Wnioski po sezonie marzeń

Post Image
Mazury należą do najbardziej obleganych przez turystów regionów.

Tradycyjnie rządzą morze, góry i jeziora. Ale tegoroczni urlopowicze, którzy zdecydowali się na wakacje w Polsce, wyjeżdżali także w Lubuskie, na Podlasie czy do Szwajcarii Kaszubskiej.

Z dostępnych statystyk z portali rezerwacyjnych wynika, że w kraju spędziło w tym roku urlop 12–13 mln turystów. Witała ich doskonała pogoda i ceny zdecydowanie wyższe niż przed rokiem. I tutaj ostrzeżenie: będą rosły nadal. Dlatego, jak radzą eksperci zajmujący się polskim rynkiem turystycznym, o rezerwacje na następny sezon warto zatroszczyć się już teraz.

W hotelach i pensjonatach zaczęły się już wakacyjne remonty, z roku na rok kosztowniejsze, bo i wymagania gości są coraz większe. Nie wystarczy proste odmalowanie pokoju czy odświeżenie łazienki. W miejscowościach wakacyjnych widać odnawianie ogrodzeń, budowę tarasów; w pośpiechu, bo na razie pogoda na to pozwala. Właściciele pensjonatów czekają też na okazje wyprzedaży sprzętu AGD i telewizorów. – Goście chcą coraz wyższego standardu i są gotowi za to zapłacić – mówi właścicielka pensjonatu w Jastarni na Półwyspie Helskim. – Kiedyś wystarczało im wygodne łóżko, potem do każdego pokoju musiała być łazienka, teraz już nie wystarcza jeden telewizor we wspólnym pokoju gościnnym.

Kąpieliska już dziś podpisują umowy z ratownikami, którzy będą pracować w przyszłym sezonie. Mijające lato pokazało bowiem jak ważna to jest funkcja, a osób z odpowiednimi kwalifikacjami trzeba dobrze poszukać.

Urlopy coraz dłuższe

Jak pokazało badanie „Wakacyjne zwyczaje Polaków” przeprowadzone przez serwis Prezentmarzeń podczas letnich wakacji, co trzeci rodak skorzystał z siedmiu dni urlopu, 24 proc. – z dziesięciu dni. Średnio wydaliśmy do 3000 zł na wypoczynek, głównie na rozrywkę i zwiedzanie. Osoby spędzające urlop w Polsce najchętniej wybierały morze, a 66 proc. deklarowało podczas wypoczynku zamiar całkowitego odcięcia się od pracy. Podczas urlopu najbardziej liczyła się atrakcyjności turystyczna miejsca (38 proc. wskazań) oraz możliwości skorzystania z lokalnych rozrywek (29 proc. odpowiedzi). Dla 24 proc. respondentów równie ważny był komfort i wygoda zakwaterowania.

Ulubioną formą spędzania urlopu dla 30 proc. pytanych było zwiedzanie zabytków i popularnych miejsc, dla 29 proc. próbowanie nowych aktywności, a dla 21 proc. korzystanie z lokalnych atrakcji. Tylko 20 proc. respondentów postawiło na pasywny wypoczynek. Dla 37 proc. zapytanych urlop był głównie sposobem na regenerację, dla 29 proc. odpoczynkiem od codziennych obowiązków.

Szukanie adrenaliny

Ale zaczynamy także poszukiwać czegoś więcej. Letni urlop sprzyja coraz częściej np. uprawianiu sportów ekstremalnych. Według 43 proc. pytanych, czas urlopu był przede wszystkim czasem szaleństw. Potwierdziły to deklaracje 42 proc. respondentów – rozważających podczas wypoczynku możliwość wypróbowania sportów ekstremalnych.

Urlopowicze skarżą się na rosnące ceny, ale z drugiej strony nie oszczędzają pieniędzy na rozrywkę. – Z roku na rok Polacy przeznaczają na letni wypoczynek coraz większe budżety. Jeśli spędzają wakacje w kraju, to szukają lokalnych ciekawych i oryginalnych atrakcji. Co trzeci Polak zapytany przez serwis Prezentmarzeń przyznał, że najwięcej pieniędzy podczas urlopu wydaje właśnie na rozrywkę.

– Chętnie korzystamy z oryginalnych pomysłów, jak na przykład wzbudzający coraz większe zainteresowanie w Polsce Bubble Football – zauważa Grzegorz Rożalski z serwisu Prezentmarzeń.

Wśród atrakcji, które cieszyły się największym zainteresowaniem Polaków podczas mijających wakacyjnych urlopów, w pierwszej kolejności wymieniano: kajaki, przejażdżki motorówkami, skuterami wodnymi, windsurfing, żaglówki. Na drugim miejscu były parki rozrywki i parki linowe, a na trzecim aktywność za kierownicą (przejażdżki kładami, gokartami) oraz loty paralotnią, skoki na bungee czy skoki ze spadochronem.

Do 3000 zł na letni wypoczynek wydało 46 proc. respondentów, do 4000 zł – 19 proc. wypoczywających Polaków. Tylko 8 proc. zapytanych przeznaczyło na wakacje powyżej 4000 zł. Ponad połowa zapytanych Polaków finansowała wyjazd na urlop z oszczędności, 35 proc. z bieżących zarobków, a 11 proc. Polaków wzięło na ten cel kredyt.

Przed nowym sezonem

– Choć wydawać by się mogło, że jesteśmy po sezonie, to ze względu na bardzo dobrą pogodę dalej widać duże zainteresowanie weekendowymi wyjazdami. Co więcej, część z gości wysyła zapytania na sezon zimowy. Już teraz warto zarezerwować nocleg na ważne wydarzenia, takie jak święta Bożego Narodzenia, Nowy Rok czy Puchar Świata w skokach narciarskich. W najbliższych miesiącach ceny mogą wzrosnąć nawet o 200 proc. Tak może być w przypadku Białki Tatrzańskiej czy Zakopanego – ostrzega Grzegorz Kołodziej z platformy rezerwacyjnej Nocleg.pl.

Do nowego sezonu przygotowują się też właściciele pensjonatów. Pensjonat Kłos w Sianowie w Zachodniopomorskiem będzie miał w przyszłym roku Przystanek Rowerowy pod Kłosem, kuchnię letnią ze specjalną ofertą dla rowerzystów. Wart 84 tys. zł projekt młodego kucharza Tomasza Biliczaka otrzymał dofinansowanie unijne w wysokości 40 tys. złotych. A pomysł się wziął stąd, że do pensjonatu prowadzonego przez jego matkę, przyjeżdżało przynajmniej tysiąc rowerzystów rocznie. Chcieli się napić, coś zjeść, napełnić wodą bidony, skorzystać z toalety albo prosili o pompkę do roweru. Okazało się, że rowerowa grupa docelowa w regionie liczy przynajmniej 135 tys. osób i jeżdżą całe rodziny.

– Chciałbym, żeby przynajmniej 3 tysiące osób pojawiło się u nas w przyszłym roku – mówi Tomasz Biliczak. W letniej kuchni, która w razie potrzeby będzie miała zaplecze w pensjonacie, mają być wędzarnia, grill i tradycyjna kuchnia. Do wyboru będą dwie zupy, kompoty, ogórki kiszone, smalec, wszystko domowej roboty i przygotowywane z lokalnych produktów. Będzie także można kupić domowe przetwory. Inwestycja przewiduje również stację obsługi rowerów, gdzie będzie można dokonać prostych napraw. A ponieważ „Kłos” znajduje się również na trasie pielgrzymek szlakiem św. Jakuba, więc Biliczak jest gotów do obsługi także i tej grupy.

Takie stacje już sprawdziły się na szlaku Green Velo we wschodnich regionach Polski. A do programu przystępują kolejne pensjonaty i restauracje.

Na jogę w góry

– W tym roku w lipcu nie rozpieszczała nas pogoda, za to w sierpniu wynagrodziła nam to z nawiązką. Sezon letni, to przede wszystkim rozwijający się z każdym rokiem Joga Festiwal. Górski Maraton Jogi, już po raz szósty odbył się w sierpniu. Przygotowujemy się już do sezonu zimowego. W ramach inwestycji wprowadziliśmy nowoczesny system sprzedaży karnetów. To znaczne ułatwienie dla narciarzy i snowboardzistów. Całkowicie wyremontowaliśmy strefę spa i wellness – wylicza Przemysław Kutnyj, rzecznik kompleksu narciarsko-turystycznego Dwie Doliny Muszyna – Wierchomla oraz Hotelu Wierchomla Ski & Spa Resort.

Bolączką hotelarzy, zwłaszcza na Mazurach, ale i w Zachodniopomorskiem, nie mówiąc już o Podhalu, a zwłaszcza zakopiance, jest stan polskich dróg. Ireneusz Czerski, dyrektor Hotelu Mikołajki na Ptasiej Wyspie w Mikołajkach ubolewa, że jego goście na podróż np. z Warszawy muszą poświęcić przynajmniej cztery godziny. – Dla gości weekendowych to potężny problem – przyznaje dyr. Czerski.

Moda na miasta

Przy tym wydłuża się okres, kiedy Polacy odpoczywają. Nie są to już tradycyjnie lipiec i sierpień, maksymalnie do połowy września. A to za sprawą „city breaków”. Jedna piąta ankietowanych przez Prezentmarzeń zadeklarowała, że ich tegoroczny letni wypoczynek trwał/potrwa 3 dni, bo „city break” stał się alternatywną forma na wypoczynek dla osób, które nie mają czasu na dłuższy urlop.

– Polacy starają się spędzać czas wolny coraz bardziej aktywnie, a wyjazdy typu „city break” są dobrą odskocznią od codziennej rutyny i pozwalają na szybki zastrzyk energii oraz chwilę relaksu poza miejscem zamieszkania. Polskie miasta kuszą ciekawymi atrakcjami, jak na przykład lot widokowy samolotem, wizyta w Escape roomie czy lot w tunelu aerodynamicznym. Mnożą się małe restauracje, w których można dobrze zjeść. Turystyka miejska ma w naszym kraju ogromną przyszłość – uważa Grzegorz Rożalski.

Na co narzekają polscy turyści

Mocno doskwiera brak terminali płatniczych. Niemożność płacenia kartą jest dzisiaj największą bolączką gości odwiedzających obiekty noclegowe.

Brak moskitier. Dlatego odmalowywanie pokojów po sezonie letnim jest trudniejsze, bo na ścianach pojawiają się trudne do usunięcia plamy. Jest to jeden z najczęściej wymienianych mankamentów polskiej oferty.

Brak dbałości o udogodnienia dla dzieci, zwłaszcza przez placówki reklamujące się jako przyjazne dla dzieci. Goście narzekają na brak miejsc do zabawy, samych zabawek do wypożyczenia, łóżeczek czy podgrzewaczy do mleka.

Mało komfortowa i nieestetyczna łazienka. O tym można by napisać książkę. Najczęściej goście skarżą się na stan wykończenia, brak odświeżenia przed kolejnym sezonem turystycznym czy niewłaściwe wyposażenie. W reklamacjach znaleźć można także dużo skarg na powierzchowne sprzątanie łazienki. Z drugiej strony obiekty, które w prezentacjach na portalach nie umieszczają zdjęć łazienek, mają znacznie niższą liczbę rezerwacji niż ich konkurenci.

Niewłaściwy opis obiektu, właściciele często rozmijają się z prawdą co do odległości do najbliższych atrakcji, szlaków lub morza. W negatywnych ocenach gości przeważa odległość od morza: obiekt deklaruje 200 m, a na miejscu okazuje się, że to jest 700 m lub nawet kilometr.

Niezgodność ze zdjęciami: często zdjęcia są przygotowywane przez profesjonalnych fotografów liberalnie korzystających z Photoshopa i nie odzwierciedlają faktycznego stanu obiektu. Przez to po przyjeździe mamy poczucie, że pokój jest zbyt mały bądź zbyt ciemny w porównaniu z prezentowanym na zdjęciu.

Kłopoty młodej rodziny. Zdarza się, że osoby, które robią rezerwację, nie informują, że przyjadą z małym dzieckiem. Na miejscu okazuje się, że tam, gdzie nie zaznaczono „u nas dzieci śpią za darmo”, goście są zmuszeni dopłacić do takiej rezerwacji lub rezygnują, jeśli taki warunek jest dla nich nie do zaakceptowania, a wtedy przepada im zaliczka.

Brak dostępu do internetu bądź zła jakość połączenia. To poważny problem, kiedy hotel reklamuje się jako „przyjazny dla biznesu”.

Bardzo często goście narzekają na ograniczenia w połączeniu z siecią. Często goście żądają zwrotu poniesionych kosztów i reagują negatywnymi opiniami.

Wojciech Karol Iwaszkiewicz burmistrz Giżycka

W odpowiedzi na stały napływ turystów do Giżycka miasto postawiło na rozwój i zagospodarowanie nabrzeży. To u nas znajduje się najpiękniejsza plaża na Mazurach, strzeżona przez ratowników MOPR, dbających o bezpieczeństwo wypoczywających. Jedną z atrakcji jest również nowe miejsce rekreacji zwane „dziką plażą” – to naturalna plaża, otoczona zielenią, położona w pobliżu dworca PKP. Dużą popularnością wśród odwiedzających cieszy się Wzgórze św. Brunona – z wiatami i miejscem do grillowania. Najciekawszym zabytkiem Giżycka jest XIX-wieczna twierdza Boyen, która obecnie pełni funkcję centrum kultury i rozrywki. Na jej terenie od kilku lat organizowana jest największa w Polsce inscenizacja bitwy z okresu I wojny światowej z udziałem kawalerii konnej, artylerii i efektów pirotechnicznych. W wydarzeniu każdego roku bierze udział kilkuset rekonstruktorów, a imprezie towarzyszy jarmark, koncerty z muzyką kameralną, projekcje filmów i pokaz fajerwerków synchronizowanych z muzyką. W Giżycku znajduje się też największy i najnowocześniejszy port na Mazurach – Ekomarina, który jest rozbudowywany o funkcje szkoleniowe. Jednocześnie miasto postawiło na rozwój komunikacji miejskiej. Do użytku oddano pięć stacji wypożyczalni rowerów, skutery elektryczne, a od niedawna, w ramach promowania ekologicznego stylu życia, wszyscy mogą skorzystać z bezpłatnej komunikacji miejskiej.

Elżbieta Anna Polak marszałek woj. lubuskiego

Zdecydowanie jest moda na wypoczynek Polaków w Polsce! Lubuskie omijają różne kataklizmy, a do tego w tym sezonie jesteśmy najcieplejszym regionem w kraju. Myślę, że również odczarowaliśmy Lubuskie. To efekt mozolnej pracy wielu ludzi z branży turystycznej i urzędu marszałkowskiego. Bo to my od dziesięciu lat prowadzimy profesjonalne i cykliczne – nie są to jednorazowe strzały – kampanie reklamowe. „Winne wyprawy i niewinne przyjemności”, przypomnę chociażby „Rodzinkę.pl”. i odcinek nakręcony w naszym regionie, na winnicy. Oglądalność tego programu przekroczyła 3 miliony widzów. „Lubuskie anielskie i diabelskie” – promowało nasze festiwale. Ten anielski w Paradyżu i diabelski rockandrollowy Woodstock. O naszych festiwalach głośno jest w całej Polsce, jesteśmy ich oficjalnym partnerem i promujemy się wzajemnie. Jurek Owsiak naprawdę często i dobrze mówi o regionie tolerancji, otwartości, wolności i miłości. I do takiego regionu, który smakuje winem i miodem, a pachnie czarnym żużlem, coraz więcej ludzi chce przyjechać. Nawet z Londynu; robiliśmy tam badania w celu sprawdzenia zainteresowania Anglików naszym regionem i wyniki nie tylko cieszą, dają też podstawę do uruchomienia połączenia lotniczego Zielona Góra–Londyn. Jesteśmy po drodze do Berlina, do Pragi, Krakowa, Warszawy. I mamy świetne drogi: A2, A4, S3. To się liczy! Turysta aktywny sprawdza dostępność transportową, ścieżki rowerowe, atrakcje w miejscu noclegów, czystość wód i powietrza. Ale nie wystarczy to mieć, świat się musi o tym dowiedzieć. Pamiętam, jak wyemitowaliśmy pierwszy spot o naszych parkach – dwa są wpisane na listę UNESCO i moja rodzona siostra, Lubuszanka, a obecnie krakowianka, zadzwoniła zachwycona Parkiem Mużakowskim: – Ela, to jest lubuskie? Musisz nam to pokazać.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Czas na elektroniczne listy polecone

Urzędy będą wysyłać pisma tylko elektronicznie, ale przesyłki tradycyjne nie znikną od razu. Tradycyjne ...

Centra nauki nawet poza dużymi metropoliami

SOWY – czyli Strefy Odkrywania, Wyobraźni i Aktywności – to niewielkie centra nauki, które ...

Raport: Jak Lublin inspiruje przedsiębiorców w czasie pandemii?

Zwiewnie odziana dziewczyna medytująca w idyllicznej, łąkowej scenerii – taki m.in. obrazek mogli zobaczyć ...

W cieniu sejmowych swarów Polska mobilizuje się do pomocy szpitalom

Pieniądze oraz sprzęt ochrony osobistej, ale też nowe urządzenia – kupują szpitalom władze miast. ...

#BezpiecznieJakWDomu. SUPer Pomorze Zachodnie

Czy wiecie, że na Pomorzu Zachodnim jest prawie tyle jezior jak na Mazurach?! Wszyscy ...