Tysiąc pól temu

Początki chińskiej gry go sięgają 2000 roku p.n.e. W ostatnich latach zdobywa ona popularność na całym świecie
materiały prasowe

Gra planszowa to więcej niż zasady, plansza i pionki. To kapsuła czasu, która może przenosić do dawnych cywilizacji.

Jakie gry odkryto w egipskich piramidach? W co grali starożytni Grecy? Czy szachy były popularne w średniowieczu? Odpowiedzi na te pytania próbują znaleźć organizatorzy wystawy „Gry planszowe – świadectwo cywilizacji” zorganizowanej w sopockim Grodzisku – oddziale Muzeum Archeologicznego w Gdańsku.

Jak podkreśla Krzysztof Godon, kurator wystawy, to jedna z pierwszych w Polsce ekspozycji, tak szeroko prezentujących dawne gry. Są tu plansze nigdy wcześniej nie pokazywane w polskich muzeach.

Wśród nich królewska gra z Ur, wywodząca się z Mezopotamii (ok. 2600 r. p.n.e.; egzemplarz gry znaleziono w historycznym mieście Ur na terenie dzisiejszego Iraku) oraz popularny mniej więcej w tym samym czasie staroegipski senet (najbardziej znany egzemplarz odkryto w grobie Tutenchamona).

Najstarsze z prezentowanych w Sopocie gier są kopiami – autentyczne zestawy bardzo rzadko opuszczają zbiory muzealne (oryginał gry z Ur znajduje się w British Museum, zaś seneta – w muzeum w Kairze).

– Zrobiliśmy także marmurową kopię planszy pod oryginalne rzymskie żetony do gry znajdujące się w Muzeum Podlaskim. Wygląda jak świeżo wykopana – mówi „Rzeczpospolitej” Krzysztof Godon.

Do zobaczenia są też autentyczne gry z mniej odległych czasów. Eksponaty pochodzą z gdańskiego Muzeum Archeologicznego, zostały też wypożyczone z Muzeum Narodowego w Szczecinie, Muzeum Podlaskiego w Białymstoku i Muzeum Narodowego w Kielcach.

Refleksy cywilizacji

Jednym z celów ekspozycji – obok prezentacji samych gier i ich reguł – jest pokazanie roli, jaką pełniły w życiu dawnych cywilizacji.

– Zakładałem, że być może istnieje taki związek i pod koniec prac nad wystawą okazało się, że rzeczywiście to widać – mówi Krzysztof Godon. – I tak, wśród dawnych ludów zbieracko-łowieckich, od których zaczęliśmy badania, gier planszowych było mało, jeśli w ogóle. Ale to, że nie mamy śladów, nie znaczy, że coś nie istniało – planszą równie dobrze mogła być ziemia. Wtedy to, co dziś nazwalibyśmy grą, służyło głównie plemiennej integracji, uczyło umiejętności zbiorowego przeżycia. Dlatego nie były to gry dla dwóch, czy czterech osób – brali w nich udział np. wszyscy dorośli mężczyźni albo wszyscy chłopcy.

W cywilizacji Mezopotamii dużą rolę przykładano do wróżb dotyczących przyszłości: podejmowanie decyzji wiązało się z wizytą u kapłana, który wróżył np. z wątroby. – I okazuje się, że plansze do królewskiej gry z Ur wpisano w kształt wątroby. Podejrzewa się, że właśnie wróżenie było zasadniczym celem samej gry – dwadzieścia pól na planszy było niczym dwadzieścia pytań, które zadawało się podczas stawiania przepowiedni. Znalezienie się pionka na danym polu planszy niosło ze sobą konkretną wróżbę – wyjaśnia Krzysztof Godon.

Gra z Ur (należąca do grupy „gier w dwadzieścia kwadratów”), była grą wyścigową, w której pola pokonywało się po rzucie odpowiednikiem dzisiejszej kostki. Podobnie, jak niewiele młodszy egipski senet (tu kwadratów na planszy było trzydzieści), który służył do kontaktów ze zmarłymi.

– Żadna inna kultura nie przywiązywała równie wielkiej wagi do życia po śmierci – mówi o Egipcjanach kurator sopockiej wystawy. – Sama gra jest często wyposażeniem grobowców, a na grobowych freskach zmarły bywa przedstawiony podczas gry z niewidzialnym przeciwnikiem – może to śmierć, może bóg. Przejście przez planszę seneta miało gwarantować odpuszczenie grzechów i drogę do raju.

W starożytnej Grecji najważniejsze było współzawodnictwo – grało się dla samego grania, plansze wydrapywano nawet w świątyniach. Starożytni Rzymianie byli hazardzistami, do tego stopnia, że trzeba było zakazać gier z użyciem kości. Średniowiecze zdominowała kultura rycerska i popularność zyskały gry wojenne – wylicza Krzysztof Godon.

Ekran zamiast planszy

Co dzisiejsze gry powiedziałyby o nas? – Myślę, że współcześnie ta zasada nie ma już racji bytu – mówi „Rzeczpospolitej” Magdalena Jedlińska z gdańskiego Rebela, który reklamuje się jako największy polski sklep z grami. – Chyba już każdy temat został poruszony przez gry planszowe. Rocznie, tylko na rynku polskim, wydawanych jest kilkaset nowych tytułów. Wydawcy sięgają więc po nową, niecodzienną tematykę, która wyróżni ich z tłumu.

– W tej chwili planszą do gry jest ekran komputera – uważa Krzysztof Godon. – To nas wyróżnia: gry sieciowe, w których ważna jest komunikacja, ale nie ma więzi, nie dochodzi do integracji. Są tysiące samotnych, nierzadko uzależnionych, ludzi przed ekranami.

Mimo to, zauważa Magdalena Jedlińska, współczesne gry planszowe odpowiadają na widoczną potrzebę spędzenia czasu z bliskimi i przyjaciółmi. – Z jednej strony są wyzwaniem intelektualnym, z drugiej urozmaicają spotkania i stają się świetnym pretekstem do wyłączenia telewizora i smartfonu. Dzięki nim półkole stworzone przez telewizor, czy wysepki utworzone przez osobiste komputery, przekształcają się ponownie w krąg rodzinny. Dlatego najpopularniejsze są gry rodzinne oraz imprezowe – mówi Jedlińska.

Ich reguły łatwo wytłumaczyć nowym osobom, więc pozwalają szybko dołączyć do zabawy. Absolutnym bestsellerem jest ostatnio Dobble – prosta gra polegająca na parowaniu symboli z karty leżącej aktualnie na stole z kartami w ręku, i błyskawicznym zrzuceniu swojej na stos.

Starsi od szachów

Z gier, które przeszły z nami przez stulecia pozostały, rzecz jasna, szachy, ale też starszy od nich tryktrak (backgammon), do dziś popularny na Bliskim Wschodzie i w Anglii. – Od pierwszego tysiąclecia p.n.e. tryktrak trwa w zbliżonym kształcie, tymczasem szachy się bardzo zmieniały, ich reguły ustabilizowały się w Europie dopiero w okolicach XVI wieku – wyjaśnia Krzysztof Godon.

W Afryce i Azji do dziś popularna jest znana od tysięcy lat mankala (najstarsze odkryte plansze datowane są na siódme tysiąclecie p.n.e.). Określana jest setkami nazw, ale wszystkie łączy charakterystyczna plansza z rzędami dołków, do których przekłada się kamienie. Chińczycy mają swoje go (prawdopodobnie sprzed 2000 roku p.n.e.), plansza do młynka znana jest co najmniej od czasów Imperium Rzymskiego… Jest w co pograć. Dobrze więc, że sopockiej wystawie towarzyszą comiesięczne warsztaty gier planszowych (oraz turniej szachowy). Ekspozycja będzie czynna do kwietnia przyszłego roku.

Mogą Ci się również spodobać

Taniej i czyściej w szpitalu i na uczelni

Prąd w szpitalu klinicznym czy też ciepło na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym – kolejne instytucje ...

Warszawska śmieciarka pojedzie do Torunia

Duże miasta, takie jak Bydgoszcz, Gdańsk i Warszawa, są przeciwne obecnej reformie gospodarowania śmieciami. ...

Rusza budowa Morskiego Centrum Nauki. W oczekiwaniu na przetargi

W 2021 roku ma być gotowe Morskie Centrum Nauki w Szczecinie, czyli nowoczesna placówka ...

Na klub wcale nie trzeba wydawać fortuny

Planowanie, że polski klub zarobi 30 milionów złotych w jednym okienku transferowym, to absurd ...

Planują trzecią linię metra

Ruszył przetarg na opracowanie studium technicznego dla III linii metra. Warszawski ratusz przygotowuje się ...

Przyszłość średnich miast: kogo czeka degradacja, a kogo sukces?

Pomoc zewnętrzna przyda się wszystkim miejscowościom średniej wielkości, ale dla niektórych to być albo ...