Eurowsparcie nie dla samorządowych klinik

Dwie kliniki utworzone w ubiegłym roku przez samorząd Podkarpacia nie mogą sięgnąć po unijne pieniądze. Zmiany wymagałyby renegocjacji umowy z Komisją Europejską.

Publikacja: 21.02.2016 18:42

Najpilniejsze inwestycje  w dwóch rzeszowskich klinikach szacowane są na 180 mln.

Najpilniejsze inwestycje w dwóch rzeszowskich klinikach szacowane są na 180 mln.

Foto: materiały prasowe

Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko 2014–2020 nie przewiduje dotacji dla podmiotów leczniczych, które utworzył samorząd terytorialny. Tak wynika z zasad zawartych w dokumencie „Policy Paper dla ochrony zdrowia na lata 2014–2020 Krajowe Strategiczne Ramy” oraz w „Szczegółowym Opisie Osi Priorytetowych Programu'”. Beneficjentami środków z krajowego programu mogą być wyłącznie ponadregionalne szpitale czy kliniki utworzone przez ministra lub centralny organ administracji rządowej, publiczną uczelnię medyczną lub publiczną uczelnię prowadzącą działalność dydaktyczną i badawczą w dziedzinie nauk medycznych.

To fatalna wiadomość dla samorządu województwa, który w marcu ubiegłego roku zmienił dwa szpitale wojewódzkie (nr 1 i nr 2 w Rzeszowie) w kliniki. Zmiana jest związana z otwarciem kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Rzeszowskim. To właśnie z bazy tych klinik korzysta uczelnia na potrzeby kształcenia lekarzy. Aby móc prowadzić program dydaktyczny dla studentów, potrzebne są inwestycje, m.in. na zakup aparatury i sprzętu medycznego. Koszty? 269,5 mln zł. – Najpilniejsze inwestycje oszacowaliśmy na 170–180 mln zł. Chodzi przede wszystkim o dostosowanie bloków operacyjnych do unijnych i ministerialnych wymogów – mówi „Rzeczpospolitej” Stanisław Kruczek, członek zarządu województwa podkarpackiego, któremu podlega służba zdrowia w regionie. Dlatego samorząd Podkarpacia tak liczył na unijne fundusze.

– To nierówne traktowanie – ocenia poseł PiS z Podkarpacia Rafał Weber. Jak podkreśla, to jedno z wielu błędów poprzedniego rządu PO–PSL, który negocjował zasady programu w Komisji Europejskiej.

O zmianę tej decyzji zwrócił się Sejmik Województwa Podkarpackiego do parlamentarzystów z regionu.

Ale z odpowiedzi resortu zdrowia wynika, że dokonanie proponowanej zmiany wymagałoby wszczęcia przez ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego procedury renegocjacji programu zatwierdzonego przez Komisję Europejską (KE). Wiceminister Piotr Gryza tłumaczy, że szpitale uprawnione do ubiegania się o wsparcie w ramach krajowych programów operacyjnych wyłączone są z możliwości aplikowania z programów regionalnych i odwrotnie. Jak podkreśla Gryza, kliniki powinny sięgnąć po fundusze z RPO województwa, bo jest mniejsza konkurencja niż po środki z ogólnopolskiej puli Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014–2020, do którego aplikuje cztery razy więcej chętnych.

Poseł Weber jest zdziwiony takim tłumaczeniem. – Jeśli kliniki wystąpią po środki dla województwa, zabiorą innym szpitalom powiatowym, które są niedoinwestowane – mówi poseł Weber.

Podobnego zdania jest Stanisław Kruczek. – W regionie funkcjonuje 28 szpitali, które są niedoinwestowane, głównie w nowoczesne bloki operacyjne, zadłużone i konkurują między sobą o kontrakt z NFZ. A w regionalnej puli unijnych środków jest tylko 56 mln euro – wskazuje wicemarszałek. Zadłużenie placówek prowadzących lecznictwo zamknięte w regionie jest oceniane na 700 mln zł.

Wydział lekarski to nie widzimisię. – Na 120 miejsc było 4 tys. chętnych. Dramatycznie brakuje nam lekarzy w stosunku do liczby łóżek – podkreśla Stanisław Kruczek.

Co zrobi samorząd, jeśli nie uda się zmienić zasad korzystania z krajowego programu?

– Jeśli nie uda nam się dobić do tej puli, będziemy chcieli przekonać resort zdrowia i infrastruktury, by wsparł nasze kliniki pieniędzmi rządowymi. Rozmowy już trwają – zdradza wicemarszałek Kruczek.

Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej