Zielona Góra familijna

Bohdan Butenko był w Zielonej Górze bohaterem cyklu spotkań z mistrzami
Materiały prasowe/Muzeum ziemi Lubuskiej

W Muzeum Ziemi Lubuskiej można oglądać wystawę prac Bohdana Butenki. 30 września w Teatrze Lubuskim odbędzie się premiera „Wyprawy” przygotowanej przez twórców „Domisiów”.

Zielonogórska ekspozycja prac Bohdana Butenki (ur. 1931) , znakomitego polskiego grafika i ilustratora, autora komiksów i książek, scenografa – to znaczący, większy fragment ekspozycji „35 maja i później… Butenko pinxit”, przygotowanej przez Muzeum Książki Dziecięcej w Warszawie.

Kuratorka Ewa Gruda postawiła sobie dwa główne cele – ukazanie bogactwa dokonań twórczych Bohdana Butenki oraz ich powiązanie z wypowiedziami artysty o sztuce książki. „Trzeba przyglądać się dzieciom. To nieustające źródło inspiracji”, „Słowa są tą siłą, która uruchamia wyobraźnię” – proponuje Butenko. I dodaje: „Czasami pojawia się pomysł na zilustrowanie czegoś, co nie istnieje, a więc po prostu trzeba to napisać…”

Książka telefoniczna

– Nie każda ilustracja musi być wprost związana z tekstem, to znaczy akceptująca go – mówił Bohdan Butenko podczas spotkania w Zielonej Górze, które odbyło się w cyklu spotkań z mistrzem. – Każdy ilustrator ma prawo do stworzenia osobnego świata, równoległego do tekstu. Czasami jest zgodny z propozycją tekstową, a czasami nie. Wtedy następuje konflikt, zaś czytelnik jest wtedy kibicem, który się temu przygląda.

Butenko to gigant jakich dziś mało. Ukończył Akademię Sztuk Plastycznych w Warszawie, a tuż po dyplomie w pracowni Jana Marcina Szancera (1955) został redaktorem artystycznym w wydawnictwie Nasza Księgarnia, na którego książkach uczyliśmy się czytać i poznawać literacki świat. Właśnie w Naszej Księgarni ukazały się pierwsze książki opracowane plastycznie przez Butenkę: „Pan Maluśkiewicz i wieloryb” Juliana Tuwima oraz „35 maja” Ericha Kästnera. Teraz ma na koncie 250 tytułów w opatrzonych sygnaturą Butenko pinxit.

Jak przypomina Ewa Gruda, od początku kariery artystycznej twórczość Bohdana Butenki cechuje duża różnorodność. Oprócz ilustrowania i projektowania książek artysta zajmuje się również plakatem, opracowaniem typograficznym tekstów popularnonaukowych, scenografią teatralną i telewizyjną, tworzy ilustracje i layouty do czasopism i programów teatralnych, a także projekty do filmów animowanych. Znane są jego pocztówki, znaczki pocztowe, mniej znane – akwarelowe pejzaże. Jest też twórcą autorskich komiksów o Gapiszonie i Kwapiszonie. We współpracy z Krystyną Boglar, autorką tekstu, stworzył dla nas przygody Gucia i Cezara, zaś w duecie z Wandą Chotomską – panny Kreseczki i pana Motorka. Pomagał przybliżyć odbiorcom poprzez swoje plastyczne perełki twórczość Jana Brzechwy, Joanny Kulmowej, Joanny Papuzińskiej, Wiktora Woroszylskiego, Edmunda Niziurskiego, Edwarda Leara i innych. Mało kto pamięta, a warto to podkreślić, że ilustrował prozę Bohumila Hrabala, poezję Adama Asnyka, Tadeusza Kubiaka.

Czasami mówi się, że wielki talent pozwala w błyskotliwy sposób zinterpretować nawet książkę telefoniczną. Bohdan Butenko dokonał tego naprawdę – właśnie dzięki ilustracjom. Ale dla wielu i tak najważniejszy jest Gapiszon. Na jego przygodach dobrego artystycznego smaku i inteligentnej zabawy oraz lektury uczyło się wiele pokoleń Polaków. Jest z nami od 1958 r. Stał się bohater pierwszego polskiego programu animowanego.

Mniej znany jest dorobek scenograficzny artysty, tym bardziej warto o nim przypomnieć. Współpracował z Jerzym Wasowskim i Jeremim Przyborą przy „Kabarecie Starszych Panów”, do współpracy zaprosił go Kabaret Moralnego Niepokoju. Odpowiadał za oprawę koncertów Jacques’a Brela i Skaldów. Jego plakaty zapowiadały takie arcydzieła, jak „Kobieta i mężczyzna”, „W pełnym słońcu”, „Milion lat przed naszą erą”, a także przeboje dziecięce – „I ty zostaniesz Indianinem”, „Mniejszy szuka dużego”, „Przygody misia Yogi”.

Ewa Gruda podkreśla, że Bohdan Butenko jako tak zwany architekt książki stosuje zasadę opracowania całościowego, w którym wszystkie elementy: okładki, wyklejki, strona przedtytułowa i tytułowa, strona redakcyjna, otwarcia i zamknięcia rozdziałów, a wreszcie towarzyszące tekstowi ilustracje są starannie zaprojektowane.

W mistrzowskim sposób operuje liternictwem. Czasami było odręczne, a czasami stylizowane na dziecięce bazgroły. Rzekoma niestaranność w rozpoznawalnej kresce jest wyrafinowana i wystudiowana. To kreacja. Jak na erudytę przystało, konfrontował swoje prace z cytatami z innych dzieł, co dawało zawsze inteligentnie komiczny efekt. Z kolei Kwapiszon był wsparty formą fotokomiksu.

Wyprawa na Księżyc

Oglądanie wystawy prac Butenki można połączyć z obejrzeniem w familijnym gronie spektaklu „Wyprawa”, którego premiera w Teatrze Lubuskim odbędzie się 30 września. Twórcy spektaklu – Piotr Jachowicz, Jacek Sołtysiak i Radosław Laddy – współtworzyli popularne, telewizyjne Domisie.

Rzecz zaczyna się zagadkowo. Miejsce to inspirowało wielu. Claude Debussy opisał go muzycznie w legendarnym „Clair de Lune”, a francuski pionier kina Georges Mélies w swoim filmie z 1902 oprowadził nas po jego świetlistych ścieżkach. Oczywiście chodzi o Księżyc. Renifer Ojo zupełnie nie może zrozumieć, dlaczego Święty Mikołaj, wysyłając go na wyprawę po Księżycowe Kwiaty Zgody, na współtowarzysza przydzielił mu najbardziej kłótliwego, zapatrzonego w siebie i najbardziej leniwego z całej Krainy Prezentów elfa Toto. Toto też nie ma pojęcia, dlaczego na tak ważną misję dostał za pomocnika najbardziej upartego i najbardziej złośliwego z całej Krainy Prezentów renifera. Ale trudno, szef zarządził, więc nie pozostaje nic innego, jak wdrapać się na szczyt Księżycowej Góry, a stamtąd polecieć na Księżyc, bo przecież Księżycowe Kwiaty Zgody rosną tylko tam.

– Pisząc „Wyprawę”, starałem się przede wszystkim w sposób atrakcyjny dla współczesnego, małego widza przekazać proste wartości– powiedział nam Piotr Jachowicz, m.in. współautor scenariusza „Miłość nad rozlewiskiem”, „Samo życie”, „Julia”. – Choćby to, że różnice między nami to nie wady, a często wręcz przeciwnie. Że zanim zaczniemy kogoś oceniać, przyjrzyjmy się sobie. Że współpracując, jesteśmy w stanie pokonać nawet największe przeszkody i osiągnąć cele, których sami nigdy byśmy nie osiągnęli. A także o czym mówią słowa finałowej piosenki, że kłótnia przynosi smutek, a zgoda radość. Niby takie to oczywiste, a sam wiem najlepiej, wstyd przyznać, jak często o tym zapominam. Dlatego niezwykle się cieszę z drugiej już premiery „Wyprawy” (pierwsza miała miejsce w Teatrze Miejskim w Lesznie), tym razem w Teatrze Lubuskim w Zielonej Górze. Młodzi widzowie, ich rodzice czy opiekunowie obejrzą spektakl, który opowie im o tych wartościach, a i ja chętnie sobie o nich przypomnę.

Mogą Ci się również spodobać

Zbliża się koniec biurowego eldorado?

Mimo kłopotów z najemcami, biurowce w Łodzi pną się do góry. W budowie jest ...

Marszałek Mazowsza: Toczy się gra o łupy polityczne

Separacja Warszawy i Mazowsza służy przejęciu władzy – mówi Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego. ...

Nowe kreacje polskich teatrów

Kolejne samorządowe zespoły zagrają w nowych dekoracjach po przebudowie siedzib dzięki miejskim i unijnym ...

Nowelizacja zapobiegnie zamieszaniu w budżetach

Obecne zasady ustalania wpłat do budżetu państwa i ich podział w przypadku samorządów województw nie ...

Na poszukiwanie Złota Bałtyku

Nowa pięcioodcinkowa seria telewizji HISTORY pokaże, jak wygląda życie osób ogarniętych „gorączką bursztynu”. Premiera ...

Lubuskie świętuje 15 lat Polski w Unii Europejskiej

TEKST SPONSOROWANY: Pod hasłem „#LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość" województwo lubuskie rozpoczęło wielkie świętowanie ...