Lechia – Juventus 30 lat później

Żadna inna drużyna ekstraklasy nie grała latem z tak silnym rywalem jak Lechia. Do Gdańska przylatuje teraz finalista Ligi Mistrzów. Towarzyski mecz na PGE Arenie 29 lipca o godz. 17.

Publikacja: 27.07.2015 20:45

PGE Arena

PGE Arena

Foto: Fotorzepa/Piotr Nowak

28 września 1983 roku. Rewanżowe spotkanie I rundy Pucharu Zdobywców Pucharów. Lechia nie ma szans na awans, bo dwa tygodnie wcześniej przegrała w Turynie aż 0:7. W Gdańsku po godzinie obejmuje nawet prowadzenie, ale ostatecznie ulega Juventusowi 2:3. Zwycięstwo Włochom daje Zbigniew Boniek. Nie wynik przejdzie jednak do historii.

Mecz, rozgrywany kilka miesięcy po zniesieniu stanu wojennego, stał się manifestacją poparcia dla „Solidarności”. Na trybunach ponad 30 tysięcy kibiców, a wśród nich Lech Wałęsa. Prosolidarnościowe okrzyki zagłusza ryk włączonej syreny, a Telewizja Polska przerywa na początku drugiej połowy transmisję, wyświetlając na ekranie planszę: „Przepraszamy za usterki”.

Ten słynny mecz odbył się na stadionie przy ulicy Romualda Traugutta, Lechia była wtedy świeżo po awansie do II ligi, a w składzie Juventusu znalazło się pięciu mistrzów świata oraz dwie zagraniczne gwiazdy: Boniek i Michel Platini. Pierwszy jest dziś prezesem PZPN, drugi – szefem UEFA.

Juventus po korupcyjnych skandalach wrócił na szczyt europejskiego futbolu, a Lechia od siedmiu lat gra nieprzerwanie w ekstraklasie, od czterech – na pięknej PGE Arenie, jednym z obiektów wybudowanych na Euro 2012. W lipcu kibice mogli zobaczyć tam już wicemistrza Niemiec Wolfsburg (1:1) oraz inny zespół Bundesligi Schalke (0:1). Wcześniej, podczas turnieju w Lublinie, Lechia zmierzyła się z Szachtarem Donieck (zwycięstwo 15-14 po rzutach karnych) i Hannoverem 96 (porażka 2-4, także po serii jedenastek).

Z Juventusem miała spotkać się już dwa lata temu, w 30. rocznicę wspomnianego starcia w pucharach, ale zamiast Starej Damy – także w ramach Super Meczu – do Gdańska przyleciała Barcelona, w której debiutował Neymar.

Teraz na polskiej ziemi pierwszy raz w barwach mistrzów Włoch zagrać mogą Sami Khedira czy Mario Mandżukić. Juve ma się pojawić w Polsce w możliwie najsilniejszym składzie, jego sprowadzenie kosztowało niecały milion euro. – Kiedy rozpoczynaliśmy z nimi negocjacje, nie wiedzieliśmy, że osiągną w minionym sezonie tak wiele – przyznał Tomasz Rachwał, prezes Polish Sport Promotion, organizatora Super Meczu.

Przyjazd włoskiej drużyny to wspaniały prezent na przypadające w sierpniu 70. urodziny Lechii, a dla trenera Jerzego Brzęczka dobra okazja do sprawdzenia potencjału swoich piłkarzy. Nowy sezon ekstraklasy zaczęli oni od falstartu – porażki na własnym boisku z Cracovią (0:1).

– To był zimny prysznic, mamy świadomość, że zawiedliśmy. Nie pokazaliśmy tego, do czego przyzwyczailiśmy naszych kibiców w sparingach czy na finiszu poprzedniego sezonu – nie ukrywał Brzęczek.

Cele się nie zmieniają. Lechia, mimo słabej rundy jesiennej, wiosną do końca walczyła o europejskie puchary. Warto przypomnieć słowa Sebastiana Mili: – Bardzo podobała mi się reakcja chłopaków rozczarowanych piątym miejscem. Najważniejsze, że przez wakacje złość sportowa nie uleciała. Nie chcę niczego obiecywać i deklarować, ale teraz również mierzymy wysoko. Zdajemy sobie sprawę, że zdarzą nam się słabsze mecze, ale mamy być zespołem, który zawsze będzie grał o zwycięstwo do ostatniej minuty – przekonywał przed nowym sezonem kapitan.

Lechia nie była tak aktywna jak rok temu, ale kilka ciekawych transferów przeprowadziła. Pozyskała dwóch Chorwatów: obrońcę Mario Maločę (Hajduk Split) i bramkarza Marko Maricia (Rapid Wiedeń). Wzmocniła też atak. Przyszli Michał Mak (PGE GKS Bełchatów), Słowak Lukas Haraslin (Parma) czy Grzegorz Kuświk (Ruch Chorzów). Po odejściu najlepszego strzelca, Chorwata Antonio Colaka, oraz Austriaka Kevina Friesenbichlera, był to najsłabszy punkt drużyny z Gdańska.

28 września 1983 roku. Rewanżowe spotkanie I rundy Pucharu Zdobywców Pucharów. Lechia nie ma szans na awans, bo dwa tygodnie wcześniej przegrała w Turynie aż 0:7. W Gdańsku po godzinie obejmuje nawet prowadzenie, ale ostatecznie ulega Juventusowi 2:3. Zwycięstwo Włochom daje Zbigniew Boniek. Nie wynik przejdzie jednak do historii.

Mecz, rozgrywany kilka miesięcy po zniesieniu stanu wojennego, stał się manifestacją poparcia dla „Solidarności”. Na trybunach ponad 30 tysięcy kibiców, a wśród nich Lech Wałęsa. Prosolidarnościowe okrzyki zagłusza ryk włączonej syreny, a Telewizja Polska przerywa na początku drugiej połowy transmisję, wyświetlając na ekranie planszę: „Przepraszamy za usterki”.

Pozostało 81% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy