Filmowcy kręcą w regionach

Ceremonia wręczenia Polskich Nagród Filmowych Orły 2018
Fotorzepa/Przemyslaw BLECHMAN

Ekipy filmowe realizują dziś znane produkcje w całej Polsce. Z dala od stolicy znajdują niepowtarzalne plenery, a często także pomoc organizacyjną i finansową, m.in. od 12 regionalnych i miejskich funduszy filmowych.

Wymagany jest związek filmu z miastem lub regionem poprzez temat albo miejsce realizacji (dni zdjęciowe odbywają się wówczas w regionie, który udziela finansowego wsparcia) i udział w jego realizacji miejscowych twórców i przedsiębiorców. Ten sam tytuł może startować w konkursach w różnych regionach i otrzymać pieniądze z kilku źródeł, jeżeli jest kręcony w różnych miejscach.

Doświadczenie i pieniądze

Jako pierwszy, w marcu 2007 r., wystartował Łódzki Fundusz Filmowy. Od początku swojego istnienia dofinansował 69 filmów na łączną kwotę prawie 8 mln zł. – Co roku organizowany jest konkurs na wsparcie finansowe produkcji pełnometrażowych filmów fabularnych, dokumentalnych lub animowanych, których zdjęcia zostaną zrealizowane w Łodzi. Miasto odnosi też korzyści z ulokowania na naszym terenie projektów telewizyjnych czy reklamowych – mówi „Życiu Regionów” Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. W 2017 roku 11 filmów otrzymało wsparcie w wysokości 1,2 mln zł. W 2018 roku na wyłonione w konkursie filmy przeznaczono już prawie 1,5 mln zł.

Od 2015 roku fundusz działa na zasadach koprodukcyjnych, w instytucji kultury „EC1 Łódź – Miasto Kultury”, a jego operatorem jest Łódź Film Commission.

Na budżet tej instytucji składa się dotacja celowa z miasta i stąd pochodzą pieniądze przeznaczane na filmy wyłonione w konkursie. – Łódzki Fundusz Filmowy jako jedyny w Polsce ma zagwarantowany w uchwale miasta budżet na trzy kolejne lata – podkreśla Monika Głowacka, kierownik Łódź Film Commission. – Wiadomo już więc, że w 2019 i 2020 r. będzie to kwota po ok. 1,4 mln zł. To duży plus, ułatwiający organizację, bo nie trzeba się co roku zastanawiać, jakimi środkami będziemy dysponowali – tłumaczy.

– Łódź buduje swoją tożsamość na filmowości. Nawet jeśli dofinansowanie nie jest duże, to fakt, że powstaje tu kino artystyczne, doceniane i nagradzane na międzynarodowych festiwalach, przyciąga kolejne produkcje – dodaje.

Początki Mazowieckiego i Warszawskiego Funduszu Filmowego sięgają 2010/2011 roku. Jest on wspólną inicjatywą województwa mazowieckiego oraz Miasta Stołecznego Warszawy. Działa w strukturach Mazowieckiego Instytutu Kultury.

– Raz w roku ogłaszamy nabór na konkurs, w ramach którego wyłaniane są produkcje filmowe związane z Warszawą lub województwem. W latach 2011–2017 podpisaliśmy ponad 40 umów koprodukcyjnych, łączna suma środków finansowych przeznaczonych na koprodukcje w tych latach to 6,4 mln zł – wylicza Anna Spisz, kierownik Mazovia Warsaw Film Commission i Mazowieckiego i Warszawskiego Funduszu Filmowego.

W konkursie w 2017 roku fundusz wsparł dziewięć projektów (cztery filmy fabularne, pięć dokumentalnych) kwotą 1,4 mln zł. W 2018 r. będzie to 1,6 mln (tegoroczny konkurs jeszcze trwa, wyniki ogłoszone zostaną w połowie w połowie czerwca).

Połowa środków przeznaczonych na koprodukcje filmów wyłonionych w ramach konkursu Mazowieckiego i Warszawskiego Funduszu Filmowego pochodzi ze środków województwa mazowieckiego, a 50 proc. z budżetu m.st. Warszawy.

Producenci zobowiązani są do wydania w regionie minimum 150 proc. otrzymanego wkładu. – Cenimy filmy z potencjałem zarówno artystyczno-festiwalowym, jak i rynkowym, jak „Wszystkie nieprzespane noce” (reż. Michał Marczak), „Ostatnia rodzina” (reż. Jan P. Matuszyński), „Body/Ciało” (reż. Małgorzata Szumowska), „Zimna wojna” (reż. Paweł Pawlikowski), „Fuga” (reż. Agnieszka Smoczyńska) – zaznacza Anna Spisz. – Istotne są dla nas także projekty traktujące o ważnych momentach oraz postaciach w historii i kulturze, jak np. „Miasto 44″, film dokumentalny „Sen o Warszawie” o Czesławie Niemenie czy „Młynarski. Piosenka finałowa”.

