Jak się jada w mieście

Pianie koguta, wiejskie zapachy, sąsiedzi zaglądający przez płot, żeby zobaczyć, czy ich warzywa są bardziej dorodne od naszych. Tego w Poznaniu nie uświadczycie. Ale namiastkę sielskiego życia na wsi, które wybrali producenci pojawiający się co tydzień na Zielonym Targu – owszem.

Publikacja: 06.09.2015 17:12

Ekobazary, czyli zdrowa żywność prosto od producenta

Ekobazary, czyli zdrowa żywność prosto od producenta

Foto: Wydział Prasowy DWL

Wielbiciele wsi dzielą się na tych, którzy zdecydowali się tam zamieszkać, oraz tych, którzy, nie rezygnując z miejskich uciech, chętnie korzystają z jej sekretów. Jakie to sekrety? Oczywiście mowa przede wszystkim o czasie, który płynie wolniej, o ciszy i spokoju, a także o pracy, która nigdy nie ma końca.

Wsi spokojna, wsi wesoła?

Ci, którzy przyjeżdżają na Zielony Targ do Poznania, nie twierdzą jednak, że na wsi ma się więcej czasu, a życie tam jest bardziej spokojne. Wręcz przeciwnie – rytm dnia wyznaczany jest przez mielenie ziaren i wypiek chleba, jak chociażby w domu Barbary i Roberta Bielików, którzy już od 20 lat pasjonują się zdrową żywnością. Postanowili więc wziąć sprawy, a raczej mąkę, w swoje ręce i założyli domową piekarnię.

– Od wielkich piekarni przemysłowych różni nas przede wszystko to, że sami mielimy ziarno. Mamy własny kamienny żarnowy młyn w domu, a ziarno mielimy przed wypiekiem, dlatego mąka jest zawsze świeża. Chleby robimy wyłącznie na zakwasie, czyli bez drożdży, które powodują kandydozę, i pieczemy tylko w piecu szamotowym. Dzięki temu nasze chleby zachowują wszystkie walory zdrowotne – podkreśla Robert Bielik.

Ich chleby orkiszowe cieszą się wielkim powodzeniem, nic więc dziwnego, że pod koniec dnia na Zielonym Targu pan Robert z przykrością informuje, że chleba nie ma, a ci szczęściarze, którzy w kolejce ustawiali się od samego rana, przez cały weekend cieszyć się będą zapachem naturalnego chleba. Podobnie jest z serami, o których krążą już legendy. Kto jest ich autorem? I legend, i serów – Marek Grądzki, który twierdzi, że na początku jego wyrobów nie chciały jeść nawet psy.

Największy sukces? Bez zastanowienia odpowiada: współpraca z Wojtkiem Modestem Amaro. – Jednak równocześnie bardzo cieszy mnie wejście moich produktów na stałe do Sheratona. I to nie tylko serów. O tym, że hotel zdecydował się umieścić w swojej ofercie to, co wytwarzam, decydowała centrala w Londynie – dodaje Grądzki.

Producenci pojawiający się na Zielonym Targu oferują spragnionym wędrowcom naturalne soki, wielbicielom jajecznicy – świeże jajka, a prawdziwym mięsożercom – wędliny z przydomowych masarni.

Tak było przecież od wieków! Zachłyśnięci zachodnim fast foodem nie zauważyliśmy, że od kilkunastu lat w Poznaniu rozwija się coś znacznie ciekawszego. I zdrowszego.

Slow food, slow life

Ekobazary, targi ze zdrową żywnością i inne tego typu miejsca pozwalają z nadzieją patrzeć w przyszłość – oczywiście tę kulinarną. Wielbicieli tego typu produktów jest tak wielu, że producenci z radości zacierają ręce. I faktycznie mają się z czego cieszyć. Przede wszystkim dlatego, że moda na slow food zatacza coraz szersze kręgi – nie tylko w Poznaniu.

Rewolucyjna kontra i ucieczka od fast foodu to znak, że coś się zaczyna zmieniać. Przede wszystkim w naszej świadomości. Delektowanie się posiłkiem, staranny dobór składników ze sprawdzonych źródeł oraz promowanie lokalnych producentów to kwintesencja ruchu slow food. Nic więc dziwnego, że logo tej międzynarodowej organizacji jest ślimak. Powoli, ale konsekwentnie, w ciągu 15 lat regionalny ruch slow food przekształcił się w ruch międzynarodowy, który dziś zrzesza 60 tys. członków na wszystkich kontynentach. Zielony Targ w Poznaniu to tylko przykład miejsca, które w Polsce wyrastają jak grzyby po deszczu. A skoro mowa o grzybach i innych produktach, którymi raczyć się można w Poznaniu, okazję do poznania regionalnych smaków z całej Polski wszyscy ich miłośnicy będą mieć podczas Targów Smaki Regionów, które odbędą się na MTP 19–22 września.

Powoli, bez pośpiechu będzie się można na własnej skórze, a raczej na własnym podniebieniu, przekonać, co w praktyce oznacza slow food.

Wielbiciele wsi dzielą się na tych, którzy zdecydowali się tam zamieszkać, oraz tych, którzy, nie rezygnując z miejskich uciech, chętnie korzystają z jej sekretów. Jakie to sekrety? Oczywiście mowa przede wszystkim o czasie, który płynie wolniej, o ciszy i spokoju, a także o pracy, która nigdy nie ma końca.

Wsi spokojna, wsi wesoła?

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą