Tajemnice Góreckiego i Bolka i Lolka

Frida Kahlo: wojowniczka, która stawiała czoła światu, namiętna kobieta, która nie godziła się na życie w cieniu swojej wielkiej miłości.
materiały prasowe

Mikołajki i choinka, pomimo postępującej cyfryzacji, to na szczęście wciąż czas, kiedy do łask w naszym życiu pełnym pośpiechu wraca książka.

Katowickie Wydawnictwo Sonia Draga proponuje „Archiwum Stiega Larssona”.

Dziesięć lat po śmierci autora kultowego „Millennium” po raz pierwszy otworzono jego prywatne archiwa, w których zgromadził m.in. materiały związane z jego pracą w magazynie „Expo”.

Sekret śmierci

Wyłączny dostęp do archiwum zyskał reporter Jan Stocklassa. W 20 kartonowych pudłach odkrył nieznany życiowy projekt Stiega Larssona: śledztwo dziennikarskie dotyczące śmierci premiera Szwecji Olofa Palmego – jednego z najbardziej znanych i zarazem kontrowersyjnych polityków ówczesnej Europy, który zginął zastrzelony na ulicy w Sztokholmie, a okoliczności tego morderstwa do dziś nie zostały wyjaśnione. Zebrane materiały układają się w przekonującą teorię dotyczącą tego, w jaki sposób zaplanowano to zabójstwo i kto za nie odpowiada. Jest to fascynująca opowieść o śledztwie Stiega Larssona, o tym, jak pracował nad rozwiązaniem zagadki, z którą nie poradziła sobie policja. Jan Stocklassa analizuje materiały bogatego śledztwa Larssona, a teoria śmierci Palmego układa się w spójną całość. Stocklassa podąża jej tropem. Finał jest zaskakujący.

Miłośnikom wszelkiej maści zwierzaków polecam „Zażyłą więź” Briana Fagana. To wciągająco i przystępnie napisana opowieść o historii rozwoju cywilizacyjnego człowieka widziana przez pryzmat jego stosunku do zwierząt. Autor dowodzi, że większość przełomowych momentów w dziejach rozwoju ludzkości wiąże się z udomowieniem konkretnego gatunku zwierzęcia, a wynalazki technologiczne są jedynie pochodną tego procesu. Na przykład udomowienie bydła i świń spowodowało, że zaopatrzony w stałe źródło mięsa, mleka, tłuszczu i skóry człowiek mógł zmienić tryb życia na osiadły. To spowodowało ogromną zmianę cywilizacyjną: budowanie i rozwijanie osad oraz wprowadziło kwestie dziedziczenia.

Z kolei zwierzęta juczne i pociągowe, czyli osły i wielbłądy, przemierzając pustynię w karawanach, pozwoliły człowiekowi trwale połączyć odległe lokalizacje, umożliwiając regularną wymianę handlową i dalszy rozwój osiedli. „Zażyła więź” zgrabnie łączy walory poznawcze i rozrywkę, promując przy okazji etyczne postawy wobec zwierząt i skłaniając do refleksji na temat ich przeszłego i obecnego statusu.

Miłośnicy mocnych wrażeń powinni sięgnąć po „McMafię”, której autorem jest Misha Glenny, wznowienie głośnej książki, na podstawie której BBC One nakręciła w tym roku popularny serial sensacyjny pod tym samym tytułem. To panoramiczna opowieść o rozwijającej się i coraz bardziej globalizującej przestępczości zorganizowanej w Rosji, krajach byłego ZSRR, na Bliskim Wschodzie, w Indiach, Afryce i Kanadzie. Autor skupia się na tym, co łączy gangsterów Wschodu i Zachodu. Pokazuje ich żądzę pieniądza, bezwzględność i cynizm oraz ujawnia niebezpieczne powiązania środowisk mafijnych z polityką.

Frida Kahlo jest niezwykle popularna wśród dorosłych odbiorców sztuki, ale warto, by jej barwną – w przenośni i dosłownie – historię poznały również dzieci. Maria Hesse odpowiedziała na to zapotrzebowanie i stworzyła ilustrowaną biografię jednej z największych artystek w dziejach świata. Kahlo zmagająca się z chorobą, bólem, a równie bolesna okazała się miłość, chciała być w zgodzie ze swoją bezkompromisową osobowością i żyć pełnią życia. Jej malarstwo przepełnione jest krwią i bólem, ale także zabawą i i żywymi kolorami.

Była wojowniczką, która bez wahania stawiała czoło światu, namiętną kobietą, która nie godziła się na życie w cieniu swojej wielkiej miłości, Diego Rivery, i walczyła o spełnienie marzeń. Frida chciała przeżywać intensywnie zarówno nieszczęścia, jak i radości, które przynosił jej los. I właśnie w tym uporze tkwiła jej prawdziwa siła. „Frida Kahlo. Biografia” to inspirowany przeżyciami meksykańskiej malarki przepiękny i barwny spacer przez jej życie i dzieło.

Historia Bieszczad

Warto docenić działalność rzeszowskiego wydawnictwa Libra, które wyspecjalizowało się w pozycjach związanych z Podkarpaciem, Bieszczadami, a także przedwojenną historią Polski. Dwie z nich walczyły o tytuł najlepszej historycznej książki roku. To ,,Akcja specjalna »Wisła«” Jana Pisulińskiego w kategorii książka naukowa, a także ,,Łemkowszczyzna nieutracona” Stanisława Krycińskiego – w kategorii książka popularnonaukowa. Jak podkreśla prof. Grzegorz Motyka „problematyka operacji ,,Wisła” od lat budzi wiele emocji. […] Pomimo to, jak dotąd, nie powstała monografia, która próbowałaby całościowo zająć się operacją ,,Wisła” i prowadzonymi w jej trakcie działaniami wojskowymi (wysiedleńczymi i przeciwpartyzanckimi). Wydane dotąd zbiory dokumentów oraz tomy studiów, mimo ich niekwestionowanej wartości, tylko częściowo zapełniały tę lukę. Rozprawa Jana Pisulińskiego niewątpliwie pozwala więc uzupełnić istniejące braki w naszej wiedzy”.

Zdaniem prof. Motyki „Fakt, iż autor wcześniej zajmował się szczegółowo wysiedleniami na Ukrainę w latach 1944–1946, w sposób naturalny predysponował go do podjęcia również tego wyzwania. Praca została przygotowana w oparciu o szerokie kwerendy źródłowe i gruntowną, budzącą szacunek, lekturę literatury przedmiotu (polską i zagraniczną)”.

Z książki dowiadujemy się, że przez ponad dwa lata władze lekceważyły problem podziemia ukraińskiego. Dopiero wiosną 1947 r., po rozprawieniu się z podziemiem polskim, zdecydowały się na skierowanie do południowo-wschodniej Polski ponad 20 tys. żołnierzy, nie licząc podporządkowanych dowództwu grupy funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa, milicji i innych służb.

Pośpiesznie sformowana Grupa Operacyjna „Wisła” 20 kwietnia rozpoczęła w południowo-wschodnim krańcu Polski największą po wojnie operację, nazywaną w dokumentach tego okresu akcją specjalną „Wisła”. Jej celem była likwidacja podziemia ukraińskiego. Jednocześnie na polecenie rządzących komunistów przeprowadzono przymusowe przesiedlenie tamtejszej ludności ukraińskiej oraz rodzin mieszanych na poniemieckie tereny na północy i zachodzie kraju, również z obszarów, gdzie podziemie ukraińskie nie operowało. Do 31 lipca 1947 r. przesiedlono ponad 135 tysięcy osób, w tym wielu Polaków. Działania grupy przeciwko podziemiu doprowadziły do jego znacznego osłabienia i w konsekwencji do demobilizacji. Kilka tysięcy osób umieszczono w Centralnym Obozie Pracy w Jaworznie.

Druga nominowana pozycja to ostatnia część opowieści o Łemkowszczyźnie, będąca kontynuacją książek „Łemkowszczyzna po obu stronach Karpat” i „Łemkowszczyzna. Czas wojny i pokoju”. Opisano tam najbardziej dramatyczny okres jej historii, który zaważył na łemkowskim „być albo nie być”. Kampania wrześniowa 1939 r. i operacja dukielsko-preszowska były tylko przerażającą uwerturą do wydarzeń mających nastąpić w latach 1945–1947, a więc przymusowych wysiedleń na Ukrainę sowiecką i akcji „Wisła”, podczas której niemal wszystkich Łemków wywieziono na tzw. Ziemie Odzyskane, przypinając im etykietkę „ukraińskich bandytów”. Czasy PRL to okres inwigilacji, życia w strachu i niemożności działalności społecznej czy politycznej. Dopiero po 1990 r. zaczęły powstawać łemkowskie organizacje podtrzymujące odrębność tej mniejszości etnicznej. Można również powiedzieć, – narodu.

Umieszczone na okładce zdjęcie łemkowskiego pogrzebu z czasów II wojny światowej ma głęboko symboliczną wymowę. Wydarzenia lat 1944–1989 wskazywały na to, że Łemkowszczyznę czeka nieuchronna zagłada. Po 1990 r. rozpoczął się jednak renesans łemkowskiej świadomości i choć tych, którzy mienią się Łemkami, jest niewielu, to jednak coraz żywsza jest nadzieja, że fenomen Łemkowszczyzny nie zostanie utracony, lecz żyć będzie jeszcze długie lata.

Warto polecić nowe, poprawione wydanie bestsellerowej książki Stanisława Krycińskiego „Od Bieszczad do Wołosatego”. Książka jest historyczno-kulturową wędrówką po Bieszczadach od Komańczy, przez masyw Chryszczatej, Otryt – do Wołosatego. Przedstawia dzieje osadnictwa nad Osławą, losy Galicyjskiej Cesarsko-Królewskiej Kolei Żelaznej, którą to podróżował dzielny wojak Szwejk, a także działania wojenne w okolicach Przełęczy Łupkowskiej w 1939 r.

Przywraca pamięci bieszczadzkie losy Wincentego Pola, Kazimierza Józefa Turowskiego i Jana Kantego Podoleckiego – trzech XIX-wiecznych patriotów polskich związanych z Bieszczadami. Przeczytamy o guru polskich zegarmistrzów, Gedroyciach z Żubraczego, nadosławskich Łemkach i Bojkach z Wołosatego, a także o ,,twórcy” Biesa i Czadów – legendarnym Marianie Hessie.

Jest tu także mowa o końcowym akordzie bieszczadzkiej działalności UPA, kiedy to kompania „Hromenki” po przebiciu się przez obławę ruszyła w udany ,,rajd” przez Czechosłowację, by osiągnąć amerykańską strefę okupacyjną w Niemczech. Dla tego wszystkiego tłem są oczywiście wspaniałe góry i tajemnicze doliny – pełne pamiątek po ich dawnych mieszkańcach. Pamięć o nich zawiera się też w dawnych nazwach, o których sporo w tej publikacji.

Muzyczny mistrz

Wydawnictwo Poznańskie proponuje pozycję uznaną za najlepszą książkę 2017 r. przez „New York Timesa”. „Joseph Conrad i narodziny globalnego świata” łączy w sobie historię, biografię i relację z podróży. Maya Jasanoff, jedna z najlepiej zapowiadających się historyczek młodego pokolenia, podąża śladami Conrada i historii z jego czterech największych dzieł: „Tajnego agenta”, „Lorda Jima”, „Jądra ciemności” i „Nostromo”. W wizjonerskim stylu zgłębia życie i czasy Conrada, ukazując dwie burzliwe epoki globalizacji – współczesną i tę z przełomu XIX i XX wieku. Wielu polskich czytelników nie wie, że Joseph Conrad urodził się na terenie imperium rosyjskiego w 1857 r. jako Józef Teodor Konrad Korzeniowski, w rodzinie dotkniętej represjami i zesłaniami związanymi z powstaniem styczniowym. W wieku 16 lat porzucił Europę Środkową, by zostać marynarzem.

W ciągu 20 lat opłynął wszystkie morza świata, po czym zamieszkał na stałe w Anglii i chwycił za pióro. Obserwował wzbierający, nastawiony na rywalizację „nowy imperializm”, który panoszył się w niemal każdym zakątku naszego globu. Przyglądał się z bliska miejscom położonym „o trzysta mil od wszelkich poczt i telegrafów”. Widział hipokryzję, stojącą za najważniejszymi ideałami Zachodu.

Czytelnik wyrusza z autorką w podróż do mrocznego jądra Conradowskiego świata, a stamtąd prosto do naszego własnego jądra ciemności.

Krakowski Znak poleca pierwszą biografię jednego z największych kompozytorów epoki – Henryka Góreckiego. Sam siebie określał on trzema słowami: choleryk, choleryk, choleryk! Mówił, że w życiu ogląda się wstecz jedynie w garażu, a żałuje tylko jednego: „że nie temperował jęzora”.

Miał być kolejarzem albo górnikiem, ewentualnie księdzem. Został kompozytorem. Przebył jedną z najtrudniejszych dróg do sławy w artystycznym świecie. Jego trudne doświadczenia to wczesna strata matki, wojna, chłodny i wymagający dom, dzieciństwo naznaczone chorobami. Mimo to, a może właśnie dlatego, parł do celu z determinacją i uporem na przekór wszystkiemu.

„Trzecią Symfonią pieśni żałosnych op. 36″ podbił cały świat. Wielki utwór, nazywany dowodem na istnienie Boga, trafił na szczyt amerykańskich list przebojów, wyprzedzając Stinga i Nirvanę. Światowej sławy reżyserzy nie zdołali namówić go do pisania muzyki filmowej.

Biografia Henryka Mikołaja Góreckiego jest opowieścią o życiu pod prąd. O uporze, walce o niezależność i niepoddawaniu się presji. Maria Wilczek-Krupa, autorka świetnie przyjętej biografii Wojciecha Kilara, rysuje złożony portret człowieka, którego dominującą cechą była szczerość. Taka jest też jej opowieść – prawdziwa i odarta z blichtru, odsłaniająca dobro i jednocześnie nieukrywająca zła.

Bolek i Lolek wiecznie żywi

Krakowski Znak zaprasza do lektury najmłodszych oraz tych, którzy wychowali się na przygodach „Bolka i Lolka”, bo to bohaterowie uwielbiani przez kolejne pokolenia. Wracają tacy sami, a jednak jakby inni, w nowej szacie graficznej zaprojektowanej przez Sarę Szewczyk.

Całkowicie nowe przygody, którą przeżywają dwaj młodzi przyjaciele, napisała Karolina Macios. Zdradzać wiele nie możemy, ale znowu wpadli w tarapaty. Punkt wyjścia jest następujący: Zuch, pies chłopców, zjada wszystko – od szynki poprzez kąpielówki aż po klapki. Pojawia się nowa koleżanka – Zuza, która wprowadza Bolka i Lolka w świat Minecrafta i w trójkę muszą zmierzyć się z pułapkami wirtualnej rzeczywistości. Na dodatek sąsiad okazuje się wampirem, a w tajemniczych okolicznościach znika Święty Mikołaj. Jako ostatnie widziały go renifery w sklepie na stacji benzynowej.

Dobra zabawa gwarantowana!

Mogą Ci się również spodobać

Ustawa o PKS-ach okazała się porażką

Jedynie garstka samorządów sięgnęła po pieniądze z funduszu rozwoju przewozów autobusowych. Do wykorzystania było ...

Miejsce tylko na zebrania, nie na imprezy

Organizowanie w sali wiejskiej przyjęć weselnych było niedozwoloną zmianą sposobu jej użytkowania.

Nieudolne kontrole na budowach 

Nadzór budowlany działa niezbyt skutecznie. Popełniający samowolę często są bezkarni.  Najwyższa Izba Kontroli nie ...

Wałbrzych wyważył drzwi. Polskie miasta nie chcą plastiku

Jednorazowe sztućce i naczynia znikają masowo z urzędów, a w ślad za nimi – ...

Pismo ministerstwa ma określony cel

Ankieta dotycząca audytu wewnętrznego nie ma związku z ofertami dotyczącymi przeprowadzania ocen zewnętrznych funkcji ...

Kraków jako pierwszy zdecydował się na uporządkowanie Starego Miasta tworząc park kulturowy

Miejski park pełen kultury

W kilku miastach trwają prace nad stworzeniem parków kulturowych – to recepta na ochronę ...