Krzywda Czarnych Żagań

Dla warszawiaka Lubuskie to jedno z wakacyjnych miejsc. Jadąc do RFN (z konieczności przez NRD), mijając lasy i jeziora myślałem, że warto te właśnie tereny obrać sobie za cel podróży.

Publikacja: 01.07.2016 13:18

Krzywda Czarnych Żagań

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala

Kiedy już raz to zrobiłem, zacząłem odkrywać miejsca fascynujące. I, jak to u mnie, kojarzyłem je ze sportem lub znajomymi. Na zamku w Łagowie przypomniał mi się Krzysztof Mętrak, który stał na czele jury festiwalu filmowego w tym miasteczku. Opowiadał, że kiedy z kolegami krytykami nie oglądali filmów, to razem z Januszem Zaorskim opowiadali sobie mecze.

Siłą rzeczy, musieli z tymi opowiadaniami wyjść daleko poza Ziemię Lubuską, ponieważ z piłką nożną nie jest tam najlepiej. Zielona Góra jest jednym z niewielu miast wojewódzkich w Polsce, które nie miało drużyny w ekstraklasie. Gorzów Wielkopolski też nie. Dodaję ten Gorzów, mając świadomość szczególnych relacji, łączących mieszkańców tych miast. Nie wiem, które jest lepsze i dlaczego, nie ma to dla mnie specjalnego znaczenia.

Może by miało, gdybym był kibicem żużla. Ale nawet dwa turnieje Grand Prix na Stadionie Narodowym, nie były w stanie zmienić w mojej głowie hierarchii sportów. Żużel zajmuje w niej miejsce dość odległe, chociaż wiem kim jest Tomasz Gollob.

Sportowo Lubuskie kojarzy mi się z pięciobojem nowoczesnym w Drzonkowie koło Zielonej Góry i osobą Zbigniewa Majewskiego, zwanego „Szeryfem”. Wiem, że przez lata toczył nie tylko sportowe boje z sekcją pięciobojową Legii, ale między innymi z tej rywalizacji zrodził się wielki polski pięciobój nowoczesny. Majewski miewał egzotyczne pomysły (jak choćby podróże bryczką po Europie), ocierał się o śmieszność, ale coś robił, coś poza pamięcią po sobie zostawił.

Majewski urodził się za Bugiem, tu spotykał ziomków z Wileńszczyzny, bo przecież to oni po wojnie, wygonieni ze swoich domów, zaczynali nad Odrą nowe życie. Tak, jak Edward Czernik spod Lwowa, słynny skoczek wzwyż, olimpijczyk startujący w barwach Lechii i Lumelu Zielona Góra. Jako pierwszy Polak skoczył 220 cm. W Promieniu Żary uczył się grać w piłkę Zbigniew Gut, mistrz olimpijski i uczestnik mistrzostw świata. W Nowej Soli urodził się legendarny bramkarz Józef Młynarczyk, w Kostrzynie Łukasz Fabiański a w Krośnie Odrzańskim – Tomasz Kuszczak.

Niestety, z Ziemią Lubuską wiąże się też jedna z najbardziej wstydliwych historii w polskim sporcie. W roku 1965 do finału rozgrywek o Puchar Polski dotarła wojskowa drużyna Czarnych Żagań. Wprawdzie przegrała w Zielonej Górze z Górnikiem Zabrze, ale jako finalista zyskała prawo reprezentowania Polski w rozgrywkach o Puchar Zdobywców Pucharów. Niestety, PZPN uznał, że drużyna z III ligi skompromituje Polskę i nie zgłosił jej do rozgrywek. Zamiast niej, wbrew regulaminowi, wystartowała Legia. Tak się złożyło, że prezes Czarnych, szef sztabu 11 Dywizji Zmechanizowanej w Żaganiu płk Wojciech Barański został wkrótce przeniesiony do Warszawy, awansowano go do stopnia generała i wybrano na prezesa Legii.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej