Przez pryzmat biografii Piotra Sawickiego juniora można opowiedzieć barwną historię Białegostoku. Tu przyszedł na świat. Jego ojciec, Piotr senior, żołnierz, fotograf i aktor II Korpusu generała Andersa, z którym przeszedł cały szlak bojowy, m.in. walki o Monte Cassino. Senior rodu, wracając do rodzinnego miasta, przywiózł profesjonalny sprzęt fotograficzny. I tak wszystko się zaczęło. I fotografia, i przygoda z teatrem.
– Na pewno jak każdy chłopak fascynowałem się techniką fotograficzną, aparatami, które nie były wówczas w powszechnym użyciu: generalnie pasjonowałem się tym, co robił ojciec – mówi Piotr Sawicki. – Zastanawiałem się nad tym, do czego używał aparatu i jaki był cel robienia zdjęć, a on mi o tym opowiadał. Mówił o swoim pobycie w Rosji, we Włoszech, w Londynie, ale przede wszystkim o tym, że wszystko, co widział – fotografował. Nieprzerwanie uczestniczyłem w życiu ojca, w tym jak tworzył teatr lalek, przy którym założył Białostockie Towarzystwo Fotograficzne.
Ciemnia w łazience
Fotografowanie rodziny, znajomych i Białegostoku było naturalnym sposobem na kontakt z rzeczywistością.
– Ciemnia fotograficzna wraz z powiększalnikiem została ulokowana w łazience naszego domu przy ulicy Antoniukowskiej – mówi Piotr Sawicki. – Ojciec skanalizował bowiem dom, przez co łazienka była wykorzystywana przez połowę mieszkańców „Antoniuka”. Mogliśmy się kąpać w piątek, a w sobotę i niedzielę przychodzili na kąpielo-wizyty sąsiedzi. Dopiero wieczorem był czas i miejsce na wywoływanie zdjęć. Imponowały mi, tak jak wyjazdy ojca w teren, bo poznawałem historię teatru, jego kulisy i twórców.
Historia Piotra Sawickiego seniora jest niezwykła. W dniu ślubu, 30 sierpnia 1939 roku, dostał powołanie do wojska. 17 września został aresztowany przez sowietów w Tarnopolu Lwowskim i skazany na 13 lat przymusowych robót w Workucie. Na podstawie układu SikorskiMajski trafił do obozu przejściowego w Tatiszczewie i wyszedł z Rosji z armią Andersa.