Lech jeszcze się podniesie

Limit błędów został wykorzystany. Pora zacząć zdobywać punkty – mówi obrońca Lecha Poznań Marcin Kamiński.

Publikacja: 06.09.2015 16:01

Marcin Kamiński, 23 lata, obrońca. Wychowanek  Aluminium Konin, w pierwszej drużynie Lecha Poznań od

Marcin Kamiński, 23 lata, obrońca. Wychowanek Aluminium Konin, w pierwszej drużynie Lecha Poznań od 2009 roku. W reprezentacji Polski zadebiutował dwa lata później, rozegrał cztery mecze

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Rz: Tylko jedno zwycięstwo w siedmiu meczach i dopiero 14. miejsce w ekstraklasie. Co się dzieje z mistrzem Polski?

Marcin Kamiński: Ciężko znaleźć wytłumaczenie, dlaczego w lidze sobie nie radzimy, a w europejskich pucharach wręcz przeciwnie. W weekend zawodzimy, a kilka dni później pokazujemy zupełnie inną twarz. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że możemy grać dobrze i powinniśmy, bo mamy silny zespół.

Gra pan w Lechu od 2009 roku. Pamięta pan tak słaby początek sezonu?

Pięć lat temu, gdy również broniliśmy tytułu, też nie było łatwo, ale nie aż tak źle (9 pkt po siedmiu kolejkach, teraz tylko 4 – przyp. red.). Wtedy w Lidze Europy awansowaliśmy do 1/16 finału, przegraliśmy z Bragą, późniejszym finalistą. To była znakomita przygoda, ale w ekstraklasie zajęliśmy dopiero piąte miejsce i w kolejnym sezonie pucharów nie było. Nie zgadzam się z opiniami, że powinniśmy odpuścić już ligę i postarać się o sukces w Europie. Nie tędy droga. Ekstraklasa to nasz dom i dzięki niej możemy spełniać marzenia, grając w pucharach przeciw wielkim rywalom.

Trener Maciej Skorża po ostatniej porażce z beniaminkiem Termalicą Bruk-Bet Nieciecza powiedział, że nie ma kto strzelać bramek. Czy to największy obecnie problem Lecha?

Na pewno mamy z tym kłopot. Z Termalicą czy wcześniej z Piastem nie musieliśmy przegrać, bo na początku stwarzaliśmy sobie lepsze sytuacje. Ale z drugiej strony nie potrafimy rozegrać kilku spotkań bez straty gola. A obrona w ubiegłym sezonie była naszą mocną stroną. Koledzy z ataku czuli się pewniej, wiedząc, że mają za plecami ludzi, którzy powstrzymają przeciwnika.

Prezes Karol Klimczak zastanawia się, czy nie trzeba było wystawiać dwóch jedenastek: inną w lidze, inną w pucharach. Ale wy mówiliście w wywiadach, że na grę co trzy dni jesteście przygotowani.

Wiadomo, że rotacje są potrzebne, bo każdy chce odpocząć i się zregenerować, ale moim zdaniem jesteśmy w stanie grać w najsilniejszym składzie na obu frontach.

Po przerwie na mecze reprezentacji zmierzycie się u siebie z Podbeskidziem, które w tabeli jest jeszcze niżej. Trudno chyba o lepszego rywala na przełamanie?

To spotkanie pokaże, czy potrafimy ze sobą współpracować i wydostać się z sytuacji, do której doprowadziliśmy. Musimy wygrać, to jest teraz najważniejsze. Limit błędów został wykorzystany. Trzeba wreszcie zacząć zdobywać punkty. Wierzę, że się podniesiemy.

Później, na początku października, jedziecie do Bazylei. Będzie okazja do rewanżu za porażkę w eliminacjach Ligi Mistrzów.

Zdążyliśmy się już poznać. Wiemy, że z FC Basel możemy walczyć jak równy z równym. Mimo tego, że przegraliśmy z nimi obydwa mecze (1:3 i 0:1 – przyp. red.), nie uważam, że byliśmy gorsi. Po prostu mamy mniejsze doświadczenie.

W grupie macie też Fiorentinę, do której wypożyczony został Jakub Błaszczykowski, i portugalskie Belenenses. To silniejsi przeciwnicy niż ci, na których w Lidze Europy trafiła Legia (Napoli, Club Brugge, Midtjylland)?

Zobaczymy, na razie trudno to ocenić. Grupy są porównywalne. Każdy chce awansować dalej, ale też każdy chce mierzyć się z uznanymi rywalami.

Do pomocy sprowadzony został Maciej Gajos. To duże wzmocnienie Lecha?

W Jagiellonii pokazał, że jest w stanie sam wygrywać mecze. Cieszę się, że dołączył do nas kolejny utalentowany zawodnik.

Ale pewnie przydałby się ktoś taki jak Sławomir Peszko. Mógł wrócić do Poznania, zamienił jednak Kolonię na Gdańsk.

Szkoda, bo Sławek bardzo ciężko pracuje dla drużyny. Widocznie uznał, że w Lechii będzie mu lepiej. Jego decyzja.

W Poznaniu został natomiast Karol Linetty. Pan miał z kolei ofertę z Grecji. Nie żałuje pan teraz, że z niej nie skorzystał?

Wcale. Od początku możliwość wyjazdu do Panathinaikosu Ateny mnie nie przekonywała. Nie wydaje mi się, żeby liga grecka przewyższała bardzo poziomem naszą ekstraklasę. Nie ukrywam, że wpływ miał również tamtejszy kryzys gospodarczy. Wolałbym wyjechać na Zachód. W zeszłym roku dostałem propozycję z Palermo, ale z transferu nic nie wyszło. To była dla mnie nauczka, że dopóki sprawy nie są załatwione, nie warto o tym mówić.

Pochodzi pan z Konina. Gra w Lechu była pana dziecięcym marzeniem?

Na naszym stadionie przy Bułgarskiej wisi flaga z nazwą mojego miasta, ale kiedy byłem mały, w Koninie nie panowała moda na Lecha. Oczywiście, tata miał znajomych, którzy jeździli na wszystkie mecze do Poznania, ale na mnie największe wrażenie robiła Wisła Kraków, bo zdobywała tytuły i występowała w pucharach. W pokoju nie miałem jednak plakatów żadnej polskiej drużyny, tylko gwiazd z zagranicy. Chciałem grać profesjonalnie w piłkę, ale nie skupiałem się na tym gdzie.

Kiedy znów zobaczymy Marcina Kamińskiego w reprezentacji Polski?

Gdy będzie grał dobrze w klubie i ustabilizuje formę, a selekcjoner uzna, że powinien tam się znaleźć. Innej drogi nie ma. Jakiś czas temu spotkałem się z Adamem Nawałką, przyjechał na mecz do Poznania. Powiedział, że cały czas mnie obserwuje i drzwi do kadry nie są zamknięte.

Awansujemy na Euro 2016?

Myślę, że tak. Widać, że nasz zespół jest silny, nie tylko pod względem sportowym, ale i mentalnym. Rośnie z meczu na mecz. To dobrze, bo potrzebujemy sukcesu.

Rz: Tylko jedno zwycięstwo w siedmiu meczach i dopiero 14. miejsce w ekstraklasie. Co się dzieje z mistrzem Polski?

Marcin Kamiński: Ciężko znaleźć wytłumaczenie, dlaczego w lidze sobie nie radzimy, a w europejskich pucharach wręcz przeciwnie. W weekend zawodzimy, a kilka dni później pokazujemy zupełnie inną twarz. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że możemy grać dobrze i powinniśmy, bo mamy silny zespół.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą