Elektryczny wyrok być może odroczony

Jeśli podwyżki nie zostaną zatrzymane, Koleje Mazowieckie w przyszłym roku zapłacą za prąd o ok. 70 mln zł więcej
Fotorzepa/MartaBogacz

Wiele wskazuje na to, że samorządy nie będą musiały w 2019 r. płacić za prąd o 50–70 proc. więcej niż obecnie. Ale problemy zostaną tylko odsunięte w czasie, bo produkcja energii i tak drożeje.

Już od kilku tygodni samorządy postulowały, apelowały i prosiły rząd, by jak najszybciej rozwiązał problem drastycznych podwyżek cen energii elektrycznej. Drastycznych, bo z podpisanych kontraktów i ofert przetargowych wynika, że administracja publiczna będzie musiała zapłacić za prąd nawet o 50–70 proc. więcej niż obecnie.

Początkowo rząd pozostawał głuchy na te prośby. Proponowane programy osłonowe miały dotyczyć przede wszystkim gospodarstw domowych i może małych i średnich firm. W przypadku samorządów politycy uznali, że muszą poradzić sobie same, skoro lokalne budżety sporo zyskały na uszczelnieniu systemu podatkowego. W przedświątecznym tygodniu retoryka rządu jednak się zmieniła.

Przymusowe renegocjacje

Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, zapowiedziała, że rząd przygotowuje kompleksowe rozwiązanie problemu. – Wiem, że Ministerstwo Energii kończy prace nad ostateczną propozycją, która sprawi, iż skonsumowana zostanie obietnica premiera Morawieckiego, że podwyżek cen energii od 1 stycznia nie będzie. Przypomnę, że mówimy o trzech grupach, grupie gospodarstw domowych, samorządów i małych i średnich przedsiębiorstw – powiedziała w ostatnią środę. Dodała, że prace powinny zakończyć się przed świętami, co może wymagać zwołania dodatkowego posiedzenia Sejmu.

W chwili zamykania tego numeru „Życia Regionów” rządowe propozycje nie były jeszcze znane. Jednak z medialnych przecieków wynika, że rzeczywiście energetyczny wyrok dla samorządów może zostać odroczony, przynajmniej do przyszłego roku. Rząd przygotowuje bowiem specustawę zamrażającą ceny energii na 2019 r. na obecnym poziomie.

Wedle ustaleń Polityka Insight nowe prawo energetyczne miałoby zmusić państwowe i prywatne spółki obracające energią do renegocjowania umów z samorządami i firmami, jeżeli cena za sprzedaż energii przekracza 270 zł/MWh (choć nie jest uszczegółowione, czy chodzi o cenę samej energii, czy cenę prądu wraz z akcyzą, zielonymi certyfikatami i marżą przedsiębiorstw). Ma to dotyczyć kontraktów zawartych po 1 lipca 2018 r.

Projekt przewiduje też, że firmy energetyczne, które na 2019 r. za dystrybucję i sprzedaż energii elektrycznej zaproponowały ceny wyższe o 5 proc. niż tegoroczne, zostaną z mocy ustawy zmuszone do „nadzwyczajnego obniżenia taryfy”.

Dodatkowo nowelizacja miałaby zobowiązać regulatora do nakładania kar pieniężnych na przedsiębiorstwa, które zaproponują odbiorcom ceny wyższe, niż przewidują nowe przepisy, oraz nie zmienią umów zawartych z samorządami i firmami.

Pierwsze komentarze samych samorządowców są raczej wstrzemięźliwe, bo o konkretach będzie można mówić, gdy rząd położy na biurku ustawę zawierającą konkretne rozwiązania.

To nie jest prosta sprawa

– Czekamy na oficjalne stanowisko rządu w tej sprawie. Chętnie odniesiemy się do sprawy, gdy sytuacja będzie jasna i klarowna – zaznacza Kamil Popiela z Urzędu Miasta Krakowa. – Jeśli rzeczywiście ceny zostaną utrzymane na obecnym poziomie, to oczywiście dobra informacja. Pytanie jednak, na jak długo – dodaje Marta Milewska z Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego.

– To jest dla nas bardzo dobra wiadomość – zauważa też Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. – Mieliśmy nadzieję, że po publicznych wypowiedziach premiera Morawieckiego oraz niektórych polityków zapowiadających rezygnację z podwyżki zapowiedzi te zostaną zrealizowane. Już kilka dni temu nasz prezydent napisał pismo do prezesa zarządu PGE o przywrócenie ceny energii elektrycznej sprzed podwyżki. W naszym wypadku był to wzrost o 68 proc., co oznaczało prawie 9 mln zł więcej za rachunki za prąd. Liczymy więc, że będziemy mogli renegocjować ceny i ustalić je na poziomie wcześniejszym – zaznacza.

Także Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich, a ZMP jest mocno zaangażowany w walkę o zniwelowanie efektów wzrostu cen energii elektrycznej, przyznaje, że pojawiła się iskierka nadziei. – W najlepszym scenariuszu być może rzeczywiście uda się cofnąć podwyżki dla instytucji publicznych. Jednak ustawa musi być napisana szybko i bardzo precyzyjnie. Wiele samorządów ma już bowiem podpisane umowy z dostawcami energii wybranymi w ramach zamówień publicznych. Renegocjacja tych umów nie jest rzeczą prostą, nic nie stanie się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – wyjaśnia.

Możliwe też, że nowa specustawa, które przewiduje wsparcie finansowe rządu dla spółek energetycznych w zamian za utrzymanie stawek, będzie musiała podlegać notyfikacji Komisji Europejskiej. A to może potrwać.

Jak renegocjować umowy?

– Rozumiem, że na razie mamy tylko wstępne propozycje, ale pytań jest mnóstwo – zaznacza z kolei Tomasz Bońdos, koordynator zespołu ds. zarządzania energią w Urzędzie Miasta Bydgoszczy. – Zapowiedzi rządu wymagają wielu zmian legislacyjnych. Samorządy kupują energię w przetargach, które podlegają bardzo rygorystycznemu prawu zamówień publicznych. W przypadku grupy bydgoskiej zamówienia to aż 40 mln zł, co zaznacza, że podlegamy także wymogom unijnym. Na razie przepisy nie określają, w jakie formie mogłoby dojść do renegocjacji umów – zastanawia się Bońdos.

– Nowelizacja prawa będzie skutkować koniecznością renegocjacji umów z dostawcami prądu – mówi też Jędrzej Sieliwończyk z UM Gdańska. – Przyszłość pokaże, jak w tej sytuacji zachowają się firmy zajmujące się dystrybucją i przesyłem prądu. Optymizmem napawa jednak fakt, że zgodnie ze wstępnymi propozycjami w zamian za utrzymanie stawek za energię na niższym poziomie spółki energetyczne miałyby otrzymać wsparcie od państwa, a na te, które zaproponują odbiorcom wyższe ceny, nakładane mają być kary pieniężne – ocenia.

Bolesne podwyżki

Dla samorządów możliwość uniknięcia przyszłorocznych podwyżek naprawdę wiele znaczy. Gdańsk w tym roku na energię elektryczną dla jednostek organizacyjnych wyda ok. 28 mln zł, a miejska spółka Gdańskie Autobusy i Tramwaje – ok. 11, 8 mln zł. Na 2019 r. w budżecie przewidziano wzrost wydatków ok. 11 proc., tymczasem po podpisaniu umowy na dostawę energię okazało się, że będzie ona droższa średnio o 54,6 proc. W budżecie trzeba było zawiązać więc dodatkowe rezerwy na ok. 10 mln zł.

W 2018 r. dla całej częstochowskiej grupy zakupowej uzyskana w przetargu cena za energię elektryczną to 11,4 mln zł, w 2019 r. – już blisko 17,1 mln zł, czyli o 50 proc. więcej. – Dla nas to spore obciążenie – mówi Włodzimierz Tutaj, rzecznik samorządu Częstochowy. – Póki sprawa się nie rozstrzygnie i nie będzie jasnego know-how ze strony rządowej, jak formalnie pogodzić nowe regulacje – o ile się pojawią – z ustawą o zamówieniach publicznych i zawartymi umowami, trudno komentować doniesienia medialne. Nie chcemy sobie i jednostkom miejskim robić nadziei, że ceny energii rzeczywiście wrócą do ubiegłorocznego poziomu – dodaje.

Katowice szacują, że w 2019 r. za prąd będą musiały zapłacić 24,6 mln zł, czyli 63 proc. więcej niż za 2018 r. To efekt przetargu w ramach katowickiej grupy zakupowej, w której skład wchodzi razem 307 jednostek organizacyjnych (bez Tramwajów Śląskich). W dużych miastach tak duże podwyżki są szczególnie bolesne, bo potrzebują one najwięcej energii do swojego funkcjonowania. W grę wchodzi bowiem bardzo kosztowne oświetlenie ulic, ale też zaopatrzenie w energię licznej sieci miejskich placówek – w tym szkół, bibliotek, domów kultury, domów pomocy społecznej, szpitali i innych zakładów leczniczych, teatrów, muzeów, stadionów, basenów itp. Do tego dochodzą bardzo energochłonne przedsiębiorstwa dostarczające ciepło czy wodę, które też często należą do samorządów.

Zapłacą mieszkańcy

Drożejące energia mocno może też zaboleć te samorządy wojewódzkie, która mają w swoim „portfelu” regionalnych przewoźników kolejowych. – Koszty podwyżek uderzą nie tylko w same samorządy, ale przede wszystkim w podległe im instytucje i spółki – wyjaśnia Marta Milewska z Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego. – Dla przykładu Koleje Mazowieckie najprawdopodobniej będą musiały się zmierzyć z podwyżkami na poziomie 68 proc., co oznacza, że w przyszłym roku zapłacą za prąd o ok. 70 mln zł więcej! – wylicza Milewska.

Spółka Koleje Mazowieckiego nie mówi tego wprost, ale eksperci podejrzewają, że nie jest w stanie znaleźć takiej kwoty w swoim budżecie i skończy się na podwyżkach cen biletów dla pasażerów. Zresztą Marek Wójcik z ZPM zaznacza, że podobne ruchy – jeśli rząd nie dotrzyma obietnicy – czekają wszystkie samorządy. – Zapewne można by się spodziewać podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej, biletów wstępu na różne obiekty czy cen różnych usług publicznych – uważa.

W Tarnowie, gdzie przewidywane wydatki na energię w 2019 r. mogę sięgnąć nawet 10,5 mln zł (bo energia zdrożała o ok. 60 proc.), podniesiono już z tego tytułu stawki podatku od nieruchomości.

– Wzrost cen energii elektrycznej to duże obciążenie budżetu miasta, nad którego uchwaleniem aktualnie pracujemy – wyjaśnia Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa. – Już oszczędzamy i będziemy starali się oszczędzać jeszcze mocniej, ale trzeba też pamiętać, że tego typu działania są limitowane funkcjonalnością obiektów – trudno sobie wyobrazić zmniejszenie zużycia energii na oświetlenie szkół czy przedszkoli lub wyłączenia latarni na ulicach. Uważam, że obciążanie polskich samorządów finansowymi skutkami drastycznych podwyżek cen energii powinno znaleźć odzwierciedlenie np. w stosownych rekompensatach.

Problem zapewne wróci

– Mieszkańcy miasta i gmin odczują podwyżki bardzo wyraźnie – mówi też wprost Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic i prezes Związku Miast Polskich. – Wzrostowi ulegnie koszt wielu usług miejskich, np. dostarczania wody czy wywozu śmieci. Znacząco zwiększy się koszt oświetlenia ulicznego, więc część samorządów będzie próbowała je ograniczyć, a część poszuka pieniędzy gdzie indziej, np. ograniczając oczekiwane przez mieszkańców inwestycje lub podnosząc lokalne opłaty i podatki – dodaje.

Same Gliwice mają zapłacić za energię elektryczną o ok. 60 proc. więcej. – Tak drastycznej podwyżki w żaden sposób nie można uznać za działanie racjonalne, zwłaszcza w świetle argumentacji, jaka im towarzyszy. W mojej ocenie podwyżki są spowodowane głównie realizowaniem przez państwowe spółki energetyczne kosztownych, motywowanych politycznie, a nie ekonomicznie, przedsięwzięć. Zapewne również z powodów politycznych wzrost kosztów ich funkcjonowania został w postaci podwyżki przerzucony na firmy i samorządy, tak aby w roku wyborczym nie podnosić cen dla ludności – wytyka Frankiewicz. Jeśli pomysł z nowelą prawa nie wyjdzie, ZMP będzie domagał się rekompensat w postaci wzrostu udziału samorządów w dochodach z PIT. Samorządowcy, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że na koniec warto zadać jeszcze jedno pytanie: jak długo rząd będzie w stanie powstrzymać podwyżki cen energii elektrycznej? – Wydaje się, że w dłuższej perspektywie są one nieuniknione i problem wysokich cen energii elektrycznej powróci – zauważa Jędrzej Sieliwończyk z gdańskiego magistratu. Bo koszty dostosowań do zmian klimatu, bez względy na decyzje polskiego rządu, wciąż rosną.

Chaotyczna polityka

– Tak chaotycznej sytuacji związanej z podwyżkami prądu można się było spodziewać – komentuje Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego. – Od kilku lat obserwujemy, jak rząd PiS niszczy sektor energetyki odnawialnej. Jest to szczególnie widoczne na Pomorzu Zachodnim, u nas bowiem wytwarza się blisko 20 proc. krajowej produkcji energii ze źródeł odnawialnych, w Polsce jesteśmy liderem OZE. Odejście od zielonej energii, bardziej ekologicznej i coraz tańszej, musi mieć swoje konsekwencje zarówno w kieszeniach, jak i niestety w jakości powietrza, którym na co dzień oddychamy – mówi marszałek.

Ciekawe, że widząc rosnące ceny energii, zachodniopomorski urząd ogłosił przetarg na zakup energii na przyszły rok jeszcze przed wakacjami. Dlatego w 2019 r. przygotował 20 mln zł, „tylko” o 21 proc. więcej niż w 2018 r. – Za to w większym stopniu drożejąca energia uderzy w Przewozy Regionalne, spółkę, której zlecamy obsługę usług transportowych w województwie. Tak naprawdę wzrost cen energii zaboli cały sektor usług – zaznacza Geblewicz.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Dekomunizacja nie znika z wokand sądowych

Samorządy dalej walczą z przymusową zmianą nazw ulic i placów. Nie chcą z tabliczek ...

Wyjątkowy czas w Mieście Literatury

Kończy się rok, podczas którego Wrocław – jak powiedziała Olga Tokarczuk – przeżył „najbardziej ...

Z Gliwicami zawsze po drodze

Gliwice obecnie są jednym z najlepiej skomunikowanych miast w Polsce. Tu, na największym węźle ...

Czeladź pokazuje, że śląskie kopalnie mają przyszłość

Położona w powiecie będzińskim Czeladź zrewitalizowała kolejne budynki dawnej kopalni Saturn. W warsztatach elektrycznych ...

Kuszenie orientalnego szofera

Miejskie autobusy i tramwaje coraz częściej prowadzą Ukraińcy. Samorządowi przewoźnicy chcą zatrudniać coraz więcej ...

Utrudnienia dla kierowców, popękał wiadukt na A1

Węzeł Łódź Północ na autostradzie A1 ma nową organizację ruchu, ponieważ jego elementy konstrukcyjne ...