Uber przyciąga kierowców

Społecznościowe taksówki jeżdżą już po Katowicach i okolicy. Chętnych, by wozić pasażerów jest dużo, ale wielu nie spełnia warunków.

Publikacja: 14.06.2016 22:00

Uber przyciąga kierowców

Foto: Bloomberg

Licencjonowani przewoźnicy zżymają się na taką konkurencję. – Ci kierowcy nie mają licencji, kas fiskalnych, ani ubezpieczeń. Nie da się z nimi uczciwie konkurować – tłumaczą przedstawiciele katowickich korporacji.

Uber w Katowicach wystartował w połowie maja. Tym samym region dołączył do listy miast, w których mieszkańcy i turyści mogą zamówić przewóz dzięki specjalnej aplikacji. Społecznościowe taksówki jeżdżą już m.in. w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Trójmieście czy w Krakowie.

Na Śląsku już zyskały popularność, bo usługi są tańsze niż w tradycyjnych korporacjach. Koszt przejazdu to 1,3 zł za kilometr oraz dodatkowo 25 groszy za minutę i 4 zł za „trzaśnięcie drzwiami”, przy czym minimalna cena kursu to 8 zł. – Jest taniej niż w korporacjach, ale wielu kierowców Ubera nie zna miasta, posiłkują się GPS-em – opowiada pan Jacek, pracownik naukowy Uniwersytetu Śląskiego, który już kilkakrotnie korzystał z aplikacji, by zamówić kierowcę i dojechać w wyznaczone miejsce.

Jak informuje nas Ilona Grzywińska, rzecznik Ubera na Polskę, w tej chwili usługi na Śląsku świadczy kilkudziesięciu kierowców. Samochód można bez problemu zamówić w Katowicach, Gliwicach, Chorzowie, Sosnowcu czy w Mysłowicach.

Zapewnia, że zainteresowanie Uberem wśród kierowców jest bardzo duże, bo Śląsk, zaraz po Warszawie ma drugą najwyższą liczbę zgłoszeń od kierowców w Polsce.

– Od początku działania aplikacji na Śląsku 1,5 tys. osób zgłosiło się, aby jeździć jako kierowcy. Większość z nich nie spełniła jednak wymogów platformy Uber – tłumaczy Grzywińska. Osoby te nie miały zaświadczenia o wykroczeniach w ruchu drogowym, niekaralności, odpowiedniego auta lub nie prowadzili działalności gospodarczej. Chęć współpracy z Uberem zgłasza ok. 300 osób.

To bardzo dużo, zważywszy, że w tym roku katowicki magistrat wydał zaledwie 10 nowych licencji dla taksówkarzy. W sumie w stolicy Górnego Śląska ma je 1062 osoby.

– Wielu kierowców uzyskało je pod koniec ubiegłego roku, kiedy już było wiadome, że od nowego rok do uzyskania licencji potrzebny będzie zaliczony egzamin z topografii miasta – usłyszeliśmy w katowickim ratuszu.

– Cieszy nas każda inicjatywa, która powiększa ofertę przewozową dla naszych mieszkańców, bo dzięki temu mają oni większy wybór i mogą świadomie decydować z czyich usług chcą korzystać – mówi nam Maciej Stachura, rzecznik prezydenta Katowic.

Na razie do urzędu nie wpłynęły skargi na działalność Ubera. Podobnie jak do Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego. – Na pewno wraz z innymi służbami jak policja, Urząd Kontroli Skarbowej, czy Urząd Skarbowy będziemy takie kontrole wykonywać – zapowiada Rafał Kasprzyk, zastępca wojewódzkiego inspektora.

Niezadowolone z nowej konkurencji są oczywiście korporacje taksówkarskie. – Z nami klienci mogą jeździć bezpiecznie, a w Uberze na dobrą sprawę nie wiadomo, czy kierowcy mają odpowiednie uprawnienia – uważa Piotr Toporek, prezes Zrzeszenia Transportu Prywatnego w Katowicach. I podkreśla, że konkurencja nie ponosi kosztów związanych z licencją, ubezpieczeniami czy zakupem kas. – Zobaczymy jak sobie z tym poradzą odpowiednie służby, bo to problem nie tylko w Polsce, ale w całej Europie – przyznaje prezes Toporek.

Z kolei Piotr Piputa, właściciel Lider Taxi w Katowicach, zaznacza, że szanuje każdego konkurenta. I dodaje, że na razie jego korporacja nie odnotowała spadku, a wręcz z każdym tygodniem przybywa jej nowych klientów. O wejściu Ubera na rynek katowicki właściciel Lider Taxi wiedział już od dawna, dlatego kilka tygodni temu w jego firmie wprowadzono bezpłatną mobilną aplikację, dzięki której klienci mogą zamówić sobie samochód i monitorować czas i trasę przyjazdu.

– Aplikację cały czas rozbudowujemy, aby klient miał jak najwięcej informacji na temat zamawianego samochodu, kierowcy i ceny za kurs – tłumaczy Piotr Piputa.

Zdaniem Piputy na wejściu Ubera powinni skorzystać klienci, przynajmniej w początkowej fazie rozwoju firmy w regionie, bo później ceny będą porównywalne. – Myślę, że i my skorzystamy, bo może dzięki zwiększeniu liczby taksówek wyeliminuje się nieuczciwych taksówkarzy, zwłaszcza tych niezrzeszonych – dodaje właściciel Lider Taxi.

Licencjonowani przewoźnicy zżymają się na taką konkurencję. – Ci kierowcy nie mają licencji, kas fiskalnych, ani ubezpieczeń. Nie da się z nimi uczciwie konkurować – tłumaczą przedstawiciele katowickich korporacji.

Uber w Katowicach wystartował w połowie maja. Tym samym region dołączył do listy miast, w których mieszkańcy i turyści mogą zamówić przewóz dzięki specjalnej aplikacji. Społecznościowe taksówki jeżdżą już m.in. w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Trójmieście czy w Krakowie.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej