Spełniony sen o ringu?

Wojciech Romański
Fotorzepa/Grzegorz Psujek

Dobre drogi pozwalające szybko i bezpieczniej przemieszczać się pomiędzy miastami to połowa sukcesu. Równie ważne są obwodnice, które pozwalają wyprowadzić tranzytowy ruch, przede wszystkim ciężarowy, z centrów miejscowości, a w przypadku większych aglomeracji – otaczające je ringi, włączone w sieć ekspresówek i autostrad.

Tego typu rozwiązania nie tylko pozwalają na bezkolizyjne ominięcie dużych miast z dowolnej, wygodnej dla podróżnych strony, ale i zmieniają obyczaje komunikacyjne samych mieszkańców. Stwarzają bowiem alternatywne możliwości dojechania w różne punkty dużych miast, ułatwiając ominięcie i tak zakorkowanych centrów. Wystarczy sprawdzić, jak – zrealizowana dopiero w połowie – ekspresowa obwodnica Warszawy zmieniła sposób dojazdu do różnych punktów stolicy. Takie ringi to nie fanaberia, to konieczność.

Na razie jednak żadna z polskich aglomeracji nie doczekała się takiej pełnej obwodnicy. Najbliżej jej jest konurbacja śląska, otoczona autostradami A1 i A4 i – w znaczącej części – trasą ekspresową S1. Co więcej, ma także wewnętrzny szkielet w postaci Trasy Średnicowej. Po otwarciu nowego odcinka autostrady A1 niewiele do szczęścia brakuje także Łodzi, w której taką rolę pełnią autostrady A1 i A2 oraz ekspresowa S8. Aby domknąć wokółłódzki ring, potrzeba jeszcze zbudować brakujący odcinek drogi S14. Choć mówiło się o tym od dawna, przez długi czas nie był on traktowany priorytetowo, ważniejsze były odcinki międzymiejskie. Nawet trudno się temu dziwić. Ale patrząc na Łódź jako na jeden z najważniejszych komunikacyjnych węzłów w Polsce, budowa S14 staje się równie ważna, jak domykanie innych, kluczowych dla sieci transportowej ekspresowych ciągów.

Przez lata to centralne położenie było dla Łodzi przekleństwem. Przez centrum przejeżdżały tysiące samochodów i ciężarówek, przede wszystkim tych zmierzających drogą numer 1 z północy na południe. Autostrada pozwoliła odetchnąć, a teraz miasto definitywnie chce się pożegnać z tranzytem, wprowadzając zakaz poruszania się TIRów. I choć logika takiego działania jest absolutnie zrozumiała, to jednak w niektórych przypadkach będzie to oznaczało konieczność nadłożenia drogi, właśnie z powodu niedomkniętego ringu. A dla firm transportowych koszty są dziś najważniejsze.

Dlatego zapowiedź, że budowa S14 znajdzie się na liście „odmrożonych” przetargów, to dobry znak dla wszystkich. Zarówno dla tranzytowego transportu, jak i dla samych mieszkańców. Mądra polityka transportowa musi uwzględniać różne interesy, usprawniać zarówno komunikację dalekobieżną, jak i lokalną, zmniejszając przy tym uciążliwości jakie wywołuje transport drogowy. Niech wokółłódzki ring będzie symbolem takiego myślenia. >R3

Mogą Ci się również spodobać

Dwa kroki do przodu, jeden w tył

Poparcie społeczne dla walki ze smogiem kończy się w chwili, gdy okazuje się, że ...

Domy kultury z cyfrowym obliczem

W gminach przybędzie miejsc z dostępem do szybkiego internetu. Rozpoczną się też szkolenia m.in. ...

Pionierzy mobilnej sprzedaży

W 1998 roku podjęliśmy jedną z najważniejszych decyzji w historii Sagry. Zdecydowaliśmy się zbudować ...

500+: Rodziny dostają pieniądze bez kłopotu

Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się realizacji rządowego programu Rodzina 500+ i uważa, że samorządy ...

Więcej na minuty i na prąd

W tym roku mocno wzrośnie w polskich miastach liczba samochodów, skuterów i rowerów w ...

Religia nie musi być pierwsza ani ostatnia

Jedna z uchwał rady gminy dotycząca organizacji planu zajęć szkolnych wywołała rekcję przedstawicieli Kościoła. ...