezonie brakuje pracowników w gastronomii i w hotelarstwie. – Ale problemem jest znalezienie także pracowników średniego szczebla zwłaszcza na stanowiska administracyjno–biurowe, do obsługi klienta i sprzedaży – uzupełnia Anna Kornacka. Dodaje, że wbrew stereotypom ciężko jest znaleźć pracownika znającego dobrze język niemiecki, bo większość osób w regionie uczy się angielskiego. A tymczasem z uwagi na bliskie sąsiedztwo Niemiec, szczególnie ważny jest właśnie język niemiecki.

Wyższe płace

Duży popyt na pracowników prowadzi do wzrostu wynagrodzeń w regionie. – Oczywiście w pierwszej kolejności rosną w tych zawodach, gdzie deficyt jest największy – zaznacza Paweł Nowak.

W Zachodniopomorskiem przeciętne wynagrodzenie wynosi obecnie 3968 zł. To co prawda o ponad 200 zł mniej niż wynosi średnia dla całego kraju, ale w porównaniu do pierwszych miesięcy ubiegłego roku przeciętna płaca poszła w górę o 190 zł.

– Największy wzrost wynagrodzeń odnotowano w przypadku „transportu i gospodarki magazynowej” – opowiada Nowak.

Wzrost pensji to nie wszystko. Nie mogąc znaleźć pracowników, przedsiębiorcy coraz częściej obniżają wobec nich swoje wymagania. Już nie zwracają tak dużej uwagi na dyplomy i formalne kwalifikacje wychodząc z założenia, że braki wiedzy i umiejętności można uzupełnić na szkoleniach. Chętniej też kuszą pracowników karnetami na basen, siłownie czy do kina. – Coraz więcej przedsiębiorców inwestuje też we własne środki transportu, by móc dowozić pracowników z odległych miejscowości – mówi Kornacka.

Rozwiązania tej patowej sytuacji z pracownikami zachodniopomorscy biznesmeni upatrują w propozycji Zbigniewa Ziobro dotyczącej pracy osób osadzonych w zakładach karnych. Mają nadzieję, że to nie tylko będzie dla nich tańsza siła robocza, ale przede wszystkim w więziennych halach produkcyjnych będą mogli wykonywać zlecenia, z którymi w swoich zakładach z powodu braków kadrowych nie będą mogli sobie poradzić.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej