Zdaniem młodych mamy jednak dwie Polski

W dużym mieście łatwiej o dobrą pracę niż w małym
Fotorzepa/Sławomir Mielnik

Co piąta młoda osoba z miasta liczącego do 50 tys. mieszkańców uważa, że jest jej trudniej na rynku pracy niż rówieśnikom z większych miast.

To jednak nie studzi edukacyjnych ambicji młodych osób z mniejszych ośrodków. Życiowy sukces wiążą bowiem z dyplomem wyższej uczelni – wynika z raportu opracowanego przez Deloitte na zlecenie Coca- Coli.

– Młodzi z mniejszych miast wskazują, że mają gorszy dostęp do dobrych uczelni, doradztwa zawodowego, szkoleń, targów pracy i edukacji – zwraca uwagę Anna Solarek, dyrektor ds. kontaktów zewnętrznych i komunikacji w Coca-Cola Poland Services.

Jaki jest tego efekt? Niższa samoocena, mniej sprecyzowane plany zawodowe, mniejsza gotowość do wejścia na rynek pracy, niższe oczekiwania finansowe – podkreślają autorzy raportu. – Czy rzeczywiście jest źle, czy może problem leży w głowach tych młodych ludzi? Myślę, że na oba pytania można odpowiedzieć twierdząco – mówi Anna Solarek. – Mniejsze miejscowości i wsie mają rzeczywiście ograniczoną ofertę edukacyjną, komunikacyjną, mniej jest dużych firm generujących miejsca pracy. Ale problemem jest też podejście młodych, którzy często wychodzą z założenia: „Mam trudniej, więc jestem skazany na porażkę”, i nie podejmują wysiłku budowania swojej przyszłości.

Niezależnie jednak od tych postaw młodzi w całej Polsce są przekonani, że droga do sukcesu jest jedna – ukończone studia wyższe. W większości województw ci, którzy decydowali się na naukę na poziomie wyższym, twierdzili, że motorem ich działania jest w pierwszej kolejności zwiększenie szans na zdobycie atrakcyjnej pracy, a dopiero w dalszej kolejności – poszerzenie horyzontów, zwiększenie wiedzy i umiejętności. Wyjątkiem jest Lubuskie, w którym wielu młodych ludzi przyznaje, że wybiera edukację na poziomie wyższym pod wpływem nacisku rodziny lub znajomych. Mieszkańcy Warmińsko-Mazurskiego twierdzą, że zachętą dla nich jest to, że uczelnie są w ich regionie łatwo dostępne.

Problem w tym, że w większości kraju znacznie bardziej dostępne są uczelnie słabe. To oznacza, że dyplom takiej uczelni będzie kiepsko oceniany przez pracodawców. – Aby poprawić sytuację młodych z mniejszych miejscowości, trzeba połączyć wysiłki biznesu, przedstawicieli władz lokalnych i krajowych, rodziców, ekspertów i wreszcie samych młodych. Powinniśmy wspierać ich w wejściu na rynek pracy, także poprzez wyrównywanie szans. Oni tego od nas oczekują – podkreśla Anna Solarek.

Jej zdaniem powinno się to robić przez wprowadzanie regularnych form współpracy szkół i pracodawców w celu zachęcenia młodych do poznania specyfiki zawodów, ścieżek kariery, branż. – Niezbędne jest też zadbanie o podniesienie jakości praktyk i staży w sektorze prywatnym i publicznym. Połowa badanych chciałaby skorzystać z profesjonalnego doradztwa zawodowego, a ten system wymaga rozwinięcia i unowocześnienia – zaznacza Solarek.

Warto się zastanowić nad wprowadzeniem dofinansowania warsztatów, szkoleń, targów pracy w mniejszych ośrodkach, bo dostęp do nich może pomóc młodym dokonać dobrego wyboru zawodu. ©?

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Śmieci pod czujnym okiem gminy

Władze samorządowe będą musiały same określić zasady kontroli segregacji odpadów. Wcześniej planował to zrobić ...

Kopalnie soli drogowej cierpią przez brak śniegu

Aby poprawić swoją sytuację, firmy szukają odbiorców soli również za granicą. W Polsce mamy ...

Opłaty za odpady w górę

Rząd chce, by gminy dopłacały swoim mieszkańcom do wywozu śmieci. Te protestują. Nasze budżety ...

Kopciuchy to dopiero początek. Kraków idzie za ciosem

Po zakazie palenia węglem i drewnem władze Krakowa wpadły na kolejny pomysł, jak ograniczyć ...

Filharmonia dla dzieci

Filharmonia Lubelska od 75 lat organizuje koncerty, które przybliżają świat muzyki klasycznej młodej publiczności. ...

Kajakiem do morza

Najkrótszy liczy 10 km, najdłuższy aż… 482 km. Na większości z nich znajduje się ...