Stawka rośnie

Niezwykle atrakcyjne filmowo lokacje znajdziemy również w Krakowie i Małopolsce. Grały w wielu produkcjach, dofinansowanych przez Regionalny Fundusz Filmowy w Krakowie. Wawel we własnej roli wystąpił m.in. w „Małej maturze” Janusza Majewskiego, opartej na motywach autobiograficznych reżysera. A Uniwersytet Jagielloński zagrał paryską Sorbonę w międzynarodowej koprodukcji „Maria Skłodowska-Curie” w reż. Marie Noëlle. Z kolei straszący przez lata niedokończony „Szkieletor” na rondzie Mogilskim stanowił tło w „Nieulotnym” Jacka Borcucha.

RFF w Krakowie działa od wiosny 2009 roku. – Jego budżet w połowie finansuje miasto, a w połowie marszałek województwa . Od lat jest na poziomie 1 mln zł, czyli licząc od początku daje to zainwestowaną sumę 9 mln zł – mówi Natalia Woda z Krakow Film Commission.

W 2017 r. z Funduszu wsparto wyłonione w konkursie cztery filmy fabularne, jeden dokumentalny i jeden animowany. Działamy jako miejska instytucja kultury (Krakow Film Commission w strukturach Krakowskiego Biura Festiwalowego).

Z filmów wspartych finansowo przez Krakowskie Biuro Festiwalowe duży sukces odniosły: „Twarz” Małgorzaty Szumowskiej, „Obława” Marcina Krzyształowicza, „Demon” Marcina Wrony, „Czerwony pająk” Marcina Koszałki, „Pod Mocnym Aniołem” Wojciecha Smarzowskiego, „Ach śpij kochanie” Krzysztofa Langa czy animowany pełnometrażowy dokument „Droga na drugą stronę” Anci Damian.

Fundusz przeznaczony jest – jak w pozostałych przypadkach – na realizację filmów powiązanych z Krakowem i Małopolską. Producent zobowiązuje się wydać otrzymane dofinansowanie na terenie województwa małopolskiego.

– Mechanizm finansowy funduszu przynosi miastu i regionowi efekt wizerunkowy. Daje lokalnej branży pracę. I pozwala nam budować nasze portfolio, którym możemy się pochwalić na targach, np. w Berlinie czy Cannes i ściągnąć kolejne produkcje, w tym również zagraniczne – tłumaczy Natalia Woda.

Hojny mecenas

Śląski Fundusz Filmowy, prowadzony przez instytucję kultury samorządu województwa śląskiego – Instytucję Filmową Silesia Film w Katowicach – zainwestował w ciągu dziesięciolecia swego istnienia (od 2008 roku) 10 mln zł na produkcję filmów fabularnych, dokumentalnych i animowanych.

Wsparł m.in. „Kongres” w reżyserii Ariego Folmana „Chce się żyć” i „Jestem mordercą” Macieja Pieprzycy , „Jesteś Bogiem” Leszka Dawida , „Demona” Marcina Wrony, „Dolinę Bogów” Lecha Majewskiego, „Senność” Magdaleny Piekorz czy „Zimną wojnę” Pawła Pawlikowskiego.

W 2017 r. ŚFF dofinansował sześć filmów (trzy fabularne, trzy dokumentalne) na kwotę ponad 620 tysięcy złotych. W tym funduszu wymagane jest pozostawienie w regionie 100 proc. przyznawanych środków, co pozwala na animowanie lokalnego środowiska filmowego i przedsiębiorców.

– Na budżet ŚFF składają się środki samorządu województwa śląskiego – mówi Patrycja Młynarczyk, kierownik Silesia Film Commission i koordynator Śląskiego Funduszu Filmowego.

W latach 2010–2016 Silesia Film organizowała Międzynarodowy Festiwal Producentów Filmowych Regiofun, a w 2017 Międzynarodowe Forum Koprodukcyjne Regiofund.

Najhojniejszym mecenasem w grupie funduszy o najdłuższym stażu jest Dolnośląski Konkurs Filmowy (Dolnośląski Fundusz Filmowy), który w ciągu dziesięciu lat istnienia wsparł 64 filmy (31 fabularnych, 30 dokumentalnych, 3 animowane) 15 milionami złotych. W 2017 dofinansował pięć filmów (cztery fabuły i dokument) sumą 1,1 mln zł. Producenci, korzystający z tych środków zobowiązani są do wydatków w regionie w wysokości 50 proc. uzyskanego wsparcia.

Fundusz ten działa w strukturze Odry-Film, instytucji kultury samorządu województwa dolnośląskiego, a pieniądze na jego budżet pochodzą z Urzędu Miejskiego Wrocławia i samorządu województwa.

Wśród wyłonionych w corocznych konkursach i dofinansowanych przez fundusz projektach jest wiele znakomitych obrazów, jak „Twój Vincent” Doroty Kobieli, „Pokot” Agnieszki Holland, „Sala samobójców” Jana Komasy, „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego, „Najlepszy” Łukasza Palkowskiego, czy „80 milionów” Waldemara Krzystka.

Bliżej miast

Część mniejszych funduszy działa wyłącznie w strukturach miejskich: Lubelski, Białostocki i Gdyński (więcej >R7).

Historia Poznańskiego Funduszu Filmowego (obecnie miejskiego) jest bardziej złożona. Działa od 2008 roku. Do 2011 roku obejmował całą Wielkopolskę (nazywał się wtedy Wielkopolski Fundusz Filmowy), bo był finansowany z Urzędu Marszałkowskiego i Urzędu Miasta (oba samorządy składały się po pół miliona zł). Kiedy marszałek się wycofał, stał się funduszem finansowanym tylko przez miasto i stopniał do 300 tys.

Działa w strukturach Estrady Poznańskiej poprzez Poznan Film Commission. Od początku istnienia wsparł kilkadziesiąt filmów: fabularnych, m.in. „Felix, Net i Nika oraz teoretycznie możliwa katastrofa” Rafała Kosika i Wiktora Skrzyneckiego czy „Milczenie jest złotem” w reż. Ewy Pytki, dokumentów, jak np. „Komeda, Komeda” i filmów animowanych, m.in.„Jak szukaliśmy Lailoni”.

Operatorem Podkarpackiego Regionalnego Funduszu Filmowego jest Podkarpacka Komisja Filmowa, działająca w ramach Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie. Prowadzi dwa konkursy. Filmowy duży po raz pierwszy ogłoszono w 2017 roku. Na dofinansowanie czterech filmów („Zimnej wojny”, „Ułaskawienia” Jana Jakuba Kolskiego, „Rock’n’Roll Eddie” Tomasza Szafrańskiego i „Eter” Krzysztofa Zanussiego) na sumę 600 tys. zł złożyły się wtedy województwo i miasto. W 2018 roku pula dofinansowania wynosi 500 tys. zł, tylko ze środków województwa.

Drugi konkurs – Podkarpacka Kronika Filmowa, czyli tzw. małe granty, prowadzony jest od 2016 roku. Wspiera przeważnie dokumenty poświęcone regionowi (dotychczas 12 projektów), przeznaczając na nie w każdej edycji po 80 tys. zł z budżetu Województwa Podkarpackiego.

Zachodniopomorski Fundusz Filmowy „Pomerania Film” działa od 2009 roku w strukturze Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. Jego inicjatorami byli marszałek województwa zachodniopomorskiego i prezydenci Szczecina i Koszalina. Od początku swojego istnienia udzielił wsparcia 76 produkcjom na sumę 3,85 mln zł. Były wśród nich m.in. nagradzane „Anatomia zła” Jacka Bromskiego , „Karbala” Krzysztofa Łukaszewicza, „Bezsenność” Andrzeja Titkowa, dokument „Koniec świata” Moniki Pawluczuk.

Początkowo nastawiony był na młodych twórców; od 2011 roku jego formuła została rozszerzona o filmy twórców posiadających już za sobą filmowy start, a także o animacje i serial telewizyjny.

Świetnie sobie radzi Warmińsko-Mazurski Fundusz Filmowy, choć działa dopiero od 2017 roku. W pierwszym konkursie zgłosiło się 14 producentów, w tym sześciu debiutantów. Wsparto jedną fabułę („Cichą noc”, debiut Piotra Domalewskiego) i trzy dokumenty łączną kwotą 0,5 mln zł. W tym roku też dofinansowano cztery filmy: fabularny „Mydło” Małgorzaty Imielskiej, dwa dokumenty i jedną animację. Fundusz funkcjonuje w ramach Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie.

– Fundusz był długo wyczekiwany, od ośmiu lat zabiegaliśmy o niego – przypomina Bogumił Osiński, szef WMFF. – W naszym regionie mamy bardzo liczne środowisko filmowe. Zamieszkują tu Jerzy Hoffman, Janusz Majewski, który tu kręcił „Siedlisko”, Jerzy Skolimowski, producent i reżyser Michał Szczerbic, Michał Lorenc – kompozytor muzyki filmowej… Ludzie ci uważali, że w tak pięknej krainie, w której kręci się mnóstwo seriali, fabuł i dokumentów grzechem byłoby, gdyby takiego funduszu nie było.

Potrzebne zmiany

Przegląd „ŻR” pokazuje, że regionalne fundusze działają podobnie, ale nie identycznie. Mają na koncie wiele wartościowych osiągnięć. Ich roczny wkład w filmowe produkcje wynosi łącznie około 10 mln zł. Fundusze z założenie dopinają zgromadzone już wcześniej główne budżety produkcji, pochodzące z innych źródeł.

I chociaż to niespełna jedna dziesiąta z 111 mln zł przeznaczonych na produkcje filmowe w ciągu roku przez PISF (dane za 2016 r.), to bardzo cenna samorządowa inicjatywa, która wspiera zarówno rozwój polskiego filmu, jak i regionów. Najlepiej sprawdza się w wersji, gdy fundusze działają w strukturach instytucji, pozwalających na finansowanie koprodukcyjne. Wtedy włożone kwoty można odzyskać, a nawet powiększyć fundusze o zyski.

Przydałoby się jednak na pewno spotkanie na forum aktywnych funduszy. I wspólne wypracowanie propozycji potrzebnych zmian formuły ich działalności. – Mimo że najstarsze polskie fundusze działają już od dekady, wciąż jest sporo problemów, których nie udało się rozwiązać – mówi Rafał Bubnicki, z-ca dyrektora Odry-Film i przewodniczący sekcji regionalnych funduszy filmowych w Krajowej Izbie Producentów Audiowizualnych.

– Działamy na podstawie ustawy samorządowej, w której nie mówi się nic o produkcji filmowej, a tylko o promocji regionów i animowaniu działalności gospodarczej. Hamulcem rozwoju funduszy regionalnych jest konieczność rocznego rozliczania ich budżetu, kiedy produkcje filmowe powstają w cyklu dwu–trzyletnim. Potrzebna byłaby także większa samodzielność i autonomizacja funduszy, jak to jest w „starych” krajach UE, gdzie fundusze funkcjonują samodzielnie jako wyspecjalizowane fundacje czy spółki, podczas gdy w Polsce stale są „przyczepione” do różnych instytucji kultury – podsumowuje.

Opinia

Gustaw Marek Brzezin, marszałek woj. warmińsko-mazurskiego

Decyzję o utworzeniu Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Filmowego podjęliśmy w odpowiedzi na oczekiwania twórców filmowych, realizujących na Warmii i Mazurach filmy fabularne, seriale telewizyjne czy filmy dokumentalne. Mieliśmy też oczywiście na uwadze interes regionu w postaci efektu ekonomicznego i promocyjnego. Województwo warmińsko-mazurskie, wyróżniające się zjawiskowymi plenerami, architekturą dawnych pałaców i unikatową małomiasteczkową zabudową, to wymarzone miejsce do realizacji filmów. Każdego roku zjeżdżają tu ekipy filmowców i pozostawiają niemałe pieniądze. Uznaliśmy, że należy sformalizować tę owocną współpracę. Pierwszy konkurs od razu przyniósł sukces. Dofinansowana przez Fundusz „Cicha noc” Piotra Domalewskiego zdobyła siedem nagród na 42. FPFF w Gdyni, w tym Złotego Lwa i Nagrodę dla Najlepszego Aktora, a Polska Akademia Filmowa nagrodziła ją dziesięcioma Orłami 2018. Obserwujemy też spore zainteresowanie regionem wśród zagranicznych producentów filmowych.

Mogą Ci się również spodobać

Polska może być lepsza

Wywiad z Pawłem Adamowiczem zamieściliśmy w „Życiu Regionów” 21 maja 2018 roku. Mocno podkreślał ...

Miasta liczą zyski z wyższych opłat za parkowanie

Czystsze powietrze i większa rotacja miejsc parkingowych nie są w stanie przekonać kierowców do ...

Raport bez upiększania

Zachodniopomorskie jest liderem pod względem inwestycji w ochronę środowiska czy produkcji energii ze źródeł ...

Pociąg stanie na żądanie. Znacznie częściej, niż do tej pory

Koleje Dolnośląskie chcą mieć więcej przystanków na żądnie. Możliwe, że po takie rozwiązanie sięgną ...

Czas na poważne rozmowy z rządem ponad podziałami

Największe miasta zrzeszone w Unii Metropolii Polskich chcą systemowych zmian w finansowaniu zadań samorządów. ...

Uchwała ważniejsza niż czyjaś zgoda

Wbrew woli radnego można go powołać do pracy w komisji organu samorządu miejskiego - ...