Dochody spadną, a zadania zostaną

Administracyjny podział Mazowsza oznacza drastyczny spadek przychodów w regionie, ale i podział statystyczny nie jest rozwiązaniem idealnym.

Publikacja: 24.11.2015 21:00

Dochody spadną, a zadania zostaną

Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

Dyskusja o ewentualnym podziale Mazowsza toczy się nie od dziś. Od dawna o podział, ale tylko pod względem statystycznym, zabiega Adam Struzik, marszałek mazowiecki. Jednak ostatnio dyskusja na ten temat nabrała rozpędu za sprawą wypowiedzi przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, którzy zasygnalizowali, że Mazowsze może być podzielone, ale administracyjnie. Nie podoba się to władzom regionu. Wskazują one, że co prawda województwo powierzchniowo straciłoby niewiele, ale pozostałoby w nim tylko 30 proc. firm, a dochody z podatku od osób prawnych (CIT) spadłyby aż o ok. 90 proc.

Mazowsze będzie miało do utrzymania 76 proc. kilometrów obecnie nadzorowanych dróg, 50 proc. szpitali i 38 proc. instytucji kultury. W sumie ze 122 wojewódzkich samorządowych jednostek organizacyjnych i spółek 46 jest związanych bezpośrednio ze stolicą, a 59 z resztą województwa, przy czym 17 ma charakter ogólnowojewódzki, co oznacza, że przy podziale instytucje te będą musiały być podwojone.

Budżet Mazowsza bez stolicy byłby tak niski, że nie miałoby ono na wkład własny do wielu projektów unijnych. Jednocześnie nowo powstałe województwo warszawskie ze względu na swe dochody musiałoby płacić jeszcze większe janosikowe. – Nie ma mowy o zrównoważonym rozwoju, gdy chce się utworzyć bardzo bogate województwo stołeczne, które za chwilę płaciłoby potrójne janosikowe, i drugie województwo wokół stolicy, które byłoby pozbawione dochodów. Wmawianie ludziom, że od tego przybędzie pieniędzy, to populizm. Administracyjny podział to tworzenie nowych kosztów, a przede wszystkim problemów rozwojowych – uważa Adam Struzik, marszałek mazowiecki.

Zagrożone dotacje

Jak dodaje, administracyjny podział Mazowsza mógłby się też skończyć utratą sporej części pieniędzy unijnych z regionalnego programu operacyjnego (RPO) na lata 2014–2020. – Podział administracyjny niewątpliwie uderzy w mazowieckich beneficjentów. Nie wiem, jak mielibyśmy go przeprowadzić w trakcie perspektywy finansowej 2014–2020. Podział regionalnego programu operacyjnego to rzecz abstrakcyjna. Nikt tego nie robił – mówi dr Marcin Wajda, p.o. dyrektora Departamentu Rozwoju Regionalnego i Funduszy Europejskich w urzędzie marszałkowskim. Jak tłumaczy, same negocjacje z Komisją Europejską potrwałyby 1–1,5 roku, a już w 2018 r. trzeba rozliczyć część pieniędzy. – Poza tym nie wiadomo, kto miałby wziąć odpowiedzialność za finiszujący program na lata 2007–2013 – dodaje Wajda.

Władze regionu zamiast podziału administracyjnego, dzielenia majątku i długu oraz tworzenia nowych urzędów proponują podział statystyczny. – Do tego, aby po 2020 r. region mógł liczyć na środki unijne, potrzebne jest stworzenie na potrzeby statystyczne dwóch jednostek NUTS 2 – mówi Struzik. NUTS to określenie przyjętych w UE jednostek statystycznych. Polska jest traktowana jako NUTS 0 i na potrzeby unijnych obliczeń podzielona jest na kilka makroregionów, czyli NUTS 1 (Mazowsze jest częścią makroregionu centralnego). Każde z województw to NUTS 2, a wewnątrz nich wyznaczone są subregiony NUTS 3 (w przypadku Mazowsza to: Warszawa, warszawski wschodni, warszawski zachodni, siedlecki, ostrołęcki, radomski, płocki i ciechanowski). Unijne pieniądze na programy regionalne są wyliczane dla NUTS 2. – Dlatego ważne jest, aby Mazowieckie było statystycznie traktowane jako dwa NUTS 2. Pierwszy to Warszawa i powiaty grodziski, legionowski, nowodworski, miński, otwocki, piaseczyński, pruszkowski, wołomiński i warszawski zachodni, a drugi to reszta Mazowsza. Taką propozycję przyjął poprzedni rząd. Teraz decyzja jest po stronie Komisji Europejskiej i Eurostatu, który co trzy lata może wprowadzać zmiany w klasyfikacji państw członkowskich. Najbliższe jego posiedzenie odbędzie się w 2016 r. To idealny moment, aby zabiegać o przyjęcie zaproponowanych NUTS 2 – mówi Struzik.

Jednak zdaniem prof. Jacka Szlachty ze Szkoły Głównej Handlowej to zły pomysł i to z kilku powodów. Po pierwsze, jak tłumaczy Szlachta, aby mieć pewność utrzymania w pozostałej części Mazowsza w trzech ostatnich latach tej dekady poziomu PKB na mieszkańca poniżej 75 proc. średniej Unii Europejskiej, należałoby szerzej zarysować NUTS stołeczny i objąć nim Płock, tworzący bardzo dużą część dochodu Mazowsza.

Połączenie kryteriów

Po drugie, podział na obszary typu NUTS w krajach Unii jest dokonywany według kryterium administracyjnego lub ludnościowego, a Polska zaproponowała połączenie obu tych kryteriów, co budzi wątpliwości ze strony Eurostatu. Po trzecie, już w 2013 r. PKB na mieszkańca według parytetu siły nabywczej w kilku województwach zbliżył się lub osiągnął 75 proc. średniej Unii Europejskiej (Dolnośląskie – 75 proc., Wielkopolskie – 72 proc., Śląskie – 70 proc. i Pomorskie – 65 proc.). – Jeśli dzielimy Mazowsze, to powinniśmy już dziś pomyśleć o wydzieleniu Wrocławia, Poznania, Katowic oraz Trójmiasta z obszaru właściwych województw, czyli przejście na układ ludnościowy jednostek typu NUTS 2 powinno mieć charakter systemowy, a nie incydentalny – mówi prof. Szlachta.

Podział środków z UE

Po czwarte, UE nalicza kwoty wsparcia na poziomie obszarów typu NUTS 2. Ostatnia modyfikacja siatki NUTS, niedotycząca jednak obszarów typu NUTS 2 w Polsce, nastąpiła od 1 stycznia 2015 r., kolejna jest możliwa pod koniec tej dekady. Środki dla Mazowsza na lata 2014–2020 są wydzielone zarówno dla programów regionalnych, jak i krajowych (drugi koszyk obejmuje 15 pozostałych województw). Modyfikacja NUTS 2 przed końcem okresu programowania 2014–2020 wymagałaby przynajmniej powołania dwóch jednostek wdrażających RPO na Mazowszu i podzielenia kwot dla regionu, czyli renegocjowania programu. – Po piąte, Mazowsze utraciło już najbardziej uprzywilejowaną pozycję i wsparcie w ramach regionalnego programu operacyjnego na lata 2014–2020 spadło do około 545 euro na mieszkańca, podczas gdy średnio w Polsce to 812 euro. Procesu tego nie da się odwrócić, chyba że znajdziemy sposób na powstrzymanie sukcesu ekonomicznego Mazowsza, czego nie należy sobie życzyć – kończy Szlachta.

Wkrótce głos w sprawie podziału Mazowsza zabiorą zapewne władze Ministerstwa Rozwoju. Nie wykluczają one żadnej opcji. – Podział statystyczny jest na pewno potrzebny, ale administracyjny to już decyzja polityczna – mówi nieoficjalnie jeden z nowych decydentów.

Dyskusja o ewentualnym podziale Mazowsza toczy się nie od dziś. Od dawna o podział, ale tylko pod względem statystycznym, zabiega Adam Struzik, marszałek mazowiecki. Jednak ostatnio dyskusja na ten temat nabrała rozpędu za sprawą wypowiedzi przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, którzy zasygnalizowali, że Mazowsze może być podzielone, ale administracyjnie. Nie podoba się to władzom regionu. Wskazują one, że co prawda województwo powierzchniowo straciłoby niewiele, ale pozostałoby w nim tylko 30 proc. firm, a dochody z podatku od osób prawnych (CIT) spadłyby aż o ok. 90 proc.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy